Jump to content
Dogomania

Ka-ka

Members
  • Posts

    860
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ka-ka

  1. [quote name='adda']He he, ten sam patent ćwiczyliśmy namiętnie z ś.p. rotkiem znajomego. Delikatniusi był że hej! [/quote] oj, jak chcą, to potrafia powścignąć mordercze instynkty :evilbat: :wink: [quote name='Komma']A czy ja dobrze widzę czy Preston ma długi ogonek?? [/quote] no ba!! w końcu prestonek-Ogonek :wink: ma ogonek i dumnie go nosi, a na dworze najchętniej zakręcony, ku czarnej rozpaczy swej Pani :wink: [quote name='dbsst'] ło matko jaki malutki lepeniek czarny [/quote] no taki malusi mu urósł :oops: a jak uderzy tą głową niechcący, to od razu się znam na wszystkich gwiazdozbiorach :D [quote name='dbsst']a ta ruda postac ollla llla [/quote] hmmmm..... :hmmmm: muszę się zastanowić, które z nas dwojga ma większy udział rudo-kasztano cholera wie czego :fadein:
  2. Ka-ka

    LEONBERGERY ADY

    o Damie słyszałam, że to kaukaz...a może gdzieś w połowie drogi pomiedzy...ale fajna sunia postaram się załatwić, co się da, ale nie obiecuje. to nie moja zła wola :oops: ale ledwo wyrabiam... ale daję słowo-zrobię, co będę mogła (weźcie poprawkę na to, że mam ograniczone "formalne" możliwości 8) )
  3. [quote name='asher']Śliiiiczny A na ciasteczko w twoich ustach patrzy takim wzrokiem, że ja bym chyba głowe w piasek schowała [/quote] powiem jego sekretarce, może prześle Ci jego fotkę własnoręcznym podpisem :wink: a co do ciasteczka...ech...kwestia zaufania ( i skłonności samobójczych, hihi...) Soma za pozwoleniem mogła odgryźć sobie kawałek paluszka, który akurat w ustach trzymałam i nigdy mi najmniejszej krzywdy nie zrobiła :D [quote name='adda']Muszę powiedzieć, że Preston jest wyjątkowo przystojnym młodym człowiekiem [/quote] staram się, jak mogę, żeby wyrósł na ludzi :fadein:
  4. ech, nareszcie postanowiłam się zabrać za galerię mojego Szczęścia czarnego i niesfornego :D wprawdzie nie planuję takich wielkich zbiorów, jakimi niektórzy tu dysponują, bo nie mam (narazie :wink:) swojej cyfrówki, ale kto wie...kto wie....... przedstawiam zatem mojego kochanego synusia: [B]PRESTON[/B] Marstal we własnej osobie :D Pani przyjechała, nareszcie się doczekam mizianka :D najlepiej się zwinę i udam malutkiego.... [IMG]http://img116.echo.cx/img116/7791/balkon1kopia2oh.jpg[/IMG] oj, jaki ja jestem malutki i bezbronny....trzeba mnie chować i bronić przed całym złym światem :wink: (och, a tulać, to my sie bardzo lubimy :D ) [IMG]http://img116.echo.cx/img116/8707/balkon2kopia4va.jpg[/IMG] eee!!! co jest???ona ma moje ciasteczko?????? [IMG]http://img116.echo.cx/img116/1706/balkon3kopia9pn.jpg[/IMG] dawaj ciasteczko, dawaj ciasteczko !!!!!!! [IMG]http://img116.echo.cx/img116/63/balkon4kopia9ti.jpg[/IMG] no dawaj, mówię, bo sam zabiorę !!!!! :D [IMG]http://img116.echo.cx/img116/7623/balkon5kopia9rh.jpg[/IMG] juz koniec?? niemożliwe.... :( pokaż ręce, może jeszcze coś się znajdzie... [IMG]http://img116.echo.cx/img116/6266/balkon6kopia4pg.jpg[/IMG] a tak w ogóle, to ja jestem strasznie fajny chłop !!! i kto sie ładniej uśmiecha???? (już nie mówiąc, kto ma większą głowę....ciekawe, czy to idzie w parze z zawartością...) :fadein: [IMG]http://img116.echo.cx/img116/6818/balkon7kopia2qq.jpg[/IMG]
