Jump to content
Dogomania

elficzkowa

Members
  • Posts

    11675
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    48

Everything posted by elficzkowa

  1. Omi, ja mam w tej chwili w głowie mętlik. Gdybyśmy go jakoś złapali to gdzie go umieścić. Moli@ ma serce na dłoni i zaoferowała się go przyjąć ale jak ona się nim zajmie jeśli nie można nawet go dotknąć czy założyć obroży. Misiek nie jest mały. Jeśli będzie siedział w kojcu to całkiem się wycofa. Może jakieś inne miejsce z dużym ogrodzonym terenem. Zapewniam Cię, że nie chcemy go całkowicie zostawić i będziemy szukać jakiegoś rozwiązania aby mu pomóc. Wczoraj dostałyśmy bardzo dużo informacji na temat Miśka, które są często sprzeczne ze sobą.
  2. Pan wcześniej rozmawiając z nami mówił, że nie karmi Miśka, bo wolałby aby tu go nie było. Jego żona twierdzi, że go karmią i może spać na ich terenie a teść pana mówi, że karmi smakołykami Miśka i Miśkowi jest dobrze u nich. Ja nie wiem komu mam wierzyć.
  3. Szkoda Miśka - serce mówi aby go zabrać, zapewnić dobre warunki i leczenie ale rozum podpowiada, że możemy zrobić mu krzywdę zabierając go. On jest na swój sposób ,,szczęśliwy '' . Myślę, że to dobry pomysł z budą, karmą i wetem. Smutne, że przez prawie dwa lata nie nawiązał bliższej relacji z osobami, które go karmią. Nie wiem czy pan się zgodzi na takie rozwiązanie, można popytać ale obawiam się, że w budzie będą siedziały psy tego pana skoro już teraz potrafią go przegnać ze swojego terenu. Trudne to wszystko...
  4. Rozi, ja za każdym razem jak jadę to biorę smycz i obrożę a w bagażniku mam koc... i mam nadzieję, że go złapię. Bardziej niż pogryzienia boję się, że jeśli zaczniemy go łapać i się to nie uda to Borysek znajdzie sobie inne miejsce i tyle go będziemy widzieli. Jak wyciągałam rękę ze smyczą to robił uskok do tyłu. Robiłam to kilkakrotnie w końcu się wkurzył i uciekł przez dziurę w płocie na prywatny teren. Dzisiaj na pewno też tam był ale ponieważ na prywatnym terenie stał tir z pracującym silnikiem to nawet tam nie wchodziłam. Stoi tam duża naczepa pod którą Borysek sie chowa, trzeba by jakoś go wywabić jeśli go tam zastaniemy podczas łapania. To naprawdę duży teren z różnymi zakamarkami. Zresztą kto śledził watek dzikusków to wie, że kryjówek jest tam sporo. Jutro z rana znowu tam jadę. Oczywiście jadę ze smyczą obrożą i kocem i oczywiście z nadzieją, że tym razem to już wrócę razem z Boryskiem...
  5. Ja się nie wycofuję z przetrzymania Borysa ale w tym momencie on nie da sobie założyć obroży. Jeśli nawet włożymy go do samochodu ( sama nie wiem jak to zrobić ) to będzie musiał cały czas siedzieć w garażu a potem znowu będzie problem aby go dalej przetransportować. Poczekajmy na Tys(ka), może już dzwoniła w związku z transportem. Jeśli ten transport nie wypali, będziemy szybko kombinować co dalej bo na pewno nie ma na co czekać i trzeba go zabrać.
  6. Trudno jest określić dokładnie jego wysokość bo on chodzi taki przykulony. Jak się wyprostuje to zupełnie inaczej wygląda.
  7. Byłam rano u Boryska. Nie zastałam go ale miska była pusta. Zostawiłam karmę i wodę. Ponieważ wczoraj też go nie widziałam poszłam go szukać. Weszłam na teren prywatny pana do którego należy plac ( na tym placu zostawiamy karmę i wodę ). Obszczekały mnie trzy psy pana, który tam mieszka. Obeszłam teren wokół i Tuptusia nie zobaczyłam. Kiedy już wyjeżdżałam z placu coś mignęło mi w lusterku. To był Borysek :) Był na prywatnym terenie właściciela placu. Wysiadłam z samochodu i poszłam w jego kierunku ale schował się za jakąś szopę. Tam są jakieś szopy, kontenery i stare palety a więc Borys ma się gdzie schować. Pozytywne jest to, że nie odchodzi daleko od tego miejsca. Tak na prawdę nie wiem czy karmę, którą zostawiam zjada Borys czy psiaki tego pana :( Zdjęcia przy człowieku są tylko takie jak na poprzedniej stronie. Borysek waży ponad 15 kg ( tak na oko ) i jest wyższy od Morisa.
