-
Posts
4250 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by evita.
-
[quote name='enia']jakie cudne!!!!! i jak urosły!!!! :) zazdroszcze, że mogłaś je popsitulać:loveu:[/QUOTE] Urosły i to bardzo :) Jedzą wszystko i ciągle są głodne ;)- umieją już jesc juniorkowe chrupeczki, puszki, nie są wybredne- aby było jakieś papu :) Koopa w porządeczku- na szczęście nie ma żadnych sensacji żołądkowych ;) Popsitulac- troszku popsitulałam ;), ale wpadłam tam jak po ogień i nie wiedziałam czy całowac, czy robic foty, czy psitulac ;) A to Ada- mama szczeniaków: [IMG]http://img828.imageshack.us/img828/3463/adak.jpg[/IMG] [IMG]http://img845.imageshack.us/img845/2135/ada1vy.jpg[/IMG] [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/9898/ada2.jpg[/IMG] [IMG]http://img854.imageshack.us/img854/849/ada3.jpg[/IMG] Ada bardzo kocha p. Alicję i widac, że jej ufa. Mnie troszkę się bała, bo wiadomo, przyszedł ktoś nowy, jakiś zamęt itp- więc wolała miec na wszystko oko siedząc pod łóżkiem. A ja też nie chciałam jej stresowac, wyciągac itp. Ada jest w domowych warunkach dopiero od kilku dni, więc musi do wszystkiego przywyknąc i się oswoic :)
-
Maluchy cały czas kombinują żeby coś się działo :p: Benio- "to ja sobie tymczasem siknę" ;) [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/8278/siooy.jpg[/IMG] Bufo- "a ja spróbuję schowac ręcznik" ;): [IMG]http://img708.imageshack.us/img708/3004/reczr.jpg[/IMG] "Udało się" ;) [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/4849/recz1.jpg[/IMG]
-
Chłopaki razem: [IMG]http://img864.imageshack.us/img864/1685/38947195.jpg[/IMG] Benio jak zwykle musi byc górą ;): [IMG]http://img683.imageshack.us/img683/3526/27538482.jpg[/IMG] [IMG]http://img541.imageshack.us/img541/8906/61504592.jpg[/IMG] [IMG]http://img140.imageshack.us/img140/9461/38818467.jpg[/IMG] [IMG]http://img706.imageshack.us/img706/9675/97874683.jpg[/IMG] [IMG]http://img694.imageshack.us/img694/9058/35976202.jpg[/IMG]
-
[B]BENIO[/B] (zawiadacki, energiczny, przebojowy, cały czas kombinuje co by spsocic :) ) [IMG]http://img861.imageshack.us/img861/7281/benio.jpg[/IMG] [IMG]http://img694.imageshack.us/img694/8370/benio1.jpg[/IMG] Taki jestem duuuuuży :) : [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/9489/benio2.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/1241/benio3.jpg[/IMG] [IMG]http://img709.imageshack.us/img709/9955/benio4.jpg[/IMG] [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/6057/benio5.jpg[/IMG] Maluchy mają już spore zęby, które tutaj dzielnie prezentuje Benio :) [IMG]http://img854.imageshack.us/img854/6260/benio6.jpg[/IMG] [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/1426/benio7.jpg[/IMG]
-
[quote name='enia']już jest wieczór? :)[/QUOTE] Jest, jest ;)- a więc obiecane fotki :): [B]BUFO[/B] (spokojniejszy, troszeczkę niezdarny niedźwiadek- przytulak :)): [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/9302/kufo.jpg[/IMG] [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/736/kufo1.jpg[/IMG] [IMG]http://img225.imageshack.us/img225/3200/kufo2.jpg[/IMG] [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/3391/kufo3.jpg[/IMG]
-
O jenyyy- jestem w ciężkim szoku :mdleje::mdleje::mdleje: Cóż za cudowny i przepiękny chłopak krył się pod tą kupą futra :loveu::loveu::loveu:. Nie mogę wyjść z podziwu jaka mega zmiana :multi: Teraz poprosimy jakieś uzdolnione pisarsko cioteczki o tekścik i można już chyba ogłaszać tego mistera, co Wy na to ? :cool3:
-
