Żadna choroba nie jest chyba lepsza. Dżekuś ma siłę, apetyt, ale nie poznaje nikogo. Nie wiadomo, co się dzieje w jego głowie. Dlaczego tak krąży po domu nocami i nie daje się przytulić i uspokoić.. Czy ma lepiej niż Makuś, który umysłowo jest cały czas sprawny, bystry, ale nie może się swobodnie sam poruszać i robić tego, na co miałby ochotę? Nie wiem. Wiele ostatnio myślę o tym jak zwierzęta przeżywają choroby, starość. Też mam w domu coraz więcej tego. I tak sobie myślę, że w sumie to my tak niewiele o tym wiemy. Myślimy często naszymi kategoriami, schematami. Zatraciliśmy w sobie wiele dobrych atawizmów, które mogłyby pomóc zrozumieć resztę świata.
Limonko, robisz dla Dżekusia wszystko co w Twojej mocy, dajesz mu tyle, że więcej już chyba nie można. On jest wielkim szczęściarzem, że ma Ciebie. Żal mi bardziej chyba Ciebie, że tracisz poczucie tej świadomej fajnej więzi z nim i że się tym dręczysz. Bardzo trudno nam ludziom pogodzić się z przemijaniem i z utratą.