-
Posts
191 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dyziolek
-
O matko! ale mnie przestraszylaś! a czy ta sunia o ktorej piszesz miala robione badania czy tylko tak "na oko" weci postawili diagnozę?
-
Opiszcie proszę jakie dokładnie są objawy ropomacicza, jeśli wasza suczka miała ropomacicze jak to się u niej objawiało? Moja Nusia od tygodnia ma jakieś upławy / takie półprzezroczyste o konsystencji śluzu/ - byliśmy u weta, miała usg i badanie wymazu z pochwy - wet stwierdził, że jest wszystko ok. tzn. nie ma ropomacicza a ten wyciek jest spowodowany cyklem i nic złego się nie dzieje ale ja i tak odchodzę od zmysłów bo ona w domu jakaś smętna jest... na spacerach jest ok. ale w domu...ech... poratujcie!
-
[quote name='Ania i Salma']Poszukaj na [url]www.zwierzakbezpiecznywpodrozy.pl[/url] :wink:[/quote] bardzo fajna ta strona - na pewno przyda się w przyszłości bo w tym roku już kwatera zamówiona :D . Życzymy wszystkim udanych wakacji!
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
dyziolek replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
[quote name='malawaszka']buuuahahahh LAZ - no Luna to na bank by się nie załatwiła - nawet jakbym bliżej podeszła - ona bardzo ceni sobie intymnośc :lol: może Bolutek :lol: ale musiałaby być to torebka nieszeleszcząca coby nie usłyszał że czaję się z wrogiem :lol:[/quote] he he he, dobre! wyobraziłam sobie jak skradasz się do Bolka cichaczem z tym nieszeleszczącym workiem :haha: -
A ja nie gotuję bo na gotowanym wciąż jakieś problemy były /biegunki, wymioty/ choć naprawdę się starałam... parę lat temu przeszliśmy na Eukanubę i żadnych sensacji nie ma, i apetyt też dopisuje /choć z tym akurat nigdy nie było problemu bo mam goldenkę.../
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
dyziolek replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
quote] No co Ty? :o Wiesz, jak mroźną zimą przyjemnie jest złapać takie cieplutkie coś :lol:[/quote] A całorocznie to może nie jest przyjemnie kiedy trawka długa a kuponek mięciutki?... a tak serio to staram się sprzątać choć przyznaję że nie zawsze to robię :oops: ale uważam /jak większość dogomaniaków chyba/ że jeśli mamy sprzątać to powinniśmy doczekać się specjalnie do tego celu przeznaczonych pojemników no ale cóż... moze kiedyś... kiedy już będziemy żyli w cywilizowanym kraju... -
Aza - śliczna 7mies. sunia a'la bokserek - ODESZŁA...
dyziolek replied to Marka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ka-ka historia twoich piesiów jest wprost niewiarygodna! Jeśli dzień po odejściu suni odchodzi siedmiomiesięczny szczeniaczek - to jak napisałaś - może świadczyć tylko o jednym - że ona naprawdę tak mocno za nim tęskniła... I choć musiało być wam naprawdę strasznie ciężko to przynajmniej wiedzieliście, że one sobie tam razem hasają... Jestem w wielkim szoku... choć ja też wierzę, że tam po drugiej stronie musimy się spotkać z tymi których kochamy... -
Aza - śliczna 7mies. sunia a'la bokserek - ODESZŁA...
dyziolek replied to Marka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Azuniu kochana trzymaj się - my dogomaniacy jesteśmy z tobą, trzymamy kciuki, ślemy fluidy i dobre myśli wiec po prostu MUSI być dobrze! -
[b]Tufi[/b] - wysłałam Ci wiadomość na priva - proszę o odpowiedź.
-
[b]Wind[/b] a jakiż to środek tak doskonale działa?
