Lolka nie pozwoliła się nawet pogłaskać- sprytnie uchylała łebeczek i odwracała się.. Mika nie jest obrażalska. A Lolkę cóż- przekupiłam ciastkiem. Ona chodzi się obrażać pod wieszak w przedpokoju, mają tam legowisko, które wyłącznie służy jako "obrażalnia".
...albo obrażona pekinka. Lolka kiedys się 3 godziny do nas nie odzywała, bo byliśmy sami na działce. Nie mogliśmy ich zabrać, bo mąż naprawiał dziurawą siatkę. Poznały, że byliśmy na działce po koszu, który zawsze bierzemy ze sobą.
Mika jest u nas prawie rok, a ma troche dziwne nawyki. Wczoraj próbowała załatwic się na ulicy, na środku chodnika i Ania wzięła ją na ręce, żeby przenieść na trawkę. I Mika załatwiła się...w powietrzu.
Moje raczej nie pojadą, chyba są za grzeczne, chociaż...Wczoraj była koo w pokoju Ani i wiecie co? Obie podejrzane- Mika się schowała pod łóżko, a Lolcia się trzęsła.