Afrunia traciła apetyt i siły a wczoraj rano stan bardzo sie pogorszył
nie miała siły rano wstać. Udało mi sie ją jednak w szeleczkach wyprowadzić do ogródka - załatwiła się i pobawiłyśmy sie troche piłeczkami. Widac było, że ukochana zabawa sprawia jej trudność -
bardzo kasłała. Przespała praktycznie cały dzień - nie chciała jeść ani pić.
Pojawiło się rzężenie, miała ciężki oddech.
Wieczorem przyjechała czarna anda z wetem. Zbadał Afrunię bardzo dokładnie - jej stan był bardzo zły. Lewe płuco praktycznie nie pracowało już, zbierał się płyn co groziło utopieniem. Dodatkowe dolegliwości bolesność łap i rozszeźenie przełyku powodowały, że Afrunia cierpiała.
Zasnęła w moich ramionach ...