-
Pewnie to nie jest możliwe a zresztą po co? Jak chłopakowi apetyt dopisuje no to nic tylko się cieszyć! Ja mam goldenkę, która też zjada natychmiast wszystko co w misce /i poza miską :wink: / - po prostu kocha jeść i tyle - najwidzoczniej twój piesio też tak ma. Pozdrawiamy - ja i moja Nastka łakomczuszka :P
-
Moim zdaniem to ile biorą weterynarze za swoje usługi to jest akurat najmniejszy problem. Najgorsze jest to, że tak wielu jest wetów niekompetentnych, niedouczonych, z niewłaściwym podejściem do zwierzaków, błądzących po omacku przy stawianiu diagnozy i aplikowaniu leków. I dlatego nazwiska tych najlepszych rozchodzą się wśród psiarzy drogą pantoflową - niestety efekt jest taki, że w lecznicach tych super wetów często jest po prostu oblężęnie i trzeba bardzo długo czekać. Tak więc nie myślmy o pieniądzach - prośmy niebiosa o dobrych weterynarzy - po prostu.
-
Może to ja coś pokręciłam :oops: jestem tu całkiem nowa.... ale wysłałam wiadomość na adres, który mi podałaś - mam nadzieję, że tym razem się udało!
-
MonikoP - wysłałam Ci wiadomość.
-
Tak sie akurat składa, że chodzimy do jednego z wetów bardzo polecanych w wątku "weterynarz w Poznaniu" - jak do tej pory rzeczywiscie nie zdarzały mu się żadne wpadki - trafnie diagnozuje, dobrze leczy i rzeczywiście ma rewelacyjne podejście do zwierząt tylko, że nadmiar pacjentów, pośpiech, zamieszanie na pewno nie wpływają dobrze :roll: ... tak ogólnie... no ale niestety dobrych wetów jest niewielu /przynajmniej w Poznaniu/ i jak juz takowy jest to ludzie walą do niego drzwiami i oknami...
-
Dzięki wielkie! Jest już duuużo lepiej -wczoraj wieczorem już nawet bawiła się z drugą sunią - więc mamy nadzieję, że wszystko będzie ok. - choć wet powiedział, że mogą zdarzać sie nawroty :roll: ale przecież trzeba myśleć pozytywnie! :D
-
No to pisze co było dalej - sister była z sunią u weta - jest duża poprawa i dobra reakcja na antybiotyki więc mamy nadzieję, że wszystko dobrze się skończy - dostała jeszcze antybiotyki i dla pewności wet pobrał krew do badania - wyniki mają być jutro. A w sumie to okazało się, że jest to przypadek który niezmiernie rzadko się zdarza - a mianowicie nadprodukcja neurohormonów, które działając na ten "kikut" macicy spowodowały stan zapalny - cokolwiek to znaczy - ale mamy nadzieję, że będzie ok!
-
W schronisku pracuje inny wet No to o co tu chodzi?
-
A czy coś ktoś wie na temat nowej lecznicy Juszczaka? Podobno ma być /lub już jest/ na ul.Bułgarskiej?
-
Witam i dziękuję za odpowiedzi. Jeśli chodzi o badanie krwi - to było robione przed zabiegiem - wyniki były w porządku. Sunieczka dziś czuje się trochę lepiej - jest jeszcze przed wizytą u weta - jeśli zaś o niego chodzi - to jeden z najlepszych wetów w Poznaniu - niestety ostatnio chyba już nie daje rady z ilością pacjentów jaka się u niego zjawia i być może stąd nasze wrażenie, że nie zajmuje się wszystkim tak jak trzeba. Mam nadzieję, że może jeszcze odezwie się tu ktoś kto zetknął się z podobnym przypadkiem i podzieli się swoimi doświadczeniami... a ja odezwę się jak będę wiedziała co dalej, pa pa!
-
Witam wszystkich - jestem tu po raz pierwszy i chciałam was prosić o radę. Suni mojej siostry - siedmioletniej, niedużej - niestety przytrafiło się ropomacicze. Pół roku temu została wysterylizowana i od tamtej pory zaczęły się kłopoty - suczka jakoś ciągle nie mogła dojść do siebie ale tak naprawdę nie było żadnych widocznych objawów - pokazały się kilka dni temu - brunatny wyciek, zwiekszone pragnienie, sunie kładzie się tylko na boku... no więc szybka wizyta u weta, który stwierdził, że prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że po sterylizacji został jakiś "kikut" - jak to nazwał i spowodował stan zapalny. Sunieczka dostała zastrzyki i antybiotyk do domu /na dzisiaj/ a jutro wizyta u doktora... W zwiazku z tym mam pytanie czy ktoś z was spotkał się z podobnym przypadkiem i czy rzeczywiście takie komplikacje zdarzają się po sterylizacji?...