miriam
Members-
Posts
30 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by miriam
-
:) szczególnie się nie martwię. Wiem, że jak będzie taka możliwość, to dostanę. A na razie na chlebek i karmę jeszcze jest :)
-
[quote name='kaskadaffik']Czy za kastrację już maja chłopaki zapłacone?[/QUOTE] Zapłaciłam ze swoich, jak na razie zwrotu BRAK :)
-
[quote name='LisPustyni'][...] ale wypelnienie ankiety juz przeroslo mozliwosci:/[/QUOTE] Wiesz, może gdyby obrazkowa była... Czytanie i pisanie wychodzi z mody. Tak jak kołnierze :)
-
Rekonwalescencja w Andrychowie. DT w Wysokiej k. Wadowic.
-
Oba psiaki w świetnej formie. Parafrazując pana Fredrę: [I]Bruno, spokojny, nie wadził nikomu, Czaki najdziksze wymyślał swawole.[/I] ...a w ramach swawoli kombinuje jak zdjąć kołnierz, bo... taki nietwarzowy jest :)
-
Chłopcy już po... Wet stwierdził, że charaktery mają niesamowite. Stoicki spokój w czasie zastrzyków. Usypianie i wybudzanie z zerową aresją. W domu również bez problemu. No, chyba, że problemem jest ich potrzeba kontaktu z człowiekiem. Poza tym wygląda na to, że to psy domowe były. Pomimo wybudzania z narkozy, a co za tym idzie ogólnego otumanienia i braku koordynacji ruchowej, za wszelką cenę usiłowały dotrzeć do drzwi i wyjść, żeby nie zrobić powodzi w domu :) [IMG]http://www.bielbit.pl/~miriamek/sterylka1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.bielbit.pl/~miriamek/sterylka2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.bielbit.pl/~miriamek/sterylka3.jpg[/IMG] [IMG]http://www.bielbit.pl/~miriamek/sterylka4.jpg[/IMG]
-
[quote name='kaskadaffik']pierwsze dni po adopcji, zerwane firanki, razem z karniszem, zażygane i zasrane wykładziny, gdy zostawał sam ( i jestem pewna, że robił to na złość specjalnie, choć ciężko uwierzyć). Takie super przytulanki :) :)[/QUOTE] Przypomniałaś mi prehistoryczne czasy pierwszych hasko-doświadczeń :) ...te firanki z karniszem :) na na nich - do dziś się zastanawiam, jakim cudem nie odwrotnie - kwiatki z doniczek stojących wcześniej na parapecie... albo otwarte szafki kuchenne (pomimo założonych firmowych zabezpieczeń przed dziećmi)... wysypana mąka... zalana :) i to wcale nie wodą, zaschnięta na beton... ...drzwi pozbawione wygłuszającego obicia :) ale buty nigdy jej nie interesowały :) Oj, to były czasy :) Na szczęście tylko przy pierwszej.
-
[quote name='kaskadaffik']Komu za wydmuszki wpłacamy ?[/QUOTE] Kastrację biorę na siebie. Dogadałam się z moim wetem na środę. Kasę zbiera Basia1968.
-
[quote name='KasiaKia']Jeszcze jedna osoba chciała je nawet oba, ale to jest centrum Krakowa i też z non stop otworzoną bramą...[/QUOTE] Abstrahując od otwartej bramy... Bruno i Czakiego trzeba rozdzielić.
-
[quote name='Basia1968']do mnie też dzownią, ale nawet nie podaję waszych namiarów, bo szkoda Wam zawracać głowy.[/QUOTE] ... a co? Tacy jak pan z karczmy w Słupi? :)
-
[quote name='_ogonek_']Myślę że niewielu jest takich hasko miłośników którzy mają takie gromady jak ty :D[/QUOTE] :) Gromadę ma Łukasz i to całkiem niezłą. To u niego psiaki są na tymczasie. Moje stado to obecnie tylko 2 suki. A Bruna i Czaki transportowałam do DT.
-
[quote name='_ogonek_']A ja mam takie pytanie z innej beczki: Oni są do adopcji razem, czy osobno?[/QUOTE] Pewnie LisPustyni powie więcej, ale myślę, że razem mogą iść tylko do kogoś, kto siedzi w hasko-temacie. Czaki dominuje nad Brunem dość mocno. Efektem tego jest kilka blizn bitewnych :) ale tylko u Bruna. Obawiam się, że ktoś, kto nie zna rasy dość dobrze i nie ma wcześniejszych doświadczeń w układaniu relacji, może stanąć przed przerastającym go zadaniem. Natomiast - co świetnie widać w DT - obu dobrze robi towarzystwo :) - niekoniecznie własne.
-
[quote name='LisPustyni']Jesli jest taka opcja chetnie bym sie po drodze z nimi zabrala z Krk do Wysokiej.[/QUOTE] Poślij nr telefonu na GG 55858, to się po drodze zgadamy.
-
To Ty mi powiedz, skąd mam je zabrać :) Bo jeśli dobrze zrozumiałam, mają dotrzeć do Wadowic - czyli prawie do mnie.
-
koszty? ...no przejadę się... a przy okazji wezmę psiaki A poważnie. Podbite oczy tego bandyty mnie urzekły, więc wziąwszy po uwagę, że kiedyś siedziałam w temacie husky-adopcji (sama z resztą dwa takie psiaki przyjęłam do domu) - to tyle mogę teraz zrobić, że przewiozę je - bo trzeba.
-
[quote name='Soema']Basiu jest jakaś opcja transportu dla psiaków? Takie duże i jeszcze dwa.. duży problem :([/QUOTE] Jeśli trzeba, mogę się przejachać w ten weekend po psiaki. Mam czas i przyczepę do przewozu husky :)
-
jakieś szczegóły? coś więcej o psach... zdjęcia?
-
Kto ma serce tak twrde że nie wpuści swojego psiaka do łóżka
miriam replied to Drabster's topic in Siberian Husky
Co racja, to racja - ulubione miejsce Anuri jest pod kominkiem. Czasem wpatruje się w ogień jak w TV - dopóki nie zaśnie :) A z łóżkiem?... Nigdy nam się do niego nie pchała. Jak była mała chowała się pod nim, gdy coś narozrabiała. A że łoże mamy potężnych rozmiarów, była nie do wyciągnięcia :) Od kiedy trochę podrosła, codziennie rano z mojej strony łóżka odstawia taniec radości na powiatnie dnia i mojego powrotu do żywych. Taniec ten kończy dopiero rytualna porcja pieszczot. Jednak kiedy zdarzy nam się pospać zbyt długo, a ona już koniecznie musi wyjść, łazi wzdłuż łóżka ze strony męża (jak tygrys w klatce) i cichutko skuczy :) Na fotele się nie pcha i nigdy nie miała takich zpędów. -
Też w pierwszym momencie myślałam, że uszczęśliwię nas - chciał, nie chciał (raczej chciał) - trzecim pisakiem. Na szczęście okazało się to niekonieczne. :) Latamy z psiakami codziennie po nocy - nie wcześniej niż koło 20.30. Chyba, że jest niedziela czy święto jakoweś. Niestety nie mamy jeszcze do czego - poza nami samymi - psiaków podpinać. Bezśniegowo sprawdza się rower, teraz zaczynają się biegówki i sanki dziewczynek. Trzeba będzie założyć skarbonkę i odkładać na jakieś sanie czy inny powóz :) Jak tylko będziesz miał czas i ochotę - daj znać i wpadaj. Czekamy na Pańskiej. Ps. Może ktoś jeszcze ma ochotę? :)
-
Dalszy ciąg przygód SOWY :) Po kolejnej pogawędce - tym razem z właścicielem - Scotty zaczął pomieszkiwać w mroźne noce garażu. Koło domu ma drewniany podest i ciepłą kurtkę (którą traktuje raczej jak rywala w walce niż legowisko :) ). Marcin, bo tak ma na imię pan SOWY, przyznał, ze niewiele wie, ale zawsze chciał mieć husky'ego. Zadaje mnóstwo pytań i mam nadzieję, że cokolwiek się uczy. Jak tylko ma czas - idzie z nami na spacer. Jak nie daje rady - posyła SMSa, żebyśmy zabrali Scotty'ego. Teraz zaczynam wierzyć, że będzie dobrze :)
-
1. Co to jest płyta OSB? - bo ja ciemna jestem :) 2. Gdybyś zobaczył ile drewna (czyt. desek) leży na podwórku, to złapałbyś się za głowę, że pies może siedzieć/leżeć pod drzewem bez dachu nad głową... Ale to przede wszystkim problem mentalności :( 3. Pomysł z budą niezły, ale jeszcze daj mi trochę czasu - może uda mi się ich trochę wyprostować 4. Sowa :) już reaguje jak się zbliżamy - zdecydowanie się ożywia.
-
Nie z Bielska-Białej, a z Andrychowa. Szczegóły w "Kto jest kim" :)
-
Byłam, nie zastałam właściciela, tylko jego mamę. Delikatnie mówiąc była zła na syna, że kupił takie bydlę. Bo on pracuje od 9. do 17. i nie ma kto się stworem zająć. (Jak ja bym chciała tylko tyle pracować :) ) Scotti ma coś koło 3 miesięcy. Ustaliłam z nią, że my będziemy brać psiaka na spacery, a oni nie będą go podczas mrozów trzymali na polu cały dzień. Chociaż nie wiem czy trzymanie szczeniaka w kotłowni na węglu jest lepsze od siedzenia na polu. Na razie tyle - zobaczymy co będzie dalej...
-
Właśnie wróciłam ze spaceru z psami. Zahaczyłam oczywiście o "osowiałego husky" - tak nawiasem pasuje ta ksywa do niego podwójnie :) Jest on bowiem maści białej w czarne łaty (już słyszę wrzask fachowców, że to się nazywa inaczej! - wybaczcie, laik jestem) i ma czarne okulary na oczach, co czyni go podobnym do sowy. Siedziałyśmy z kumpelą i dwoma całkiem dużymi haszczakami u ludzi na podwórku przez pół godziny i nikt nas nie przegonił - to już sukces :) Ale oczywiście też nikt się nie pokazał - może faktycznie było już późno. Nie ważne... Ważne natomiast, że udało nam się malucha trochę rozruszać. Po pierwsze wstał, co już samo w sobie jest sukcesem, bo wczoraj nie udało się go postawić na nogi. Po drugie znalazł wspólny język z Tuvakiem (mój męski pies w wieku niespełna 2 lat) i zaczął go nawet zaczepiać łapami i tarmosić zębami, zachęcając do zabawy. Teraz pewnie będzie czekał codziennie na nasze wizyty, żeby choć przez chwilę ktoś okazał mu zainteresowanie... Z pobieżnych oględzin na chorego nie wygląda. Brak ruchu i karmienie byle czym - jakieś pewnie obiadowe resztki - sprawiły, że jest spasiony jak mała baryłka. Och, gdyby choć niewielki spacer codziennie!
-
W okolicy Andrychowa... A pies jest w Inwałdzie - jeśli macie pojęcie gdzie to jest... :)