-
Posts
79 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nanul
-
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
nanul replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
Straaasznie się wszyscy cieszymy!:sweetCyb: -
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
nanul replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
Cuuudnie! :loveu: Dołączamy się do gratulacji! -
wyżełka Sepia -chodząca rozpacz!! - już NIE, jedzie do domu!!
nanul replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
U nas też każdy trzyma co może! :lol: :kciuki::kciuki::bluepaw::bluepaw: -
Maleńka OKRUSZYNKA - mix ratlerek - MA DOM - została Brodniczanką :)
nanul replied to Asia_M's topic in Już w nowym domu
A jednak się pomyliłam... byłam przekonana, że domek u Jaśminy to ten właściwy... :shake: Wracam z wywczasów, czytam, a tu takie emocje! Dwa tygodnie relaksu diabli wzięli... :mad:;) Wszyscy w domu trzymamy co się da za Nowy Domek Bułeczki! (i chuchamy na czarodziejski pierścionek... :p) -
[quote name='jotwu1']uwielbiamy morze w każdą pogodę, mamy nadzieję, że i Kika polubi.. chociaż na razie - wodę, czyli jezioro omija szerokim łukiem... w czasie takich upałów wielokrotnie już się kąpaliśmy w jeziorze - niestety Kika nie dała się namówić na kąpiel.. podejrzewamy, że do tej pory nie miała styczności z takim zbiornikiem wodnym;) , ale może z czasem się przyzwyczai? Nasza Mika bardzo lubiła ochłodzić się w jeziorku w czasie upałów.[/quote] Nasz Tosiunia też raczej nie lubiła wody do czasu, gdy w zeszłym roku zabraliśmy ją nad morze. Przez pierwsze dni trochę się bała fal i szumu i wszelkimi sposobami starała się uniknąć zamoczenia łapek, ale pod koniec pobytu pluskała się już jak foczka :evil_lol:. A teraz w gorące dni przy każdej sposobności wskakuje na spacerze do kanałku, chłodzi kuperek i śmieje się przy tym od ucha do ucha.:lol: :loveu:
-
Jamnisia Siwiutki Pysio - JUŻ NIE SZUKA DOMU! ZOSTAJE U TANITKI!!!
nanul replied to anielica's topic in Już w nowym domu
:loveu::megagrin::megagrin::megagrin::loveu: Mój mąż dostał ataku śmiechu na widok stadka w kubraczkach! W poprzednią ciężką zimę usiłowałam Tosiunię ubrać w podobny skafanderek, ale szybko wybiła mi to z głowy...:evil_lol: -
[quote name='matusz5']wtatara chyba maltuki :eviltong::eviltong::loveu:[/quote] No właśnie, w tej kwestii nic się u nas nie zmieniło! :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Co prawda, jak już informowałam, Feluś miał swego czasu to i owo wycięte, ale żeby zaraz "malutka"... :crazyeye: :lol: U nas wszystko w najlepszym porządku, pieseczki słodkie i kochane, czyli taka pozytywna nuda ;) Niedawno tylko Felek dostarczył mi nielada wrażeń podczas spacerku. Ponieważ bardzo już ładnie przybiega na wołanie, to - jeśli w okolicy nie ma innych psiaków - biega sobie swobodnie bez smyczy. A na trasie naszych spacerów jest teraz budowa, ogrodzona metalowym płotem. No i któregoś dnia w tym płocie Felutek znalazł dziurę, taki podkop - i przepadł! Zaczęłam wołać, gwizdać i wabić ciasteczkami i po dłuższej chwili w dziurze pod płotem pojawił się Feluś Z KOTEM W PYSKU !!! :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Najpierw zamarłam. Potem przemknęło mi przez głowę, że nie wiem jak się reanimuje koty, bo jakoś się nie ruszał... No i nakrzyczałam na Felka, żeby natychmiast kota zostawił. Feluś owszem posłuchał, patrząc przy tym na mnie z wyrzutem, a kot okazał się już mocno nieświeży... Do tej pory tylko nie wiem czy Felek chciał mi zrobić prezent, czy też postanowił zrobić dla rodziny zapas na gorsze czasy...? W każdym razie zapobiegliwa bestia, ciekawe co przyniesie następnym razem...:cool3::lol: Serdecznie pozdrawiamy :bluepaw::bluepaw:
-
Kubuś staruszek odszedł kochany we własnym domku.
