-
Posts
75 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Nati5
-
Wczoraj złozylismy metryczke z Zk i mamy czekac na rodowód 3 miesiace.Niestety w czerwcu nic nie wyjdzie z wystawy, wlasnie z tego powodu a szkoda bo tak rozwazalismy, ze wLublinie nie bedzie wielkiej konkurencji....wiec na osmielenie i sprawdzenie bylby to najlepszy moment. :( ZŁOSNICA tak czekam, az sie odezwiesz i nic :( Jestesmy spokrewnione w koncu....napisz mi cos wiecej o Lugerze.(osiagnieciach i ocenach) Wchodzilam kilka lub kilkanascie razy na Twoja strone(podniosłam ci liste gości :evilbat: ) ale moze masz wiecej informacji na temat "naszego" tatusia.
-
co znaczy pies w typie??
Nati5 replied to Marta Chmielewska's topic in American Staffordshire Terrier
Kazdy pies jest w jakims typie... a najgorsze sa te w typie podłych. I to zazwyczaj sa kundle, dlaczego ich nikt nie wciaga na liste??? Czy jak idziecie na spacer, to nie czesciej ujadaja i warcza te sredniej wielkosci, kudlate ze starszym panem albo pania? Nie wiem co w tym jest, ale idac takim tokiem myslenia...powinno sie zabraniac trzymania jakichkolwiek psów przez starsze osoby. U mnie bynajmniej w miescie tak jest. Najgorsza jest "Sara" z sasiedniego bloku- Pan ok.70 lat, pies mały czarny, nigdy na smyczy i wiecznie podlatuje do nog....a jak przychodzi 21.00 podłazi pod moj balkon i szczeka 2 godziny... Któregos dnia pozycze od syna proce z nakretki i balona.... :oops: ostatnio żarówki lataly....ale za lekkie. -
Kup pan pieska z bagażnika...
Nati5 replied to Marta Chmielewska's topic in Staffordshire Bull Terrier
:roll: znalazlam na allegro rasowego pita :wink: bulla [color=red]/prosze nie wstawiać linków do allegro/[/color] Dag-mod :evilbat: -
Kiedys w jeszcze rodzinnym domu mielismy bulgoga angielskiego "Bossa" Było to kiedy mialam jakies 16, 17 lat....i jak to nastolatki w tym wieku wychodzilam na wieczorny spacerek z pieskiem (taki dluuuugi). W tym czasie oczywiscie knajpki, piwo albo randka u chłopaka w domu..... (takiego ktorego oczywiscie mama nie tolerowała). Na drugi dzien rozmowa wychowawcza :roll: kto sprzedawal???? Oczywiscie Boss.... Oprowadzał rodziców wszedzie tam gdzie wczesniej był....nawet pod drzwi "chłopaka" Kolejna śmieszna rzecz to "bąki" Jak mu sie taki wypsnął to cichutko wychodził z pokoju i nasłuchiwał krzykow....a my oczywiscie zwalalismy na siebie nawzajem. (a teraz wyobrazcie sobie impreze w domu...mnóstwo znajomych....i nagle smrodzik :lol: )
-
:o weszłam do domu i to co zobaczyłam przeraziło mnie. Inaczej jak słyszy sie w sluchawce: Tyson pogryzł fotel, a inaczej zobaczyc co z niego zostalo na wlasne oczy. Nie mam pojecia dlaczego to zrobił, byc moze za bardzo przyzwyczailismy go ze ciagle ktos z nim przebywa i stad ta reakcja. Boje sie zeby taka sytuacja sie nie powtorzyla....(i mysle tu o moim nowym wypoczynku i pufkach, na ktore czekalam 3 miesiace :-? ) Mysle, ze wczoraj wlasnie odkrylismy powod dla ktorego ludzie sie go pozbywali........ Na klatke jest za pozno......i trzeba bedzie zostawiac go w kagancu.....albo na próbe jakies zajecie. Co wy w takich sytuacjach robicie????
-
tu na forum jest troche połsióstr i półbraci twojego psa przyznajcie sie KTO...... PRZYPUSZCZAM ZE PO TATUSIU......ale napiszcie cos wiecej... NA WYSTAWE....CHMMMM MOZE W CZERWCU LUBLIN...? NAJPIERW JEDNAK MUSZE DOWIEDZIEC SIE WIECEJ NA TEMAT JEGO WYGLADU, BO DLA MNIE JEST NAJPIEKNIEJSZY, ALE MOZE MA JEKIS WADY....A WTEDY CIEZKO MI BY BYLO PRZEŁKNAC TO I WOLALABYM ZEBY ZOSTAL W DOMCIU I BYL TYLKO DO KOCHANIA....WIECIE JAK JEST LEPIEJ ZYC W NIEWIEDZY (CHYBA)
-
:lol: :lol: :lol: TRZY TYGODNIE NIC......NIBY ANIOLEK A DZIS Z GRUBEJ RURY!!!!! KAWALERSKI SKÓRZANY FOTEL MEZA hihihihihiiiiiiii niepodobal mi sie .....widac jemu tez, ale to zle swiadczy...chyba czesciej zacznie zostawac sam.
-
po komuni...uffffff a i metryczka doszla dzis........ :( jest tam tylko jedna adnotacja, ktora mnie niepokoji: "metryka wazna 1 rok od daty wydania" ????? :-? :-? :-? ojciec : KILADAGH BEETLEJVICE matka: MŁ.CH.CH.PL. ROSWELL-MISTERY ARA-SCANIA
-
10.00 i jeszcze nie bylo listonoszki..........:( Wczoraj zadzwoniłam do Ara-scani i Pan zapewnił mnie ze napewno wysłał.... :-? Ale powiem Wam, ze jestem juz nieziemsko zaniepokojona! Zreszta jakies mam fatalne ostatnie dwa miesiace ....w niedziele komunia....od tygodnia policja skarbowa.... :lol: jak dotrwam do konca maja bede szczesliwa.
-
Nie zaśmiecajac tematu o psach do adopcji.... Znalazlam na allegro ogloszenie ze jest do sprzedania pies z rodowodem z powodow rodzinnych, w rozmowie facet powiedzial ze pies ma metryke i trzeba ja odebrac u hodowcy...natomiast nie wiedzial u ktorego hodowcy, bo psa kupil miesiac wczesniej, ale nagle trafila mu sie praca w Anglii i musi go sprzedac. Poprosiłam o numer tatuażu i poswiecilam 2 dni na odnalezienie hodowli (mialam nosa, ze cos jest nie tak i chcialam sprawdzic). Wykonalam kilkanascie telefonow do różnych ludzi, az trafilam do kielc do ara-scani... Tam wyszlo na jaw jak bylo z tym pieskiem.... Kupilo go malżenstwo jako 4 miesieczne szczenie na raty, zaplacili 1 rate i znikneli.... metryka wiec została u nich. Podobno byla juz nawet sprawa w Sadzie... Ogólnie jednak bardzo sie ucieszyli ze pies sie odnalazł. Umówilam sie ze jak kupie juz pieska w Krakowie, to wracajac zajade z nim do nich...i tak bylo. Potwierdzili ze to ich "Peru" tatuaz sie zgadzał z metryka. Dogadalismy sie, ze moge odkupic ja za 500 zł. i tak zrobiłam. A, ze suma sumarum sporo wiecej kosztowal mnie piesek, już własciwie nie ma znaczenia....bo wart był tego... jest naprawde bardzo dobrze ulozonym psiakiem...i jak na poczatku mialam obawy odnosnie jego zachowania i nawyków (przeciez pozadnie zachowujacego sie psa nikt nie oddaje) tak w tej chwili jestem mocno szczesliwa. Nie wykazuje zadnej agresji ani do ludzi ani do zwierzat, nic nie niszczy. Mysle ze nie moglam sobie wymarzyc lepszego przyjaciela. I tak zastanawiam sie, czy ludzie którzy go sprzedali i Ci z Krakowa i Ci poprzedni nie maja kaca moralnego jak po beczce absolwenta....
