Taaaa, a co powiecie - ze pies w ogole nie chce wyjsc - i to od samego poczatku, a teraz ma skonczone 4 lata! Mowie - chodz na sacerek, a ten - waruje, rozplaszcza sie na podlodze i koniec! Powoli sie go przekonuje, zaklada lanuszek na glowe, i tak jakby powiedziec mogl odniechenia " No dobra, to juz ide".I wstaje OCIAGAJAC SIE!!! Kiedy pies przekroczy drzi wejsciowe - ogon w gore! I heja spacerek. Smakolyki nie daly nic,prosby tez nie - grozb nie bylo i nie bedzie! Macie moze rade dla mnie - jak przekonac psa na szybsze przekroczenie drzwi,a nie na pojscie jak na skazanie? Dodam, ze pies nei jest ciapowaty! Ale wychodzic nie lubi.