-
Posts
26461 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by brazowa1
-
Z Żyrardowa do Krakowa, czyli Makumba zmienila adres! ...MUCHOMOREK [']
brazowa1 replied to fona's topic in Już w nowym domu
czytam i pozdrawiam! -
Zulko,czasem jakies zdarzenia wywołują dalsze i to w sposób zupełnie niezamierzony.Nie jakies ogromne, decydujace dla ludzkości zmiany,tylko małe dobre zmianki. Myślę teraz o Dino. Bo gdyby Dino nie był pierwszym w Polsce owczarkiem holenderskim i nie miał swojego watku na Dogo, to pewnie nie zaczepiłabym na wystawie 5-6 lat temu babki ze szczeniakiem holendra. A to się okazała nasza forumowa Itske. I teraz Itske jest "ciotką puszkową" dla Dolara (tak,TEGO Dolara),tzn dostarcza smakowite puszki dla starego,grubego kundla schroniskowego, żeby mu się milej żyło. powinnam zmienic awatar,ta fota zrobiona jest 5 lat temu.Zdziwicie się.
-
kiedyś podobny szok przeżyłam przy Anashar, który równiez nie okazał sie kobietą ;) Reasumując - Lira ma bardzo dobry dom i bardzo dobrą weterynarz, czyli ma wszystko, czego jej potrzeba. Parę osób pytało Ewę, czy trzy psy to nie za dużo i czy będzie szukała domu, ale Ewa nawet nie zamierzała, ponieważ pies za dużo przeszedł i nie ma co kombinować. Z Ewą od Liry spotykam się regularnie w schronie na wolontariacie,więc wieści mam stałe i w każdych ilościach. Tak się jakoś złożyło, że dwa psy z prywatnego tymczasu Kingi, te które trafiły do Trojmiasta, znalazły dom u moich bliskich znajomych. Lira trochę pokrętną drogą,ale efekt ten sam ;)
-
[quote name='Asperges']słów brak...a co z tym drugim psem? Psychiczna pewnie nawet nie ma wyrzutów sumienia.[/QUOTE] O Soni ciężko nawet myśleć. Ale chce o niej napisać, bo inaczej nikt nie będzie pamiętał,że był taki całe życie niezasłużenie nieszczęśliwy pies. Pierwsza wizyta poadopcyjna nie była super,ale poprawna. Z uwagi na ogromne przywiązanie psa zdecydowano na pozostawienie, ale monitorowanie, zwłaszcza,że mieszkała 15 minut od schroniska. Nikt nie wiedział, że tydzień po wizycie została usunięta z tego domu, trafiła do koleżanki, która także po trzech tygodniach była zmuszona wyrzucić ją z domu. Wiemy, że dopóty była u koleżanki, Sonia miała chociaż ciepło, bo to nie jest zła dziewczyna. W sumie dzięki niej udało się namierzyć Sonię. Ostatnie trzy dni wariatka więziła psy w jakiejś piwnicy,dobrze,że wtedy była odwilż...ale Sonia miała łysy grzbiet i była już wtedy masakrycznie chuda, jej nic nie grzało :( Jednego psa nie udało się od niej zabrać. Gdzieś go wywiozła, niby do rodziców, ale rodzice nie mają tego psa i nie chcą żadnego psa.Wywiozła ponieważ....my byśmy ja wysterylizowali,a to straszna krzywda dla suki. Ten co jest u nas,to przepiękny piesek. Biały,długa sierść i beżowe uszka. Wielkość jamnika. lat 10. Nie wygląda na przelęknionego, był już w tylu miejscach w swoim życiu...
-
Lira skończyła miesieczna kurację na stawy i efekt jest :) Kiedyś,gdy wetka odginała jej stopę,stopa zostawała,a teraz Lira sama i od razu ustawia ją we właściwej pozycji:) :) :) Lepiej siada i skręca. Nerki,watroba OK, coś tam się dopatrzyli w śledzionie,ale bez paniki. Jej opiekunka czuwa. Zadziało sie z kotem. Ten bury kot morderca chyba szuka poplecznikow. Ewa zastała ich przytulonych, gdy wylizywał lirze ucho. Pudle (łacznie z tym powalonym Toyem) uznały zwierzchnictwo owczarzycy,zupełnie naturalnie i bez scysji.
-
Atosik : [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/618/9038e3af6b12220amed.jpg[/IMG][/URL] Coraz bardziej ryzykowne okazuja sie adopcje staruszków.Coraz wiecej ludzi chorych psychicznie sie nimi interesuje. Atosik to taki w sumie wyjątek,ten szczęściarz .Łysa Sonia lat 16 własnie została odzyskana przez schronisko. Miesiąc temu adoptowana jako staruszeczka na chodzie,w tym momencie jest psem umierającym.Ale nie trafiła sama,razem z nią jest drugi 10cioletni pies tej samej "właścicielki". Coraz większy strach pokazywać i ogłaszać zwłaszcza psy staruszki,które bardzo łatwo skrzywdzic.
-
Pani katechetka niedouczona. W Biblii jest napisane ,że wszelkie stworzenie zmartwychwstanie i zostanie zbawione. KAŻDE. Nie wymyśliłam tego i nie zinterpretowałam sama,tylko to cytat. Z historii mi bliskiej: młody facet miał wypadek-wstrząs mózgu, połamany,w śpiączce farmakologicznej, nie rokowali mu sprawności umysłowej, ani w ogóle żadnej. Gdy został wybudzony pytał ,gdzie tata. Rodzina załamana,że tata zmarł jakiś czas temu ,pewnie chłopak ma zamiany neurologiczne.Opowiedział im, on tu był, mówi do niego: "Patrz tata,co się ze mną porobiło".Ojciec z nim posiedział, powiedział, że wyzdrowieje. Był u swojego syna,nie był? ja myślę,że był. Chlopak jest zdrowy,pracuje.
-
Cacko z Sopotu,długowlosa miniaturka do pokochania.W DOMU.
brazowa1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
jedno jest pewne-nawet jeżeli to nie Prot to na bank z tej samej rodziny. -
Piękne skarpetki,a chyba najpiękniejsze w nich,że robione z miłością. Piruś na zawsze pozostanie w mojej pamięci: jego losy, jego porzucenie, to jak Celinka ofiarowała mu swój dom... Zaczęłam wchodzić na Dogo własnie po lekturze tego wątku, z awatarem Pircia w poście początkowym. Wielki żal, że tej mordki już z nami nie będzie.
-
Cacko z Sopotu,długowlosa miniaturka do pokochania.W DOMU.
brazowa1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Jest jedno-prot nie ma na końcu ogona tej białej kitki. Czy pies może sie tak wybarwić,że ją stracić? Jest jeszcze jedna możliwość,że sama mu obcięłam to białe,gdy go na jesieni strzygłam (na głupim jasiu oczywiście)