-
:roll: metryka papierowa :wink: Mój pies po prostu byl tzw. "wyludzony" z hodowli to znaczy wlasciciel mial splacac go w ratach.... ale znikl.... A ze chcialam miec dla niego dokumenty wiec dogadalam sie z hodowca ze zaplace 500 zł. A teraz sensacyja....pieniadze wysłałam przelewem w piatek tydzien temu......ponoc w sobote zostala wysłana metryczka......ale nie dotarła jeszcze do mnie... :roll: :roll: :roll: mam cicha nadzieje ze to dlatego ze byly świeta...... :-?
-
[img][img]tn_spiacy%20tyson.jpg[/img][/img]
-
Do wagi ......nie wazylam go, ale na oko widac bylo ze jest gruby...z gory wygladal jak klocek (prosty) Teraz zaczyna byc widac linie zeber i podciagnal mu sie brzuch do gory. Spacery to ciagly chichot przechodzacych ludzi lub dzwieki typu: "ojejjjjj" Jeszcze nikt nie pytal czy to ta sama rasa, ale pewnie ktos sie trafi. Co do komicznych sytuacji, musze zrobic fotke jak Mrówka meczy kosc piszczelowa (wołowa) a Tyson lezy obok i patrzy....bo ta mu nie pozwala podejsc. I oczywiscie woda z maniuniej miseczki jest smaczniejsza od tej 3 litrowej. Ogólnie jest sporo przezabawnych sytuacji zwiazanych z duzym i malym pieskiem.
-
:roll: :roll: :roll: tak wczytuje sie teraz w te posty i chyba dam sobie spokoj z wystawami..... fajnie jest usłyszec o swoim psie mile słowa, bo to łechcze ...ale słowa krytyki ciezko przełknąc...tym bardziej ze pochodzą od włascicieli bulli.....ja sie tego boje ..dla mnie Tyson jest najpiekniejszym psem i chyba niezdobede sie na odwage porownania:(
-
własciwie to nie jest trikolor, chociaz różnie juz slyszalam o takim umaszczeniu braz ma pregowany na tylnych łapach a na policzkach tylko delikatne przebłyski. Pochodzi z Kielc z Ara-scanii i własnie lada dzien strzeli mu 2 rok. Ogólnie zdecydowanie gorzej wyglada na zdjeciach niz w rzeczywistosci, ma szeroka klatke i szeroką masywna głowe...oczywiscie moglby miec wiekszego garba, ale i tak z tego co slyszalam to na lubelszyznie jest misterem. Intensywnie walczy z nadwagą . Zreszta juz na tym etapie jego wyglad jest dla nas najmniej wazny....ma taki charakter, ze nie da sie nie kochac go. Nawet zauwazyłam pewna poprawnosc.....yorkusia zrobila sie bardzo pewna siebie i zaczyna złosliwie zaczepiac psy....a potem patrzy czy tyson widzial to i czy wrazie czego moze na niego liczyc....na spacerach kontroluja sie nawzajem i pilnuja... Jak jedno jest glaskane to zaraz i drugie sie domaga... Do dzieci ma stosunek umiarkowanie szczesliwy jak ja to mowie....jak wchodza do domu....idzie niby odniechcenia do przedpokoju...patrzy sie w sufit jak go glaskaja ale ogon mu macha jak smiglo. Obce psy "olewa" a tym bardziej ludzi...
-
jeszcze kilka zdjec.... nie wiem jak je wkleic wiec podaje linki..... [url]http://www.pronet.lublin.pl/~songo/PSY/PIC00013.JPG[/url] [url]http://www.pronet.lublin.pl/~songo/PSY/PIC00014.JPG[/url] [url]http://www.pronet.lublin.pl/~songo/PSY/PIC00018.JPG[/url]
-
Alicja wielkie dzieki.... Zdjecia robione zaraz po niedzielnym wylegiwaniu....widac fryzure Mrówki chmmmmm.....no jak kazda kobietka po nocy... :oops: Nastepnym razem poprawimy sie.