nanul replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wiedziałam!!! :lol: - kiedy wczoraj czytałam ten wątek, czułam że tanitka weźmie staruszka do towarzystwa Stefuni... Trzymamy kciuki, żeby szybko znalazł wspaniały domek! -
[quote name='patch75']nanul, wiem, co to znaczy taka agresja w stosunku do innych piesow, tu w schronisku jest taki ejden, co go wreszcie na szkolenie dalam, bo kiedys jak przechodzilam kolo klatki z innymi psami, to tak mocno mnie pociagnal jak zobaczyl inne samce, ze poslizgnelam sie na trawie i o malo glowa w cementowa studzienke nie przydzwonilam:shake: teraz szkole go i musze powiedziec, ze robi postepy i z innymi psami jest lepiej, mozna spokojnie obok nich przejsc; tez ostatnio warowanie walkowalismy, a pies tak szybko sie meczyl i tak mu sie mozgownica przegrzewala, ze sam bez komendy, warowal, ale potem wstac nie chcial:evil_lol:[/quote] Nooo, a ja miałam imponujący bombel na palcu od oparzenia [B](!)[/B] linką od automatycznej smyczy - usiłowałam przytrzymać rozwijającą się linkę - po tym jak Felut z prędkością błyskawicy rzucił się z zębiskami na bogu ducha winnego psiaka...:mad:
-
[quote name='Aga_Mazury']Tearsiku mój słodki....a jak Twoje oczki? odrazu sobie go przypominam na wybiegu...i teraz patrzę jak się wylęguje na kanapie...aż łezka się ze wzruszenia kręci w oku[/quote] Z oczkami dużo lepiej ale jeszcze nie idealnie. Po serii różnych kropelek o działaniu przeciwzapalnym, które niewiele dały, Felek miał zabieg ścierania jakichś grudek z trzeciej powieki - pod narkozą, przy okazji wycinania jajeczek. Trochę pomogło, bo oczka są wyraźnie lepsze, ale łezki jeszcze czasami lecą. Nasz pan doktor się poddał i dał namiary na dobrego psiego okulistę. Niedługo pójdziemy.
-
A teraz obiecane nowiny, bo rzeczywiście dawno nie pisaliśmy :oops: W domu istna sielanka, co widać na załączonych obrazkach :p. [B]Żywiołki [/B](imię zbiorowe, alternatywne dla TosiaFelek :evil_lol:) domek i nas zgodnie uznały za dobro wspólne. Wyjątkiem jest fotel Tosiuni (w zamierzchłych czasach mój :megagrin:) oraz nasze łóżko... Tosiunia w końcu chyba uznała, że fajnie jest mieć braciszka-kumpelka. Co prawda idealnie byłoby, gdyby chciał się bawić w berka albo piłeczkami i gumowymi piszczałkami, a nie tylko w podgryzanie gardziołka i łapek, i w psie zapasy, no ale lepszy rydz niż nic! ;) A najbardziej ze wszystkiego Feluś kocha wtulanie się całym ciałkiem w któreś z nas, ostatecznie w Tosię, i chrapanie w najlepsze!:loveu: No i jak to w życiu bywa, jest też ta mniej różowa strona... Po mniej więcej początkowych dwóch tygodniach niepewności i adaptacji w nowym miejscu, dała o osobie znać schroniskowo-niewiadomojaka przeszłość Felusia. Poczuwszy się pewnie, na spacerkach zaczął rzucać się wściekle na wszystko, co wygląda jak pies i jest większe od niego, niemiłosiernie przy tym ujadając Odpuszczał tylko okolicznym yorkom... Naprawdę nieciekawie to wyglądało. :shake: Wygląda na to, że w przeszłości inne psiaki musiały mocno zaleźć mu za skórę :mad:. No, ale my nie z takich co się zaraz załamują ;)! Po pierwsze uznaliśmy, że trzeba Felutka wykastrować, co też się stało. Poszło gładko, Felek zabieg zniósł z godnością, a zagoiło się pięknie i szybko, jak na przysłowiowym kundelku. Tylko przez 10 dni wzbudzał powszechne zainteresowanie swoim plastikowym kołnierzem, z którego uczynił bardzo sprawne narzędzie do kopania dziur w ziemi :evil_lol: