madziarka ja czeszę teraz co najwyżej raz na tydzień (z braku czasu) i się nie kołtunią... a czeszę grzebieniem... bubel troszkę protestuje, trzyma go zazwyczaj mój mężulo, więc cierpi wciąż na pogryzione ręce :wink: czasami jak się bubel zajmie obgryzaniem czegoś smakowitego, to trzeba mi go tylko podtrzymać, żeby się nie kładł i zapomina o tym, że jest czesany :) aha i nigdy nie czesałam na mokro, wydaje mi się, że bardziej niszczy włos, ale pewna nie jestem...