  5. tak sobie pomyślałam....nie mogę się zgodzić z tym (wg Fennel tak jest), że niezaleznie od tego, ile nas pies nie widział, ma się zachowywać tak samo po spotkaniu z nami.... jak jestem w domu, to niezależnie od tego, na ile wyjdę, pies jest grzeczny. wie, że dopóki nie bedzie dystansu i spokoju, nić nie zwalczy i go oleję ale w ten weekend nie mogłam się powstrzymać od wniosku, ze nie zawsze pies musi się zachować tak samo podjechałam do domu na dzień, dawno psa nie wiedziałam. i jak patrzyłam, jakiego kociokwiku dostaje na mój widok, to nie umiałam go olać przecież, gdy alfa wraca, stado go wita radosnie. oczywiście, z szacunkiem ale jeśli mnie wcina na ileś tam, to trudno wymagać od psa spokoju, jak mnie zobaczy po kilku tygodniach.... Press durnia wtedy dostaje. jest w stanie zrobić wszystko, będzie się czołgał, przypadał do ziemi, kulił uszy i ogon, żebym sie tylko nie złościla...skacze do góry, wariuje....ale przywitać się musi. żebyście go widzili, ten pies cieszy sie całym sobą....(rozwalając dookoła wszystko swoim ogonem i tyłkiem merdającym...)ale wystarczy, że po paru minutach wyjdę gdzieś z domu, to po moim powrocie jest grzeczny i cichutko tupie za mną a potem się kładzie i czeka, aż zawołam, albo idzie "podrzemać' :wink: a co Wy sądzicie na ten temat????jakieś spostrzeżenia??
  6. abstrahując od wszystkiego-ale właśnie nie rozumiem tego podziału dyrektorskiego :roll: czy ktoś mi może wytłumaczyć czarno na białym-jaka jest zależność, między dyrektorem i dyrektorką? są równorzędni???? ktoś komuś podlega?? bo ja nie rozumiem....
  7. Ka-ka

    psia eutanazja

    [quote name='nefesza']Zastanawiam sie czasem, czy nie za szybko wzielam nowego psa... ale czy teraz, czy pozniej... i tak bym przez to musiala przejsc...[/quote] a kiedy jest lub nie jest za późno....Somie rodzice pomogli odejść 14.11.2002. dzień później zabił się Jerry. wytrzymali tydzień. po tygodniu wpakowali się w samochód i pojechali do hodowców Somy zapytać się o miot. za wcześnie ?? nie sądzę. dla nich dom bez psa jest pusty.... inna sprawa, że znaleźliśmy innych hodowców i na Pressa czekaliśmy ponad pół roku.... zdarzało się, że gdy Press dawał mi w kość tak, że już nie mogłam, siadalam, brałam do ręki zdjęcia śmieszka-Jerrego i ryczałam, że ja chcę do tamtej uśmiechniętej mordki, bo już nie mam siły, bo co to za wiek 7 miesięcy na pożegnanie z psem....że tamten powinien żyć i wszystko byłoby OK :cry: ale to były tylko chwile słabości jeśli naprawdę kocha się psy, to dla każdego następnego znajdzie się osobne miejsce w serduchu. i nigdy nie będzie za wcześnie lub za późno... a kiedy eutanazja?? nie wiem...ale wydaje mi się, że trzeba przygotować samego siebie psychicznie, bo najgorzej zrobić to, nie dojrzawszy do tej decyzji oczywiście, zawsze istnieje szansa...może pies zareaguje na jakiś super wypasiony lek...ale może nie zareagować i się potwornie męczyć.... pies nie myśłi o tym, czy przeżyje jeszcze miesiąc, czy pół roku, nie myśli o niebie i piekle. pies patrzy na Ciebie w pewnym momencie i wie, że boli tak bardzo, że już nie może. wie, że już nie chce żyć... Soma była operowana raz. le to był guz sutka-daje łatwo przeżuty. i przerzuty były. nie chcieliśmy więcej ruszać. przeszła wiele narkoz w życiu. a teraz była już stara...w pewnym momencie miała ciężie chiwle. po prostu przestało jej się chcieć żyć. jeśli nie reagowała nawet na powrót ukochanej mamy-panci....to było wiadomo, że juz naprawdę źle się czuje. były ze soba bardzo zżyte i normalnie, choćby nie wiem, jaka choroba, to by było nie do pomyślenia...potem przyszedł Jerry i Soma zmobilizowała się jeszcze na pół roku walki. odżyła, zaczęła się bawić w zapasy, truchtane gonitwy, na ile jej ciałko pozwalało....żyła sobie tak z tymi przerzutami, dopóki mogła. jak jej podrósł ten szyi, dostała szeroką, skórzaną obrożę, żeby nic nie z podrażniało, chodziła w swoim tempie. potem zaczęła dostawać silne leki przeciwbólowe. w pewnym momenice przestały działać. budziła się w nocy i wyła. w dzień, niemal cały czas na wszystko i wszystkich warczała. nie było sensu. kiedy taki stan utrzymywał się przez kilka tygodni, nasilając się....mama zadecydowała, że to koniec, że juz tak nie można. i Soma odeszła. w naszym samochodzie (wszystkie nasze psiaki były zawsze fanami motoryzacji :wink: ). mama była przy drugim zastrzyku. pierwszy, ogólnie usypiający (taki jakby "głupi jaś") Soma dostala po prostu w gabinecie. lekarz zadecydował, znając mamę, jej silny związek z psem i nerwowość, ze mama za bardzo będzie histeryzować i to naprawdę będzie koszmar i dla nich i dla psa. i ja się z tym zgadzam. kiedy już poszedł pierwszy zastrzyk, poszli z sunią do samochodu, tam dostała drugi zastrzyk i czekali wpsólnie, aż odejdzie.... jeśli masz więc wątpliwości, kiedy się rozstać....zajrzyj głęboko psu w oczy i w swoje serce. a jeśli zdecydujesz, że to koniec, wybierz się z nim na ten ostatni spacer i odprowadź go na tamten świat P.S. od operacji Soma żyła jakies półtora roku. vet powiedział, ze nigdy nie widział psa z taka wolą walki o życie
  8. daj znać, jak Wam idzie. od siebie dodam jedno-moim zdaniem powinnaś jeszcze zwrócić uwage na ważną rzecz. są psy, którym dobrze robi kontra w przypadku ataku. ale nie w przypadku Twjego psa choć tak naprawdę ciężko to ocenić na odległość. Twój pies, jeśli dobrze wywnioskowałam, robi to wszystko ze strachu, przypuszczalnie skrzyżowanego z przeświadczeniem, że musi Was przed wszystkim bronić. uważaj więc i spróbuj raczej metodami pozytywnego wzmacniania, skupiając się na sukcesach, a nie porażkach, żeby pies nie bał się spotkania z innymi psami. muszaą się one mu kojarzyć dobrze, a nie z krzykiem, Twoim poddenerwowaniem czy szarpaniem. pies naprawdę świetnie wyczuwa Twój nastrój. nie pozwalaj, by adrenalina Ci uderzała. mój pies jest np. tak niesamowicie wyczulony-że zwłaszcza, gdy walczył o prym w naszym "stadzie", w momencie, jak kończyła mi się cierpliwość, albo robiłam sie nie pewna-on to wyczuwał i w jednym mgnieniu oka stawał się nieznośny, nieusłuchany, pogryzał itd. dlatego tak ważne jest, abyś umiała trzymać emocje w ryzach, pokaując niejako-JA TO JESTEM Z TOBĄ, NIC SIĘ NIE DZIEJE, WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU. zastanów się również, czy nie popełniacie bardzo często spotykanego błędu w przypadku psów schroniskowych-tzn to jest taka biedna sierotka, tyle przeszedł......i pozwala mu się na zbyt dużo. może się wtedy dziać tak, że w domu jest miły i sympatyczny, a po wyjściu na zewnątrz, staje sie Waszym przewodnikiem i obrońcą, chroniąc Was przed całym złem tego świata.... zwłaszcza, że z tego , co piszesz, nie jest to tak naprawdę jakaś wielka agresja, tylko raczej pokaz. gdyby była wielka, to by do Ciebie wtedy nie wrócił działaj szybko, [b]PRACUJ INTENSYWNIE !!!!!!!!!!!![/b]zanim tem nawyk się utrwali !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! potem jest bardzo ciężko. teraz mozliwe, że wystarczy parę dni intensywnej pracy. jeśli odpuścicie, za parę tygodni może być już gorzej pozdr K.
