Jump to content
Dogomania

Oliwka

Members
  • Posts

    156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Oliwka

  1. ale jak mam zmniejszyc te zdjecia? jeszcze raz wklejac? niestety ale Prezydent nie wydal jeszcze decyzji o odebraniu psa. boje sie, zeby ten psiak nie dostal zakazenia. mimo iz w schronisku nie znajduje sie w w budzie(wtedy w ogle nie mialby szans)- i mimo - jak sadze - najlepszych checi pracownikow schroniska- to nie oszukujmy sie, ze sterylnych warunkow nie sa w stanie mu zapewnic. pies powienien znajdowac sie w lecznicy!!! on ma wielka rane, ktora trzeba pielegnowac non stop i utrzymywac w nieskazitelnych wrecz warunkach aby nie doszlo do zainfekowania. bo wtedy to chyba byloby po psie.... nie macie pojecia, jaki to przekochany pies,. zdjecia niestety tego nie oddadza... on ma wielka wole zycia...i pomimo tego koszmaru co przezyl -wierzy jeszcze w czlowieka..
  2. a oto kolejne zdjecia:(sorry, ze takie duze ale inne mie nie wychodza)
  3. a teraz historia FUgo: bylysmy dzis z Irma na kokoszkach. Piesek jest w złym stanie. jest młodziutki - ma zaledwie ok. roku. niezywkle łagodny i pomimo tych okropienstw ktore przezyl- radosny. Bardzo ucieszyl sie na nasz widok, isteny pieszczuch. Niestety, tylnia jego łapa jest amputowana. ma zalozony opatrunek ale w tym miejscu jest wielka rana. Boimy sie , aby nie wdalo sie jakies zakazenie/gangrena.... o to przeciez nietrudno... pies probuje sobie sciagac ten opatrunek , dlatego ma zalozony kaganiec. przednia lape ma zagipsowana..... do tego jest chudziutki, pod sierscia widac jakies blizny...... Stan prawny jest taki, że policja wystapila do Prezydenta o decyzje o odebraniu psa. do tego czasu nie mozna go zabrac. mam zdjecia , zaraz sprobuje wstawic a jak nie to irma pozniej wklei
  4. bardzo watpie.... niestety droga brazowa ale nie mam mozliwosci trzymania w swoim mieszakaniu wszystkich zwierzat ktore znajde lub /i ktore potrzebuja pomocy. i wlasnie dlatego przyprowadzilam sunke do schronu -nie bylo po prostu innego wyjsca- bo ona byla bardzo slaba, wycienczona, zalekniona- na ulicy nie dawala nawet sie nakarmic. ale jak ja przyprowadzilam zaczelam walke o to aby znalazla dom. i prawie mi sie to udalo- gdyby schronisko nie zabawilo sie w Pana Zycia i śmierci.... niestety wtedy jeszcze nie wiedzialam tego, ze przyprowadzajac ja do sopockiego schroniska- zostanie uspiona. ze ja nawet nie zostane o tym poinormowana- gdyby faktycznie stan psa sie pogorszyl.... gdybym to wiedziala, to wierz mi, ze z cala pewnosic wolalabym aby reszte swojego zycia spedzila choc na wolnosci a nie w tej ciemnicy, smrodzie i skowycie setek innych psow...
