Bea1
Members-
Posts
2056 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bea1
-
[quote name='Kar0la']Ja niestety nie mogę nic dołożyć jeśli szykowałby się hotelik. Oj narobiło mi się... Rudi czy ktoś ci zdoła pomóc??[/quote] Wiem Cioteczko, jesteś bardzo kochana, nigdy jeszcze nie odmówiłaś nikomu pomocy..masz wielkie serce i gdybyś mogła to sama zapłaciłabyś za wszystko, ale niestety żyje nam się tak.. a nie inaczej.. a to ograniczna.:calus:
-
Stareńki Ramiś wyrzucony na smietnik.Juz rok w nowym domu :)
Bea1 replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='kaerjot']Jaki on jest przerażony :placz: , serce pęka od patrzenia na to maleństwo ............................:-(:-(:-(:-(:-( -
Grusia zamieszkała we Wrocławiu, Śliwka została Warszawianką
Bea1 replied to zasadzkas's topic in Już w nowym domu
[quote name='zasadzkas']Też trzymam kciuki z całęgo serca. Bea, to chyba chodzi o to, że już nie muszą walczyć o przeżycie.[/quote] masz chyba rację, bardzo się boję o Grusie:-(pocieszające jest to, że jamnisia ma najlepszą opiekę z możliwych. -
Mała, starsza suczka Sonia - jest już suczką domową:)
Bea1 replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
rozmawiałam i powiedziałam, że szukamy domku/zostało to wpisane do książki/ basiaap masz pw -
Mała, starsza suczka Sonia - jest już suczką domową:)
Bea1 replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
[quote name='basiaap']Beato, dzięki - ale Sycyn odpada. Z wielu powodów. Znam to schronisko bardzo dobrze - byłam tam wolontariuszką i skonczyło się to bardzo nieprzyjemnie. Nie o to jednak chodzi - tak jak mówiłam, znam to schronisko b. dobrze. I wiem, ze nie jest bezpieczne. W zeszłym roku wieźliśmy na sekcje zwłok do Poznania najpierw psa otrutego, a potem żywcem ugotowanego. Jest tez wiele innych powodów, ale to nie ten wątek. Ogłoszenia ze zdjeciem suni były w prasie - osobiście je tam wysłałam. Tez miałam nadzieję, że jest czyjaś.... W akademiku żadnych ogłoszeń nie powieszę.... Cała sprawa w tym aspekcie skończyła się tak... Z tgo akademika korzystaliśmy regularnie od 2 lat - mój facet robi we Wrocławiu specjalizację. Zawsze przyjeżdżaliśmy tam z naszymi dwoma psami. Nigdy nie było problemu. Teraz nagle okazało się, że nasze psy ujadają całymi dniami - i zostaliśmy stamtąd wyproszeni. Nasze psy nie ujadały. Za to panie portierki poczuły śmiertelną urazę do nas za akcję z tą suczką. I powiem Ci, iż mimo układów z "górą" tamtejszej uczelni okazuje sie, że jak w porządnym pąnstwie komunistycznym najważniejszą osobą w uczelni JEST PORTIER. Niczego mi tam nie powieszą. Dla nich pies to śmieć. Akademia Medyczna we Wrocławiu - jakby ktos pytał... Ale dziekuję Ci:))))[/quote] miałam 3 psy w hoteliku w Kątach Wrocławskich przez prawie miesiąc więc mogłabym ponegocjować :cool1: -
Mała, starsza suczka Sonia - jest już suczką domową:)
Bea1 replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
[quote name='basiaap']:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Coooo? Boże, a takie dobre wrażenie zrobiło na mnie to schronisko...:-( Pozory jednak mylą... Jak to - to w schronisku w takim prozwierzącym mieście jak Wrocław usypia sie psy z automatu tylko dlatego, że mają ponad 10 lat???!!! A ja myślałam, że poznańskie jest takie beznadziejne... chyba zmienie zdanie... Ogłoszenia w gazetach były - sprawdziłam. Suczce wczoraj skonczyła się kwarantanna... Chciałam się dodzwonić, zapytać, czy ktoś się po nią zgłosił... Ale nie mogę sie dodzwonić, kurcze :roll: . [COLOR=red]CZY MOGE PROSIĆ, ŻEBY KTOŚ DOWIEDZIAŁ SIE O LOS SUCZKI TAM NA MIEJSCU?[/COLOR] [COLOR=navy]Dostała w schronie numer 2165/06.[/COLOR][/quote] zostanie uśpiona?:-(porozmawiam jutro z kimś komu ufam w schronie i dowiem się, na razie proszę nie panikujmy, bo widziałam dużo starsze psy u nas, były po kwarantannie i nikt ich nie uspił. -
Grusia zamieszkała we Wrocławiu, Śliwka została Warszawianką
Bea1 replied to zasadzkas's topic in Już w nowym domu
Gruszeńka zachowuje się jak szczeniuś, jest radosna, szczęsliwa ale Pani Profesor jest załamana i nie potrafi się cieszyć z tego :( guz jamnisi rośnie w oczach:(:(:( jego podstawa jest o wielkości 1/2 bochenka chleba:( czyli pole operacyjne przeogromne, w czwartek Gruszeńkę będzie oglądało 2 najlepszych chirurgów z AR i Pani Basia ma nadzieję, że coś wymyślą aby małej pomóc. Znany chirurg chce się podjąć tej operacji, ale nie ma gwarancji czy nie będzie komplikacji i jest tyle niewiadomych:placz:. Niestety wielkość i ciężar guza zaczyna przeszkadzać Gruszeńce:( czasami przeciąża ją i traci równowagę:( niestety operacja przepukliny i listwa były najpilniejsze, bo jelitka jej pupcią wychodziły i mogły uwięznąć. Za ok 3 tygodni Grusia będzie miała usuwane kolejne 10cm listwy z gruczolakami i wtedy będzie zrobiona biopsja z guza:(..są już następne ale malutkie..echh. Zastanwiałyśmy się z Amisią jak to się dzieje, że psiaki jak trafiają do nowych domków, kiedy są szczęśliwe i bezpieczne, to choroba rozwija się błyskawicznie, czy organizm wtedy odpoczywa i obniża się odporność? bo już nie musi walczyć o przetyrwanie..nie wiem, nie znam odpowiedzi:-(. Pani Profesor mimo smutku bardzo chce wierzyć.... Gruszeńka rozkochala już całą rodzinkę i nawet jamnisia Szurka/siostrzyczka Grusi/ wylizuje jej pysio. Napiszę pod koniec tygodnia co wymyśliło "konsylium".