-
Posts
407 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lidush
-
Lambi ja również się cieszę:lol::lol::lol:
-
Sprawa już wyjaśniona co najwazniejsze pozytywnie :) [quote name='Lambi']Oj, bo to trzeba się zdecydować gdzie się zgłasza najpierw, a nie później mieszać i mieć pretensje:shake: :shake:[/quote] Taa jasne... Tylko jeśli organizator dopuszcza taką możliwość i na moje pytanie (no żeby nie było, że chamem jestem to najpierw zapytałam czy można zmienić bo jakoś nigdy wcześniej tego nie robiłam) stwierdza, że jasne nie ma sprawy a później wynika jakiś problem to można się chyba trochę irytować. Poza tym na wystawie w Legionowie byłam dawno i mogłam już zapomnieć, że ringi wielkością raczej nie grzeszą;) i więcej niż jeden ACD na takiej przestrzeni to swego rodzaju próba samobójcza :lol: ( w ojczyźnie rasy odstępy w ringach pomiędzy psami tej rasy wynoszą po 10 m a na finałach min. 3 m - w Legionowie to niewykonalne o co w żadnym wypadku pretensji do organizatorów nie mam- warunki są jakie są i tyle). Nawet jeśli na tym ringu biega jeden ACD to i tak z reguły ma problemy z wirażami (a raczej z ciągłym wirażem) co u bardziej twórczych sędziów przejawia się kwiatkami w stylu "kończyny nie są prowadzone równolegle" albo co gorsza "przednie zbieżne a tylne prowadzone zbyt wąsko" no a jak się doda jeszcze drugiego psa i zaczyna się próba sił, podnoszenie ogonów i warkoty to już jest gwóźdź do trumny:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
Moja suka miała być przeniesiona z pośredniej do otwartej a nie jest:angryy: Wysyłałam maile w tej sprawie i dzwoniłam no i zapewniono mnie, że z przeniesieniem nie będzie żadnych problemów no i proszę:shake:
-
Sędzia dla BC nie jest mi znany... Co do tych 4 suczek to ich nie znajdziesz raczej choć świetnie rozumiem chęć poznania stawki:lol: Zdjęcia... Znając życie to nasze rasy będą oceniane w tym samym czasie. Ja biorę dwie suki, które szczerze się nienawidzą i zapewne droga do Berlina będzie dzięki temu dłuższa:evil_lol: Mam nadzieję, że coś jeszcze będę w stanie usłyszeć po kilku godzinach w tym jazgocie... Jako fotografa zabieram ze sobą mojego ojca (mam nadzieję, że mnie nie wystawi do wiatru) oczywiście bez niego z tymi diabłami nie dam rady;) Myślę, że zdjęcia jakoś da się zrobić, ale musimy pokombinować na miejscu.
-
[quote name='palma']My już zgłoszone :loveu: :multi: :loveu: Ale płacimy dopiero na miejscu (ze względu że nie mam konta dewizyjnego) :) Kto będzie w niedzielę spacerował po grupie I ? :cool3: Pozdrawiam[/quote] My będziemy no i znając życie trafi nam się miejscowy sędzia:lol:
-
Tak jak już kilka postów wcześniej pisałam dingo jest już oficjalnie uznany jako rasa w Australii i tym samym może być prezentowany na wystawach psów.
-
Taaa... Tylko czy ktoś był w tym mieszkaniu :evil_lol: No i niby jakie to zajęcie ma mieć jak juz mieszka w bloku? To nie jest zwierz do agility... Co do tych ucieczek dingo to jeśli jest to pies oswojony raczej nie ucieknie od swojego pana, tę cechę odziedziczyły po dingo ACD i ASTCD. Jak biorę swoje psy do lasu to nie ma mowy o tym bym musiała ich szukać, nigdy "się nie gubią". Mogą się oddalać swobodnie, ale nigdy nie przekraczają pewnej granicy. Kolejna rzecz w przypadku po dingo to chęć bycia pierwszym po szefie- z tego właśnie względu występuje szeroko pojęta nietolerancja do innych psów w szczególności tej samej płci- i jak w takim kontekście ma wyglądać odpowiednia rozrywka dla takiego psa w warunkach miejskich? ACD i ASTCD to powiedzmy sobie w wielkim uproszczeniu mieszańce dingo i dla doświadczonej osoby życie z takim psem nawet w mieszkaniu jest rzeczą wykonalną choć trudną. Najdają się jednak do psich sportów choć nieufność do obych nie pomaga, szczególnie jeśli mowa o kontroli uzębienia czy dotykaniu przez obce osoby. Dingo jest psem wtórnie zdziczałym przejawiającym agresywne zachowania do zwierząt, w tym zwierząt domowych i gospodarskich (jego kuzyni rezydujący m.in w Tajlandii są tych zachowań pozbawieni- więc może zamiast australijskiego dingo z zoo lepiej przywieźć psa z Bangkoku :wink: ). Jest zwierzęciem stadnym wobec czego człowiek w jakiś sposób funkcjonujący w jego stadzie będzie zawsze przez niego broniony przed zagrożeniem, często wyimaginowanym. No i oczywiście jak zawsze dywagacje o relacjach z dingo prowdzone są z pozycji człowieka- właściciela, posiadacza a co z psem? Na ile można sobie pozwolić wobec psa by nie stłamścić jego "osobowości"? Czy pies, który w swoim środowisku np. kopie nory będzie szczęśliwy pozbawiony tej możliwości? Czy będzie szczęśliwy karmiony chrupkami i prowadzony na smyczy po zasmrodzonych, miejskich ulicach?
