Jump to content
Dogomania

Chippewa1

Members
  • Posts

    66
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Chippewa1

  1. No właśnie...dwa szczeniaki ( nawet jeżeli jeden jest trochę starszy) to jednak silna banda - nie wiem czy dam radę je okiełznać . A znowu przyjmując do domu szczenię , kiedy jest już w nim dorosły pies , mogę mieć problem z ich wzajemną akceptacją...sama nie wiem? A jak to było u Was ?
  2. Tak sobie czytam Wasze posty i jedna rzecz przewija się tu w stopniu znaczącym , a mianowicie , że te psy mają ( w pewnych okolicznościach) ogromne problemy ze słuchem:) . Co niniejszym potwierdzam:) , ale i muszę stwierdzić , że głuchota mojego psa jest znacznie bardziej zaawansowana niż Waszych:) Pozdrawiam
  3. chachacha...biedna Tajra:) Mam nadzieję , że dusza towaszyska mojego psa też kiedyś nieco przygaśnie:)
  4. O taaak! Z tą magią coś jest faktycznie. Wszyscy moi sąsiedzi na przykład ( nawet ci przeciwnicy psów) są po prostu zauroczni moim łobuzem:) . Czasem mnie to doprowadza do rozpaczy , bo ja - chcąc wychować go na grzecznego pieska ( a jak! mam taką misję życiową..) nie pozwalam mu skakać z radości na wszystkich , a Ci ( mam na myśli sąsiadów ) zaraz w lament..."no dlaczego nie??? przecież on taki miły i piękny , chce się tylko przywitać.."). Chyba wezmę się za wychowywanie sąsiadów a nie psa....
  5. Witam wszystkich! Pozwólcie , że powrócę do tematu kilku psów w domu. Otóż...mamy już jednego kochanego psiaczka ale...no właśnie . Jeszcze to nie odrosło od ziemi ( ma 7 miesięcy) a już myślimy- a właściwie mąż myśli- o drugim:) Uważacie , ze trzeba poczekać ? Ja staram się nieco folgować zapędy mojego szanownego małżonka , ale prawdę mówiąc - tak w głębi duszy - chcę mieć kolejnego psiaczka:) Zakochałam się w haszczakach na śmierć i życie! To chyba jakaś choroba...:)
  6. Ja co prawda takiego problemu nie mam , bo mój psiaczek nigdy nie bronił swojej michy wobec domowników ( co innego obcych psów - to tak - trochę się kiedyś stawiał). Natomiast radzę ci spróbować takiego sposobu : Stawiasz michę i po woli wsypujesz do niej jedzenie , udając że sama nawet coś tam podskubujesz , zachęcając psa miłym głosem do jedzenia z Tobą. I tak po trosze , po trosze - jak on zajmuje się konsumpcją tego co w misce , to ty wkładasz mu tam ręce i dodajesz jedzonka. On ma myśleć , ze to jedzonko jest Twoją własnością i łaskawie się tym z nim dzielisz. Jak będzie się buntował , warczał , szczekał itp. - zabierasz michę i odstawiasz ( bez krzyków ale stanowczo i spokojnie) . I tak w kółko Macieju , aż oswoi się z tym , że domownicy zawsze mogą odebrać mu michę w dowolnej chwili. Oczywiście na początku lepiej , żeby dzieci dały spokój psu podczas jedzenia , ale mogą się kręcić w okolicy , żeby pies wiedział , że ich obecność przy jego posiłku to nic niezwykłego.
  7. Jeżeli mogę coś poradzić , to szelek używaj tylko do treningu z psem a nie do codziennych spacerów - szczególnie jeżeli myślisz o sporcie zaprzęgowym dla swojego psa. Lepiej żeby pies myślał: "wow! szeleczki = biegamy" .
  8. Na spacer - po schodzach , za spacerku - windą:)
  9. Banjo , ja mam 7 miesięcznego haszczaka . Nie prawdą jest to co piszą osoby mówiące , ze te psy mają ciągniecie we krwi ( owszem świetnie ciągną w zaprzęgu ,ale nie właściciela!). Ja znalazłam sposób na swojego psa. Po pierwsze , zanim on zacznie ciągnąć ( co zazwyczaj robi z niewyżycia i poszukiwania atrakcji) sama staram się mu uatrakcyjnić spacer i po prostu go zmęczyć zabawą , bieganiem itp. A jak kończymy zabawę i idziemy do domu to po drodze za piękne chodzenie przy nodze dostaje smakołyczki. Metoda ze stawaniem nie daje rezultatu ( przynajmniej u mnie). Poza tym wszystkie znane mi haszczaki i malamuty wyrastają z tego odruchu ciągnięcia i biegania do każdego i do wszystkiego. A żeby nie służyć za samolocik ( co faktycznie zimą na śniegu i lodzie może się skończyć nieciekawie)staraj się przewidzieć postępowanie psa . Jak widzę , że mój staje i stroszy kitę to wiem , ze zaraz będzie skok do przodu - wtedy staram się odwrócić jego uwagę zabawą lub wątróbką( nie ma siły żeby się nie skusił). Zyczę powodzenia.
  10. Mój pies nie ma możliwości spotkania listonosza - niestety , albo na szczęście:) Mieszkam w bloku i cała korespondencja zostawiana jest w skrzynce a i poleconych nie nosi do domu tylko zostawia awizo:) Natomiast doskonale wiem jak zachowałby się mój pies - wylizał radośnie od stóp do głów ( tak robi np. z kominiarzem sprawdzającym wentylację ). Zresztą mój pies zaprosiłby na kawę nawet złodzieja...niestety:)
  11. Mój pies ma 7 miesięcy i podnosi nóżkę od 3 tygodni , wcześniej też się martwiłam czy kiedykolwiek zakapuje jak to się robi:) A propos Runa...ten czrny chaszczak to Twoja sunia? Wygląda prawie identycznie jak mój :) Pozdrawiam
  12. Mój pies ma 7 miesięcy i podnosi nóżkę od 3 tygodni , wcześniej też się martwiłam czy kiedykolwiek zakapuje jak to się robi:) A propos Runa...ten czrny chaszczak to Twoja sunia? Wygląda prawie identycznie jak mój :) Pozdrawiam
  13. Czytając Wasze posty , dochodzę do przekonania , że mój pies jest rozpuszczony jak dziadowski bicz:) Niechętnie przychodzi na zawołanie ( w zasadzie szuka okazji , żeby nie przyjść). Próbowałam sposobu z piłeczką piszczącą ( działało - przez miesiac - potem niestety pies się znudził i piłeczkę ma gdzieś) , smakołyk też nic nie daje ( okoliczne kości z kurczaka zostawione przez meneli w krzakach są znacznie smaczniejsze niż najsmaczniejsze jedzonko , które pani ma w kieszeni). Aportować lubi tylko w domu , zapomnijcie , ze na spacerze pobiegnie za rzuconym przedmiotem. Jak bawi się z innym psem i widzę , ze za chwilę bedzie koniec bo oba są zmęczone to chcąc go przywolać sięgam sugestywnie po smakołyk lub piłeczkę i wołam "do mnie "- no i co?? ...ano przychodzi ten drugi piesek , a mój rozgląda się tylko po okolicy , gdzie by tu jeszcze skoczyć. Dopiero jak widzi , ze tamten dostaje jego jedzonko , to przybiega . Nie wiem może powinnam poczekać , aż przyjdzie i mój i dopiero wtedy obdzielić obu? Tylko którego pierwszego?
  14. Jak ja bym chciał , zeby mój pies czasem chciał posiedzieć w domu:)! Na Twoim miejscu nie przejmowałabym się zanadto....w końcu jest kilka rodzajów aktywności , które lubi...może więc skup sie na nich zamiast wynajdywać nowości. No cóż , przecież nie każdy piesek lubi szaleństwa :) Pozdrawiam
×
×
  • Create New...