  8. Tysiu, zapisz 20 zł stałej od mojej siostry. Borysek nie je z ręki :( Nagły ruch ręka powodował, że cofał się. On nie jest agresywny ale z racji tego, że słabo słyszy i widzi nie bardzo wie co się wokół dzieje i czy ten, który stoi obok to jego wróg czy przyjaciel. Pan, który jest właścicielem placu nie pomoże w łapaniu. Wczoraj mówił, że trochę boi się psów. Nie przeszkadza mu, że Borysek tam jest i że go karmimy ale nic więcej z jego strony.Byłam dzisiaj z siostra i zostawiłam jedzenie i wodę. Akurat wtedy Tuptusia nie było.
  9. Dostałam informację, że karma dla Oriona dotarła. Wstawiam potwierdzenie zakupu.
  10. Wpłaty na konto Amika (10.07.2020): Istar19 - stała za VII : 5 zł b-b - stała za VII : 10 zł elficzkowa - stała za VII : 20 zł
  11. Rozmawiałam dzisiaj długo z p.Marzenką. Tuptuś nie jest wielkim psem, to taki średniak. Pani Marzenka kupuję karmę i do środy to ona będzie go dokarmiała. Potem ja będę jeździła, karmę też kupię. Pani Marzenka mówi, że jeśli Tuptuś będzie miał pewne miejsce to najlepiej go od razu złapać i przewieść bo nie wiadomo jak długo będziemy czekać aż da sobie założyć smycz i obrożę. Psiak jest w złym stanie i długo tak nie pociągnie na ulicy a na pewno zimy nie przeżyje w tych warunkach. Od razu powstaje pytanie : jak go złapać ? Pewnie potrzebna byłaby klatka. Ekipę do łapania damy radę zorganizować. Może tak być, że mimo wszystko psiak da sobie założyć obrożę ze smyczą. Ja będę na pewno próbowała to zrobić. Smycz i obrożę mam. Wiele tu niewiadomych ale bez nas Tuptuś nie da rady. Ze swej strony deklaruję 20 zł stałej oraz na pewno dorzucę coś do transportu jeśli będzie organizowany. Gdyby trzeba było przetrzymać go przez kilka dni zabiorę go do siebie. Mam duży garaż z oknem, teren jest ogrodzony. Pani Marzenka właśnie pojechała do Tuptusia, może go znajdzie i nakarmi.
  12. Śliczny z niego niedźwiadek. Aż nie mogę uwierzyć, że to ta sama brama przy której były dzikuski. Ja Tuptusia widywałam zawsze troszkę dalej, bliżej skrzyżowania przy kantorze. Dobrze, że cudowna p.Marzenka go odnalazła i nakarmiła. Tysiu, a jak p.Marzenka oceniła jego wielkość ? Była bardzo blisko Tuptusia. Będę się umawiać z p.Marzenką i będziemy go dokarmiać. Koniecznie trzeba mu pomóc.
  13. To super :) Tylko może poczekajmy na zdjęcia. Może p.Marzence uda się podejść bliżej. Nie chciałabym wprowadzić w błąd co do wielkości Tuptusia. On jak idzie to jest jakby cały usztywiony, jakby był w jakimś gorsecie. Głowę też jakoś dziwnie trzyma.
  14. O Moriska niższy, bardziej krępy. Mam nadzieję, ze dobrze porównuję bo Tuptusia widziałam 3 razy.
  15. Te znaki zapytania to ja : ) Faktycznie nie dopisałam od kogo.
  16. Zdjęcia oczywiście zrobię jak tylko będę miała możliwość podejść bliżej do niego. Też tak myślę, że jeśli nie otrzyma konkretnej pomocy to długo nie przetrwa.
  17. Zacytuję samą siebie ale... Staruszek dalej drepta powolutku po ulicy Dzikuskowej. Myślę cały czas co z nim będzie. Nasze ,,dzikuski'' były znacznie młodsze a on to staruszek zmarnowany życiem. Po niedzieli przyjeżdża moja siostra, możemy być u staruszka praktycznie codziennie i dokarmiać go czy podać leki od robali czy kleszczy. Możemy też zacząć go oswajać aby można było założyć mu obrożę i smycz ale co potem...To będzie aż nieludzkie jeśli po tym czasie zostawimy go na tej ulicy. Widać, że ciężko mu chodzić. Mam wrażenie, że nogi ma takie trochę sztywne, może bolą go stawy...Nie wiem jak skutecznie mu pomóc...
  18. Wpłaty na konto Amika - Oriona ( 06.07.2020): Uxmal - stała : 10 zł mari23 - stała : 20 zł ranias - stała VII - XII + bonusik : 80 zł Kaas1 - darowizna dla Oriona : 25 zł
  19. Cudny model z Szagusia :) W swoim futerku wygląda jak w płaszczu :)
×
×
  • Create New...