Jump to content
Dogomania

supergoga

Members
  • Posts

    26019
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by supergoga

  1. Elastyno - wierzę, że nasze "połówki pomarańczy" kumplują sie razem za TM. Dobrze, że były z nami choć na pewnym fragmencie życia. I dziekuje Ci za znajomość z Monią - jest cudem w tym brutalnym świecie, kochana, czuła - tak czytam jej wpisy i beczę jak dzik (tylko czy dzik beczy - nie wiem). Nasze pieski czekają - kiedyś, kiedyś będziemy z nimi.
  2. Może ktoś pokocha, może zlituje się nad ta stara psinką, pozwoli jej jeszcze na koniec życia uwierzyć, że nie jesteśmy tacy źli. Ona tam umrze. Bezsilność mnie wykończy.
  3. Dawno nie pisałam. Zaraz zmienię tytuł na mniej alarmujący, bo chyba można. Z tymi kupkami to nie wiem. Może jakas nietolerancja gotowanej marchewki (głupio brzmi ale miałam psa ON-ka który tak reagował). Może trochę suchej podać, aby sie uspokoiło. Jak nie - wybierz sie do weta. Buziaki dla Was wszystkich. Jutro więcej - dziś był ciężki dzień, cały dzień na stoisku na pokazie kotów, gdzie Sycyn pokazywał fotki kotów bezdomnych, sprzedawał śliczne tematyczne koszulki i próbował zarobić parę groszy na szczepienia i leki. Padamy na twarze. Buziaki.
  4. Ja też, bo ci którzy chcieli Bulusia nie odzywaja się a Wanda nie może znaleźć ich telefonu. Mieli dzwonić ale milczą.
  5. Ania - Sonia - myślę, że to wspaniale że dołączyłaś do Oskarkowych cioteczek. Ja niestety jestem taka cioteczka na odległość, bo daleko mieszkam. ale to Oskarkowego wątku zawsze zaglądam i go śledzę. To kochany, biedny pies, i dobrze że ma Was - jesteście wspaniali. Wszyscy. :buzi:
  6. [*] [*] [*] Dla tych wszystkich niechcianych, które odeszły za TM od czasu ostatnich zapalonych przez mnie świeczuszek. Niestety są takie - widziałam.
  7. Bardzo się starałam - gryzie mnie ta blondi okrutnie. To wszystko przez to, Ta ętelngęcja też.
  8. Super banerek - spróbuję go wstawić, ale jak pisze o mnie Ewkaa - jestem superblondi. Nie wiem co będzie.
  9. Ja też trzymam bo ci od Bulusia milczą jak zaklęci. :thumbs:
  10. Trzymam kciuki za Kapryska i jego łapeczki. Cieszę, że kasa dotarła, sorry że tak późno - obiecałam trochę wcześniej, nie wypaliło. Jak coś uskładam - to jeszcze podeślę. Tylko proszę mi tu mizianko zauszne i buziaki nosowe psiakowi od ciotki supergogi przekazać.
  11. Kochana Moniu - dla Meli [*] [*] [*] Dobrze że rozumiesz, zresztą wiem o tym od czasu, gdy Cie poznałam wspaniała dziewczyno o serduchu większym niż księżyc w pełni.
  12. A z tym wózkiem to jak daleko jest sprawa. Nie wiem czy pisaliście o tym wózku z Pajunią, bo rozmawiałam z nią o wózku, tylko teraz nie wiem, czy to czasem nie chodziło o Kapryska. Już mi się miesza, wybaczcie. Wiem, że miała jakieś możliwości trochę tańszego wózka. Jakby co, cos kasy jeszcze wyskrobię. Napiszcie na priv, gdzie podesłać.
  13. Czytam wieści o Malince dopiero dziś, niestety czas nie da się rozciągnąć. Cieszę się Moniu jestem pełna uznania dla Ciebie. Malina miała wiele szczęśćia. A to że sie pcha pierwsza do domu - nie dziw się. Nie wiemy w jaki sposób straciła dom. Może właśnie jakoś tak zostały zamknięte przed nią jakieś drzwi. Biedna była sunia, a teraz jej strach jeszcze przebija. Jeszcze pewnie wydaje jej się, tak jak nam, gdy coś jest super, że to za piękne, że to sen. Boi się, ale czas leczy rany. Kiedys zapomni, uwierzy, zaufa tak całkowicie. Na pewno. Ponownie proszę wymiziać obie panienki od całej naszej trójki. Moja Lagunka raczej chyba by psiaków nie miziała, prędzej wyglądałoby to na konsumpcję. Ucałuj córeczkę, dzielną panienkę. Buziaki dla Ciebie. Poprawię się z czytaniem. Naprawdę.
