-
Posts
10956 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bonsai
-
Iksik z przytuliska G. uniknął śmierci. Już w DS. :) :)
Bonsai replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Zapisuję jeszcze jeden post na wypadek, gdyby ktoś chciałby wpłacić na niego jakiś grosik... -
Iksik mieszkał w przytulisku „G”. Przytulisku, w którym „usuwają” „nieadopcyjne” psy. Gdyby fundacja SOS dla jamników nie wyciągnęła Iksika z tego miejsca, prawdopodobnie już by nie żył. Iksik jest psem nieśmiałym. W przytulisku nie można było go dotknąć. Nie gryzł, po prostu uciekał od wyciągniętej ręki. Zamieszkał w hoteliku u DIF. Zaszły w nim ogromne zmiany. Już nawet „podbija” rękę do głaskania. Uwielbia też zabawę maskotkami: wszystkie zgarnia do swojej klateczki. Jak chomik. :) Niestety… mimo ogłoszeń, nie było o niego ani jednego telefonu. A niestety pobyt w hoteliku kosztuje. Obecnie psiak ma 1500 złotych długu. Proszę o wsparcie… Bazarki, deklaracje stałe i jednorazowe, ogłoszenia – wszystko się przyda! Oto nasz Iksik:
-
Ogłaszałam ją na kilku portalach, ale najbardziej popularnych. Na olx miała wyróżnione. Miałam jedno zapytanie, ale bezsensowne. Z nowym wyróżnieniem poczekam, aż zrobimy nowe fotki - wstępnie w przyszły weekend.
-
Sambo to młody, ok. 1,5-letni pies rasy cocker spaniel. Mieszka obecnie w domu, niestety jego właściciele nie radzą sobie z jego temperamentem, dlatego szukamy dla niego nowego domu. Szuka osób, które będą miały dla niego czas: uwielbia spacery, ale potrzebuje również zajęć umysłowych. Nie nadaje się do domu, w którym są dzieci. Nie nadaje się dla osób, które nie miały nigdy psa (preferowane osoby, które miały już psa tej rasy). Utrzymuje w domu czystość, mieszka z kotem i dobrze się z nim dogaduje. Kontakt tel: 513 816 835 Pies przebywa w miejscowości Chełm (lubelskie).
-
Ale słodziaki. :)
-
Niestety dziś pani do mnie zadzwoniła, że jednak nie da rady, wczoraj ugryzł jej syna (dorosłego). Prosiła o znalezienie mu DT. Powiedziałam jej, że raczej nie uda mi się znaleźć DT. Nie chciała jednak, by pojechał do schroniska... Poprosiła, by szukać mu domu, a do tego czasu niech będzie u niej. Powiedziała, że kastracja oczywiście wchodzi nadal w grę, ale z tego co, wywnioskowałam z rozmowy, bo bezpośrednio tego nie powiedziała, boi się trochę jak on będzie się zachowywał bezpośrednio po kastracji, tzn. czy np. nie będzie gryzł z bólu. Timi (Sambo) gryzie mocno, do krwi, ale gryzie i się wycofuje. Jest na pewno indywidualistą, a pani sobie z nim nie radzi, chyba go trochę za bardzo rozpieszcza. Trudno mi powiedzieć na telefon. Mam jego aktualne zdjęcia, trzeba mu zrobić ogłoszenia:
-
Czekamy na efekty :)
-
Psu zdarzyło się ugryźć panią, siostrę, brata, tatę i przypadkową osobę. Pani uważa, że pies jest niewybiegany - nie chce wracać do domu po spacerze, nie puszcza go z linki, a on potrzebuje więcej ruchu. Moje pierwsze pytanie czy był wykastrowany: chciała go wykastrować od razu, ale weterynarz powiedział, że pies musi się u niej zaaklimatyzować... Powiedziałam, żeby go wykastrowała i potem zobaczymy. Moim zdaniem pies nie ma wyznaczonych granic, stąd takie zachowanie. To też spaniel, więc jest uparty, o czym ją wielokrotnie ostrzegałam, ale mówiła, że ma doświadczenie. Ostatecznie umowa jest taka, że ona go kastruje czym prędzej nie patrząc na słowa weterynarza, szukamy jakiegoś behawiorysty dobrego z okolic Chełmu (pomożecie poszukać kogoś? kompletnie nie znam nikogo z tych okolic... a to też nie może być ktoś przypadkowy). Sama powiedziała, że ona potrzebuje jasnych wskazówek jak ma się zachowywać w określonych sytuacjach i potem będzie się do nich stosować.
-
Mamy okazję na kastrację dla Diego - 150 zł. Od razu można go zaczipować - jakieś 20-30 zł. Trzeba to wyłożyć tak czy inaczej, niezależnie od tego czy i kiedy uda się to ściągnąć od byłych właścicieli. Poza tym skończyła się już dla niego karma, trzeba dokupić (100 zł). Chłopak jest grzeczny, nawet zabiegi pielęgnacyjne nieprzyjemne znosi grzecznie. Jedyne "ale" to to, że potrafi przeskakiwać ogrodzenie... Ale już się buduje wybieg z wyższym ogrodzeniem, mam nadzieję, że mu nie da rady. ;) Telefonów o niego żadnych nie było...