Jump to content
Dogomania

Magdarynka

Members
  • Posts

    1689
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Magdarynka

  1. [quote]Narobili z Kreska rabanu, bo raz ona się odwracała co niego tyłem i on na nią szczekał, po czym on się odwracał i kreśka szczekała na niego... taką sobie zabawę urządzili [/quote] A moze się kłócili, które z nich ma fajniejszy ogon :D
  2. maniol_ka, na razie nie robiłam mu badań na niedoczynność tarczycy. Zrobię je po świętach. Miał dostawać atropinę z beladonną, ale... No właśnie... Konsultowałam to z jeszcze innym kardiologiem, który stwierdził, że to raczej nie jest bradykardia... Chester podczas badania EKG miał tętno 90-100/min, a bradykardia u psów jest wtedy, gdy częstość uderzeń nie przekracza 70-80/min i są dodatkowo objawy kliniczne (senność, apatia, omdlenia, itp). Takie objawy u niego rónież nie występują. Pies jest pełen energii i bez piłeczki i głupawek kilka razy dziennie nie może żyć :) Natomiast EKG wykazało "przerwy" między uderzeniami serca, a to może być tzw. blok serca. Ponad to, leczę teraz Chestera na lambliozę (jutro ostatnia dawka leków) i jutro powtórzę też badania trzustki (trypsyna), bo też kiepsko wyszły. To wszystko ma wpływ na serce... Po świętach zrobię mu również jonogram, bo dość częstą przyczyną arytmii z wolną pracą serca u psów są schorzenia układu pokarmowego takie jak choroby trzustki i inne tego typu zaburzenia mogące wpływać na zawartość jonów we krwi a tym samym wpływać na stan serca. Jak widać, jest to problem złożony, dlatego, zanim zacznę leczyć serce, muszę zrobić szereg badań, by leczyć go skutecznie. Co do sterylizacji, to można podać leki osłaniające serce i przeprowadzić zabieg, ale musisz to ustalić z weterynarzem, który prowadzi sunię. A Chester ma 3, 4 lata. U mnie jest od 30 stycznia tego roku i na tyle, na ile go poznałam, to raczej obstawiam, że ma 3, a nie 4 lata :D Zdrówka dla suni :D
  3. [quote]Jeżeli biegunka poszła precz, to będzie można zacząć leczyć serducho [/quote] Oczywiście, natychmiast po wyleczeniu Lambliozy :D [quote]Magdarynka, całusy dla Mordki![/quote] Dziękuję bardzo :D Oczywiście przekazałam, co zakończyło się psią głupawką :lol:
  4. Na razie doszła jeszcze trzustka (trypsyna 20 % na 100%) i limblioza (2 plusiki na 3 możliwe). Na serducho ma na razie dostawać jakieś tabletki (chyba atropina z belladoną), ale dopiero jak wyleczymy lambliozę...
  5. Ja tego leku nie znam. Najlepiej zapytaj weta, czy przy takich wynikach można odrobaczyć. Moim zdaniem najlepsze przeciwko pchłom i kleszczom są obroże "Kiltix" firmy "Bayer" [url]http://weterynaria.bayer.com.pl/index.php?page=psy&p=21[/url]. Działają 7 miesięcy. Niestety są dosć drogie. Obroża dla dużego psa (długości 66 cm) kosztuje w mojej okolicy 55 zł.
  6. Fajnie, że macie to już za sobą :D My niestety może dopiero za rok... Szybkiego powrotu do zdrowia dla Waszych futrzaków :D
  7. [quote]Magdarynko, to zupełnie normalne. Przecież wlali mu dużo płynu dożylnie, jest nawodniony, więc nie chce mu się pić.[/quote] Oczywiście, ze to normalne :D Wetka powiedziała mi wczoraj, że czasem kroplówka wzmaga pragnienie i na początku pies może pić więcej, a on nie pił w ogóle. Ja oczywiście jestem przewrażliwiona i martwię się na zapas... W wynikach wyszła lamblioza (2 plusiki na 3 możliwe) i trypsyna 20% na 100% możliwych... :( Dziś znów dostał kroplówkę, a ja tabletki dla niego na lambliozę... Po wizycie w lecznicy wpadliśmy na chwile do moich rodziców i od razu dossał się do michy z wodą :) Zaraz mnie [b]zaba14[/b] zabije i wykopie na dział "Weterynaria" :grins:
  8. [quote]Magdarynka trzymam kciuki za zdrowie Twojego psa. Daj znać, co powiedział lekarz.[/quote] Dzięki :) Dałam wczoraj kał do badania pod kątem lambliozy i trzustki. Na szczęście ta krew, to rzeczywiście nic poważnego i czasem się zdarza przy biegunce. Dostał wczoraj kroplówkę i no-spę. Po południu biegunka przeszła, ale po kroplówce prawie w ogóle przestał pić :o (co mnie oczywiście bardzo niepokoi). Dziś koło 13-tej mają być wyniki badań, więc znów idziemy do weta. Mam nadzieję, że będą w porządku. Na serce ma brać jakieś ziołowe tabletki. Na razie ich nie dostaje, bo najpierw trzeba zakończyć sprawę wczorajszej biegunki.
