-
Posts
26461 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by brazowa1
-
Pomożemy :) a ktoś ma wyżła do pochwalenia się ;) ?
-
jak dobrze być w gronie schizoli... Kiedys przyszłam blada ze spaceru, aż słabo mi bylo, poszłam do siostry, żeby spojrzała na psa, bo jej chyba jelito wisi, suka dziwnie sie zachowuje,a ja nie jestem w stanie spojrzeć.To nie było jelito,tylko pomrów (ślimak bez skorupy) jej sie przyczepił i dyndał. A że ma drażniący śluz, to suka dziwnie się zachowywała, bo ją swędziało.
-
Szczęscie miał ten "wiejski burek". Szacun dla opiekunów!
-
Tak,Nutusiu. Pieskami opiekowała się starsza pani sąsiadka,na czas,gdy DT było w pracy. Przyszła inna sąsiadka,cwaniara-pijaczka,nakłamała starszej opiekunce, że wszystko ustalone z DT (wcześniej DT na prośbe o adopcję spuścił ja na drzewo), i ma zabrac psa dla swojej cioci...Potem latałam i szukałam cioci....bo miałam tylko bardzo ogólne dane,co do miejsca zamieszkania. Ciocia okazała sie przyzwoitą osobą,ale wiekową i z wyraźną ulgą oddała mi pieska,zwłaszcza,gdy sie dowiedziała,że nie bedzie całe zycie taki mały.Troszke nakłamałam, że wyrośnie na 10 kilo i takie tam,bo bardzo chciałam załatwić sprawę po dobroci,bez wzywania policji. Maluszki od wczoraj wieczorem w swoich własnych domach :)
-
ale ją pochlastali, ojejejejejjej. Wiwiórczak jest najukochańszy! Dziewczyny,musze Wam opowiedzieć. Wpierw fotka-piesek wazy 400 gram,ma 7 tygodni,mieści się w dłoni,tak autentycznie. Na tej fotce jest naturalnej wielkości [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/262/2d634190d94c6e5dmed.jpg[/IMG][/URL] Tenże maluch z siostrzyczką wylądowal na DT u mojej kolezanki. Koleżanka ma dwa własne pieski i gdy ona jest w pracy, jej osobiste psy wyprowadza sąsiadka, starsza juz pani. Koleżanka mówiła wszystkim znajomym o tym, że szczenięta szukają domów. DOBRYCH DOMÓW. Info doszło także do innej sąsiadki-pijaczki, która proponowała, że weźmie pieska dla swojej cioci, oczywiście została wysłana na drzewo. I dziś w pracy dostałam telefon od koleżanki,poniewaz pijaczka wyczaiła moment, kiedy będzie sąsiadka od wyprowadzania piesków, powiedziała, że wcześniej ustaliła odbiór pieska. Naiwna starsza pani DAŁA jej mikroszczeniaka. I dopiero po fakcie zadzowniła do koleżanki z informacja,że ten mniejszy szczeniak poszedł do domu. Nie pytajcie,co ja przeżyłam,gdy sie dowiedziałam. Resztę miłego popołudnia spędziałam na szukaniu "cioci pijaczki". Dobrze,że Sopot jest mały. Szczeniak cały i zdrowy znowu w DT. Nigdy więcej nie dotknę się żadnego psa. Czas wolny planuje spędzać u kosmetyczki i na siłowni.
-
Aniołkowaty Gucio; gdy uroda idzie w parze z charakterem.MA DOM!
brazowa1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Itske,mam mc pinczera,waga 400 gr,7 tygodni i drugiego 550 gram. Jakbyś kogos sensownego znała,to zapraszamy do odwiedzin psiaków :) -
to inna historia. Ramol, stareńki piesek adoptowany przez moja koleżanke. Po roku pobytu w domu, zaczął "podciekać", nie kontrolował, kiedy leciała kupa i siku. Zapieluchowany miał żyć trzy miesiące, tak rokował wet, pożył kolejne dwa. A z własnego podwórka. Kiedy Saga zaczęła się zataczać i siadł jej zad, tak, że nie mogła stać ,to pomimo, że chodziła w miarę normalnie, obezwadniał mnie jej wzrok. "Pomóż, zawsze pomagałaś". Wtedy jeszcze myślałam, że to udar. Gdyby tak miała na mnie patrzeć i żyć w takim stanie, w takim cierpieniu, nie pozwoliłabym jej na to. Za to z ewentualnych pieluch suka nie zrobi najmniejszego problemu, miała zakładane przy zapaleniu pęcherza. Ale jej nie może boleć, na ból jej nie pozwolę,juz zobaczyłam,że do cierpienia moja suka kompletnie się nie nadaje.
-
Posiew z antybiogramem jest także po to, aby trafniej dobrać odpowiedni antybiotyk. Biedna wyżliczka, nie może skorzystać z jesiennego słoneczka ,tylko choruje :( Ale ciesze się,ze jest jakaś poprawa od wczoraj.
-
wiesz Bet,że miałam taka nadzieję? ze ktos weźmie te dwie stówy,aby kupic zabawki psu,ale bilboardy przekaże schroniskowym. Ale nic to,zgłosił się miesiecznik Riviera, typowo regionaly, sopocki i mamy w nim stała rubrykę dla schroniskowców. Już za pierwszym ogłoszeniem psa był sukces, bo kot monciakowy Kacperek od razu znalazł dom. Przez 10 lat mieszkał przy sklepie mięsnym (całkiem nieźle sobie z żebractwa żył), potem miał wypadek, trafił do schroniska, okazało się, że liczni ludzie go pamiętają. I adoptowali:)