Poza tym poszliśmy do szkoły, żeby uczyć się posłuszeństwa i przede wszystkim socjalizować z innymi psami. Feluś wygląda dość zabawnie wśród tych wszystkich owczarków, bernardynów, dalmatyńczyków i innych rasowych olbrzymów, ale jest bardzo pojętnym uczniem. Umie już siadać, warować, zostawać i prawie chodzić przy nodze :eviltong: :p. A "problem spacerowy" też powoli ale systematycznie się poprawia. Ogólnie jesteśmy dobrej myśli! Przy okazji spróbuję zrobić Felusiowi zdjęcia w szkole i wstawię je wraz z nowymi wiadomościami. Bo już umiem!!! :multi: Bardzo serdecznie pozdrawiamy wszystkie ciocie i wujków. :bye: :bluepaw::bluepaw:
-
O taaak, jak najbardziej miłość, choć niezupełnie od pierwszego wejrzenia...:lol: Sami popatrzcie: [IMG]http://img154.imageshack.us/img154/8618/379ywio321ki3um2.jpg[/IMG] [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/1834/379ywio321ki4mn2.jpg[/IMG] [IMG]http://img412.imageshack.us/img412/1987/379ywio321ki2np4.jpg[/IMG] :loveu::loveu::loveu:
-
a Tosia z Sochaczewa, którą dwa lata temu adoptowała [B]nanul [/B]była moją pierwszą adopcją!!:lol:[/quote] To nasza Tosiunia była pierwsza...?! :crazyeye::loveu::loveu::loveu: A ja myślałam, że [B]tanitka [/B]od zawsze była "psim aniołem"... Ale skoro Tosiulec jest najsłodszym psem na świecie, to w myśl zasady: wszystkie Ryśki to porządne chłopy - wszystkie Tosie to kochane psinki, i nowa Tosia [B]tanitki[/B] też okaże się superpieskiem i szybko znajdzie szczęśliwy i kochający domek. Czego z całego serca życzy "stara Tosia" wraz z Felusiem:lol::bluepaw::bluepaw:
-
Baaardzo dziękujemy [B]tanitce[/B] za wklejenie zdjęć (ja ciągle jeszcze nie potrafię... :oops:) A przepis na wątróbkowe przysmaczki mam od znajomej z "psich spacerków", której poleciła go wetka. Otóż: [U]pół kilo kurzych wątróbek[/U] trzeba zmielić i wymieszać z [U]płatkami owsianymi[/U] i [U]jajkiem[/U] (porządaną konsystencję osiągnęłam, zużywszy nieco ponad pół paczki płatków). Masę wykładamy cienką warstwą na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w średnio nagrzanym piekarniku około pół godziny - widać kiedy są już gotowe. Po upieczeniu i wystudzeniu łatwo je pokroić na małe kawałki (z czasem twardnieją). I nie brudzą kieszeni. Polecam.
-
[B]tanitka[/B], ale jak się trafi na taką przylepę i przytulaka jak Tosiunia i Feluś, to chyba trzeba by sobie przyszyć trzecią rękę do głaskania... :evil_lol: U potworków wszystko dobrze, zgoda i harmonia - słowem: nuuuda ;):lol: Za to na spacerkach zrobiły się takie bojowe, że musiałam sięgnąć po mocne argumenty - psie ciasteczka wątróbkowe! Jeśli będą chętni, to chętnie podam przepis, bo tanie i proste w wykonaniu. A działają znakomicie jako odciągacz uwagi od potencjalnych awantur... Przy okazji Feluś uczy się przychodzić na zawołanie, bo na razie na spacerku wszystko jest bardziej interesujące niż ja bez ciasteczka, i cały czas musi chodzić na smyczy. :lol: Baaadzo dziękujemy za wszystkie pozdrowienia, psiaki zostały wielokrotnie wyściskane i wymiziane od wszystkich cioć i wujków :p. Aha, zapomniałam napisać, że Tosia w ciągu tygodnia zeżarła (dosłownie!) trzy pary szelek :mad::crazyeye:. Przedtem niczego nie niszczyła. Zastanawiamy się, czy chce nam w ten sposób coś dać do zrozumienia..? Pozdrawiamy wiosennie :bye: :bluepaw::bluepaw:
-