  9. dyziolek, wiem, że brzmi to niewiarygodnie, ale tak własnie było. zwłaszcza, że Jerunia, mój kochany synuś :oops: , odszedł w bzdurny i bezsensowny sposób. gdy spotkaliśmy się w listopadzie 2002 na Europejskiej Wystawie Molosów z hodowcami Jerrego, właścicielem Houstona (ojca), nie mogli z początku w to uwierzyć-zresztą zaraz dowiedziało się też o tym parę innych osób. nikt nie wierzył, a dopiero ptem, po chwili zastanowienia przyznawał-tak, to faktycznie możliwe, ale zdarza się raz na milion razy :cry: że też akurat Jerry... wiesz, Soma na początku była potwornie zazdrosna o małego. ale potem się polubiły. z nim wybawiła się w psie zabawy więcej, niż przez 10 wcześniejszych lat...więc chyba naprawdę musiała tęsknić :( :( :cry: ale jak sobie przypomnę, jak obejmował szyję łapami, te jego kaprawe, wiecznie śmiejące się oczka i buziaki, które strzelał z wyskoku....ech...... :oops: dla wszystkich naszych czworołapych ...........
  10. Eurydyko, choć to niełatwe, ale spróbuj nie myśleć o takich ludzkich komentarzach :( :cry: może to było w gniewie, może...nie wiem sama....ale nie myśl o tym gdgt, trzymaj się jakoś, czas leczy rany 14.11.2002 popołudniu Rodzice zawieźli Somę do lecznicy. juz nic nie pomagało, żadne leki przeciwbólowe nie tłumiły bólu, Soma wstawała w nocy i piszczała z bólu.... to była bardzo trudna decyzja, choć od dnia operacji minął rok. wiedzieliśmy więc od dawna, że tak pewnego dnia trzeba będzie zrobić. ale bolało i tak. zdecydowali się to zrobić pod moją nieobecność w domu, może lepiej. to była psiuńka-suńka mojej mamy, jej było chyba najciężej....Soma usnęła w jej ukochanym samochodzie, na tylnym siedzeniu... 15.11.2002 mama patrzyła z rana na Jerrego bawiącego się w korytarzu ulubioną zabawką. dobrze, że on został, wiecznie uchachany smieszek :D nagle......skok, upadek, zawycie i bezruch..... reanimacja, przeciągły skowyt......Jerry odszedł, miał 7 miesięcy, jak Azunia. chyba Sunia-zołzunia jednak za bardzo za nim tęskniła.....i zabrała go ze sobą zobaczysz, czekają tam wszystkie, za Tęczowym Mostem. może ktoś śmieje się z tego, może uzna to za głupie. a ja wierzę, że one czekają. tak, jak spotkam się z Rodziną, Przyjaciółmi, z których niektórzy już tam na mnie czekają :( Pan Bóg nie stworzyłby tak cudownych zwierząt, którym czasem człowiek nie dorównuje, aby więcej nie można było ich spotkać przyłączam się do Lagunki, ja też zapaliłam za moje psiaki parę wirtualnych świeczek, niech im świecą :cry:
  11. malawaszka.....znajomych można znaleźc w różnych miejscach, zarówno nowych polskich znajomych, jak i zagranicznych.... zdziwiłabyś się, gdzie można spotkać Polaków 8) a to bardzo ciekawe, zobaczyć, jak się żyje gdzieś indziej, tak na dłuższą, niż urlop 2-tygodniowy, metę :wink: poza tym teraz są tanie połączenia, internet, tanie linie lotnicze :D można wymyśleć to tak, żeby wcale się jakoś specjalnie nie odizolowywać :D