-
mAM FOTKI NA KOMPIE, ALE NIE MOGE ICH WSTAWIC:( POMÓŻCIE MI PLISSSSSSSSS
-
acha...ze zdjeciem mam prosbe do kogos kto ma mozliwosci przeslania z telefonu na komputer tzw. mms....i oczywiscie dobra wole...mam stary komputer ktory ledwo zipie...po prostu przelalabym mmsem kilka fotek . NA pw. prosilabym numer telefonu i z góry dziekuje.
-
1. Temat cieczki.... W momencie kiedy go przywiozlam wlasnie Mrowce skonczyla sie cieczka i pierwsze dwa dni wygladały tak ze podnosil sobie ja nosem do góry od tylu a ona reagowala bardzo agresywnie....my oczywiscie strofowalismy go i to byl chyba najlepszy moment na socjalizacje tych dwojga... zreszta Mrówka byla od małego noszona na rekach i teraz tez takze nie przeszlo nam nawet do glowy zeby w piersze dni puscic ich samych sobie...jak jedno chodzilo luzem to drugie bylo trzymane za obroze.... Problem z zamykaniem w osobnych pokojach nie dotyczy nas, bo mrowka jest etatowym pracownikiem i jezdzi ze mna codziennie do pracy, tak bylo zawsze i gdyby przyszlo mi ja zostawic sama w domu umarla by z tesknoty. Koleją rzecza jest to ze jak to bywa u tak maniunich pieskow, nie ma zrosnietego ciemiaczka, wiec szczegolnie zwracamy uwage, zeby raczej sie mijaly jak bawily....wszyscy wiemy jak delikatnie kocha bullik. 2. Socjalizacja Tyson jest bardzo karnym psem i mysle, ze pomimo ze wlaciciel pozbyl sie go to musial pracowac nad nim...chyba ze byl po prostu bity i stad ta karnosc. My nie musimy karac go fizycznie.... wystarczy ze krzyknie sie a juz reaguje...oczywiscie to sa poczatki wiec jeszcze tak do konca nie znamy sie, ale dostal kredyt zaufania i mam nadzieje ze nie bedziemy zawiedzeni. Dam wam dowód szybkiej socjalizacji bullika z wczorajszego dnia...kiedy przyszedl sasiad i rozmawialam z nim w przedpokoju. Psy byly w kuchni nagle Tyson usłyszal obcy glos i z groznym warknieciem przyszedl wygonic intruza (pierwszy raz uslyszalam jak warczy)....czyli zakceptowal nas jak rodzine i zaczyna pilnowac domu. Nie wiem kto bardziej byl zdziwiony ja czy sasiad, ktory uciekl za drzwi. :evilbat: Jedyny problem jaki do tej pory mnie irytuje to malo miejsca na łozku i brak mozliwosci spania na rozgwiazde....wiecie na meza jak sie warknie to sie odsunie...a bul...no coz nawet oka nie otworzy...