-
Łódzkie ZOO także kilka ładnych lat temu sprzedawało dingo bo żaden inny ogród zoologiczny ich nie chciał. Co do trzymania dingo w domu to dorzucę kilka swoich uwag. Jestem zdecydowanie przeciwna trzymaniu dingo w mieszkaniu przez osobę nie mającą żadnego doświadczenia z rasami Australian Cattle Dog czy też Australian Stumpy Tail Cattle Dog (wyhodowano te rasy na bazie dingo z tym że ASTCD ma krwi dingo znacznie więcej). Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny to pies (w chwili obecnej w Australii jest to uzana rasa oficjalnie dopuszczona do prezentowania na wystawach psów rasowych), który wymaga bardzo indywidualnego podejścia i zapewnienia mu odpowiedniej dawki nie tylko ruchu i zajęcia umysłowego,ale także otoczenia zbliżonego do naturalnego. Pies, który jest psem jednego pana i w kontaktach z innymi psami szczególnie tej samej płci wskazana jest szeroko pojmowana prewencja( agresywne zachowania zaczynają sie z reguły po ukończeniu 1-go roku życia). Ww. Pan z pewnością ma tego świadomość. Trzymanie dingo w domu z ogrodem (ogród musi być doskonale ogrodzony i to bynajmniej nie samą siatką) wiąże sie z ciągłą i systematyczną dewastacją otoczenia, kopaniem dołów i strzyżeniem zębami wszystkiego co tam posadzicie. Ściąć zębami potrafią wszystko i robią to w błyskawicznym tempie. Nie socjalizowane od najwcześniejszych miesięcy życia praktycznie bezpowrotnie dziczeją. To jest praca 24h na dobę i zaległości jakie powstaną w wyniku zaniedbań są praktycznie nie do odrobienia. No i moje zdanie na temat dingo żyjącego w bloku- nawet z najlepszym właścicielem ten pies nie może być w bloku szczęśliwy bo to nie jest życie dla dingo -to tylko wegatacja, na którą pies się godzi z pewnych względów (głównie powodowanych bezmyślnością człowieka). Cóż... Myślę, że warto najpierw zacząć od ACD lub ASTCD a dopiero później skakać na głęboką wodę. Smyczy nie lubią, obcych psów też raczej nie, bywają głuche na polecenia jeśli wiedzą coś lepiej od właściciela, są cholernie bystre i szybkie, mają dużo inwencji twórczej, strzygą krzaczki nie gorzej niż dingo a z kopaninem dołów to dokładnie na tym samym poziomie co dingo, czyli bezrobocie dla grabarzy jest jedynie kwestią czasu:evil_lol:
-
Też tak nieśmiało myślałam o kolaku z czymś tam, ale ja sie tam wolę nie wychylać zbytnio bo mnie później na jakiejś wystawie Monika obuchem w łeb walnie i Bluebirdem poszczuje a moje suki z szacunku dla matki być może nie będą mnie chciały bronić i co ja wtedy zrobię:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
A ja myślę, że to nie jest kelpie ani cattledog, ale z pewnością coś z pastucha/ów w sobie ma. Używając cytatu z "Europa,Europa" można powiedzić, że "geny jego przodków przemieszały sie w przeszłości":evil_lol: W każdym razie jeśli tak dla zabawy upieramy sie przy którymś z powyżej wymienionych to ja obstawiam jednak kelpie bo u nich merle w liniach pracujacych nie należy do rzadkości;)
-
Ja dawałam tę karmę swojemu buldożkowi, głownie ze względu na tzw.gazy, z których buldożki słyną:lol: Apogeum owych gazów nastało po Royalu a że do naszego domu przychodziła cała masa klientów to nie mogliśmy sobie pozwolić na utrzymywanie woni pawilonu małych ssaków ani chwili dłużej. Z papkami nie było najgorzej bo nasz pies największe problemy miał ze zjadaniem suchej karmy-hodowca karmił go posiłkami przygotowanymi samodzielnie. Zasadniczo to nawet nieźle mu szło jedzenie tej karmy, ale polubił głównie jej dwie odmiany. Przestaliśmy mu podawać Koebers głownie za sprawą problemów z dystrybutorem a raczej brakiem dystrubutora. Jedno mogę powiedzieć, że gazy minęły bezpowrotnie i jak komuś mówię, ze mam buldoga, ktory ich nie produkuje to nie bardzo mi chcą uwierzyć:lol::lol::lol: Sierść miał super no i ze skórą nie było żadnych problemów a to również pięta achillesowa buldożków.
