Jump to content
Dogomania

szaszthi

Members
  • Posts

    57
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szaszthi

  1. a pewnie, podejrzewam ze gdybym byla w Polsce to znowu tesknilabym do tego zwariowanego swiata angielskiego, ruchu na ulicy, ludzi ubranych w najrozniejsze dziwne rzeczy itp. a plusy i minusy sa i bede.
  2. moze glupie pytanie, ale straszliwie ciekawi, zwlaszcza mojego TZ-ta no i mnie. Mea kiedy jest glaskana, bez zadnej komendy wyciaga lapke i kladzie ja na nas. np. na nogach, czy na reku, jak jej wygodnie. mamy wrazenie z moim TZ-tem ze to cos oznacza, robi tak wylacznie jak jest w "siodmym niebie", tylko niestety nie mamy pojecia co tez nasz szczekajacy chce nam przekazac. ktos zyczliwy pomoze? :)
  3. no to jest oczywiste, mamy ja dopiero tydzien. i tak jestem w szoku jaka ona po tygodniu jest wobec nas karna i kochana. narazie na glowie mamy szczepienia, bo byly wlasciciel nie mogl znalesc ksiazeczki, ani w przyblizeniu powiedziec kiedy byla szczepiona, wiec dla jej wlasnego dobra, to jest pierwsze co robimy. a sprawa szkolenia to mysle, ze dopiero gdzies za miesiac, moze nawet dluzej, jednak chcialam wczesniej poznac wasze opinie na ten temat, za ktore oczywiscie slicznie dziekuje :)
  4. zalezy pod jakim wzgledem fajnie, uwierz mi, ze wolalabym byc w Polsce niz tutaj.... dziekujemy z Mea za przywitanie, jest nam bardzo milo :)
  5. witamy serdecznie :) ja i moja slodka suczka mea, ktora jest ze mna od tygodnia. jest mieszanka owczarka niemieckiego z colli. bardziej przypomina owczarka niz colli. jest sredniego wzrostu (zdjecia wkrotce) ze slicznymi brazowymi niesamowicie madrymi oczetami. Mea ma 15 miesiecy i zostala oddana z powodu braku czasu dla niej. my, czyli ja i moj TZ pracujemy, a Mea niestety troche w domku siedziec sama musi, ale do towarzystwa ma slicznego kroliczka w podobnych barwach co psiur i aspolecznego chomika. Mea jest bardzo madrym, wesolym psem, niestety jeszcze nie przyzwyczajonym do zycia miejskiego, pochodzi z obzerzy, ale wszystko jest na dobrej drodze. spacery uwielbia, a do tego jest niesamowicie grzeczna. do parku mamy okolo pieciu minut, po drodze asfalt i ogolnie ulice. Mea nic po drodze nie zrobi, wyczeka pieknie monentu az pojawimy sie na trawce w parku. wszystcy mieszkamy w Anglii stad tak istotne dla mnie jest iz moj pies nie zalatwia sie na ulicy.
  6. ze spacerem problem jest tylko taki, ze od domu mamy piec minut do parku a to jedyna trawka w poblizu. niestety, albo stety Mea na ulicy nic nie zrobi. wiec spacer najkrotszy i tak musi trwac okolo 30 minut. poza tym Mea naprawde chetnie wychodzi na dwor. tak czy inaczej, dzieki za rady, na pewno skorzystam :)
  7. nie, nie, nie mysle o szkoleniu w ktorym ja nie bralabym udzialu, myslalam raczej o takim gdzie pod okiem osoby doswiadczonej, czyli trenera szkolimy sie z mea obie, ja ja, ona mnie a trener nas :D raczej nie mysle rowniez o typowym szkoleniu na psa obronnego, raczej chcialabym sprobowac pozbawic ja tego jej strachu, aby byla odwazniejsza, potrafila szczeknac na komende, albo w razie podobnej sutuacji dala sie uspokoic aby np. nie zdenerwowac takiego osobnika jeszcze bardziej. jst u mnie dopiero tydzien, moze to wina zmiany otoczenia, ogolnie jest naprawde cudownym psem, tylko martwi mnie to ze tak bardzo boi sie wszystkiego i innych ludzi, poza mna i moim TZ-tem.
  8. witam serdecznie :) pierwszy moj post na forum i zapewne bedzie w zlym dziale i do tego zapewne juz taki problem sie pojawila, ale nie krzyczcie, ja naprawde nie umiem szukac :( otoz..... tydzien temu w moim domku pojawila sie sliczna suczka o imieniu Mea (Mija), mieszkamy w Anglii stad inna pisowania imienia..... suczka ma 15 miesiecy, oddano ja z braku czasu. jest to mieszanka owczarka niemieckiego z colli. jest ulozona, tak troche, w domu nic nie niszczy, nie zalatwia sie, zna podstawowe komendy jak: siad, stoj, czekaj, nie wolno (o ile to ostatnie jest jakakolwiek komenda). problem w tym ze Mea jest strachliwym psem. na spacerach potrafi wystarszyc sie wszystkiego, choc i pokazala co potrafi, a teraz do sedna. w anglii jest duzo pakistanow, kurdow itp. nie sa to przyjemne narodowosci i straszliwie boja sie psow. najczescie przechodza na druga strone ulicy jak widza mnie z Mea, ale przed wczoraj jeden w parku rzucil w moja suczke kamieniem. poszlam na policje, niestety nic zrobic nie moga, badz nie chca, zostalam nazwana histeryczka i na tym sprawa sie skonczyla. wczoraj znowu go widzialysmy, on nas nie. Mea go sobie zapamietala i mimo swojego strachu chciala sie na niego rzucic. straszliwie szczekala, pokazywala zeby i mialam duzy problem w uspokojeniu jej. boje sie, ze cos sie jej moze stac, nawet mimo mojej zaostrzonej uwagi. dlatego chcialabym ja oddac na szkolenie, takie z prawdziwego zdarzenia, aby potrafila obronic siebie i mnie, bo ja rowniez mama problemy z owymi narodowosciami, niestety przyczepiaja sie do mnie bardzo i czesto robia to nachalnie. no.... tylko wlasnie, poza tym jedynym jej "wyskokiem" to ona naprawde jest strachliwym psem. czy szkolenie daloby jakies rezultaty? odrazu zaznaczam, ja nie znam sie na tyle aby wyszkolic ja sama. w gre wchodzi szkolenie pod okiem trenera. czy jakas dobra duszyczka moglaby mi naswietlic sprawe jak wyglada takie szkolenie i czy w moim przypadku jest oplacalne? z gory dziekuje za odpowiedz lub odeslanie do odpowiednich watkow. pozdrawiam serdecznie. Szasz i mea
×
×
  • Create New...