Sledzilam caly czas dzieje Gaji.
Fantastyczna sprawa, jesli nie liczyc przyczyny calej historii.
Dzieki za mozliwosc myslenia, ze czlowiek moze niezawsze jest bestia.
Chcialabym jeszcze moze cos podpowiedziec. Wlasciwie jestem kociara ale czasem tu bywam i mysle, ze moglabym sie podzielic troche swoim doswiadczeniem z ranami. Od pazdziernika ubieglego roku mieszka u mnie mala kotka. Oprocz roznych powiklan kociego kataru leczylam tez od marca grzybice. Niestety malej udalo sie tak podrapac, ze zrobila sie rana bez skory sporej wielkosci. Nie bede opisywac historii tylko to co teraz dzieje sie z rana. Stosowalam rozne srodki, najpierw na grzybice a teraz na to co zostalo. Ostatnio po okladach z kory debowej smarowalam na zmiane bepanthenem plus o mascia solcoseryl. Rana niestety co jakis czas byla starannie wylizywana albo przez kotke albo w sasiedzkiej pomocy przez kocurka. Ale szlo do przodu. Coraz ladniej sie goilo.
Niedawno dowiedzialam sie o masci na blizny. Stosuje sie ja po calkowitym wyleczeniu rany. Nazywa sie Cepan. Kupuje sie na recepte (ok. 18 zl).
W ulotce jest napisane, ze stosuje sie w leczeniu blizn i bliznowcow, "przyspiesza regeneracje tkanki zmniejszajac stopien reakcji zapalnej a takze uczucie napiecia i swiadu".
Stosuje od 3! dni i juz widze duza poprawe, to juz nie 5 gr ale zaledwie dwa. Moze bez tej masci po tak dlugim leczeniu innymi srodkami tez poprawilo by sie ale ja raczej z nowym srodkiem to kojarze.
Powodzenia w leczeniu jakimkolwiek i napiszcie co u Gaji