Jump to content
Dogomania

Katcherine

Members
  • Posts

    3441
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Katcherine

  1. Belga- kurcze....:shake: . Nie kazdy ma zaciecie do szkolenia psa itd. A spacery- cichutko mowiac owszem...ale jak sie ma ogrodek a pracuje sie po 12-14 godzin... My mamy domowego Garreta w wydaniu Gwozdzia. Mieszkamy w bloku. I tak naprawde jedyna osoba ktora uwielbiala z Gwozdziem wychodzic bylam ...ja.Bo ja mam hopla na punkcie dreczenia psa juz wybu****acego energia jak wulkan karzac mu robic...''siad'' przed ulica. Ale gdyby byl ogrodek- rodzice napewno by z nim nie chodzili. ...marzenie. Z psem z nadpobudliwoscia ruchowa ;) trzeba miec naprawde anielska cierpliwosc. Joanna ma warunki do tego ze nie musi miec idealnego psa- a ze ona sie z nim dobrze czuje, a on z nia? To co w tym zlego? Joanna ciezko pracuje, dajmy jej sie cieszyc jej ''diablekiem''. A ze cos ze slow wplynelo na Joanne- sama widzisz ze ucza sie ''siad'':lol: .Beda tez pewnie spacery. a ja - uwielbiam czytac Joanne- tak jak i pewna pisarke o takich samych inicjalach. I w tamtej tworczosci tez niepedagogiczny ustep mowi o dawanie psu kosci z kurczaka.....ale czy ktos na nia za to krzyczy? Przegladajac tworczosc na Polskim rynku wydawniczym dotyczaca wspomnien ludzi o ich towarzyszach zwierzecych takich kwiatkow bys znalazla multum.Ale jednoczesnie te ksiazki emanuja miloscia, serdecznoscia, cieplem- pokazuja ze sie te zwiarzaki mialo od narodzin po smierc....ze kazde z nich pozostalo w sercu wlascicieli. To tak zgola odmienne od naszych czasow trendu oddawania psow do adopcji z blachych powodow. A co mi sie podoba u Joanny z dogo? To ze pokazuje jak jest- ze rozpaskudzamy te nasze psiaki, ale tez je kochamy i umiemy z humorem czerpac radosc z ich wybrykow. To naprawde rewelacyjny relaks po stresach pracy, zeby usiasc z psem przy boku i...poczytac cos cieplego, milego i DOBRZE napisanego. Joanna- kiedy wydajesz pierszy tom?!
  2. :diabloti: a co mam pisac dziewuszki jak ja po 16 godzin teraz pracuje zeby na te wszystkie lapy i dodatki kurcze uzbierac? Sielanka trwa wszyscy zazdrosnie patrza na Dropeczka a to sloniatko dokazuje jak stado dalmatynczykow po kapieli w sadzy. :-( A jak czytam o Reno to mi sie wyc chce. Dropka widze. jak sie cieszy, jak poplacze jak sam musi zostac...choc po wykladach mamy psiatko ciut kuma...wiec dluzej od wyjscia czeka z koncertem. Ale zal psa rozsadza i z lekkim puknieciem wychodzi ....:evil_lol: Sasiedzi potwierdzaja:cool3: Tak nudno u nas, sielankowo, wyglaskane bydlatko, wyczesane, wybiegane, wykochane, zbiera tylko co i rusz nowych Dropkomaniakow.. Jak dacie dozyc mi do konca tygodnia jak odespie- to wysle tanitce fotki do wstawienia z Warszawy. Ja tu musze ostro dociskac bo musze przeciez temu ogoniastemu z drugim domek z ogrodkiem zdobyc. Nie ma to tamto -Dropki musza miec wlasny ogrodek. A co do maminych zagrozen ze nie odda. W lutym Dropsiate przyjedzie to poczekam na pierwszy sygnal tesknoty za wlasnymi lapami. I wtedy Tanitka siem u ciebie stawiam;) .
