Kochani,
przeczytałam w końcu cały kagowątek. Jestem zdumiona, jak wile osób włożyło serce, czas i pieniądze na to, żeby doprowadzić psisko do ładu i składu. Jestem Wam wszystkim bardzo wdzięczna.
Obecnie mija drugi tydzień, kiedy Kango zamieszkał u mnie i stwierdzam, że to była doskonała decyzja. Od dawna chciałam psa, od dawna biłam się z myślami, ale może musieliśmy na siebie poczekać :) Życie się zmieniło, priorytety są inne, trzeba po pracy wracać pędem do domu, czasem wynająć ciocię, ograniczyć hulaszczy tryb życia ;) (albo raczej przenieść go na stacjonarne). I naprawdę nie żałuję. Wszyscy wiecie, jak się żyje z psem pod jednym dachem i że nie da się tego przeliczyć na nic innego. Dodatkowo nasz tryb życia świetnie się uzupełnia, on potrzebuje sporo wypoczynku, więc kiedy mnie nie ma to sobie leniuchuje i integruje się z kotami. W domu jest już ustalone status quo, mój tryb życia też się ustabilizował.
Uczucia, kiedy patrzę jak cielak pędzi przez zarośnięte łąki nie da się porównać z niczym.
Wątek pewnie niebawem będzie zamknięty, wiec póki mogę - jeszcze raz serdecznie Wam wszystkim dziękuję.