Jump to content
Dogomania

supergoga

Members
  • Posts

    26019
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by supergoga

  1. MOniu - bo będzie reprymenda. Wszyscy zaglądamy do wątku o Malince - a tu cisza i tylko ja prowadze monolog przypuszczeń i pytań. Błagam napisz choć kilka słów - co u Was nowego.
  2. Napiszcie co mu podesłać i na jaki adres - spróbuję skonsultować z naszym wetem i dosłać cos do żarciuszka - takiego w sam raz dla seniora w jego dostojnym wieku. I bardzo Was proszę, jeśli pojedziecie do psiaka - ucałujcie go i posmyrajcie za uszkiem od ciotki supergogi i całej jej ferajny. Niech wie, że wielu dogomaniaków jest z nim i o nim myśli. Powiedzcie mu, że go kochamy, tylko tak jakoś głupio wyszło, że dopiero teraz o tym wiemy. :(
  3. Moniu - co u Malinki. Nie wiem czy brak wieści to dobre wieści czy wręcz przeciwnie. Piszesz na wątkach a tu - cisza. Nie doprowadzaj mnie do rozpaczy błagam, pisz kochana dziewczyno - co tam słychać.
  4. Niestety, to brzmi może okrutnie, ale zgadzam sie z Lagunką - 19 lat w schronie, tym samym schron jest jedynym domem jaki zna i w jakim czuje się bezpiecznie i dobrze. Dożył wspaniałego wieku - nie każdy domowy pieszczoch tego dożyje, czyli nie było tak tragicznie. Brak indywidualnej opieki, no i podstawa, brak miłości człowieka - to uważam jego główna strata. Czy ktos może do niego jeździć, brać na spacery, popieścić. Jeśli trzeba, może wyślemy mu jakieś paczuszki z lepszym żarciuszkiem - w tym wieku trzeba się dobrze odżywiać - dietetycznie. Ale nie polecam zabierać go z jego środowiska i domu, choć to okropne, że nie miał tego wszystkiego...
  5. Wszystkie ciotki i może niektórzy wujkowie będą pamiętać o Kaprysku i cos pomożemy.
  6. Co tam słychać u Malinki. Mam nadzieję, że dziewuszka przyzwyczaja się do tego, że ma nowy domek i kochających ludzi i przestaje być tak zaborcza.
  7. Dobrze że z TZ się układa. Ułoży się reszta. Amanda ma przezycia o których nie da się zapomnieć w ciągu tygodnia. Ona po prostu nadal się boi że wróci do schronu, albo co gorsza, że ktoś ją wyrzuci, zostawi. To musi potrwać. Ogonek w końcu sam się wynurzy. Co do wychodzenia na podwórze, także jeszcze nie ryzykowałabym wypuszczanie Malinki - po przejściach - z małym dzieckiem. Ona może mieć zakodowane że dziecko trzeba bronić. Przynajmniej do czasu, gdy Malinka się całkowicie nie zresocjalizuje. Co innego na ogrodzonym terenie - tak jak u Twoich Rodziców, a co innego na ogólno dostępnym. Życzymy Wam szczęśćia z Malinką i czekamy na dalsze wieści.
  8. Wszystkie mają domki łącznie z mama. Ania to rzeczywiście tygrysiczka. Szerokiej drogi i szczęścia dla malców i ich mamy.
  9. Malina raczej nie miała okazji konsumować ciasteczek w schronisku, więc jest to dla niej nowość. Żeby tylko za bardzo jej nie zasmakowały. Co do żuczków i pająków, ja przerabiam to też na codzień. Do tego na wszelkich wakacjach jestem zmuszona udzielać I pomocy poranionych zaskrońcom, jaszczurkom, kociakom, żabom i t p. Co do opieki starszych braci na 4 łapach - coś w tym jest. Moja Aga była od dzieciaka wychowywana przez kilkuletnią szetlandzką owczarkę - moja najcudowniejszą Maxi - ona uczyła ją chodzić - wcale nie ja. Efekty są, choć dobrze, że Maxi nie uczyła Agi wszystkiego, np. mówienia. Nie mam pojęcia jak byśmy się dogadały dzisiaj. Monia - jak kontakty wstępne z TZ.
  10. Aniula - kochana dziewczyno - woelkie dzięki za serducho dla psiaków. Pozdrowionka dla wszystkich
  11. Teklunia, chyba nie do mnie - mój potwór płci żeńskiej ma "wapory" swoiste - powinien tylko w schronisku siedzieć w klatce. Jest naprawde niebezpieczny. Dziś się obraziła śmiertelnie bo jutro nie może jechać do Sycyna - od kilku dni brzydko kaszle, a dopiero tydzień przeleżała z wysoką gorączką. No i awantura gotowa, bo tam 3 traumy czekają: rottek Ukrainiec, którego kocha i nazywa Pączuszek (rotek - Pączuszek phi), Lara (z innego wątku) i Blacky (młody dzikus z leśnej łapanki). A ona w domu. Zastanów się Tekluniu jeszcze dobrze. Brrrr.