  3. a wogole to zapomnialam napisac ze ...Dropek juz spi w lozeczku:roll: . No i tyle mojego bycia dumna z mojej mamy. Dwa tygodnie i prosze jakie efekty:mad: .Niech mi tylko pozniej nie mowi ze Dropek na smyczce zaczal ciagac i wogole. Znowu mieli pogadanke na temat ''pies sam- pol Warszawy slyszy....''Dropek sciemnil ze nie wie o kogo chodzilo.:diabloti:
  4. Wczoraj Dropek poznal mojej mamy siostre blizniaczke...Ciocia tak sie zachwycila Dropsiem ze...zorganizowala mu rozrywki jako dla 5-cio latka:evil_lol: . Poszli do..a raczej pod ZOO. I ogladali koniki..''ichacha- wedlug cioci:lol: '', jaki ''mmmmuuu-:roll: nic ciocia akurat nie wymyslila orginalnego''...strusie-:cool1: no tu niestety nie zdradzono co ciocia do Dropa mowila pokazujac strusie.I takie tam koniki w paski, kucyki i wogole... Drop z Ciocia zdumiony i zafascynowany stali (oboje!!!!) oparci lapami o porecz i sie zachwycali zwierzatkami i soba nawzajem :lol: . Ciocia Zadropkowala sie na amen.:loveu: a Dropek po odprowadzeniu do autobusu szedl tylem na przod, bo nie chcial tak szybko zegnac tak...cudownej cioci;) . W kazdym razie TP sa nasza rodzine chyba pokocha bo przez Dropciastego mamy zawieszenia na liniach rodzinnych bo kazdy do kazdego dzwoni zeby sie dowiedziec co Dropek robi/ robil lub zamierza zrobic. :mad: niech mi cos sprobuja wymalowac za te 7 miesiecy- to normalnie pol schronisk Polskich opustosze z wyzelkowych sierotek.:diabloti: w koncu kazdy powienien miec swojego wyzelka...a najlepiej dwa coby nie myslal o czyichs , no nie?! :oops: Tylko jak my cala rodzina przejdziemy weryfikacje adopcyjna?:crazyeye: Psychiatra nam napewno nie wystawi odpowiedniego zaswiadczenia:shake: .
  5. Katcherine

    Anglia

    :cool1: malutka przypomnialas mi....wyjazd rok temu z moimi lapami w bieszczady....Teskni mi sie tam jak nie wiem. Dropowi musze pokazac. No a dzis Gryfek zdobywa wyspe...Ostatni wekend spedzilismy na zwiedzaniu okolicy ze znajomymi tubylcami:evil_lol: . Gryf chyba byl najbardziej zainteresowany tym co kolega pasjonat- historyk opowiada o zamierzchlych czasach.:diabloti: Nie moja wina ze sie poznawali najpierw blizej w pubie cistaczkiem.I Gryfowi zostalo zainteresowanie. Co mnie zaskoczylo ogromnie- to przy zwiedzaniu protestanckiego kosciola dostalam zaproszenie z psem na wejscie do srodka:crazyeye: .Nie mowiac juz o tym ze najpierw pies zostal na zewnatrz...i juz po sekundzie mial kolo siebie z 3 siostry(?) gadajace z nim kto go porzucil:diabloti: .Z zaproszenia Gryf skorzystal skwapliwie...On zawsze ciekawy nowego. Pub z wydrazona 300 metrowa studnia na wode tez nam sie bardzo spodobal. Tuz po wejsciu spotkalismy dwa Goldeny retrivery szkolone w fundacji jako guardian dogs...a goscie jakos nas zaczepiali zeby poglaskac...a nie te slicznosci :crazyeye: . Zjedlismy pyszny obiad- gdzie Gryfek maniak warzywny skonsumowal marcheweczke ku tubylcow zaskoczeniu.Tez jest sie czemu dziwic. Ile mozna na chrupkach... :razz: a najbardziej podoba sie nam spelnienie kolekcjonerskiej pasji Gryfa na parkowych trawnikach. W Polsce zbieramy kamyczki a tutaj ...pileczki golfowe.
  6. [quote name='supergoga']Zimne piwko, pod parasolem w cieniu, nad wodą - zaproponujcie, na pewno skorzysta.[/quote] :cool1: no i supergoga tym skromnym zdaniem zalawtila pol dogo.....ludzie z pracy pisza upal na calym kontynencie...a ona takie widoki rozsnowa dla...psa... A wlasciciel to pies??:placz: :-( jak mi sie marzy jezioro bez cywilizacji, utopione wszelkie elektroniczne wynalazki, brak kontaktu...i cztery psy przy boku:placz: :placz: :placz:
  7. :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: evita no to z fartem w nowym domku...Ciocia napisz jak sie bialaska spodobala....:lol:
  8. no to trzymamy
  9. przez Ciebie i Wektora plus Tanitka z Luska, Sabine z Caro...i macie efekt:p . To JEST zarazliwe!!!!!!
  10. Dorothy jamniki same sie obronia.....jak ukochanemu Panu beda patrzec w oczka, zgadywac zyczenia, grzac stopy gdzie sie da i jak sie da.... Facet mieknie jak maselko w cieplych promieniach sloneczka....i po paru chwilach jamnik nagle osiaga wielkosc najbardziej wielkiego, rasowego, najpiekniejszego psa na swiecie.... To psy czarodzieje...:diabloti:
  11. :evil_lol: Dorothy....ja nie wiedzialam ze ty masz 8 wywrotek do przekopania...bo bym kopacza nr. 1 nie wywozila jeszcze tylko...wynajela za sowita oplata .....Kurcze no!!!!!!:-( a co do ciagniecia...Gwozdziu podlec ciagnie TYLKO na obrozy....zalozyc mu szeleczki i jakby ktos psa podmienil....:cool1: Grysiek i Dropek wogole juz nie ciagna:loveu: a poza tym:diabloti: trzeba bylo ze dwa jamniki ptrzygarnac i problem bys miala z glowy. Plus jeden pies pociagowy....a ty bys lezala na zielonej trawce i tylko nadzorowala roboty.....a tak...za bledy jak zwykle samemu sie pracuje.
  12. :smilecol: :cunao: :laola: Sabinko witaj ! Nareszcie wrocilas :lol: . Przepraszam...lzy z radosci same leca... Wszystkiego Najlepszego i szybkiego powrotu do kondycji. A ze zdrowie wrocilo w to wierze MOCNO.I teraz tylko bedzie lepiej.
  13. :lol: tak naprawde Dropek jest najpiekniejszym najmilejszym DOGIEM na ziemi:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: . Nic tylko calowac, glaskac, przytulac, patrzec jak pies sie usmiecha calym soba..... wiecie...kazda rozmowe z mama konczymy takim pytaniem...''Jak wogole ktos mogl takiego psa wyrzucic, skrzywdzic, prawie skazac na smierc...'' Ja absolutnie nie narzekam:p Bo i Gryska bym nie miala, I Dropka......Ale ja nadal nie umiem zrozumiec.... I to ze jak taka bide sie w koncu wyciagnie, odkarmi, wychucha...i nareszcie pies sie usmiecha to nagle sie znajduja chetni...''ze ja bym wzial tego psa...'' a ja mam ochote wtedy bardzo brzydko odpowiedziec:mad: . Przeciez to zaden problem pojsc do schroniska i wziac tak samo kochanego pieknego cudownego psa....Niby zaden....a niewiele osob tak chce zrobic:shake: .
  14. ooooooo no to- zyczymy wielkiego wypoczywania z pogoda i wszelkimi szykanami;):diabloti: stefcia i lusia rozumiem jada;)
  15. no i hit tygodnia....jedna sasiadka poogladawszy Dropsia stwierdzila ze to ...mix doga niemieckiego i wyzla:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: poplakalam sie jak uslyszalam taka teze..... na samym wyzelkowie z prob polowych sa zdjecia takich samych wielkich fafli...a nie wierze zeby dogi do prob polowych dopuszczali:evil_lol:
  16. :loveu: tanitka...wiesz....jak bys miala chwileczke czasu i mogla np. zrobic pare zdjec dla stesknionej polowy dropciowych wielbicieli.... acha- czy moge ci przeslac jutro Dropciowe zdjecia z naszego pobytu zeby wstawic?
  17. [quote name='tanitka']no patrzcie jaki gwiazdor się z Dropa zrobił!!:evil_lol: :evil_lol: tylko niech go mama nie przehandluje, bo będę musiala Dropa porwać:diabloti:[/quote] wrecz odwrotnie- ja bede miala mnostwo klopotow zeby Dropsiatego dla siebie wyrwac;). Mama go pilnuje jak najwiekszego skarbu.a Dropek mamy pilnuje.......a jak bedzie wykastrowany- niech sie wreszcie te upaly skoncza...to i mniej chetnych bedzie....
  18. raz nastapilo zmiana domowych tradycji i w srodku dnia rodzice wpadli i wyszli z domu bez Dropka...dzieciatko w ramach protestu otworzylo pyszczek...na co mama zawrocila i odbyli powazna rozmowe...Dropciaste chyba zrozumial hihihi- i nastapila niebianska dla sasiadow cisza.... Dropek powtarza lekcje noszenia kagnczyka- kupilismy taki najlzejszy plastikowy.....nosi bez oporow. Natomiast hmmm- wyglada to jak...jasny kaganczyk z psem...a nie pies z kagancem;) no i mialam pierwszy protest od mamy...dzis uslyszalam...wiesz kasiu ja ci go nie oddam....:razz: no coz.......................................................... mama nie wie ze my pod wzgledem wyzelkow mamy braki domowe....... ale sprawa bedzie za jakis czas- jak juz Dropsiate beda jechac do nas.....
  19. Dropciaste jest idealne. Wreszcie uwierzyl ze u mamy to ''na stale'' i sie wyciszyl. Nie mowilam mamie ze on tez rownoczesnie zmienil karme z takiej dla psow maratonczykow na bytowa....:lol: niech mama sie cieszy ze Stado Dropeczek ja tak kocha... a ze kocha... Dropek dokarmia w zastepstwie Gryfa bezdomne koty....zdziwiony jest niepomiernie- ale mama umie wymusic porzadne zachowanie przy tym procederze.... Dropek szukal ostatnio mamy po calym domu...i ja znalazl pod...prysznicem:lol: Znowu zdziwiony ze pancia pachnie woda i mydelkiem a nie soba:cool1: Podobno Dropciaste wyglada teraz cudownie. :-( Byly juz pierwsze oferty kupna Dropa...wiec mama ma zakaz zostawiania psa pod sklepem na zakupach.
  20. Katcherine

    Anglia

    Shrek- ale ja rejestrowala nie w ogolnopolskiej- jeszcze nie- a w SGGW w Merialowskiej. I tam pies powienien byc!!!!! i mowie o ogolnopolskiej nie prywatnej bazie- ktora nasze ukochane panstwo powinno zalozyc. Piotr pilnuj psa.Mnie juz raz pytali czy chce sprzedac Gryfa.....13 -stoletni kundel a wyglada bardziej Borderkowo niz reszta to jakas paranoja..:diabloti: na wizytowce ma wpisane ''neutered''- zeby sie ktos nie pomylil.... :shake: a co ja zrobie z Dropem? Mamajuz z psem na zakupy przestala chodzic w Warszawie.... tak chlopak wyladnial po schronisku....
  21. [quote name='aga1215'][B]Kasiu [/B]- Dropiasty nie mógł lepiej trafić :buzi: Fajnie, że pokazujesz ludziom, że można wyjechać za granice i nie pozbywać sie psa - jesteś żywym przykładem na to, że jak się bardzo chce to można pokonać wszelkie trudności :klacz:[/quote] mozna tez zaadoptowac psa ze schroniska...i jego tez sciagnac za soba...bo on juz jest nasz, rodzinny:razz: .
  22. aga1215- bo ja juz mam szczerze dosc czytania ze ktos oddaje psa...bo wyjezdza...niedawno bylo ze alergia...jeszcze wczesniej pewnie byly inne modne powody do oddawania. Nadal w swiadomosci rzeszy ludzi pies to rzecz a nie istota czujaca.a dla mnie to pelnoprawny czlonek rodziny. To jak wieczne dziecko. Jak sie decydujesz to do konca zycia.... dopki ludZIe nie beda np. realizowac swojego prawa posiadania swojego przyjaciela tutaj nadal beda wielkie schody...no bo czemu zmieniac podejscie jak tylko jedna osoba na 500000 chce miec swojego psa przy boku? kiedys pies przewodnik byl tak samo traktowany jak zwykly pies towarzyszacy...to ludzie dzialajacy na rzecz innego spojrzenia na sprawe dokonali tego ze z psem przewodnikiem mozna wszedzie wejsc, wszystkim pojechac i poleciec- i to nawet nie placac.i nikt nie ma prawa zaprotestowac- bo ten pies jest pomocnikiem dla osoby niepelnosprawnej. czasami ten pies to otwarte drzwi do siwata ludzi pelnosprawnych- bez niego osoba by nie mogla byc az tak samodzielna.
  23. A teraz wam dziewczynki napisze jak to bylo ciezko pracowac nad meska przyjaznia miedzy Gryfem i Dropem. Grysiek jak wiecie to juz senior, ale jak byl mlody byl strasznym rozbojnikiem co do meskich kolegow. Przyjaznil sie tylko z kolezankami a i to nielicznymi. w tym wlasnie paroma wyzlicami krotkowlosymi, ktore uwielbial. Przed kastracja loil az iskry szly....ale nie dlatego ze byl agresorem a dlatego ze jest tyranem pod wzgledem hierarchii. za nieodpowiednie spojrzonko byla burda ze hoho.Nie lubi bojowych ras, nie lubi rottwailerow, amstafow, dobermanow,dogow niemieckich, boksery toleruje.... Po kastracji jakby ped do bojek sie uspokoil. Ale bojki w imie hierarchii nadal pozostaly. Kazda zaczepka w nieodpowiedniej formie byla zakonczona doprowadzeniem delikwenta do porzadku. Kiedy pojechalismy po Dropciastego Grysiek go obwachal i mu sie chyba nie spodobal zapach wielu psow na Dropciu. Warknal krociutko-, Dropsiek tez burknal- ale Panowie sie nawzajem omineli. Poszlismy na spacerek- gdzie psiaki sie razem kompaly w Wisle...Dropek zaintrygowany co Gryf robi zablokowal mu wyjscie z glebokiej wody na co uslyszal Gryskowe HAU w ostrym tonie(grysiek byl zdeterminowany bo to zadna przyjemnosc sie kurtuazyjnie zachowywac jak rzeka znosi cie na glebine a sily opuszczaja od silnego nurtu...) Dropek odskoczyl- chyba go zaskoczyla taka determinacja i ostrosc w glosie;) . Nie bardzo wiedzial o co temu Gryfowi chodzi....przeciez chcial do niego tylko zajrzec;)....co on tam robi.... w trakcie spacerku po kapieli Dropek parokrotnie na sciezynce przepychal sie obok Gryska i Grysiek mu nic nie mowil.Doskonale rozumial ze milej jest na sciezce niz w plataninie 2 metrowych traw... No i...pojechalismy do domku. Dropek w bagazniku na kocyku, Gryseik na tylnej kanapie...Dropek smutnie mu zwieszal pyszczek z oparcia kanapy, Grysiek udawal ze tej malutkiej zmiany nie widzi..... Dojechalismy do domku. Wprowadzilismy do domu razem ale pierwszy wszedl Gryfek drugi Dropek. jak sie psy porozlataly poobwachiwaly nowe miejsce itd poszlam nalozyc miseczki. oczywsicie Dropek myslal ze to on pierwszy dostanie- ale znajac Gryskowe podejscie do hierarchii najpierw Gryf dostal pozniej Dropek. Zjadly w zgodzie jeden na koncu kuchni drugi na poczatku.... I zaczelismy duzo wspolnych spacerow. Dropek spod oka obserwowal jakie sa relacje miedzy mna i Gryskiem i szybciutko sie dostosowywal. I teraz podsumowanie- Grysiek loil Dropa jak matka szczeniaki kiedy: pierwszego poglaskalismy Dropa, Drop pierwszy wszedl do domu, Drop latal bez smyczy a Gryf zeby sie nie wytaplal w blocie pozostal na smyczy, kiedy Drop obszczekal znajomego ktorego Gryf lubil.....Byly to ewidentnie krotkie bojki z wieksza iloscia dzwieku niz fizycznej persfazji zeby ''nowego'' doprowadzic do porzadku... Oczywiscie po kazdej burze byla kara dla obu znaczy siem- przywarowanie i ''nie wolno''... Drop jakby rozumial Gryfa postepowanie i sam widzial ze przeciez jak Gryska glaszczemy pierwszego i zara jego....jako niby drugiego ale za to DLUUUUUZEJ...to w sumie nikomu krzywda sie nie dzieje...i w sumie mozna temu naburmuszonemu i czepiajacemu sie szczegolow seniorowi ustapic.... ale byly tez malutkie rywalizacje;) np. powiedzcie obu panom zeby usiedli do zapiecia smyczy.....zeka jeden na drugiego ciesza sie zgodnie...ale zadna dupina nie chce pierwsza siasc...w koncu Dropek pod moim wzrokiem zaczyna siadac na co Grysiek robi blyskawiczne ''bam'' pupa zeby zdazyc przed Dropkiem:lol: oczywiscie zapinam Gryfa i teraz kolej na Dropcia ktory juz wstal a teraz sam siada.... Pierwsza zabawa odbyla sie po paru dniach...Gryf jest maniakiem lizania. stopa, pelc kolano...i pies wpada w trans....poniewaz mysmy sie w koncu zbuntowali....Gryfek swtierdzil ze....w sumie Dropiastego tez mozna poclumkac. Dropek mial mine sploszonej dziewczyny.... Najpierw chcial sie pozbyc pasozyta, uciekajac z miejsca na miejsce...Gryfek jak pijawka sie przypial...jak skonczyl lapy to zaczal po pysku....w koncu Dropek chyba sie rozweselil sytuacja i zaprosil Gryfa do zabawy....No i sie zaczelo.....Raz tylko w ferworze zabawy Dropek majtnal lapa przy Gryfa karku na co uslyszal znane desperacyjne ostre HAU...nie przerywajac zabawy Dropek zaczal panowac nad lapkami pilnujac pilnie zeby nie pchac lap tam gdzie nie mozna...i szal zabawy rozkrecil sie jak tajfun....nadmienie tylko ze....byla godzina 5 minut po polnocy.... od tej pierwszej zabawy nastapila era nie samej tolerancji ale juz akceptacji....byly jeszcze dwie zabawy....gdzie ja ze smiechu mialam lzy w oczach... nadmienie tylko ze.....to bylo tylko 8 dni z nami. A tyle Drop z Grysiem osiagneli. Gryf po naszym wyjezdzie chyba teskni za Dropem. Rozglada sie czesto za nim, nie mowiac juz o tym ze faworyzuje samochod ktorym razem jezdzili. Teraz z Gryskiem przecieramy szlaki na przyjazd Dropsiatego- wynajdujemy miejsca na bieganie, kapiele, zabawy, gdzie mozna isc z psem na obiad, a gdzie nas nie chca.... TZ juz przygotowuje u siebie w pracy ze czasem z psem bedzie pracowal...
  24. no to czekamy na powieszenie stronki, a ja powolutku zaczne pisac materialy- bo mi tz wydziela komputer:cool1: Rufus lobuziak tez czeka....trzeba by podzielic je na szorstkowlose i na gladkowlose nno nic- sprobuje sie skontaktowac z klubem pointera tutaj...co prawda z anglikami wspolpraca idzie jak po grudzie...ale coz...poza tym mozna tez by z niemieckimi organizacjami itd... tanitka- jak stronka ruszy bedzie trzeba je wszystkie oglosic na swiecie.
  25. Tanitka co ze stronka adopcyjna wyzelkow? :-( coraz ich wiecej....ten czekoladowy z siwym pyszczkiem caly Dropsiek....
×
×
  • Create New...