Dziś rano udało mi się na chwilę wpaść do p. Ali i obfocić maluchy :). Szczeniory są nie do poznania- rosną jak na drożdżach, rozrabiają ile wlezie, jedzą za trzech :) i pokazują już swoje charakterki (jeden jest ciekawy świata i bardzo odważny- taki zawadiaka, a drugi- słodki spokojny niedźwiadek który najchętniej chciałby być tulony i pieszczony cały dzień) Oba słodziaki :loveu: Wieczorkiem wrzucę ich fotki :) P.S. Mam też fotki mamusi maluchów ;)
-
Rubi- bardzo przepraszam Ciebie i innych zainteresowanych losem maluchów za to całe zamieszanie. Tak prawdę mówiąc powinnam może poprosić moda o wyczyszczenie wątku. Ale z drugiej strony nie chcę żeby ktoś pomyślał, że tchórzę, wstydzę się tego co napisałam itp., bo tak nie jest. Z psiakami nie mam osobistego kontaktu, ale cały czas jestem z kontakcie z p. Alicją- opiekunką psów. Od wczoraj nic się nie zmieniło :). Psiaki rosną jak na drożdżach i dokazują. Nie są już tymi bezbronnymi kuleczkami jakie zabierałyśmy. Teraz to już 2 charakterne podrostki, które nie dają sobie w kaszę dmuchać ;). Bardzo ładnie już same jedzą i wciąż dopominają się o więcej ;) P. Ala powiedziała, że Ada (mama szczeniaków) jest najukochańszą i najwierniejszą sunią pod słońcem :loveu: Swoim zachowaniem i spojrzeniem jakby cały czas dziękowała p. Ali za to że nie musi się już tułać, że ona i jej maluchy są bezpieczne i mogą teraz wygrzewać się w łóżeczku :multi: . Jak wszystko dobrze pójdzie to na ich mamę (jak oczywiście odchowa maluchy) czeka fajny domek z okolicach Warszawy :). Jako że p. Alicja nie ma dostępu do internetu będę w miarę możliwości informować o wszystkim na bieżąco na wątku. Rubi18- cieszę się, że pamiętasz o maluchach i tu zaglądasz :loveu:
-
KOLEJNA porzucona stara miłość. potrzebujemy pomocy.
evita. replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
Pipi- jasne, że wsiadaj w samochód, PKS, PKP czy co tam masz pod ręką ;) i przyjeżdżaj z Toffikiem, a my na pewno nie zostawimy Cię samej i pomożemy :). Rozumiem Twoje obawy żeby "puszczać go samego w taką podróż". Mówiłaś, że on ma jakąś traumę związaną z podróżą. A wiadomo, że jest to psiak specjalnej troski, schorowany staruszek. Pisałaś, że mimo, że Tobie ufa i kocha Cię nad życie- nawet wtedy gdy jedziecie gdzieś oboje razem samochodem Toffik jest strasznie nerwowy, płacze, potwornie to przeżywa itp i doskonale rozumiem, że bałaś się żeby schorowany staruszek po przejściach jechał taki kawał drogi bez Ciebie. Więc jakby co- to wiesz gdzie uderzać :) -
Pipi- miło, ze wpadłaś na wątek :). Ale ja naprawdę nie potrzebuję jakiejś obrony czy wystawiania mi laurek itp ;) Robimy razem z Enią dla zwierzaków co tylko możemy i nie dlatego żeby ktoś nas chwalił czy wystawiał nam laurki na wątkach. Nie robimy tego, żeby nas podziwiać i chwalić za nasze zasługi. Po prostu dla nas jest odruch serca i zawsze cieszymy się jeśli tylko możemy gdzieś i komuś w czymś pomóc. A największą radością i satysfakcją jest dla nas nie uznanie w oczach ludzi, ale uśmiechnięte psie mordki i machające ogony :). A tak swoją drogą Pipi to również "ta z tych", która wypruwa sobie flaki i staje na głowie jeśli słyszy, że jakiś pies potrzebuje pomocy. Nie pisałam tego na wątku, ale to ona gdy przeczytała na początku, że małe zabrane, nie radzą sobie z jedzeniem, matka nie daje się złapać, zaproponowała, że weźmie maluchy jeśli naprawdę nie będzie co z nimi zrobić. To właśnie ta z tych, na których zawsze można liczyć. Dzięki Pipi :) I nie myślała w tamtej chwili, że sama ma całe stadko psów i kociaków u siebie, że u niej w okolicach na każdym kroku mnóstwo psiej biedy, ze nie ma żadnych dotacji, dofinansowania ani pomocy żadnej organizacji, że każdego psa którego ratuje musi wykarmić bądź leczyć sama- tylko przy pomocy innych dobrych duszyczek, które jej nie zostawią w potrzebie. Chciała po prostu pomóc i tyle. Dla Pipi tak jak dla nas najważniejsze jest dobro zwierzaka, a nie jakieś osobiste gierki, porachunki i poklask innych. No ale może to jest też tak, że każda z nas i Enia i ja ma swoje życie osobiste, zawodowe, swoje inne sprawy gdzie możemy się spełniać i realizować i dlatego pomoc zwierzakom jest dla nas pasją, jakimś tam spełnieniem, jednym z elementów naszego życia, który daje nam ogromną radość i satysfakcję, a nie tylko budowaniem swojego ego ;)
-
[quote name='Patmol']ale fajne kluchy [URL="http://smajliki.ru/smilie-804039783.html"][IMG]http://s12.rimg.info/5beb29de647a274dc94b83ba28f17ea6.gif[/IMG][/URL][/QUOTE] Patmol- fajnie, że wpadłaś do naszych kluseczek :loveu: [quote name='mru']to Ty musiałaś złośliwie polecieć, bo byłaś zła, że suki nie złapałaś. (a pijak złapał!)[/QUOTE] Taka byłam zła, że ja- jak piszesz- nie złapałam, a "pijak" tak, że jak usłyszałam od p. Ali że suka złapana i jest już u niej to się poryczałam ze szczęścia, że już bezpieczna i poprosiłam ją żeby przy okazji jak gdzieś spotka tego człowieka jeszcze raz podziękowała mu za pomoc. No taka byłam cholernie wściekła :evil_lol: I poza tym to ja zostawiłam dzień wcześniej p. Ali wspomnianą kasę na flaszkę i z całych sił trzymałam kciuki, żeby tym facetom się udało. [quote name='Paulina78'] SORRY, twoje nie będzie na górze..., bo ja nie dam po sobie i znajomych jechać BEZ POWODU.[/quote] O kurde Paulina to zabrzmiało co najmniej jak tekst z stylu "nie będzie Niemiec pluł nam w twarz" lub coś podobnego :evil_lol: Słuchaj może Ty po prostu jak masz nadmiar czasu czy coś zaangażuj się w politykę. Może tam zaczniesz się realizować, otoczysz się ludźmi, którzy będą Cię podziwiać na każdym kroku, dowartościujesz się i zrobisz jeszcze karierę. Kto wie, kto wie... :razz: [quote name='Paulina78']Teraz też ci źle, że Kalina i Bożena są po naszej stronie? Też boli...? TO NIE NASZA WINA :)[/QUOTE] Ale mnie absolutnie nic nie boli i trochę nie kumam tego, że zrobiłyście z całej sytuacji, a raczej mojej osobistej opinii jakąś mega krucjatę. Przecież wielokrotnie pisałam, że ja nie współpracuję z dziewczynami, widziałam je kilka razy z życiu, raz podwiozłam im psa, zrobiłam kilka ogłoszeń i to tyle naszej współpracy i działalności. Nie jesteśmy jakimiś przyjaciółkami, dobrymi znajomymi czy coś w tym stylu. Dla mnie to trochę jak zabawa w piaskownicę. Ściąganie ludzi na wątek żeby potwierdzali Wasze załugi i to jakie jesteście cudowne. Dla mnie to jest chore, że mimo iż (napiszę to już chyba setny raz) wyraziłam swoją osobistą opinię inne osoby oberwały po głowie. Dorosłe baby a bawią się w taką piaskownicę, echh. No ale widać zdarza się. Ciągle powtarzałam, ze piszę w liczbie pojedynczej, że to moje zdanie i opinia, ale Wy (widać pełne kompleksów i niedowartościowane) zaczęłyście wywierać presję (zresztą sama Paulina pisała to na wątku, żeby dziewczyny pojawiły się i napisały jaka to ona jest zasłużona itp. i jak znam życie to na pewno uderzała też do dziewczyn osobiście poza dogo) na inne dziewczyny z Mińska, żeby opowiedziały się po którejś ze stron, żeby udowadniały nam wszystkim Waszą cudowność. Tylko że jak dla mnie tu nie ma żadnej ze stron- byłam