  9. Mam nadzieję, że to nic poważnego, choć już sama nie wiem... Nie ochłonęłam jeszcze po uśpieniu psa, po wizytach z nim u lekarzy, a tu znów cyrk... Podobno kundle są takie odporne i nie do zdarcia... Cholera, za dużo się tego nawarstwiło w zbyt krótkim czasie... Ja nie traktuję psa, jak psa, ale jak członka rodziny (Wy pewnie też, więc rozumiecie). Poza tym za bardzo się tym wszystkim zawsze przejmuję... Ale pies nie powie przecież, że coś mu dolega... Z Bejem (owczarkiem) poszłam do weta, bo miał biegunkę i okazało się, że ma nowotwór z przerzutami. W ciągu kilku dni tak bardzo się pogorszyło, że nie mogłam mu pozwolić, by tak się męczył. Kilka dni później poszłam go uśpić... Cały czas mam to przed oczami... Chestera mam dopiero półtora miesiąca... Niedługo wyłysieję, bo siwa to jestem już na 100%. Na szczęście pod czarną farbą tego nie widać :D
  10. A ja powoli zaczynam dostawać obłędu... W sobotę Chester siedział u moich rodziców, bo ja musiałam pójść do lecznicy i zaszczepić królika. U nich prawdopodobnie się przeżarł i noc z soboty na niedzielę miałam w plecy. Potem w niedzielę i poniedziałek nie dostał nic do żarcia. We wtorek ugotowałam mu ryżu z marchewką. We środę i wczoraj dostał ryżu z marchewką i piersią kurczaka. Do wczoraj było dobrze, dziś w nocy znów cyrk. Na razie nie wymiotuje, ale ma biegunkę i zauważyłam 2 kropki krwi w kale... Ciekawe, że, gdy zeżarł mi trochę zupy chrzanowej, to mu nic nie było :evil: We środę miał być kastrowany, to się dowiedziałam, że jego serce bije za wolno. Do zabiegu nie doszło... Ma brać leki... Na razie czekam, bo lecznica czynna dopiero od 10-tej... Zaczynam mieć dość... 2 miesiące temu uśpiłam ciężko chorego psa, teraz znów zaczynam latać po lekarzach... Czuję, że zaczyna mi już wysiadać psychika...
  11. [quote]No tak, kaganiec. Muszę chyba go w końcu zainstalować, ale mam opory.[/quote] To normalne :) Kaganiec dla psa jest chyba najgorszą karą. Z drugiej strony lepiej psa "pomęczyć" w kagańcu, niż żeby coś zeżarł i się pochorował... Kiedyś na moim osiedlu ktoś wywalał na trawnik mięso z trucizną :evil: Kilka psów niestety zmarło... Pomyśl o tym, gdy będziesz ubierała Tofcię w kaganiec przed spacerkiem.
  12. [quote]Stracha mam juz nieziemskiego, nawet wyslowic sie juz dobrze nie potrafie Bedzie dobrze?[/quote] Musi być dobrze :D Uspokój się, bo psiak to wyczuwa i też się będzie denerwował (wczoraj rano sama "szalałam" ze strachu :) )
  13. [quote]Tofcia jak tylko ma okazję (na naszym podwórku jest tyle syfów, że nie spuszczam jej ze smyczy) to wali prosto w te kontenery. Zaraza jedna. [/quote] Oba moje psiaki odzwyczaiłam od stołowania się na dworze, gdy wychodziły na spacery w kagańcach :evil: Przeszło im dość szybko i potem, nawet gdy się zapomniały, na słowo "fe" wypluwały "zdobycz". Na razie nie wiem, czy Chester będzie próbował się stołować (do tej pory tego nie robił), ale jeśli tak, to również będzie wychodził w kagańcu.
  14. [quote]Skąd ty bierzesz takie super pomysły??? [/quote] Dzięki :D, ale niepamiętam... Pierwszą taką piłeczke zrobiłam jakieś 17 lat temu mojemu pierwszemu psu (czarno-biały cocker spaniel), gdy był jeszcze szczeniakiem. Wtedy niestety było niewiele psich zabawek i samemu się kombinowało :) Rajstopowe piłeczki się przyjęły, więc teraz trzeci już mój psiak dostaje je do zabawy :)
  15. Poprawiłam. Oczywiście chodzi o bradykardię, a nie o brachykardię. Dzięki za odpowiedzi :) Też czytałam, że problemy z tarczycą mogą być powodem spowolnienia serca. Jutro zapytam o to w lecznicy. A co do rozrusznika, to czytałam, że wszczepia się go w zaawansowanej bradykardii, ale też spytam o to jutro. Niestety nie znam przeszłości Chestera, mam go dopiero półtora miesiąca, więc nie wiem, czy ma to od urodzenia, czy nie...