  12. tzn. będziesz jej robić sterylkę? bieeeeeedna Metka, odchudzanko ją czeka....... :lol: kto nie widział błagalnego wzroku psa-mordercy :evilbat: , któremu kiszki marsza grają, ten nie wie, co znaczy cierpiący "z głodu" pies :fadein: pozdrów ją ode mnie i wyściskaj z całych sił :D:D:D
  13. malawaszka, aż mi włosy dęba staneły :smhair2: powiedz Lunce, że ma surowy zakaz takich wybryków, bo moje słabe serce tego nie wytrzyma :o
  14. .............................. [*] [*] [*] P.S. jeszcze raz, ostatni raz, ogromne podziękowania dla Eurydyki. byliście niesamowici.dziękujemy za tę walkę
  15. jemu nalezało zrobić gdzies stronkę "przed i po". jak on pięknie linii nabiera :D całusy dla esk-Paluchowego Bolusia i koffanej Lunki :)
  16. nie może być źle...musi z tego wyjść :cry: gratuluję tak zawziętych w walce lekarzy. AZUNIU, Słoneczko!!! nie daj się, tak dużo ludzi jest za Tobą :oops:
  17. nareszcie dotarłam do galerii....i pierwsza zaliczona, to oczywiście rottkowa-galeria Metki śliczna sunia, ma piękne oczy-uwielbiam tak ciemne oczy u rottów WIĘCEJ FOTEK, PLISSSSSSS :D [size=2]P.S. ale faktycznie-oczywiście bez obrazy-odchudzanko jej się przyda[/size] :wink:
  18. całkiem dumnie prezentuje się w tej kreacji :D jeszcze raz ogrooooomne brawa dla Erydyki i Shady'ego!!!! jesteściw ielcy i trzymamy kciuki za jak najszybszą aklimatyzację w nowej rodzince i powrót do pełnego zdrowia
  19. :D no proszę, jakie dobre wieści w niedzielny poranek. to lubię :) trzymamy nadal ksiuki i WIELKIE CZMOK i szacuneczek dla Eurydyki i Shady'ego (już ja sobie umiem wyobrazić to burczenie w brzuchu :))
  20. uffff......same dobre wieści przyniosłaś na weekend no to :drinking: za Azunię :D będzie dobrze !!!!! :)
  21. eurydyko!!!! cały czas trzymamy kciuki!!!! jeszcze troszkę, jeszcze troszkę i będzie dobrze!!! musi być :fadein:
  22. boshe......dawno nie ryczałam przy kompie...mówię na serio... wszystkim ludziom, którzy przyczynili się do tak szczęśliwego końca-pokłony i absolutny szacunek jesteście niesamowici !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  23. Shady!!!! wspaniałe wieści dzisiaj przynosisz :D pal licho nos, ale sądząc po zainteresowaniu rzeczami potencjalnie (dajmy na to....:wink:) nadającymi się do jedzenia, dobrym humorku i chęci zabawy-moje obawy dotyczące zdrowia Azuni powoli nareszcie topnieją trzymamy kciuki i cały czas czekamy na wieści. JESTEŚCIE WIELCY!
  24. :smilecol: baaardzo się cieszę z tych wieści!!!!! eurydyko!!trzymamy kciuki o wiiiiieeeeelki podziw za postawę mam nadzieję, ze juz niedługo mała będzie sobie swobodnie :Dog_run:
  25. :D hmmmmm........w końcu liczy się ilość, a nie jakość :wink: witam więc!!!! zobaczymy, kto się jeszcze przyzna :D :wink:
×
×
  • Create New...