Jump to content
Dogomania

Ricia

Members
  • Posts

    53
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ricia

  1. To z dzisiejszego poranka. Zrobiłam zdjęcie, bo sama nie wierzę, że go tak rozpuściłam....
  2. Oj tam, oj tam. Będę psu poduszki żałowała. I tak ich nigdy nie lubiłam. A łóżko kupuje nowe. Metalowe :D Penisa ostatnio zostawiłam mu, jak szłam w zeszły piątek na balety na noc... Nie tknął go dopóki nie wróciłam w środku nocy a potem z radości zaczął nim obijać ściany O_o Niestety, skończyło się to konfiskatą smakołyku do rana...
  3. Przepis na udany dzień by Maniek: - odsuń kanapę od ściany; - wejdź do skrzyni; - zrób sobie tam norę; - poszarp poduszki na strzępy; - wyściel norę uzyskanymi strzępami. Gotowe! Dobra robota, możesz wyjść ze skrzyni i uwalić się na kanapę jak cywilizowany pies.
  4. Wyimaginowany dialog z wczorajszego wieczoru: "W moim domu pies nigdy nie będzie wchodził na łóżko!" - powiedziałam ja. "W moim domu pies nigdy nie będzie wchodził na łóżko!" - powiedziała Kocica "Traty taty" - powiedział Maniek :D
  5. Się trenuje - się ma talię :D Wet mój też twierdzi, że jest ok. Swoją drogą kiedyś wrzucę zdjęcie psa mojej matki - jemu naprawdę widać żebra! Tylko nie zgłoście mnie potem do TOZu :D A tak serio to mama ma 11-letniego mieszańca labradora, który ma lekką dysplazję biodrową i dla którego jedyną szansą na zdrowe i długie życie bez bólu to figura Anji Rubik. I taką ma i od lat nie musi brać leków. Poza tym robimy teraz dość długie spacery wieczorne (w końcu po upałach i nie ma ryzyka, że psa będę do domu niosła), codziennie po 4 - 5 km. Pozdro od fit-Mania i tłustej Rici (może kiedyś się zamienimy :D)
  6. Tego dnia to dostawał takie mięciutkie psie smaczki z rybką chyba... A od salonu gratis miał jeszcze obcięte pazury, wyczyszczone uszy i wyfurminatorowaną sierść. Jak dla mnie zabieg jak zabieg, istotne kto go robi. Bo ten salon to najpierw obwąchałam na wszystkie strony, poszłam obejrzeć, pogadać z dziewczyną i dopiero się umówiłam. Ktoś, kto sprawdzał, czy to nie boli na własnych zębach i dziąsłach mnie przekonuje, mimo że dziewczyna jest z zawodu kosmetologiem. O wiele bardziej, niż wet, który woli przywalić psu narkozę i mieć z głowy problem z szarpiącym się psem. Pani, która prowadzi ten salon ma MEGA rękę do psów. Aż mnie zazdrość skręcała. Maniek po zabiegu ani nie rwał się do mnie (a nie lubi zostawać gdzieś beze mnie) ani nie rwał się z gabinetu, był zupełnie na luzie. Trzeba tylko pamiętać, że to jest zabieg kosmetyczny a nie leczniczy czy stomatologiczny. Przy mega kamieniu zdarza się, ze zęby trzymają się tylko na tym kamieniu i przy czyszczeniu po prostu wypadają. U Mańka takiego problemu nie było, więc wolałam taki zabieg niż narkozę i wszystko co się wiąże z zabiegiem w narkozie.
  7. Króciutki fotoreportarz jest na stronie FB salonu: https://www.facebook.com/dogsandwellness/photos/a.751434448273228.1073741828.742765379140135/860275620722443/?type=1&theater
  8. Nic nie mówił, żeby mu się nie podobało ???? Większość czasu przespał, więc raczej czuł się wyluzowany. A zębiska szorujemy pastą i szczotką co wieczór, mam nadzieję, że kamień się już nie odtworzy.
  9. Jedzenie bardzo ciekawe, ale prawie wszystko bardzo wymyślnie przyprawione, więc Maniek dostał tylko trochę placka z ciasta ryżowego i baklawy ????
  10. Piesełek nad Wisełką - India Fest dziś ???? Zdążyliśmy się ewakuować przed burzą.[attachment=15412:WP_20150725_13_35_03_Smart.jpg]
  11. Jedziemy jutro na indyjski festiwal żarcia, jak fajnie, że są imprezy, na które można wybrać się z psem!!!
  12. Przypadkowo to odkryłam. A raczej przykryłam. Poszłam zobaczyc, jak sie czuje Maniek, który zawekował sie w łazience, mając w rękach koc. Po przykryciu kocem od razu przestał sie trząść jak galaretka i spokojnie przeczekał burzę.
  13. Przedstawiamy Państwu KOCYK MOCY!!! Przy jego pomocy można ukryć się[attachment=15216:WP_20150719_19_49_43_Smart1.jpg][attachment=15217:WP_20150719_19_57_06_Smart1.jpg][attachment=15218:WP_20150719_19_53_33_Smart1.jpg] przed burzą - burza nie umie znaleźć psa pod kocykiem!
  14. Wyrodna Pańcia nie zaglada tu za często zajęta finalizowaniem swojego wykształcenia... Ale wiecie. Ten pies zmienił mi osobowość... Ostatnio przygotowałam śmieci do wyrzucenia, zakręciłam się, "bo cos tam gdzieś" i widzę, że Maniek gryzie na swoim posłaniu głąby od kalafiorów, oczywiście wyciągnięte z kosza. Cholera. Byłam treserem. Prowadziłam psy obronne i strużujące. Moje psy były zawsze karne i bez pozwolenia nie brały nic do pyska. To niedopuszczalne. Moja reakcja? "A ktio to siobie glyzie kalafiolka?" Upadek autorytetu i wszelkiej posiadanej wiedzy kynologicznej.
  15. Wątek nieco stracił na dynamice, ale Maniek bynajmniej nie! Nie spodziewałam się nigdy po nim, że będzie psem w jakimkolwiek stopniu "obronnym", cieszyłam się, że sporo sąsiadów ma fajne psy, z którymi Maniek stopniowo integrował się na naszej osiedlowej psiej łące. Niestety, nie wszyscy sąsiedzi są ludźmi rozsądnymi (choć na szczęście większość) i ostatnio pojawiły się na osiedlu dwa nienajlepiej wychowane duże boksery. Miały już parę sparingów z rożnymi psami a i jednemu właścicielowi tez się oberwało. Nie wierzyłam własnym oczom, kiedy wzięły Mańka w dwa ognie a Maniek... no cóż, dał agresywniejszemu tak czadu, że się wycofały obydwa... Ostatnio zaczął interesować się zabawkami do gryzienia (zaczęło się od pogryzienia drewnianej gałki od karnisza...), w sklepie wybrał sobie co prawda różowy gryzak dla małych psów (w domu natychmiast wymontował z niego piszczyk) ale wczoraj na łące razem z koleżanka wyszukali sobie po giga patyku i każde dumnie niosło gałąź do domu... Zastanawiam się, ile jeszcze światów odkryje się w tym psie :)
  16. Jestem dobrej myśli, Maniek burzy tez sie początkowo bał a potem się uodpornił, jakiś czas temu otwierano jakis park rozrywki w okolicy i była wielka feta z fajerwerkami to nie zareagował w ogóle... Ale generalnie, w sylwestra, wiadomo... Bądz czujny. Jak pies podwójny :) - jak mawiali moi znajomi policjanci.
  17. Spieszę donieś, iż Maniek: - jeżdzi autobusem, bez najmniejszego problemu, w długie trasy; - również metrem; - kumpluje sie z psem mojej matki; - na jej imieninach uwalił się na białym puszystym dywaniku przy łóżku w sypialni (bo przecież niemożliwe, żeby dla niego była ta szmatka w przedpokoju); - pojechał ze mna do pracy, wzbudzając zachwyt ochrony; - nalezy do Związku Psów Dobrze Wychowanych, które na naszej psiej łączce sa puszczane samopas; - zaczyna (czasami) bawić się troszke z innymi psami .... Wiele jeszcze tego, ale to najważniejsze i najfajniejsze, co się ostatnio wydarzyło.
  18. Taaa, wzrok jak Juliusz Słowacki na popularnym swym zdjęciu, ogon w górę i marsz na swoje wyrko, gdzie zalega wzdychając tak, że furkocą mi firanki... A, zakaz asysty przy wkładaniu jedzenia do lodówki też był powodem obrazy :)
  19. Słuchajcie, Maniek chyba się już zadomowił na dobre i zaczyna mieć FOCHY. Ale jakie... Karma rano niedobra - ogon w górę i FOCH. Kocica siedzi przy jego misce i on nie może zjeść - FOCH. Za gorąco na spacer - FOCH. PAZURY PRZYCIĘŁAM - FOCH DO KWADRATU!!! A przycięłam, bo domagając się głasków podarł mi spodnie i na niego krzyknęłam - co było - FOCH oczywiście. I jak to po jednej kurzej stopce dostaje? FOCH. Bardzo się z tego tak naprawdę cieszę, bo poza tym, że to w sumie urocze to znaczy, że czuje się już dobrze i domowo i bezpiecznie. Teraz też jest foch, bo wróciłam ze sklepu i nie wyszliśmy na spacer. Bo byliśmy godzinę temu a chcę go wybiegać, jak będzie chłodniej. Pozdrawiam serdecznie i mańkowo, tyle, że bez focha :) PS. Wasze psy też się obrażają?