  12. [*] [*] [*] dla wszystkich naszych czworonogów które czekają za Tęczowym Mostem. A dla tych co są - a głównie dla Malinki mizianko - gigant od cioteczki. Tosinke też posmyraj za uchmantem - jest kochanym psiakiem o dobrym serduszku. I czekamy na dalsze już tylko dobre wieści. No i głównie, jak powitanie Malinki z TZ.
  13. Dopiero teraz mogłam się dorwać na spokojnie do kompa i natychmiast - do Malinki. Moniu - myślę, że symptomy na horyzoncie niezłe. Wprawdzie nie miałam i nie mam psiaka ze schroniska, ale rozmawiam i koresponduję z osobami, które adoptowały nasze psulki. To zawsze wymaga trochę pracy, zmieniają się pewne realia w domu, zwłaszcza jak trzeba w ten układ wprowadzić jeszcze psa rezydenta oraz resztę rodzinki. Własnie czytałam przed chwilą wiadomość od dziewczyny, która adoptowała od nas psa z jednym oczkiem Juranda. Zabrała go do Szklarskiej Poręby jako towarzysza dla swojej suni jamniczki. Jurand mieszkał w Sycynie z sunią w kojcu, nie lubił tylko samców. No więc ok. Na miejscu okazało się, że suni też nie lubi. Nie wiem czy tej, bo jest tam gdzie on stara się być na pierwszym miejscu, bo nie zna, nie pamięta takiej czułości ze strony człowieka, takich pieszczot i boi się że inny pies mu to zabierze (czyli taka Malina) . U Ciebie sunie mimo wszystko zaczynają normalizować swoje stosunki, a że czasem jedna warknie na drugą, pokaż mi rodzinę gdzie nikt nigdy się nie kłóci, nie boczy, dzieci lub nastolatki które nie pyskują (no właśnie - może ktoś powie co z tym problemem - bo chyba wole warczące psy niż 1 pyskujaca i obruszającą się nastolatkę). Więc i one wymieniają poglądy. Najważniejsze dziś z TZ - bez ogromnych objawów czułości rodzinnej przy Malinie - można wyjść do innego pomieszczenia lub ją zostawić, i z początku tak od razu, jak to super pisały dziewczyny, nie reagować na żadną - dopiero potem stopniowo. I TZ niech nie głaszcze tak z marszu Malinki po łbie- jak usiądzie a psica podejdzie można ja poklepać po boku szyjki, po grzbieciku, poskrobac za uszkiem. Będzie dobrze zobaczysz. Nigdy od początku nic nie jest super. Każda zmiana w rodzinie przewraca porządek do góry nogami (jak pojawia się dziecko - ocho - znów się może ktoś obazić) też wszystko ulega zmianom. Apropos tych porównań u mnie w pracy już kilka osób zwróciło mi uwagę, że coś mi szwankuje pod sufitem, bo jak ja mogę porównywać dziecko - najwspanialsze cudo na świecie, z psem. A ja mogę, bo dla mnie to jest porównywalne. Kocham moją córke ogromnie i kocham moja sukę - choć obydwie mają potworne fanaberie i czasem to zgrzytam zębami. Sukę jednak łatwiej mi opanować, mam na nia prostą metodę (wypracowana przez TZ) - i czytam Moniu że też na to wpadłaś: chwytam sunię za kark i przewracam na ziem ię. Jest jak baran. I przyznam się Wam, że jak kiedys była mała i zaczęła wywalczać sobie palmę pierwszeństwa w domu - dziabnęła mnie - to po prostu ją ugryzłam w ucho. Może mnie zakrzyczycie, ale po pierwsze szkoda że nie widziałyście jej miny: nagroda w Foto Press murowana. Poza tym - juz nigdy nie próbowała. Teraz tylko chwyta na za rękę, jak coś chce: wyjść, jeść, pić, bawić się. I to bardzo leciutko. Córki pogryźć nie mogę, a szkoda - bo czasem małpa straszna, jak to 13-latka. Ale jednego nie mogę jej odmówić: niesamowite zdolności i podejście do zwierzaków, zwłaszcza takich bardzo traumatycznych. W domu cierpliwości nie ma do niczego. A nad takim egzemplarzem w Sycynie potrafi siedzieć pod klatką wieki, aż dopnie swego. Ma już kilka sukcesów na swoim koncie, teraz pracuje nad kolejnym. Może dzięki temu znajdą domy. Monia - trzymaj się, ucałuj suczynke od ciotki, ucałujTosię i szepnij, że kochasz ją bardzo, ale Malinki nikt nigdy nie kochał i trzeba tym uczuciem się podzielić.
  14. Głaskanie w Sycynie odchodzi na bieżąco, ale trudno wygłaskać wszystkie psiaki. Jeśli ona kłapie, a nie żre do krwi, to może byc próba zaznaczenia jakiejś potrzeby - zwrócenia uwagi, ostrzeżenia, aby nie krzywdzić jej Pani, przypomnienia o osbie. Moja Laguna niestety bez traumy, też to robi, a jest dość duża. Ciągle wierzę, że zaufa wszystkim i wyciszy niepokój.
  15. Apel do naszych psiaków, które odeszły za Tęczowy Most, kochane, pieszczone i szczęśliwe - opiekujcie się tymi niechcianymi, wyrzuconymi, zmaltretowanymi przez człowieka. Dajcie im to czego pewnie nigdy nie miały. I poszczekajcie im w uszka, że nie wszyscy jesteśmy okrutni, bezmyslni, podli i samolubni. Że są między nami ludzie o kochających sercach. Że właśnie Ci ludzie kiedys tam do Was przybęda i będą razem z wami spędzać czas na zielonych łąkach psiego i kociego raju. Mam wielką nadzieję, że też tam będę: Tobiaszku, Maxi, Tima, Hades, Samba - szepnijcie za mną słówko. [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*]
  16. Ulka - myślę że ujęaś chyba sedno sprawy. Może to jeszcze za mało czasu i za dużo wrażeń. A poza tym - nasza suka, wcale nie ze schroniska, też ni rozumie naszych zabaw. Gdy wszyscy w domu w trójkę się bawimy skacze na nas i bardzo się denerwuje. A jest u nas od zawsze, od szczeniaka. Mam nadzieję, że czas i spokój zaleczy rany. Tym bardziej, że Amanda - Malina nigdy nie miała w sobie agresji, wręcz przeciwnie. Wynika więc z tego, że to nie są jej typowe wzorce zachowań. Zobaczmy - trzymam kciuki aby sie wyluzowała.
  17. Widać że jest związana z osobami które ją przywiozły - przed innymi chyba próbuje Was bronić albo co bardziej możliwe - akcentuje przynależność do jej grupy. Jeśli bierze jedzenie to dobrze. Czy była na spacerze z innymi osobami - Mam, Tatą.
  18. Mam jednak wrażenie że to nie agresja typowa, tylko też z lęku i obawy o przyszłość. Wszystko wymaga czasu. W sumie nie rzuca sie i nie gryzie totalnie z Tosieńką. Dziewczynki między soba muszą ustalić hierarchię. Natomiast Ty wiadomo, jesteś najważniejsza. Nie sądzę aby z Córeczką był problem - Amanda z tego co piszesz nie ma złych intencji. A porada dotycząca nakarmienia przez Mamę i wspólnego spaceru jest niezła. Pisz na bieżąco o wszystkich zauważonych dodatnich zachowaniach i o tych drugich też. Cały czas wierzę, że z czasem tych ujemnych bęzie coraz mniej. Więc pisz, co nowego zrobia, jak się dziś zachowywała - wszystkie zdarzenia opisuj, a my będziemy śledzić i myśleć.
  19. Poradźcie coś - macie może więcej doświadczenia. Monika zaalarmowała mnie dziś bardzo niepokojącym emailem. Przekopiuję tekst poniżej. Z tego tekstu nie poznaję Amandy - czy to może być stres przeprowadzki, strach o utrate ukochanej Pańci - błagam ;pomóżcie Moni, mnie i Amandzie poradą. Oto wiadomość od Moni: Wiem, ze to dopiero 2 dni od kiedy on u nas jest ale niepokoja mnie pewne rzeczy,moze ma tak byc , nie wiem?Choc problem z gryzieniem to raczej . Powiem , ze Malina jest bardzo niepewna , ale co raz pewniej sobie zaczyna radzic.Wciaz chodzi z podkulonym ogonem ale czesciej jest on w gorze. Bardzo mocno zabiega o pieszczoty , strasznie sie wciska jak glaskam Tosie.Nie moge patrzec jak Tosia ustepuje , co mam zrobic.Jest dość natarczywa.Wiem , ze pewnie sie boi , ze ja zostawie , dopiero smakuje milosci ale chce zeby to Toosia byla głownym psem. Drugi problem to to ze Tosia sie chce z nia bawic aona niestety nie ,Choc teraz na wieczor zachowywala sie powiem ciut agresywniedo Tsoi , kiedy to brat bawil sie z Tosia , skoczyla na nia tak zdecydowanie, agresywnie. Problem glowny, ktory sie dzis zdazyl i przyprawil mnie o miekkie kolana i kolowrotek mysli to ze Malina ugryzla moja mame. Mame zna od pierwszych godzin w domu , bo jak przyjechalismy to mam przyszla do nas.Wtedyy bylo ok.Wczoraj rowniez , momo swojej niufnosci, niepewnosci , bylo dobrze.Dzis do poludnia, kiedy mam przyszla do nas trzez ok.Natomiast gdy pojechalysmy autem(tu jest koszmarrrrr )na tereny gdzie mogly sie spokojnie wybiegac i mam dojechala rowerem , gdy podeszla w moja strone , to Malina-Amanda zwyczajnie rzucila sie w jej strone , capnela mame w reke i noge.Dodam , ze mama ma uraz po tym jak ugryzl jaMaks (mowilam CI o tym psie, ze mamy z nim problem).Po tym incydencie mama byla sparalizowana .Obserwowaly sie prawie nieustannie.Nie zdazylam wtedy zareagowac .Po kilkunastu minutach , jak chodzilysmy po terenie znow nastapil "atak" ugryzienia.Malina zlapala mame za rekaw , juz troche niby delikatniej , ale zrobila to .Skarcilam ja wtedy,lapiac za kark.Teraz sie boje.BYc moze byla to moja obrona , nie wiem .Nie wiem co mam robic bo mama bedzie pilnowac Martynki i beda razem z 2 suczkami.Zupelnie nie wiem.Bedzie tez inna babcia (do Martysi), przyjedzie moj mąż, a inne dzieci,ludzie,znajomi????.Pozniej jezscze warczala na mojego tate. Zajmuje Tosi miejsce na kanapie, widac ze Toaia jej ustepuje. Gosiu, blagam , poradz mi cos , co robic w tych przypadkach, jestem bezradna.I z psem i z mamą??? Plizzzz. Tak jest rzeczywiscie spokojna , tylko powolutku chyba chce rzadzic i walczy o moja milosc.Chodzi za mna krak w krok , nie daje mi dojsc do Tosi.... Prosze o pomoc.
  20. Czekała, czekała i się doczekała. Domek który miał w pierwszej wersji być dla Mysi, okazał się wymarzonym domkiem dla Mandy. Mandy i Tosia - sunia z która będzie mieszkać są do siebie podobne, obie grzeczne, posłuszne, nie agresywne. Żadnych zadrażnień przy ich poznaniu sie nie było. Iskra między Monią jej właścicielką, a Amandą przeskoczyła - i zapadła decyzja. Mandy ma nareszcie swój dom. Juz jej nikt nie skrzywdzi. Będzie na pewno szczęścliwa, bo Monia jest cudowna i ogromnie ciepa. Dzięki Moniu za Twoją dobroć i domek dla psinki. Mam nadzieję, że będziecie razem szczęśliwi. Oto fotki pożegnalne. Amanda ze swoja nową Panią i Tosią. Mandy to ta z lewej strony patrząc od nas. [URL=http://imageshack.us][img]http://img324.imageshack.us/img324/7994/10014824vq.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img324.imageshack.us/img324/3452/10014832rx.jpg[/img][/URL]
  21. Czy gdzieś czeka domek na Amandę
  22. Czekamy na wieści o Nerusiu. Trzymamy kciuki. Pomożemy psiakowi.
  23. To się dowiedz o koszt operacji, diagnozy najpierw oczywiście, leczenia - i napisz na wątku - może trochę zmień tytuł - z apelem o pomoc. Jak będziemy znac kwotę nie sądzę, żebyśmy nie pomogli. Jesteśmy w pewnym sensie rodziną z wyboru i musimy sobie pomóc. Wszyscy kochamy psy!
  24. O rany. Brzmi okropnie. Jeśli to to, trzeba Nerusia operować. Myśle, że może się na to złożyć na dogo - jeśli da się załatwić weta, który się podejmie (najlepiej szpitalik, bo po takiej operacji warunki schroniska to chyba nie jest optimum). Możesz zrobić jakieć delikatne rozeznanie w okolicy?
  25. Trzymaj ręke na pulcie. Pisz na bieżąco. Jak będzie jakaś możliwość domku zastępczego czy hoteliku - zaczniemy coś myśleć. Biedny, cierpiący NERO.
×
×
  • Create New...