ja i moja osobista opinia. Ale tak to już jest, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi, a taka która nie czuje się do końca pewnie, wie, że nie jest idealna szuka wszędzie potwierdzenia... Zdaję sobie sprawę, że mimo licznych próśb żebyście już nie pisały postów, które w żaden sposób nie przyczynią się do pomocy szczeniakom nie wytrzymacie ciśnienia no i Paulina będzie robiła wszystko żeby jej było na górze :evil_lol: A poza tym Paulina- zacznij się może realizować na jakimś innym poza "psim" polu, uwierzysz może w końcu w siebie, w swoją wartość i nie będziesz potrzebowała całego chóru klakierów, który będzie udowadniał i poświadczał Twoją wartość, zasługi itp. Pomyśl o tym ;)
-
[quote name='mru'] przychodzi sponsor po lasso a to tylko pętla pod sosną...![/QUOTE] O dżizas co za super dowcip. Normalnie uśmiałam się jak norka :roflt::splat::stupid: [quote name='PaulinKa030894']Hop ciup maluchy w górę :) Znam ludzi którzy są zainteresowani psiakiem lecz oni są z moich rejonów, z podlasia, a to daleki kawał strasznie ;/ Pieski są urocze , <zakochany> :D[/QUOTE] No fakt- maluchy są słodkie. Jak tylko uda mi się zdobyc ich aktualne fotki, ostro zabieramy się za ogłoszenia. Szczeniorkom należą się najlepsze domki pod słońcem i tylko takich będziemy szukac :loveu: [quote name='Mimisia']Paulina, MRU - proszę, nie traktujcie tego co napisała Evita jako głos "Mińska", bo ani ja, ani Kalina nie podpisujemy się pod jej zarzutami co do Vivy. Zarówno ja jak i Kalina jesteśmy Wam bardzo wdzięczne i zawsze byłyśmy za wszystko co zrobiłyście dla mińskich zwierząt.... Evicie też dziękujemy za wielką pomoc przy pieskach i suni. Niestety nie mamy wpływu na to, co Evita myśli czy pisze na Wasz temat. I szczerze mówiąc to nie rozumiem tego i nie ogarniam tych zarzutów. Mam nadzieję, że to wszystko nie odbije się źle na naszej znajomości :([/QUOTE] A czy ja gdzieś napisałam, ze jestem "głosem Mińska" ??? To raczej chyba wręcz odwrotnie- kilkakrotnie pisałam, że to co piszę to moje osobiste i prywatne zdanie. Nigdzie nie użyłam liczby mnogiej. Zawsze pisałam w 1 osobie liczby pojedynczej i podkreślałam, ze jestem osobą prywatną i nie działam z żadną z Was. Powtórzę to co napisałam, że nie wkraczam w Wasze układy i współpracę. Nie wnikam w to absolutnie. Wasza współpraca z kimkolwiek to Wasza sprawa i nic mi do tego. A jeżeli ktoś odebrał osobiste zdanie 1 osoby jako głos całego Mińska to już jego problem. Mimisiu- nie tylko Ty nie masz wpływu na to jak to określiłaś "co Evita myśli czy pisze". Evita jako osoba dorosła sama umie sobie wyrobic zdanie na konkretny temat na podstawie swoich obserwacji oraz opinii innych zaufanych osób i sama jest odpowiedzialna za swoje słowa. Tak została wychowana, tak nauczyło ją życie i taka już jest już ta Evita ;) Paulino i Mru- tak swoją drogą zajrzyjcie parę postów wcześniej i zobaczcie kto wywołał tą całą aferę i jak to wszystko się zaczęło. Ja napisałam tylko, że suka złapana i udało się to bez udziału żadnych organizacji itp (zresztą wątek nie był moderowany więc można sobie zajrzec i wszystko poczytac) Nie wymieniałam nikogo personalnie. Prawda jest taka, że to Wy wzięłyście sobie te słowa do siebie, same wyskoczyłyście przed szereg i same siebie wywołałyście do tablicy a teraz macie pretensje i czujecie się wielce urażone. [quote name='Paulina78'] [B] To już nie nasze kompleksy... :) [/B][/QUOTE] Masz jeszcze coś równie konstruktywnego do dodania na tym wątku ? Jeśli nie to po prostu DOBRANOC...
-
Oj ciotki- biznes byśmy skręciły że hej :evil_lol:. Może w końcu byśmy się nauczyły "podczepiac" pod różne organizacje, czerpac z tego przeróżne korzyści, miec karmę dla zwierzaków, sponsorów na leczenie itp. itd., a nie tylko ciągle i ciągle ładujemy naszą prywatną kasę w psy :evil_lol:. Może już czas dorosnąc ciotki, co ? :eviltong: Ale my chyba z tej samej gliny- naiwne się urodziłyśmy i naiwne umrzemy. Ale w sumie dobrze mi z tym, że jestem w takim, a nie innym towarzystwie :loveu: Mimo wszystko nigdy nie lubiłam i nie polubię cwaniactwa ;)
-
[quote name='enia'] "[B]chojrak w necie dooopa w świecie?"[/B]:evil_lol: [/QUOTE] Oj ciotka nie znałam tego, ale dobre dobre :laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2: [quote name='Randa']wesoło na tym wątku:lol: grunt, że rodzinka zabezpieczona[/QUOTE] No wesoło, wesoło :razz:. Szkoda Randa, że nie mieszkasz gdzieś bliżej, bo wiem, że Ty też z tych odpowiedzialnych, na których można liczyć w każdej sytuacji :lol: A poza tym szczeniory rozrabiają już jak pijane zające :evil_lol: Non stop baraszkują, głośno dopominają się jedzenia itd. Sunia Ada podobno przekochana- patrzy w swoją opiekunkę jak w święty obrazek. To zdaje się taki typ- jestem niezmiernie wdzięczna za każdy gest, który mi człowieku okażesz :loveu: Chyba jeszcze nie może uwierzyć, że los się w końcu dla niej odmienił i zaczęła nowe życie :multi:. Maluchy tylko sporadycznie już interesują się "cyckiem", zdecydowanie wolą mięcho :p. P. Ala podtyka Adzie same najlepsze kąski, żeby sunia szybko doszła do formy :cool3: Szczeniory wyrosną prawdopodobnie na duże psiaki. Ich mama sięga tak przed kolano, ale ojciec podobno był duży (ojciec niestety nie żyje, został zastrzelony przez ludzi ze wsi :shake:). Nowych fotek na razie nie mam, ale jak ciotki gdzieś usłyszycie, że ktoś szuka szczeniorków, które będą sporymi psiakami to pamiętajcie o nas :lol:
-
[quote name='Paulina78']Evita weź mnie nie irytuj! [/QUOTE] Irytujesz, ale to Ty raczej mnie, a poza tym stajesz się bezczelna. Napisałam ogólną uwagę, że lubię współpracowac z ludźmi odpowiedzialnymi. Mru- nigdzie nie napisałam, że Wy jesteście nieodpowiedzialne, więc mi nie wmawiaj. A że wzięłyście sobie tą uwagę do siebie to już Wasza sprawa i Wasz problem. I prośba do Ciebie Paulina- zejdź z łaski swojej z Enii, bo akurat pisząc o rzetelności itp. to ją m.in. miałam na myśli, bo to ona jak usłyszała, że jest matka ze szczeniakami, której staramy się pomóc wsiadła w pociąg i przejechała (m.in. PKS i PKP) ponad 100 km. No ale ona tak już ma, że nie klepie bez sensu w klawiaturę, nie bawi w jakieś gierki gdy słyszy, że psy potrzebują pomocy. Po prostu stara się pomóc i tyle. I dlatego jak pisałam wolę współpracowac z prywatnymi osobami, a nie z organizacjami, bo wiem, że na takie osoby własnie jak m.in. Enia zawsze można liczyc. Więc jak musisz tu już pisać swoje mądrości życiowe to nie atakuj jej. Ponadto- ja a Kalina to 2 różne bajki. Nie jesteśmy koleżankami, nie działamy razem, widziałyśmy się kilka razy w życiu. Ja działam na własną rękę, a Kalina na własną. Osobiście ja- Ilona- nigdy nie miałam z Wami styczności i nigdy nie prosiłam Was o pomoc. Nie łączcie Waszych układów z Kaliną ze mną. Wasza współpraca to Wasza sprawa i ja nie zamierzam się w to wtrącać i mieszać. To, że akurat los nas zetknął w sprawie tych maluchów nie znaczy, że działamy razem itp. A swoją drogą Paulina mogłabyś trochę przystopować nawet ze względu na Bono. Jakiś czas temu poprosiłas mnie żebym podjechała w okolice Stanisławowa i zrobiła mu fotki. Nie znałam Ciebie w ogóle nie wiedziałam kim jesteś, ale zostałam poproszona o pomoc, więc rzuciłam wszystko i pojechałam do psa, nakarmiłam go, zrobiłam mu fotki- jak prosiłaś. Cieszyłam się po prostu wtedy, że chociaż w ten sposób mogę pomóc. Więc nawet ze względu na ten fakt nie powinnaś tu teraz uprawiać takiego pieniactwa i świętego oburzenia. Róbcie dalej swoje i tyle. Piszesz Paulina o cyt :"pierdzeniu w stołek". Właśnie widać, kto non stop tylko trzepie w klawiaturę, pisze posta pod postem itp... Jeśli chcecie i możecie jakoś pomóc to ok- ale jeśli macie zamiar dalej robić "rozpierduchę" to dziękuję już za Wasz udział w tym wątku. Teraz skupiam się na znalezieniu jakiś fajnych domków dla szczeniorów. Dziś rano dostałam takiego smsa od p. ALicji: "Ada (mama) wprowadziła się z dziecmi na moje łóżko i jest szczęśliwa. Benio- to ten z białym noskiem a Bufo- czarna mordka" :) A więc szukamy teraz najlepszych domków dla maluszków i dla przypomnienia oto : BENIO: [IMG]http://img23.imageshack.us/img23/3252/apka2.jpg[/IMG] i BUFO: [IMG]http://img7.imageshack.us/img7/2377/kufa11.jpg[/IMG]
-
Właśnie- czekamy na fotki Harrulka :loveu: i zaczynamy go ogłaszać i szukać najlepszego domu pod słońcem, bo wiadomo, że inny nie wchodzi w grę :)
-
[quote name='Tattoi']W tym mleku już żadnych przeciwciał nie ma, są tylko w siarze-do 48 godzin po porodzie. Potem zanikają. Sukę trzeba chronić, ona przecież nie jest super odżywiona, nie dajcie jej doić, bo jej organizm musi się zregenerować. Jedzą same, więc matka potrzebna już tylko wychowawczo. Można jej założyć ubranko pooperacyjne.[/QUOTE] Tattoi- bardzo dziękuję za Twoje rady. Przekażę je opiekunce. Prawdę mówiąc nie wiedziałam że przeciwciała "zanikają" już 2 dni po porodzie. Fajnie, że maluchy nauczyły się już jeśc samodzielnie i sobie radzą. Teraz czas żeby sunia doszła do formy :). Mam nadzieję, że szczeniory z dnia na dzień będą robiły się coraz bardziej samodzielne, a mamusia odpocznie po tym wszystkim co do tej pory przeszła. A w sprawie "łapaczy"- to naprawdę nie mam już siły i ochoty tego komentowac. Jak to mówią- uderz w stół a nożyce się odezwą. Dziewczyny teraz raptem pojawiłyście się na wątku i macie tyle do powiedzenia jak okazało się, że suka już złapana. A dlaczego milczałyście wcześniej jak pisałam, że próbujemy, ale suka nie daje nam się złapac itp??? Mru- teraz tak pięknie mi opisujesz sprzęt i metody działania- szkoda, że nie zrobiłaś tego wcześniej. Przecież napisałam, że jestem całkowitym laikiem w tej materii i że planujemy łapac sunię wczoraj. Uwierz mi, ze gdybyś wcześniej wyjaśniła co i jak to zaopatrzyłabym się z to lasso i inne narzędzia, które opisujesz. Ale Ciebie jak gdyby nie było na tym wątku i teraz jak suka już złapana to zjawiasz się z milionem dobrych rad. Ja od nikogo nie wymagam, żeby rzucał wszystko i nagle zjawiał się żeby łapac sukę. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że to nie jest niczyj obowiązek. Ale prawdę mówiąc wolałabym usłyszec, że nie damy rady pomóc, nie mamy czasu itp. niż jakieś obiecanko cacanki, zwodzenie itp. Zresztą nie ja z Wami "negocjowałam" i się umawiałam- więc tego nie chcę komentowac kto i z kim jak i na co się umawiał. Lubię po prostu współpracowac z ludźmi rzetelnymi i odpowiedzialnymi (i proszę nie brac tego jakoś personalnie). Po prostu jak się w coś angażuję staram się wywiązac z podjętych zobowiązań i byc odpowiedzialną. Tego samego oczekuję od drugiej strony No tak już mam i nic na to nie poradzę ;) Za mną po prostu kolejne doświadczenie i tyle. Dla mnie to EOT i tyle. Teraz skupiamy się na znalezieniu fajnych i odpowiedzialnych domków dla szczeniorów :)
-
[quote name='enia']hura, hura, hura :) ale jej dzieci się pewnie ucieszyły???[/QUOTE] Sunia poznała dzieciaki, a dzieciaki też od razu wiedziały, ze to ich mamcia :). Mimo, że p. Ala mówi, że szczeniorki zrobiły spore postępy i już całkiem nieźle sobie radzą z jedzeniem mięska itp. ustaliłyśmy, że jeśli sunia ma jeszcze pokarm i one będą chciały ssać to niech piją mleko jak najdłużej. Wiadomo, że odporność, którą w ten sposób nabierają jest bezcenna. Podobno piesek i sunia, które do tej pory w jakiś sposób matkowały szczeniakom jak zobaczyły i powąchały matkę maluchów od razu "zeszły jej z drogi", ustąpiły miejsca i pozwoliły spokojnie zaopiekować się dziećmi :)
-
[quote name='enia']czyli pomógł zwykły pijaczek? :) ależ się cieszę!!!!!![/QUOTE] Dokładnie tak. Okazało się, że suka błąka się w tych okolicach już jakiś czas. Niektórzy ją przeganiali, a niektórzy czasami rzucili jakiś ochłap itp. Sunia koczowała w opuszczonych stodołach, jakiś zabudowaniach itp. "Tubylcy" do tej pory nieskorzy zupełnie do pomocy, a momentami wręcz wrogo do nas nastawieni jak usłyszeli wczoraj, że dostaną kasę na flaszkę (jeśli uda im się złapać sunię, ale w taki sposób, że jej przysłowiowy "włos z głowy nie spadnie") nagle przypomnieli sobie u kogo sunia nocuje, na które podwórka ewentualnie wchodzi, komu troszkę bardziej ufa, a komu mniej itp itd. W ten sposób dzisiaj raniutko p. Ala dostała telefon, że suka czeka do odbioru w stodole któregoś z nich. Nie wiem dokładnie jak to było, ale pewnie przyuważyli do której stodoły sunia poszła nocować (a i pewnie spała mocno i była przymulona trochę naszym wczorajszym Sedalinem)- zamknęli po prostu drzwi i tym sposobem rozpijają sobie chłopy teraz flaszkę ;) a sunia już w końcu się nie tuła i jest bezpieczna :multi:
-
Wiadomość z ostatniej chwili- sunia złapana i jest już bezpieczna u p. Alicji. Okazała się wielkim przytulakiem, który strasznie pragnął kontaktu z człowiekiem, ale jednocześnie jej strach ją blokował. Strasznie się cieszę. Szczegóły opiszę później (okazało się, że pomogły nasze wczorajsze negocjacje z miejscowymi ludźmi, którzy za przysłowiową flaszkę, są gotowi zrobić wszystko :) Kolejny raz przekonałam się o zasadzie, że jak umiesz liczyć to licz na siebie a nie na jakiś ludzi związanych z organizacjami, fundacjami itp... Smutna prawda.
-
Widzę, że na wątku powstał mały chaos- to może ja po prostu odpowiem to co wiem żeby jakoś naświetlić sytuację. Pytacie kto jest decyzyjny- ja nie jestem. Zostałam po prostu poproszona o pomoc i staram się jakoś wspomóc. [quote name='Paulina78']Dziewczyny a ta sunia ma jechać do Pani Alicji, tak? Ale Pani Alicja ją chce? Przecież małe mają mieć inny DT... Ja już NIC NIE ROZUMIEM :( Oświećcie mnie :)[/QUOTE] Zrozumiałam, że sprawa wyglądała tak, że p. Alicja dostała info, że w opuszczonej stodole oszczeniła się suka itp. Wiedząc jakie to okolice i nastawienie "tubylców"- postanowiła jej pomóc- czyli zabrać ją i maluchy do siebie, gdzie sunia mogłaby wykarmić młode. Poproszono mnie o pomoc, więc pojechałyśmy tam i okazało się, że w żaden sposób nie damy rady złapać suki, ale małe zostały zabrane w związku z okolicznościami jakie opisywałam już w pierwszym poście tego wątku. Nie wiedziałysmy kiedy i czy w ogóle da się sukę złapać żeby dołączyła do maluchów i z uwagi na to, ze początkowo były kłopoty z karmieniem maleństw itp no i wiadomo, że warunki panujące u p. Alicji to nie jest dobre miejsce dla szczeniaków bez matki itp (zresztą 100 razy było to wałkowane na wątku)- postanowiłyśmy szukać na cito bezpiecznego i odpowiedniego tymczasu dla maluszków. [quote name='Paulina78']No my też jesteśmy z Warszawy, to nie taki rzut beretem... :( Podanie Sedalinu to nie taka akcja na aż kilka godzin.. :) Działa po 15 minutach na ogół... Poza tym nawet PO PRACY można, teraz jest długo widno... [/QUOTE] Paulina sama dobrze wiesz, że reakcja psa na podanie Sedalinu to taka trochę gra w ruską ruletkę. Jeden "pada" po 15 minutach (to wg mnie bardzo, ale to bardzo optymistyczna wersja), a drugi "walczy" kilka godzin i czasami udaje mu się uciec itp. Wiem, że Enia brała kiedyś udział w łapance psa właśnie na Sedalin i trwało to kilka dobrych "dramatycznych" godzin ze strasznymi zwrotami akcji, które mroziły krew z żyłach. Niestety niektóre psy reaguję na podanie Sedalinu pobudzeniem i jeśli w okolicy jest jakaś ruchliwa droga sytuacja robi się bardzo niebezpieczna. [quote name='mru'] my nie mamy nic ponad to co Kalina :( [/QUOTE] Mru- czy chodzi Ci, że nie macie "sprzętowo" nic poza to co Kalina ? Trochę nie kumam bo przeglądałam wątek psiaków z lasu koło Otwocka i było tam wyraźnie napisane, że mieliście pętle, lasso itp. Myślę, że takie urządzenia plus doświadczenie w łapaniu psiaków to dużo więcej niż my możemy zaoferować. Niestety ja osobiście nie mam żadnego doświadczenia w łapaniu takich psów. I nie lubię takich argumentów w stylu- a bo Ty masz blisko, a ja mam daleko itp itd. Od mojego miasta jest to ponad 20 km, dodatkowo pracuję codziennie do 17 i mam poza tym jeszcze wiele innych obowiązków i zobowiązań, samochodem dysponuję niestety tylko do jutra (aż do odwołania), więc nie oczekujcie ode mnie całkowitej dyspozycyjności.. Jeśli uda mi się zerwać dziś z pracy ( po raz kolejny zresztą w związku z tą sytuacją) to może podjedziemy tam dziś z Kaliną, ale dopiero po 16. Niestety nie obiecuję tego na 100 %, bo wszystko się u mnie zmienia jak w kalejdoskopie i nie mam na to wpływu...