Po pierwsze: Tears-Dropsik-Facio-Ryjek-Kichuś-Feluś-Fenio-Fredzio chyba już na dobre zostanie Felkiem! :evil_lol: Zaczyna już reagować na swoje nowe imię, no i musimy mu coś wpisać na adresówce... Po drugie: jeśli jeszcze jest wśród was ktoś, kto ma wątpliwości, czy lepiej mieć jednego czy dwa psy, to z całym przekonaniem mówimy - oczywiście, że DWA! Ilość obowiązków wzrasta nieznacznie, a za to radości nieporównanie więcej! Feluś okazał się złotym psiaczkiem (dosłownie i w przenośni ;)) - grzecznym, mądrym, cierpliwym i straaasznie przylepnym. Tak bardzo jest spragniony wszelkich pieszczot i dotyku ludzkiej ręki, że nie wiem jak on tyle wytrzymał w schronie. I chyba jest mu u nas dobrze, bo coraz częściej się uśmiecha... :lol: Nas zresztą też rozśmiesza, jak może - np. strasznie głośno ziewa i mruczy, chrapie jak stary i zasypia w coraz wymyślniejszych pozycjach i miejscach. Krótko mówiąc, niech żałują wszyscy, którzy go nie wzięli! :eviltong: ;) Z Tosiunią żyją sobie bardzo zgodnie. Co więcej, psiaki osiągnęły już ten stopień symbiozy, że na spacerkach coraz częściej jednocześnie kucają na kupkę :megagrin:, a jak Tosia nasika, to Feluś czuje sie w obowiązku wszystko ładnie zakopać... Naprawdę cudny widok :p Tylko raz doszło do poważniejszej awantury. Potworki dostały po kostce do żucia. Feluś swoją wsunął natychmiast, natomiast Tosia ma w zwyczaju się delektować i zostawiać trochę na później. Feluś oczywiście postanowił się zaopiekować tym, co zostało i po chwili obydwoje stali nad tą resztką, nastroszeni jak jeże, strasznie szczerząc sie i warcząc. Konfrontację co prawda wygrała Tosia, ale i tak Felek potem zeżarł kość :evil_lol:. W weekend postaram sie zrobić spacerkowe fotki. Troszkę martwią mnie tylko oczka Felusia - mimo drugich już kropelek, ten stan zapalny jeszcze się nie cofnął. Pan doktór mówi, że to mogą być jakieś zmiany na trzeciej powiece i że być może trzeba to będzie obejrzeć pod narkozą... :shake: Serdecznie wszystkich pozdrawiamy :bye: :bluepaw::bluepaw:
-
Ja tym wątku nie pisałam, ale szukałam przez tanitkę i bez rezultatu. Tak jak wspominałam, wątek zniknął nagle - jednego dnia był, a drugiego już ani śladu. To tajemnicze zniknięcie zbiegło się w czasie z ostatnimi porządkami na forum. Może o jego zdjęciu zadecydowało to, że przez ponad rok nie było nowych postów? Napisałam w tej sprawie do administratora, może odpiszą...
-
Noo, Fenio też ładnie... A mój brat wołał dziś na niego Fredzio :evil_lol: Ja już trochę skołowana jestem...;) W każdym razie, od wczoraj Psiak O Wielu Imionach chodzi z Tosiunia w zaprzęgu - w końcu udało się nam kupić rozgałęziacz do smyczy! - bo na porannych spacerkach brakowało nam dodatkowej ręki (gazetka, drobne zakupy i dwie smyczki...). I muszę powiedzieć, że stanowią bardzo zgrany psi zaprzęg. Póki co Tosia ma więcej do powiedzenia, w którą stronę iść i gdzie się zatrzymać, bo waży 4 kilo więcej, ale jak się Małego podtuczy, a Tosiunię odchudzi :lol:, to będzie idealnie. Zaczęłam na nie zbiorowo wołać Potwory, bo w zaprzęgu zrobiły się bardzo odważne, i obszczekują, kogo się da. Aha, Feluś dziś odkrył, jak się dobrać do szalenie atrakcyjnej zawartości kosza na śmieci - na szczęście dla nas rano wyrzuciliśmy śmieci... Ale foliowe saszetki po karmie zostały dokładnie wyssane i przeżute. :facelick: Obsztorcowaliśmy złoczyńcę - ciekawe, czy się przejmie? Zrobiliśmy Psiaczkom kilka fajnych fotek, które - dzięki [B]tanitce :Rose: - [/B]powinny niedługo zostać udostępnione wszystkim kibicom. Pozdrawiamy gorąco.:bye: :bluepaw::bluepaw: