Nie wiem czy oglądał go wet, ale wydaje mi się, że nie bo gdy podeszłam do kojca pracownica powiedziała tylko żeby go nie głaskać bo ma coś ze skórą i żeby nie przenieść na inne psy. Wiec chyba nie wiedzą co mu jest.
A jak trafił do schroniska - pewnie został znaleziony błąkający sie po mieście, bo w 90% przypadkach w naszym schronisku są to wlasnie takie psy. Bo nie przyjmujemy generalnie psow od wlascicieli.