  5. mowisz choc 1przyklad:prosze cie bardzo. w pazdzierniku przyprowadzilam psa, ktory zostal znaleziony na ulicy. mial ok.8lat.i problemy skorne. zostal umieszczony w tym oto ''pawilonie''- dla mnie najprosciej mowiac i nazywajac rzeczy po imieniu - w tym okropnym lochu. sunka byla przeze mnie odwiedzana i pare osob wykazywalo zainteresowanie jej losem. robilam jej zdjecia i umieszczalam ogloszenia na psich portalach(nie bylam jeszcze wtedy na dogo). dyrekcja od samego poczatku nie byla zadowolona ze szukam jej domu. a tez pies tak bardzo potrzebowal bliskosci czlowieka. jak sie na nia patrzylo, serce po prostu sie krajalo. pamietam, ze jak przynioslam caly gar domowego jedzenia( gotowana wołowina z kasza) to nawet to nie bylo jej podane. ponadto prosilam , ze gdyby pies potrzebowal specjalistycznego leczenia aby mnie poinformowac- ze gdyby cos bylo potrzebne sunce- bedziemy dzialac. ale pies mial''tylko ''lub ''az ''grzybice skory. w końcu znalazlam ludzi,ktorych tak poruszyla ta historia. zdecydowani byli ja przygarnac. ale dyrekcja nie chciala nawet zeby tego psa ktos zobaczył. mowili ze jak wyleczy sie skore to dopiero wtedy.... gdyby mieli na wzgledzie dobro psa- skakaliby z radosci, ze ktos chce okazac mu swa troske, opieke i serce. wyjechalam z gdańska i po wyjezdzie odwiedzilam schronisko. psa juz nie bylo..... bylam strasznie zdruzgotana i zaskoczona. kierownik nawet nie pamietal dlaczego zostala uspiona. w karcie bylo podane iz wykryto u niej jakies guzy..... i tego samego dnia wykonano eutanazje..... no wiadomo, musi byc czysto w papierach- jakby co.... Pies nie mial nawet podjetej proby leczenia. guzy te nie byly w ogole zdiagnozowane.... ja jako osoba, ktora go przyprowadzila i zobowiazala sie do opieki- nie zostalam nawet poinformowana o tym ze zdecydowali sie ja uspic.... a ja mialam mozliwosci jej leczenie- znam swietnych wetow, ktorzy ratowali zycie zwierzat w sytuacji wrecz agonalnej- a tu o takiej nie moglo byc mowy... przeciez te guzy to mogly byc zwykle tluszczaki.... wiele suk ( a moze i wszystkie w pewnym wieku) maja takie zmiany.. to byl znamienny przypadek, ktory znam. a ile tych przypadkow bylo- ktore nie wyszly na jaw....tego pewnie nigdy sie nie dowiemy,.,,a przynajmniej ja nie bede o tym poinformowana
  6. acha, no to dobrze;) podobne te imiona . myslalam, ze chodzi o malutka. super, ze mama tez znalazla dom!
  7. tak USYPIANIE. nie prowadze statystyk ile miesiecznie usypianych jest psow bo niestety nie mam wgladu do takich dokumentów.ale mam przyklady psow , ktore zostaly zabite . i sadze ze Ty tez nie wiesz ile takich psow poddawanych jest eutanazji. jesli jestes wolontariuszka to znasz pewnie ta'' piwnice'' gdzie zwierzeta maja odbywac kwarantanne. jak mozna w takich warunkach trzymac psy?! wystarczy ze tam sie wejdzie to juz czlowieka odrzuca.a te biedaki zmuszone sa tam wegetowac. przeciez w tym miejscu nikt ich nie dostrzeze.nie maja szans na dom.nawet najmniejszych.... jeden szczeniak z tego miejsca mial 3msc, inny pol roku(od malego tam byl), jeszcze inny ponad rok , nie mowiac o innych , czesto schrorowanych i chorych psach. i nie mow mi, ze zwierzeta tam sie znajduja tylko na czas kwarantanny. wiekszosc z nich nigdy nie trafi na wybieg. wiekszosc z nich zgnije w tym okropnym miejscu, mam na to wiele przykladow ale nie bede teraz na tym watku tego roztrzasac. bedziesz chciala to mozemy po prostu sie spotkac...
  8. kurcze, sorry ale nie bardzo rozumiem. czy Radek zaadoptowal psa czy tez mala czeka na dom z gdańska?? ta rodzina co chciala zaadoptowac Sare czeka na nia , wiec jesli psa wzial do siebie Radek to chyba musze odwolac tych ludzi, niech nie czekaja na małą skoro ona ma juz dom
  9. dzwonilam do irmy- dzis nie zdolala byc osobiscie na kokoszkach ale dzwonila - z tym ze nikt na 100 procent nie potwierdzil ze pies sie tam znajduje, nie bylo na tyle kompetentnej osoby ale raczej tam jest. jutro postaram sie zabrac z irma i pojechac na kokoszki- zrobimy foty , zobaczymy w jakim jest stanie i dowiemy sie czy mozna go adoptowac
  10. ja z sopockim schroniskem mam kontakt od kilku lat- i niestety ale to ze akurat kilka psow wydali do adopocji o niczym nie swiadczy- nikt nie mowi o tych dziesiatkach ktore usypiaja. zreszta mozemy sie kiedys spotkac, bo to nie sa tylko moje slowa, ale takze opinie ludzi, ktorych zrazili do adopcji- na kazdego psa dostaja miesiecznie z UM. a jesli chodzi o usypianie- to juz osobny temat rzeka.... z checia Cie tym zainteresuje...