-
Czy jest juz może rozpiska na rasy? Chodzi mi głównie o I grupę.
-
Ostatnio jak wysyłałam sama dwie probówki to korzystałam z usług firmy Feddex. Wysyłałam w ich firmowej kopercie i kosztowało to ok.260pln. Każdą z probwek zapakowałam zgodnie z instrukcjami OptiGenu,ale dodatkowo każdy komplet włożyłam do osobnej koperty bąbelkowej ponieważ ich koperta jest tekturowa. Próbki zawiozłam osobiście na Okęcie, ale można też zamówić kuriera, który po nie przyjedzie. jako, że Feddex nie ma regionalnych przedstawicielstw jego przesyłki na terenie kraju odbiera firma GLS.
-
Tak, rzeczywiście certyfikaty sa tylko dla psów z wynikiem normal. Jeśli jednak ktoś sie upiera przy papierku to za jedyne 7,5$ można zażyczyć sobie certyfikat z OFA. Jest tylko jeden problem- jeśli zgłasz się online to nigdzie nie ma takiej opcji aby zamówić certyfikat OFA razem z badaniami. Taka opcja jest jeśli zgłasza się normalnie.
-
Wyników można się spodziewać po ok.3 tyg.. Ostatnio poprosiłam ich z pewnych względów o pośpiech i pomimo, że zaznaczyli sobie na stronie, iż mają jakieś szkolenia i wyniki będą za 4-6tyg. wyniki przyszły po 10 dniach. Zawsze jeśli sytuacja jest podbramkowa można wysłać maila i jest szansa, że wyniki będą szybciej niż zazwyczaj.
-
Czy jest ktoś kto będzie wracał z US lub ewentualnie Kanady w najbliższym czasie (1m-c lub 2m-ce) i może zabrać ze sobę 2 psy jako bagaż?
-
Czas oczekiwania na odpowiedź z FCI to obecnie 1,5 m-ca. Jeśli czas oczekiwania na odpowiedź jest dłuższy to z reguły albo macierzysty oddział przetrzymał papiery, albo ZG się nie spieszy. Nota bene to właśnie w ZG dzieją sie dziwne rzeczy jeśli idzie o przydomki. Zarówno ja jak i moja koleżanka otrzymałyśmy po dość długim oczekiwaniu odpowiedż odmowną zarejestrowania przydomków choć wiemy, że ani w Polsce ani w FCI nie ma takich przydomków jakie podałyśmy(otrzymałyśmy odpowiedź mailową bezpośrednio z FCI). Pani z ZG tłumaczy, że jedynie powtarzanie się nazwy może być jedyna przyczyną wydania decyzji odmownej i po chwili rozmowy dodaje, że[U][B] radzi mi [/B][/U]aby nazwa była polska:crazyeye: No i chyba w ten sposób odkryłyśmy prawdę, że to inwencja pań z ZG a nie odmowa FCI uniemożliwia wielu hodowcom rejestrację przydomków. W związku z tymi jajami zrobiłyśmy tak- moja koleżanka zgłosiła ponownie ten sam przydomek a ja kolejne 5 propozycji (już mam odpowiedź ,że takich przydomków w FCI nie ma) No i niech tylko spróbują mi napisać, że to FCI odmówiło to ja się przejadę na ten Nowy Świat:mad::mad::mad: Więc nie poddajcie się tak łatwo i jak składacie wnioski to jeszcze tego samego dnia wyślijcie mailem zapytanie do FCI czy takie przydomki mogą być u nich zarejestrowane (na odpowiedź czeka sie ok.2 m-cy niestety). Jeśli z FCI przychodzi odpowiedź odmowna do ZG to podają tam nr-y przydomków i państwa w jakich te hodowle są zarejestowane. Panie z ZG powinny to mieć jeśli przyszła odpowiedź odmowna i możecie poprosić o podanie tych nr-ów. Jak pani z ZG zaczyna sie wymigiwać to znaczy, że coś jest nie tak bo macie święte prawo poznać te nr-y.