  14. Wiem, że to może nie miejsce, ale ten wiersz Jesienina, mój ukochany od wielu lat tak bardzo pasuje dla tych niechcianych, niekochanych, skrzywdzonych. Przeczytajćie prosze i zapłaczcie ze mną. Przecież to nie wstyd. [*] „Wiersz o suce” Rankiem pod żytnim brogiem Gdzie się złocą rogoże w rząd, Oszczeniła się suka siedmiorgiem Siedmiorgiem rudych psiąt. Do wieczora czule je pieściła, Przygładzała językiem sierść, I spod brzucha ciepłego spływał Podtajały, ogrzany śnieg. Wieczorem zaś, kiedy kury Siadają na grzędę w sznur, Wyszedł gospodarz ponury, Wszystkie siedem powsadzał w wór Po zaspach suka biegała I śpieszyła tuż za nim w ślad, I tak długo, tak długo drżała Wody niezmarzłej gładź. A gdy ledwo wlokła się z powrotem, Zlizując z boków swych pot, Wydał jej się miesiąc za płotem Jednym z siedmiorga psiąt. Dźwięcznie niebiosom sinym Skowycząc zwierzała ból, A księżyc-młodzik płynął, Skrył się za pagór śród pól. I głucho, jak w datku żebraczym, Gdy rzucą jej kamień na śmiech Potoczyły się oczy sobacze Złocistymi gwiazdami w śnieg Sergiusz Jesienin
  15. Tyle lat, tyle czasu, a ja tu zawsze wracam, czytam i płaczę. Pamiętam tą najwspanialszą z wszystkich moich zwierząt. I zawsze myślę czy na pewno zrobiłam dla niej wszystko. A może jeszcze inny lekarz, może trzeba było walczyć nadal. A ja nie dałam rady, wycofałam się z walki, gdy zobaczyłam jej wyniszczone ciałko, ogromny smutek w oczach i taka totalną rezygnację. To był pies, który nigdy nawet nie pisnął z bólu, cierpiał sobie spokojnie, zawsze przy mnie, zawsze obok. Przez całe 12 lat była moim wsparciem w trudnych chwilach które wtedy przechodziłam, dodawała mi sił Nie miałam ochoty na życie na nic - wtedy przychodziła Maxi - siadała obok przytułała się bokiem. Przesyłała takie jakieś fluidy od których robiło sie lżej. Przetrzymałyśmy wszystkie kryzysy, oprócz tego ostatniego. Jest Laguna, bardzo ją kochamy, ale...to już nigdy nie będzie tak samo. To już nie jest taki pies. Ona nie daje wsparcia, nie podtrzymuje na duchu, nie poznaje nastrojów. Ona wymaga uwagi, jest histeryczką, która z każdej drobnostki robi problem. Teraz ja musze być wsparciem dla Lagusi. Mam nadzieję, że robimy wszystko co możemy. Maxi do znów dla ciebie, kochanie! [*] [*] [*]
  16. Spróbuję zdobyć od p. Wandy telefon tych ludzi, którzy chcieli Bulusia - z tym że oni mieszkają w Szamotułach w bloku. Jak będę miała numer - napiszę do Irmy na priv.
  17. Nie wiem co napisać, co myśleć. Biedne psy, cierpiące za okrucieństwo i niewyżycie właścicieli. Mam swoja teorię na temat tego, kogo należałoby uśpić. I nie są to psy.
  18. Moniu, cieszę się bardzo, że jest lepiej i wiem, że przy Tobie psiakom bęzie już tylko coraz lepiej. Jeszcze trochę i sytuacja wróci do normy domowej. Psy szczęśliwe, pańcia szczęśliwa, reszta rodzinki także. Życzę Wam tego. Aga bez zmian - pewnie to długo potrwa. Jak zawsze całuski dla stadka i dla Was oczywiście.
  19. Jeśli chodzi Moniu o brzydkie zachowanie w trakcie załatwiania potrzeb fizjologicznych, trzeba odciągać Malinkę, zainteresowac czym innym, jak Tosia sie załatwia. W gromadzie schroniskowej Malinka nauczyła sie pwenie brzydkich manier. Jeśli chodzi o czas - to czas leczy wszelkie rany. Malina cały czas sie boi utracić to, co ma. Przymila się, stara się Was bronić, pokazać jak bardzo Was kocha - żeby tylko nie wróciła do schronu. Tak sądzę, że to są jej obawy. Powoli, sama widzisz, że są pewne zmiany na lepsze. Jeszcze trochę cierpliwości - zapomni o przeszłości i zatopi się w przyszłość z Wami. Dostosuje się. Może po prostu wymaga tego czas troszkę więcej i uczucia - tego na pewno dużo. Ucałowanka dla obu dziewczynek i szepnij Malince, że cioteczka Gosia o niej nie zapomni nigdy.