  16. Jest to spowolnienie serca. U człowieka poniżej 60 uderzeń na minutę. Czy ktoś spotkał się z taką przypadłością? Przeglądałam wątki na temat problemów z sercem, ale nie znalazłam żadnych informacji o bradykardii... Jak pisałam już w wątku o sterylizacji ([url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=758547#758547[/url]), u Chestera wykryto to wczoraj, gdy miał być poddany kastracji. Zrobiono mu EKG. Do zabiegu oczywiście nie doszło. Pani kardiolog powiedziała, że może uda się wykastrować go za rok. Jutro idziemy do lecznicy po leki i rozpiskę, jak ma je brać. Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi :)
  17. Jemu to podobno nie przeszkadza. Ja nic nie zauważyłam. Ani się jakoś nie męczy za bardzo, ale nie jest powolny. Na oko nic nie wskazywało na problemy. Szaleje jak wściekły i bez piłeczki żyć nie może :) Mało tego, zanim go wzięłam półtora miesiąca temu, przez 3, 4 miesiące mieszkał w ogrodowym boksie u weterynarza. Kilka razy pytałam, czy pies napewno jest zdrowy i mówił, że tak. Dziś dowiedziałam się, że "zwykły" weterynarz (nie kardiolog) mógł tego nie zauważyć. W tej sytuacji jednak, narkoza absolutnie nie jest wskazana, jeśli nie trzeba wykonywać zabiegu ratującego życie. Nie dostaliśmy też żadnych przykazań. Oczywiście unikać ogromnego wysiłku, ale nic poza tym. Leki powinny pomóc i jak już pisałam, może za rok Chester wstąpi do klubu bezjajecznych :) Szczęście w nieszczęściu, że zdecydowałam się na kastrację, bo przy okazji odkryto tą bradykardię i możemy zacząć ją leczyć. A ja i tak jestem strasznie "zdeptana", bo wiadomo, że wszystkie problemy z sercem są poważne, a dopiero 2 miesiące temu musiałam uśpić poprzedniego psa... Z drugiej strony ludzie z chorym sercem też żyją i to mnie jakoś podtrzymuje na duchu...
  18. Dziękujemy wszystkim za trzymanie kciuków. Chester jest już w domu. Niestety na razie nie dołączy do klubu bezjajecznych. Wykryto u niego problemy z sercem :( Bije za wolno i narkoza mogłaby go zabić... Zaczynamy leczenie i może za rok, jeśli wszystko będzie w porządku, zostanie wykastrowany.
  19. Jutro o tej porze Chester będzie chodził już w majtach...
  20. Zrobiłam fotki, więc może teraz będzie łatwiej :) Mam wyłącznie czarne rajstopy, więc rozjaśniłam fotki, by były bardziej czytelne. Wersja 1 [url]http://magdarynka.sitm.pl/p2.htm[/url] Wersja 2 [url]http://magdarynka.sitm.pl/p1.htm[/url]
  21. Polecam piłeczki z rajstop :) Rewelacyjna zabawka, którą można podrzucać i poszarpać :lol: A piłeczkę robimy tak: 1. Wersja mniej trwała, lepsza do siłowania się z właścicielem. Zwijamy rajstopy w kulkę od góry, końce nogawek zawiązujemy tak, by powstały frędzelki. 2. Wersja trwalsza, lepsza do aportowania. Zwijamy rajstopy w kulkę od dołu, gdy dojdziemy do momentu, gdzie nogawki się kończą skręcamy materiał u nasady kulki i owijamy całą kulkę. Następnie znów skręcamy materiał, owijamy ponownie i zawiązujemy supeł, tak by z reszty materiału powstał "lejek".
  22. Niedawno wróciłam z lecznicy (szczepienie królisia). We środę o 10-tej zaczynamy zabieg. Oddadzą mi go dopiero koło 18-tej :roll:
  23. [quote]Psy się często nieco zmieniają po kastracji, na lepsze Poczytaj sobie tutaj o zmianach Suki podobno też się zmieniają, ale ja jeszcze nie zauważyłam... Ale głos w przypadku zwierząt chyba nie jest uzależniony od "tych rzeczy" Chociaż, Krecha szczeka jak facet [/quote] Czytałam cały wątek kilka dni temu :) Wszystkie zmiany po kastracji są ok, ale niezauważyłam, żeby ktoś pisał o głosie psa (może przeoczyłam). Chester na razie mało szczeka, ale szczeka po męsku :) Oczywiście nic nie zmieni już mojej decyzji (chyba, że wet znajdzie u niego jakieś przeciwskazania do zabiegu, chociaż nie sądzę), a tym bardziej, gdyby miał potem szczekać jak ratlerek :) [quote]Magdarynka, trzymam kciuki za Chesterka, bedzie dobrze[/quote] Dzięki, wiem, że będzie dobrze, bo inaczej być nie może :D Dzwoniłam przed chwilą do lecznicy. We środę idziemy na zabieg :)
  24. Czy Waszym psom zmienił się głos po kastracji? Wiem, że to głupie pytanie... :roll:
  25. [quote]Oczywiście stosuje wazeline ale i to nie pomaga.[/quote] Zamiast wazeliny proponuję Alantan lub Linomag. Ochraniają i łagodzą podrażnienia.
×
×
  • Create New...