-
Dzisiaj byłyśmy z Enią i Kalinuwką u szczeniorków. Maluchy podobno próbują podskubywac już gotowanego indyka itp. Rozrobiłyśmy mleko dla szczeniaków w butelce ze smoczkiem i próbowałyśmy je karmic, ale były średnio zainteresowane (zdaje się, że po tym jak spróbowały mięska nie są już takimi fanami mleka ;). Zawiozłyśmy też jakieś saszetki dla juniorków i kurczaczka- więc na razie mają jedzonko ;) Póki co- szczeniaki są w niezłej kondycji- są odważne, zaczynają już rozrabiac, bawic się ze sobą, są bardzo ruchliwe. Matka musiała o nie bardzo dbac, bo są okrągłymi puchatymi kulkami. Tylko sen z powiem mi spędza to, że w każdej chwili mogą coś załapac, a wiadomo, że po odstawieniu od matki ich odpornośc spada :( Widziałyśmy też matkę maluchów. Trzyma się okolic tej stodoły, gdzie przebywała z małymi. P. Ala była ją karmic, my też zostawiłyśmy jej żarełko, więc póki co głodna nie jest. Ale z optymistycznych wieści- sunia nie jest taka dzika jak w dniu kiedy zabierałyśmy małe. Dzisiaj nie szczekała na nas, ale niestety nie dała do siebie podejśc- niby nieśmiało merda ogonkiem i nasłuchuje jak się ją woła, ale jest nieufna i nie daje do siebie podejśc. Nie wykazuje agresji- po prostu ucieka. Widac życie nauczyło ją, że trzeba się trzymac od człowieka na bezpieczną odległośc :(. Jak wracałyśmy spała na polu i grzała się na słonku. Myślę, że ktoś kto ma doświadczenie w łapaniu takich psiaków da sobie z nią radę. To trochę taki typ, że cieszy się delikatnie, że chciałaby podejśc, ale jednocześnie się boi i nie umie przełamac swojego strachu. Poza tym- już wszyscy okoliczni mieszkańcy wiedzą, że jakieś baby interesują się psami itp. Usłyszałyśmy, że zabrałyśmy szczeniaki tylko na zmarnowanie itp. Niestety sunia jest w niebezpieczeństwie, nie dośc że koczuje przy ruchliwej drodze, w sąsiedztwie tego psychopaty, który chciał złapac ją w sidła itp. to dziś byłysmy też świadkiem jak jakaś baba jechała na rowerze i coś jej groziła, odganiała itp. mimo iż sunia dreptała sobie spokojnie drugą strona ulicy. Jezu- ja nigdy nie zrozumiem i nie przyzwyczaję się do tej cholernej wioskowej mentalności i zawsze jak coś takiego widzę to nóż otwiera mi się w kieszeni... Jeżeli ktoś kto ma w tym wprawę i doświadczenie mógłby podjechac tam i spróbowac łapac sunię byłoby super. Myślę, że nie jest to jakiś mega trudny przypadek tylko trzeba miec jakies dświadczenie w tym temacie. Dla tej suni nie ma tam żadnej przyszłości,a to co najgorsze może spotkac ją właściwie w każdej chwili...
-
[quote name='Tattoi']O kurczę, nie wiedziałam...Co to za miejsce? Hotelik? Przytulisko?[/QUOTE] Sama nie wiem jak to nazwac. To chyba rodzaj przytuliska. Pewna Pani przeprowadziła się z miasta właśnie na wieś, żeby pomagac pokrzywdzonym psom, dac im jak to ona mówi bezpieczny dom. Niestety ma obecnie ogromne zagęszczenie zwierzaków. Więc poza tym, że nie ma czasu, bo ma ogrom obowiązków to jeszcze nie ma po prostu tam miejsca, gdzie maluchy mogłyby byc izolowane itp. Dlatego zabranie stamtąd tych maleństw jest priorytetem. Suczka podobno wróciła do tej stodoły. Pani jeździ i ją karmi. Mam nadzieję, że uda się ją zlapac.