  20. Nerusiu - ciesze sie, że poprawisz swój los. Będzie dobrze, na pewno.
  21. Dziękuję Wam wszystkim. Jesteście kochani! [*] [*] [*] - dla psiaków
  22. Mam nadzieje, choć co spojrzę na ich fotki, przypomnę sobie te zwierzaki - przecież mogły jeszcze żyć. [*]
  23. W sobotę pożegnaliśmy w Sycynie 2 psiaki. Chcę tu o nich napisać i poprosić Was wszystkich o świeczuszki dla nich. Nikt im ich nie zapali. Odeszły bezdomne (Sycyn - to schronisko wspaniałe, ale nie dom), bez własnego człowieka, bez miłości. Nie doczekały się swojej szansy. Atos (Bulu) - 8 lat owczarek podhalański, trzymany na łańcuchu, bardzo agresywny. Po miesiącu pobytu w schronisku można już było do niego wchodzić. Był w Sycynie od 2003r. Lubił spacery, dla ludzi zupełnie łagodny, nawet podczas wykonywania bolesnych zabiegów medycznych nie okazał agresji. Wykastrowany. Odszedł w wyniku komplikacji po kastracji, wdało się zakażenie, miał jeszcze problemy z krzepliwością. Próby ratowania Bulusia nie powiodły się. Wklejam fotke z naszego spaceru. Ale najgorsze, że szykował się dla niego domek. Nie zdążył w nim zamieszkać. Ukrainiec - 3 - letni rotweiler. Pies agresywny, ale to największa domowa rozpacz. To ukochany pies mojej córki, która uwielbiała takie trudne przypadki. Doprowadziła do tego, że ten łobuz merdał kikutem ogona, dawał się drapać za uchem, brał maleńkie smakołyki z ręki i lizał jej palce. Moja Aga kupiła dla niego całą siatkę smakołyków, piłeczke do zabawy - nie zdążyła - nigdy ich nie dostał. Odszedł w sobotę. Dobrze, że w sobotę nie pojechaliśmy do Sycyna, tylko w niedzielę. Aga stała na środku podwórza i patrzyła na pusty boks: nigdy mu nie powiedziałam, jak bardzo go kochałam. Teraz go nie ma. Nie dostał smakołyków i pewnie nikt inny za nim nie zapłacze. To jej słowa. A myśli - były jeszcze gorsze. Bardzo Was proszę. Za Bulusia, za ukochanego, samotnego Ukraińca, którego tak naprawde kochała tylko moja Agnieszka - zapalcie świeczuszki i pomyślcie ciepło. MAXI - proszę powiedz Ukraińcowi (Aga mówiła na niego Pączuszek) że bardzo go kochała, myślała o nim. Nie był sam. Zaopiekuj się Pączuszkiem i Bulusiem.
  24. Ten wątek jest jak mogiłka Maxi, której nie ma. 3 lata - i ciagle tak samo boli. Maxi - pies ideał, pies - marzenie, pies - przyjaciel. Maksulka - przenigdy cie nie zapomnimy. KOCHAM CIĘ!
  25. Mimo całej miłości do psów i tego, że moim zdaniem każdy pies powinien mieć własny dom, że schron to tylko schron, zgadzam się w przypadku Liska z Diką. Mam wrażenie że chcemy go uszczęśliwić trochę na siłę, a trochę, że uspokoić nasze sumienia,. Że zrobiliśmy wszystko, umieścilismy Liska w domku. A co on na to. Schronisko to cały jego dom. Nie sądzę, żeby pamiętał coś sprzed 17 - 18 lat. Może się zdarzyc, że zanim zaaklimatyzuje się w nowym domu, zapozna z otoczeniem, zaufa człowiekowi - odejdzie za Tęczowy Most do naszych psiaków. Wtedy możemy zadawac sobie pytanie - czy czasem nie przyczyniliśmy się w pewnym sensie do tego. Sądzę, że odiwedziny, głaskanko, to jest to. Z tym bliskim pracownikiem, który jest tam codziennie - to dobry pomysł. Można uczulic kogos na Liska, na jego wiek, stan zdrowia. Żeby gdyby cos się z nim działo, gdyby miało przyjść to co najgorsze a jednak nieuniknione - nie był sam. Może wtedy ktoś mógłby z nim być, mówić, głaskać. Ale to gdybanie na przyszłość, mam nadzieje daleką. Ja nie jestem jednak za całkowitą zmiana Liskowego środowiska. Ale przecież mogę nie mieć racji - więc proszę, nie zakrzyczcie mnie, jako człowieka bez ludzkich odruchów.
×
×
  • Create New...