  20. Generalnie Maniek do rzeczy nowych podchodzi z dużą rezerwą i ma swoje fobie. Schody. Autobusy. To zrozumiałe. Ale porzucony dziecięcy rowerek? I hit dzisiejszego dnia: stary licznik prądu zdjęty właśnie przez elektryka! Pan elektryk musiał go schować, bo Maniu nie chciał koło tego czegoś przejść. Powoli przyzwyczajam go do takich rzeczy i zazwyczaj jestem wyrozumiała. Schody powoli oswajamy, nie są nam co prawda potrzebne do niczego, ale jak zostaje na dole a ja na górze wyniosę mu michę, to włazi. Na autobus może jeszcze przyjdzie czas. Na ten dziecięcy rowerek to prawie wsiadłam i pojechałam, żeby zobaczył, że to nic strasznego. Ale licznik? Skąd ja wezmę stary licznik? Jakieś ogłoszenie dać? Potrzebny stary licznik prądu, możliwe jak najbardziej przerażający, do wtórnej socjalizacji psa.
  21. AAAA, rów odwadniający to była poezja!!! Ponieważ Maniek ładnie się słucha na spacerach a ja mam do dyspozycji wielkie pola oddalone od ruchu ulicznego, to dość szybko zaczęłam go spuszczać ze smyczy na spacerach. Późnym wieczorkiem wyszliśmy sobie na ostatni spacerek (dodam, że tego dnia wysprzątałam mieszkanie na błysk, bo następnego miałam mieć gości). Wychodzimy sobie furteczką, spuszczam go ze smyczy, on sobie idzie na swoje psie ważne sprawy, ja czekam. On się kręci, coś tam wącha, coś tam patrzy i nagle - BUM SZAST PRAST! pies siedzi w rowie odwadniającym!!! Wody jest w nim co prawda tyle, że łapami sięga do dna, ale sam rów ma z 3 metry głębokości i ma cholibnie strome spadki!!! Połaził, potaplał się, myślę sobie - wlazł to i wylezie. Wołam. Maniek próbuje wyjść, ale stromo i ślisko!!! Zlazłam kawałek, złapałam go za obrożę i ciągnę te 40 kg - nie daję rady!!! A Maniek - jak to Maniek, po prostu zwiotczał. Włażę do tego rowu, zapadam się od razu po pas, i próbuję wypchać te 40 kilo wiotkiego, lejącego się przez ręce psa za tyłek. Nie. Tu zostanę. Tak będę leżał. Cholibka, ciemno. Zimno. Jakoś go po kawałku do rana wytoczę. Na szczęście jakiś miły Pan szedł jeszcze na spacer ze swoim pieskiem i zobaczył, że coś się szamoce w rowie (mógł pomyśleć, że to bobry i sobie iść dalej), wyciągnął z rowu za kark najpierw Mańka a potem niestety i mnie, bo było mu żal patrzeć jak się czołgam po stomiźnie. I o ile Maniek natychmiast się zerwał i zaczął ganiać jak mały szczeniaczek to ja Panu podziękowałam i stwierdziłam, że jeszcze sobie tak chwilę poleżę... Na ścieżce... Poleżałam, wylałam bagno z kaloszków, wzięłam zaszlamionego psa i wróciłam do czyściutkiego, dopiero co wysprzątanego mieszkanka. 3 godziny minęły mi na kąpaniu psa, sprzątnięciu łazienki i przedpokoju i próbach domycia siebie. Co do własnej osoby byłam już tak zdesperowana, że rozważałam użycie psiego szamponu, bo jego domyłam bez problemu a ze mnie szlam nie chciał zejść. Fakt, trochę czułam się jak nieodpowiedzialna świnia, powinnam mu była pokazać ten rów, że tam stromo i nie wolno, bo on takie rzeczy rozumie (odróżnia ścieżkę rowerową od chodnika dla pieszych to i kanał by odróżnił), ale trudno, stało się, mam nauczkę.
  22. No i wyniki miał niezłe - egzaminy pozdawałam na najwyższych notach :) Śmiech śmiechem, przechwałki przechwałkami, ale czarno na białym służę za przykład - da się poukładać i zorganizować życie tak, żeby wszystko było porobione jak trzeba. Pies w niczym nie przeszkadza, przeciwnie, wprowadza konieczność lepszego gospodarowania czasem, da się i poimprezować i gości zaprosić i w pracy trzeba się migiem ogarnąć, bo na nadgodziny zostać nie wolno. A teraz w czasie urlopu możemy wrzucić na stan-by i np. cały boży dzień robić restart akwarium :) Albo cokolwiek przyjdzie nam do głowy. Nie, nie wolałabym wyjechać gdzieś bez psa :)
  23. Kochani, jak tylko się dorobię fotopstryka to i ja coś od siebie dorzucę. Póki co zajęta byłam zdawaniem egzaminów, w czym Maniek mi dzielnie pomagał (Masz egzamin jutro o 8.00? Koniecznie powinnaś przejść się o północy na spacerek! Wstawaj, wstawaj, dotleń mózg w środku nocy!) Pozdrawiam serdecznie :) ps. kocica to Rebelia ;)
  24. Drogie Panie! Chcecie ślinić psa na oczach kotów? Toż to będzie foch nad fochy! :D
×
×
  • Create New...