-
OD PIATKU JESTEM ZNOWU POSIADACZKA BULLIKA. ZASTANAWIALAM SIE NAD ADOPCJA, KTOREGOS PANA ZE SCHRONISKA, ALE KIEDY DOWIEDZIALAM SIE WIECEJ NA TEMAT BIALEGO I RUDEGO ZREZYGNOWAŁAM...TRAFIŁ NAM SIE KAWALER NA ALLEGRO ROWNIEZ PONIEWIERANY Z RAK DO RAK (JESTEM NAJPRAWDOPODOBNIEJ 3 RODZINA BULLA) pOJECHALISMY 400KM. PO NIEGO I TO CO ZOBACZYLAM AZ MNIE POWALILO....PIES OCZYWISCIE ZADBANY....ALE JEGO POSTURA......PRZERASTA NAJSMIELSZE OCZEKIWANIA....OD CZERWCA ZACZYNAMY PODBOJE WYSTAWOWE. w DOMU CZEKAŁA NA NIEGO SUNKA YORCZEK I DWOJE DZIECI. BARDZO SZYBKO SIE ZAKLIMATYZOWAL A DZIS MOGE POWIEDZIEC ZE POKOCHAL JEST PSEM KTORY MOCNO POTRZEBUJE MILOSCI ZAINTERESOWANIA I PIESZCZOT. mRÓWKA (YORK) POMIMO ZE WAZY TYLKO 0,9 KG. NIE POZWALA MU PODCHODZIC DO MISKI NA 1M. I PRZEJEŁA ROLE PRZYWODCY, A BULLIK GODZI SIE NA TO , A WRECZ NAWET BARDZO JEST USZCZESLIWIONY TAKA SYTUACJA. TAK WIEC WSZYSCY SZCZESLIWI WITAMY SIE Z BULOFIOLAMI.
-
,tak więc nie sądze że jezdzi i skupuje mając swoich 15 dorosłych suk które widzieliśmy ale może ty Nati5 wiesz lepiej,albo sama to robisz. Naprawde polecam psy od PANA z Łukowa.[/quote] :roll: :-? :-? a co to za AGRESJA???????? To było tylko pytanie.........byłam u niego i nie widziałam dorosłych 15 suk, a tylko jedną....weż zreszta kazde ogólnopolskie wydanie ogłoszen i poczytaj sobie. Moi znajomi tez tam kupili swojego pieska i równiez sa zadowoleni. A moje pytanie było skierowane do osob ktore mogłyby potwierdzic uczciwosc tego Pana........ ...................ale ludzie wola od razu na pól atakowac jak po prostu zapytac......
-
PIERWSZE KROCZKI... czyli nowe osoby na forum i powitania!
Nati5 replied to Ewunia's topic in Yorkshire terrier
I my sie przywitamy....choc juz od jakiegos czasu sledze forum. Mrówka ma niecaly roczek i jest kruszynka...wazy 900 gram i jest chyba najbardziej zepsuta suczka jaka znam. Śpi pod kołderką i nie lubi chodzic na łapciach. Nie ma metryczki i jest tylko do kochania....... W rodzinie jest jeszcze Maja i Gucio. Sa to pieski mojej mamy. Natomiast o mnie powiem tylko tyle, ze nie jest to rasa ukochana przeze mnie. Psem jakiego zawsze mialam był bullterier, zreszta powiem tak.... chociaz malutka to jednak charakterek ma typowo zaczepno-obronny. Mamy kilka problemow zdrowotnych (jak to bywa u psow nierodowodowych) ale staramy sie radzic z tym. Zastanawiam sie nad sterylizacja, ale własnie ze wzgledu na mała wage obawiam sie ze nie zaryzykuje. Pozdrawiam Nati i Mrowa -
W Łukowie jest człowiek handlujący yorkami.... Jeżdzi po calej Polsce i skupuje hurtem yorki a potem część wywozi za wschodnią granicę, a część rozprowadza u nas. Wszystkie zamowione u hodowców przez niego szczeniaki maja bardzo krótko ciety ogonek... Czy cos Wam wiadomo na temat tego Pana??? Nazywa sie Karol Sawicki
-
Witam wszystkich....ja byłam przez kilka miesiecy posiadaczka suni bullki chorej na nerki....odkupiłam ja od hodowcy z odbitymi nerkami i niestety dwa lata temu na dzien przed wigilia musialam ja uspic.... Nie bylo dla niej zadnego ratunku a koniec życia był straszny....Nie bede wam opisywac jak to wszytko wygladało krok po kroku...ale uraz pozostanie do koncca życia....mysle, ze to najgorsza choroba jaka moze spotkac psa.... I jesli ktos z was zastanawia sie czy w takim wypadku przedłuzac kochanemu psu życie ....zapytajcie mnie.