Jeśli mogę coś poradzić z kąpielą. Nie wyobrażam sobie zmuszenia mojego dobcia do wejścia do ciasnego i śliskiego brodzika.
Trzeba więc wykorzystać pogodę. Przywiązuję psa do płotu, spłukuję go konewką z ciepłą wodą, potem szampon, spłukiwanie (też konewką - mam węża ogrodowego ale taki zimny prysznic to byłby szok). Trochę się nabiegam z tą konewką do domu po ciepłą wodę, ale można się zawczasu przygotować - np. dwa wiarda, z których wodę przelewam do konewki. Potem szybkie wytarcie ręcznikami - i na słoneczko. Po pół godzinie - pies suchutki!!!