  11. brazowa1- babka z kokoszek nie robi problemow i woli wydac psa do domu , niz trzymac w schronie. niestety inaczej jest np. w sopockim schronisku..gdzie psy nie sa prawie wydawane do adopcji a dyrekcja wrecz odstrasza potencjalnych opiekunow, zraza ich do psow ktore mogly pojsc do domu a tak siedza tam i gnija...
  12. sadze ze nie bedzie problemu z zabraniem go ze schroniska. nawet gdyby wlasciciel nie zrzekl sie go, jest podstawa prawna do odebrania mu go w trybie natychmiastowym!!! i trzeba tego sku...pociagnac do odpowiedzialnosci. ja - jako Empatia- moge w razie czego wydostac psa ze schornu- ale mysle ze z tym nie bedzie wiekszego problemu. Zeby tylko pisina miala gdzie jechac
  13. przyrodników 14 to adres schroniska w gdańsku kokoszkach. czyli zapewne pies tam przebywa. jezu, biedaczysko. amputowana łapa.....ale Dzięki Bogu, ze on w ogle zyje... na kokoszkach jest fajna babka. wydaje psy do adopcji, nie robi problemów. czy , jesli irma potiwerdzi ze pies jest w tym schronie, ktos gotow by byl zabrac go do siebie???
  14. to znaczy, ze Ty Radek, adoptowałeś Sare? czyli pies zostaje u Ciebie?-dobrze rozumiem???
  15. ja niestety nic nie wiem. irma miala przejechac sie do schroniska na kokoszkach (u mnie brak obecnie samochodu- a to cholerne zadupie)- no i na pewno to zrobi. ja moge odiwedzic ulice glucha ale poczekajmy , bo byc moze pies jest na kokoszkach
  16. ja rozmawialam z erka we wtorek. z tego co mi powiedziala, to byc moze pod koniec tygodnia ktos bedzie mogl ją przywiezc . mam nadzieje, ze to aktualne i ze maluszek szuka juz teraz tylko( albo az)transportu do gdańska. bo jesli piesek bylby przeznaczony dla kogos innego to musze to wiedziec i to jak najszybciej- ci ludzie czekaja na mala i nie mozna ich zwodzic
  17. irma , ja teraz nie mam samochodu , wiec jakbys mogla sprawdzic kokoszki byloby super. a ja nadal nie moge uwierzyc w to, ze ten pies byl wyrzucany 7 razy!!! a gdzie byli wszyscy ludzie , ktorzy o tym wiedzieli....)))??!!
  18. szuka???sorry, ale nie rozumiem. przeciez mam dom dla tego pieska.!!! jest tylko problem z transportem ale rodzina z gdańska czeka na maleństwo i z tego powodu nie zaadoptowala innego psa. wiec prosze o wyjasnienie. proponowalam, ze wczoraj wezme mala jak bYŁAM w wawie ale nie znalazł sie transport do warszawy. a dzis czytajac forum, dowiaduje sie, ze ona szuka domu????? TO SZUKA DOMU CZY TRANSPORTU???
  19. ale to znaczy, ze pies jest w schronisku czy u tego zwyrodnialca????
  20. niechca? ale czy macie inne wyjście?? jasne , ze gdyby byla inna mozliwosc to ok, ale jak piszecie, psy maja zostac skazane na smierc... wiec tu dla mnie wybor jest oczywisty
  21. aga,dzieki za powiadomienie. musimy sie za to zabrac. ja sprobuje jakos sie dowiedziec gdzie mieszka pies...moze sasiedzi beda jakos chcieli pomoc...
×
×
  • Create New...