-
Posts
11728 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by betty_labrador
-
[quote name='Jukirin'] (jednak zdominowany ;) )[/quote] :roll: co to znaczy wg Ciebie, jednak zdominowany? :roll: :saeek: :stupid:
-
mhm. rozumiem. Ale jeszcze u flata jest tak ze mu sie ten wlos skraca, Gdyby moja nie bylaby obcinana mialaby bardzo dlugie klaki, Teraz ma w miare przykrocone. Ja na calym ciele czesze ja tym trymerem w kierunku rosniecia wlosow.
-
hm.. raczej do wyciagniecia tych wlosow matrwych, bo do skracania do raczej degazowki mam. Ja kupilam trymer bo bylam 3 razy u fryzjerki ktora uzywala wlasnie trymer do mojej suczki.
-
a dlaczego w ogole dopuszczasz do takich sytuacji i pozwalasz psu to bezkarnie robic. Prowadz go tylko na smyczy lub puszczaj w kagancu!
-
odpowie mi ktos na pytanie, czy nie bardzo? ja pytalam serio o ten pierwszy trymer szczegolnie, bo mam taki sam. Flaire? napiszcie cos o nim. ja mam go do swojej retrieverki. :)
-
Pies agresywny do (wszystkich!) psów - jest odrobinę lepiej.
betty_labrador replied to anielica's topic in Agresja
anielica dobrym pomyslem jest lupienie dlugiej linki-15-20 metrow. Pies moze biegac swobodnie, w razie checi brykniecia przez ulice stopujesz linke noga :) -
Pies agresywny do (wszystkich!) psów - jest odrobinę lepiej.
betty_labrador replied to anielica's topic in Agresja
sprobuj go spuscic w kagancu, czesto jest tak ze pies na smyczy robi sie agresywniejszy niz bez niej. I fakt faktem ze nie jest zsocjalizowany do innych psow. Lecz bicie tu nie pomoce. przykladem dobrego postepowania moze byc blog o goldenie gringo -psie agresywnym do wszystkiego i wszystkich, teraz przyjazny, da sie juz glaskac itp wiem ze Twoj to troche inny problem, jednakze tez agresja. moze sprobuj poczytac sobie tutaj o agresji: [url]http://www.kliker.pieski.eu.org/Agresja/agresja_gl.html[/url] no i ten blog: [url]http://gringo.blox.pl/html[/url] -
aha, i jeszcze jedno pytanie- co sadzicie o degażówkach? czy ktos ich uzywa?
-
hej a co myslicie o takim trymerze? na zyletke?firma trixie. [img]http://www.karusek.com.pl/img_prod/b/b_2050.jpg[/img] albo taki -trymer poprzeczny firmy Karlie: [img]http://www.karusek.com.pl/img_prod/b/b_3858.jpg[/img]
-
kurcze, jaka znowu dominacja?????????????????????????? pies nie zostal nauczony sluchac mamy....i tyle. Twoja mam powinna na spacerach bardzije przywiazywac wage do tego co robi pies, zajac sie nia jakos, czyli brac smakolyki, i pokazac suce ze przebywanie lub podbieganie do mamy jest oplacalne :) i wszystko bedzie good. :wink:
-
jak mi sil starczy na niemajaca konca energii moja suczke ;) teraz sa wakacje mialam wiecej czasu by to wypracowac, w roku skzolnym zostaja mi tylko wieczory. ;) Ania- czego uczyliscie sie ciekawego jeszcze w Ovari?(Ty chodzilas do tej szkoly z psem prawda?)
-
:) aneczka, wlansie tak robie jak napisalas, cwicze wg. instrukcji ze strony klikerowej :) jest bardzo dobrze juz. Nie wolam jej juz (nie gwizdze) jesli cos wacha. Jesli biegnie np. szybko ode mnie i widze ze cos weszy, nie wolam- mowie stoj, ona sie jako tako zatrzymuje, i jak sie odwroci- gwizdze-przybiega :) od kilku dni zaczelam cwiczyc w rozproszeniach(w domu narazie) odwolanie kiedy Tosca biegnie za pilka, i narazie bardzo jestem zadowolona. Najpierw byly cwiczenia na smyczy teraz juz bez smyczy moge ja w srodku drogi do pilki zatrzymac gwizdem i ona sie wraca natychmiast. Wczoraj sprobowalam takiego czegos na dworzu na smyczy i tez sie udalo(smycz sie nie napiela ;) a suka wrocila momentalnie). Czasem mam chwile zwatpienia, jak to pisalam wyzej ale naprawde jestem zadowolona z tego cor obimy, i mysle ze powinno byc ok. Jeszcze bede musiala pocwiczyc wsrod biegajacych psow i bedzie OK. Czasem sie zale- wiem- ale kazdy chyba ta ma. Dzieki za wszystkie porady. :D
-
I-W-O-N-A no wlasnie z tym przywolaniem.... ja szkle swoja Tosce klikerowo o ile wiesz. No i ostatnio , a dokladniej 6 lipca zaczelam cwiczyc warunkowanie przywolania na gwizdek. dzien w dzien robilam po 3-4 sesje... od paru dni robie po dwie. I cwicze na zewnatrz na polanie przed domem. Jak Tosca wie ze cwiczymy przybiegnie zawsze. Ale jak zaczyna wachac trawe, ja gwizdne, a ona dalej wacha trawe i patrzy na mnie, - "a po co mam przyjsc?" i to jest wkurzajace.... po co caly miesiac cwiczyc tyle przywolan jak ona ma mnie gdzies gdy nie ma rozproszen?
