Wietrzę moje psiaki przeważnie na stałej trasie. Od jakiegoś czasu prawie każdego dnia widuję przy jednym z domów młodego haszczaka przypiętego na cienkim łańcuchu do drzewa. Leży bez ruchu, zwinięty zawsze w tej samej pozycji. Nie reaguje ani na ludzi, ani na inne psy. Jako, że podwórko nie jest ogrodzone, podeszłam ostatnio do niego i też zero reakcji. Ani drgnął. Gdyby nie wielkie przerazone oczy - myślałabym, że jest wypchany.
Zrobiłam rozeznanie po sąsiadach... Sprawa wygląda kiepsko. Krótko mówiąc, pies jest traktowany paskudnie. Jak mu pomóc?