-
Czas oczekiwania na odpowiedź z FCI to obecnie 1,5 m-ca. Jeśli czas oczekiwania na odpowiedź jest dłuższy to z reguły albo macierzysty oddział przetrzymał papiery, albo ZG się nie spieszy. Nota bene to właśnie w ZG dzieją sie dziwne rzeczy jeśli idzie o przydomki. Zarówno ja jak i moja koleżanka otrzymałyśmy po dość długim oczekiwaniu odpowiedż odmowną zarejestrowania przydomków choć wiemy, że ani w Polsce ani w FCI nie ma takich przydomków jakie podałyśmy(otrzymałyśmy odpowiedź mailową bezpośrednio z FCI). Pani z ZG tłumaczy, że jedynie powtarzanie się nazy może być jedyna przyczyną wydania decyzji odmownej i po chwili rozmowy dodaje, że[U][B] radzi mi [/B][/U]aby nazwa była polska:crazyeye: No i chyba w ten sposób odkryłyśmy prawdę, że to inwencja pań z ZG a nie odmowa FCI uniemożliwia wielu hodowcom rejestrację przydomków. W związku z tymi jajami zrobiłyśmy tak- moja koleżanka zgłosiła ponownie ten sam przydomek a ja kolejne 5 propozycji (już mam odpowiedź ,że takich przydomków w FCI nie ma) No i niech tylko spróbują mi napisać, że to FCI odmówiło to ja się przejadę na ten Nowy Świat:mad::mad::mad: Więc nie poddajcie się tak łatwo i jak składacie wnioski to jeszcze tego samego dnia wyślijcie mailem zapytanie do FCI czy takie przydomki mogą być u nich zarejestrowane (na odpowiedź czeka sie ok.2 m-cy niestety). Jeśli z FCI przychodzi odpowiedź odmowna do ZG to podają tam nr-y przydomków i państwa w jakich te hodowle są zarejestowane. Panie z ZG powinny to mieć jeśli przyszła odpowiedź odmowna i możecie poprosić o podanie tych nr-ów. Jak pani z ZG zaczyna sie wymigiwać to znaczy, że coś jest nie tak bo macie święte prawo poznać te nr-y.
-
Sprawdzam regularnie... Najgorsze jest to, że Aussie za niedługi już czas będzie jechać na krycie i ten przydomek jest nam już baaaardzo potrzebny;)
-
Ja czekam od lutego:angryy:
-
Przyznają kierowca świetny, dowcipny, dysponujący pokaźną kolekcją płyt CD:evil_lol:
-
Gosiu to strasznie przykre, że Foxa nie ma już z nami:-( Możemy tylko mieć nadzieję, że jest jakiś lepszy świat, w którym po zielonej trawce szaleją beztrosko wszystkie nasze zmarłe czworonogi... W kwestiach zdrowotnych 100% zaufania do weterynarzy nie mam i od jakiegoś czasu ufam głównie swojej intuicji.
-
Ja od niedawna mam całkiem daleko bo jakieś 35 km. W związku z tym jak już dojadę do Łodzi to staram się hurtem pozałatwiać wszystkie sprawy i jak najszybciej wracać do dziczy... Miałam pecha bo śmiałam wejść o 4 minuty za wcześnie no i na dodatek porosiłam o wykonanie czynności nie mającej zwiazku z wystawą. Pani wydała z siebie jakieś znaczące jęki a później wymownie spojrzała na zegarek i łaską mi uczyniła wielką, za którą zapłaciłam jedyne 15 pln:evil_lol: Oczywiście komentarzom nie było końca, ale tak jest co roku więc można się przyzwyczaić. Oczywiście łatwiej do takich rzeczy przyzwyczajają się ci, którzy wcześniej stali w kolejce po kartki a później sterczeli ileś godzin w sklepie a na końcu i tak mieli do wyboru orła albo ocet:evil_lol: Uważam, że w chwili obecnej dobrze by było zawiesić na drzwiach łódzkiego zk tabliczkę tylko dla odpornych:lol:
-
Mówię Wam- dzwonić to jeszcze nic:evil_lol: Ja tam byłam ostatnio...
-
Tak jeszcze o testach to nie wiem Gośka czy widziałaś najnowsze osiągnięcie OptiGenu - test na CEA dla tollerów [URL="http://www.optigen.com/opt9_ceatollers.html"]http://www.optigen.com/opt9_ceatollers.html[/URL] Ciekawe kiedy coś nowego dla cattli wymyślą:lol: