-
Posts
8198 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Draczyn
-
[quote name='Viris']Misiaczek swietna rada. Dwa buldozki to rozwiazanie ;D Szkoda ze nie moge miec dwoch psiakow ;([/quote]Viris - chcieć to modz. Dwa pieski nie będą się nudzić. Przeważnie jednak psocić uczy się jedno od drugiego. Gdyby Klarcia nauczyła maluszka, jak należy demolować mieszkanko, to niebyłoby to zabawne dla Was
-
[quote name='misiaczek']Panny na fotkach jak zwykle piękne :D .Hebulka,takie ramki to trudna sprawa?[/quote]Misiaczek, czuję ,że niedługo twoję psiątka będą w pięknych ramkach
-
[quote name='-Magda-']Myślę, że z zostawanem buldożka w domu jest tak samo, jak z każdym innym psem, bo cz tylko buldożki tęsknią za swoim właścicielem? Pieska trzeba nauczyc zostawiac samego w domu i nie powinno byc żadnych problemów. U mnie psy zostają same na 8 godzin (mniej więcej) i w tym czasie śpią. Nie należy oczywiście zapominac, że po powrocie trzeba wyprowadzic pociechę na pożądny spacer :wink: ale o tym to chyba nie muszę mówic. A czekając na psa 30 tal tylko dlatego że się pracuje to chyba nie ma sensu. Myślę, że jak najbardziej możesz miec pieska :D[/quote] całkowicie popieram, pracujący mają psy i doskonale sobie z nimi radzą
-
[quote name='Viris']Wlasnie to staram sie sprawdzic. Ale pisala ze jest zajeta. Moze nie ma czasu na nauke wklejania obrazkow poprostu.[/quote]Chyba tak , bo jak pisała ma jeszcze jakiś egzamin i musi ię uczyć
-
[quote name='Viris']Beatko sprawdzam czy zagladasz do tego tematu :P Jak bedziesz miec chwile to postaram sie krok po kroku z Toba potrenowac. Przyszykuj kilka zdjec na komputerze ktore chcesz nam pokazac.[/quote]Baatka wogóle chyba tu nie zaglądała
-
Musisz koniecznie Hebulka zafundwać jej jeszce dzieciaczki
-
Dziewczyny, tu miały być same zdjęcia i komentarze
-
[quote name='Viris']Draczyn chyba nie do konca wyobrazasz sobie to jak to chcialam przedstawic. To nie byly klatki ani boksy. Widzialam cos takiego kolo mojego lo. Co dziennie bylo tam kilka pieskow. Na przerwach wlasciciele bawili sie z nimi psiaki mialy tam poslanka wszystko bylo zadaszone. Mialy trawke do pobiegania ogolnie warunki na prawde wyjatkowo dobre psiaki zawsze radosnie tam wygladaly. Nie wiem moze moja Klara tylko tak znosi samotnosc ze wolalabym ja czasem zabrac ze soba do szkoly. Wczoraj zostalam w domu bo nie chcialam zeby tak plakala jak ostatnio.[/quote]Moje psy najlepiej czują ię w domu. Zawsze zostawały same, gdy pracowaliśmy. Kiedyś mieszkaliśmy w bloku i sąsiedzi nigdy nie skarżyli się, więc chyba nie płakały. Trzeba im tylko zapewnić na ten okres wszystko co jest potrzebne i pomieszczenie musi być tak zabezpieczone , aby ie zrobiły krzywdy, ani nam ani sobie. Z małym pieskiem, jak z dzieckiem, trzeba wszystko odpowiednio zorganizować
-
Bez komentarza
-
[quote name='Viris']To strasznie dlugo dla kazdego psiaka. Jezeli nie ma innej mozliwosci to moze lepije sie na prawde zastanowic. Ja jesli Klare mam zostawic sama na wiecej niz 3 godziny to placze tak samo jak i ona. Jesli jednak bedzie tak ze psiak zostanie na dluzej sam to zadbaj koniecznie o jego bezpieczenstwo. U mnie w miescie w kilku zakladach/szkolach dla pracownikow byly kolo budynku specjalne boksy tak zeby mozna bylo przyjsc do pracy z psiakiem. Niestety wiem ze to bardzo rzadko sie trafia. Ale moze wrato by zaproponowac szefostwu cos takiego? Oczywiscie jezeli sa do tego odpowiednie warunki. Wtedy psiak przynajmniej raz na jakis czas zobaczy w tym czasie wlasciciela.[/quote]Viris - nie wierzę własnym oczom - buldożek w boksie. Zapłakalby się biedak na śmierć. W domu e własnych pieleszach czuje się bezpieczny i jeśli ię przyzwyczai do określonych godzin, kiedy Państwa nie ma w domu, to spokojnie to zaakceptuje, ale w żadnym wypadku w klatce, lub w boksie, bo dostanie sierocej choroby
-
[quote name='Viris']No niestety w kazdym zawodzie sa lepsi i gorsi. Mysle ze ten temat pwinno sie jesli juz kontynuowac w temacie o zdrowiu lub zalozyc nowy na temat lekarzy. Pozdrawiam i wracam do pichcenia.[/quote]Tak masz rację przenieśmy się z ta dyskusją na inny topik
-
[quote name='jonasz']witajcie, na stronie psiaki.pl napisano, że buldog francuski nie powinien zostawać sam dłużej niż 3 godziny. U nas (rodzina 2+1) wychodzi się z domu po 7 rano a wraca różnie, pomiedzy 14 a 16. Na taki czas buldożek musiałby zostawać sam w domu lub ewentualnie latem w ogrodzie. Wyjątek stanowią wakacje oraz soboty i niedziele. Czy możemy mieć buldożka ? Czy raczej zaczekać do emerytury ? (tzn. ok. 30 lat... :-? ) Proszę o opinie.[/quote]Pewnie tak napisano ze względu na konieczność załatwiania potrzeb fizjologicznych, ale to można jakoś zorganizować. Na ogrodzie samego psa nigdy bym nie zostawiła. Gdy miałam pierwszego własnego buldożka, wszyscy pracowaliśmy. Zostawał maly szczeniaczek w domu na 8 godz. Miał do dyspozycji kącik gdzie załatwiał swoje potrzeby, jedzonko , miseczkę z wodą i zabaweczki i wszystko było ok
-
[quote name='elżbietarusos']Nie chcę i nie mogę powiedzieć , który to wet. Prywatnie jest bardzo miły , mogę jedynie powiedzieć , że Ty też go znasz . Nie wiem co GRACJA dostawała poza antybiotykiem i osłoną na wątrobę ( bo miałam pełne zaufanie do weta i o nic nie pytałam .On sam podawał wszystkie leki). Od tego czasu zaufanie , gdzieś mi wyparowało. Przytoczę pewną wypowiedź na temat wetów " zawód weterynarz , to świetna fucha , jak coś nie wyjdzie , lub się coś zaniedba , to zawsze można pacjenta bezkarnie uśpić " Ostre , może w stosunku do niektórych niesprawiedliwe , ale do bólu w większości przypadków prawdziwe.[/quote]Nie wiem , czy w innych zawodach są sami geniusze? Czy hodowcy wszyscy są idealni? W każdym zawodzie są lepsi i gorsi i trzeba się z tym pogodzić. Wychodząc z tego założenia powinniśmy sami robić sobie buty, szyć odzież, leczyć się itd
-
[quote name='Viris']Ja w ogole nie rozumiem podejscia niektorych wetow. Skoro jestem wlascicielem zwierzaka i ide z nim do lekarza bo widze jakies niepokojace objawy a wet porywa zwierze nie pytajac sie o zgode podaje leki i dopiero po podaniu mowi co to jest. Mialam niestety taki przypadek z moja juz niezyjaca myszka. Dostala co prawda mniejsza dawke ale leku ktorego ja w ogole bym nie zastosowala. Moja poprzednia myszka miala taki sam problem ( to byl jakis zaczatek grzybicy) i wyleczylam ja zwykla mascia witaminowa dla ludzi. Z druga myszka poszlam po prostu sie poradzic. Gdybym uzyla tamtej sprawdzonej masci pewnie maluszek by dozywal wlasnie starosci. Wiem ze teraz np idac z Klara do weta dowiem sie jaka ma najpierw opinie na ten temat a dopiero pozniej zgodze sie lub nie na jego propozycje.[/quote]Tak jak w każdym zawodzie zdarzają się partacze, ale wydaje mi się, że nie można generalizować. Metodą kolejnych przybliżeń zdołałam jednak dobrać dobrych wetów i Wam tego życzę
-
Brawo dla Legionowa, już dostalismy potwierdzenia. Niesmowicie prawna organizacja. Inne oddziały powinny brać z Was przykład. Dziękujey i serdeczniee pozdrawiamy
-
[quote name='elżbietarusos']Dodżycę , też mi wykończył wet z Warszawy. Podał za silne antybiotyki , które rozwaliły jej zupełnie wątrobę ( dodam iż nigdy nie miała problemów z wątrobą ) , a ja po prostu leczyłam u niego infekcje ucha. Zwracałam uwagę , że pies czuje się źle po antybiotyku , ale na wecie nie zrobiło to specjlanego wrażenia ,dał leki wzmacniające wątrobę (bardzo już wtedy opuchniętą ) i przepisał kolejną dawkę tego samego antybiotyku. 10 dni po rozpoczęciu leczenia suka umarła , nie chorując nigdy wcześniej, na nic. Prawda , że nie mam zbytniego powodu do miłości do wetów?[/quote]A jaki to weterynarz?i czy przy antybiotyku dawałaś osłonę?
-
Faktycznie piękna kanapa. Zadzwonię do tego faceta, bo on jest z Wwy, może bedzie mógł nas przyjąć i pokazać te posłanka
-
[quote name='Hebulka'][quote name='_beatka_']hebulka to dokladnie tak jak ja po doksiu...na sggw mieli byc smi najlepsi specjaliści, a skończyło się tak, że jak mowiłam że to mózg, żeby to sprawdzili a oni wmawiali mi kregosłup, przemęczenia aż w końcu nowotwor...a wystarczyło posłuchac własciciela psa, który chyba wie najepiej co dolega pupilowi...ale z drugiej strony nie mozna cle zycie nikou nie ufać!skoro draczyn ma sprawdzonych wetów ktorzy znaja rasę to trzba sie zgłosic tam, napewno prede pomogą niż wet, który jest od wszystkiego, czyli od niczego...[/quote] Masz rację Beatko.Dlatego własnie napisałam,ze zazdroszczę Draczyn,ze ma takiego lub takich weterynarzy.Czyli znających specyficznośc buldożków.Bo ja nie mam :([/quote]To nie jest takie łatwe znalezienie dobrego lekarza. Nieraz zmieniałam nawet co drugi dzień, gdy widziałam, że kuracja nie skutkuje i przez te 25 lat, poznałam takich, którzy mnie nie zawiedli i ich się kurczowo trzymam
-
[quote name='elżbietarusos']To trzeci przypadek uśmiercenia buldożka w Bydgoszczy w ten sposób. We Włocławku , jeszcze się to nie zdarzyło. Nasi weci , nie są jednak może tacy źli. Nawiązując do ludzkich lekarzy ( z uszkodzeniamu oczu też korzystam z okulisty ) Pozwolilam wetom prowadzić jedną buldożyce . Obecnie ma 5 lat , i ciągłe kłopoty z oczami , leczone już przez okulistę - ludzkiego . Gdybym wcześniej wpadła na ten pomysł prawdopodobnie , nie byłoby klopotów teraz. Suka jest obecnie w rękach moich znajomych , jakiś wet z Warszawy zaproponował im przeszczep , ale się nie zgodzili . Czy ta suka z Bydgoszczy była bezowa?[/quote] Już niee pamiętam, ta beżowa ,tóra była kryta Kubusiem to wpadła pod samochód, ale już szcenięta były odchowane. Chyba nawet pomyliłam miasta, to też było kryci Kubusiem. A Ci Państwo byli z tamtych okolic, ale głowy nie dam, czy to była Bydgośżćż, czy Toruń. Musiałabym sprawzić w swoich zapiskach. Rzpacz ich była ogromna i zostawili sobie tego jednego uratowanego cudem pieska. Wychowywałam go wsplnie z nimi przez telefon
-
[quote name='Hebulka'][quote name='Draczyn'][quote name='elżbietarusos']PESTA już się uspokoiła na tyle , że usnęła ( mi na pewno się to nie uda , za duzy poziom adrenaliny ) Ona chyba odbiera zdenerwowanie moje , stres FRYTKI i stąd to wszystko. Wiem , że 12 lat dla buldoga to dużo , i że kiedyś musi nastąpić chwila jej odejścia , ale odsuwam tą myśl jak najdalej. Draczyn starsze suki będę ciąć . FRYTKA ma 4 lata , to najmłodsza moja buldożka. Pierwszy poród przebiegał rewelacyjnie . Ten był drugi , długi i męczący . Szczeniąt było mniej bo tylko 5 ( 2 martwe ) . Będę ciąć suki powyżej 4 lat![/quote]Jak uważasz. Ja tak robię, odkąd miałam kontaky osobisty z dwoma hodowczyniami z Holandii, które mnie na takie rozwiązanie namówiły. Tylko dla buldożków najbezpieczniejsza jest narkoza wziewna, przy innej może być niedobrze. Ostatnio w Bydgoszczy, lekarz narkozą zaamorował sukę Zostało 7 szczeniąt bez matki i uratowali tylko jednego[/quote]Normallną, ale dokładnie nie wiedzieli. Suka zaraz po wyjechaniu z kliniki dostała krwotoku z buzi, dróg rodnych, nosa itd. Zawrócili do lekarza, ale ju nie było, co ratowwać. Suczynka padła Jaka narkoza ?? Normalną czy wziewną ??[/quote]
-
[quote name='Hebulka'][b]Misiaczek[/b] ja kupiłam dziewczynkom rozmiar 3 - 100x80. Do normalnej pralki sie nie zmieści,trzeba dawać do pralni.Ale plus duzy,ze mozna całośc uprac,wcześniej Hebus miała ponton,dookoła był wkład ze styropianu,którego nie mozna było prac.W normlanych warunkach pewnie nie byłoby takiej potrzeby,ale ze moja Nusia kochana (kicia) lubi sobie czasem siknąć :o na cos mieciutkiego...no więc wkład nadawał sie jedynie do .smieci. :evil:[/quote]Te ponton są dobre , o ile są całkowicie miękkie i mieszczą się w całości do pralki. Ja zmieniam posłania raz na tydzień, a mam ich 5 tak że noszenie do pralni byłoby zbyt uciążliwe
-
[quote name='elżbietarusos']PESTA już się uspokoiła na tyle , że usnęła ( mi na pewno się to nie uda , za duzy poziom adrenaliny ) Ona chyba odbiera zdenerwowanie moje , stres FRYTKI i stąd to wszystko. Wiem , że 12 lat dla buldoga to dużo , i że kiedyś musi nastąpić chwila jej odejścia , ale odsuwam tą myśl jak najdalej. Draczyn starsze suki będę ciąć . FRYTKA ma 4 lata , to najmłodsza moja buldożka. Pierwszy poród przebiegał rewelacyjnie . Ten był drugi , długi i męczący . Szczeniąt było mniej bo tylko 5 ( 2 martwe ) . Będę ciąć suki powyżej 4 lat![/quote]Jak uważasz. Ja tak robię, odkąd miałam kontaky osobisty z dwoma hodowczyniami z Holandii, które mnie na takie rozwiązanie namówiły. Tylko dla buldożków najbezpieczniejsza jest narkoza wziewna, przy innej może być niedobrze. Ostatnio w Bydgoszczy, lekarz narkozą zaamorował sukę Zostało 7 szczeniąt bez matki i uratowali tylko jednego
-
[quote name='Draczyn'][quote name='misiaczek']Draczyn daję linka z kanapami [url]http://pp.allegro.pl/show_item.php?item=63473587[/url][/quote]Zaraz zobaczę, tylko nie bywam tam często. Kiedyś próbowałam to trzeba było się gdzieś rejestrować, ale zaraz spróbóję[/quote]Udało się zobaczyłam.Bardzo mi się podoba, tylko ciekawa jestem czy ona mieści sie do pralki. Facet jest z Wwy, zadzwonię do niego
-
[quote name='misiaczek']Draczyn daję linka z kanapami [url]http://pp.allegro.pl/show_item.php?item=63473587[/url][/quote]Zaraz zobaczę, tylko nie bywam tam często. Kiedyś próbowałam to trzeba było się gdzieś rejestrować, ale zaraz spróbóję
-
[quote name='elżbietarusos']Magda mieszka ode mnie co najmniej jakieś 160 km. Zaraz sprawdzę na mapie. Ale nawet jeśli mniej , to nie bardzo sobie to wyobrażam. Pisałam , że ona nigdy nie brała za porady ode mnie kasy.[/quote]Ale dostała pięknego psa, czyli opłacona była w naturze i powinna się za to zrewanżować. Taki pies też nieżle kosztuje