-
[quote]Betty - nie bardzo rozumiem Twoje pierwsze pytanie. Czy masz na myśli naprowadzanie smakołykami i targetem? Jesli tak, to od razu odpowiadam, że smakołyki są nagrodą i nie powinny być używane do naprowadzania psa. Nagroda jest najbardziej skuteczna, gdy jest niespodzianką - pies nie powinien jej widzieć.[/quote] tak o to mi wlasnie chodzilo. Hm.. ja czesto uzywlam jedzenia jakko naprowadzacza, teraz mniej, teraz na sama reka wystarczy. OK rozumiem idee :) dzieks [quote]Na kolejne pytania odpowiem od końca - ja nie używałbym targetu do nauki wysyłania do kwadratu. To zachowanie (a właściwie pozycję) najlepiej ukształtować - w końcu pies widzi kwadrat [/quote] ok, uksztaltowac, rozumiem, ale czy zaczynac z duzej odleglosci ksztaltowanie? czy z bliska? mi sie wydaje ze z bliska. Kiedys robilam taka porbe ksztaltowania z bliska, ale nie bardzo pozniej wiedzialam co mam zrobic. Tzn. ulozylam kwadrat z 4 slupkow (drewienek) i otoczylam to drazkami -powstal kwadrat. Tosca stal i za kazde spojrzenie K/S no i poszlo szybko, ze co chwila wchodzila do kwadratu, ja ja wywolywalam z tamtad i ponownie wchodzila. To bylo porste. Potem zwiekszylam odleglosc z ktorej biegala w to miejsce. No ok, ale pozniej juz mi pomyslow zabraklo czy jej mowic lezec w kwadracie od razu, co zrobic by to bylo ciekawsze? kladlam tam nawet raz pileczke, raz smakolyki by szybciej biegla, nawet sie udalo, ale jakos tak dziewnie. Na tym nauka sie zakonczyla. Prosze o dokladniejsze rady :) bede wdzieczna. [quote]Natomiast jeśli chodzi o naukę wysyłania na odległość (a dokładniej naprzód, gdyż jeśli mamy określony cel, do którego pies ma podejść, to target jest zbędny) - ja uczę psa najpierw z małej odległości podchodzenia (dobiegania) do targetu. Każde dotknięcie nosem targetu jest zaznaczane kliknięciem (ale nagrodę podaję z ręki jak pies wróci do mnie). Później stopniowo zwiększam odległość a następnie ćwiczymy różne odległości. W tym czasie nie używam żadnych komend i sygnałów. Chodzi o wpojenie u psa odruchu biegnięcia i dotknięcia targetu (zabawa polega na tym, że pies biega do targetu, ja klikam i pies wraca do mnie po nagrodę - ja w czasie, gdy pies biegnie do targetu, mogę zmienić pozycję). Jak to mamy opanowane to wprowadzam sygnał ręką (wskazuję target) i nagradzam tylko wtedy, gdy wskazałem target (zachowanie bez sygnału pozostaje zignorowane). Następnie najtrudniejsze zadanie - stosuję sygnał ręką bez targetu (pies na początku i tak pójdzie naprzód i zacznie "szukać" targetu). Problem w tym aby kliknąć zanim pies się zestresuje brakiem targetu. Później klikam różne "odległości". I na koniec komenda np. "naprzód" ze wskazaniem kierunku ręką. Gdy wprowadzam komendę, to przestaję klikać.[/quote] dziekuje, dziekuje :) zastosuje sie do rad, bardzo m sie to przyda :)
-
trzymac ja na dluuugiej lince 15-20 metrow, i stopowac noga ta linke jak zaczyna biec do kolegi. po zcym zwracac jej uwage na siebie i wolac sowicie nagradzajac za przyjscie do Ciebie :) czyli ograniczac jak najwiecej bieganine do kolegi ;) bo to jest samonagradzajace, jak ona biegnie do niego. chce jeszcze i wiecej. Musisz ja przekonac ze wracanie do Ciebie jest korzystniejsze. Zawsze miej super smakolyki, jakas zabawke, np. pilke na sznurku- jesli lubi to za przyjscie zabawa :) nagroda w postaci smacznego kaska :) powodzenia.
-
ksiazka Okiem psa jest Zofii M? myslalam ze Fishera...?? ja widzialam niektore ksiazki Z.M. np."Po obu końcach smyczy" w empikach i innych ksiegarniach.
-
moze przestalo smakowac jej to co zawsze? sprobuj zmienic skladniki moze?
-
Gosia- i to w tym blogu to jest to samo co w jej ksiazce?
-
tak Dominika, dlaczego byz nie....
-
[quote name='coztego']U nas ogromne postępy!!! Przez ostatnie trzy dni Kreska nie szarpała się koło "pastwiska" [size=1] (co prawda nie było na nim kóz, ale pewnie nie zauważyła, ze ich nie ma)[/size] ;)[/quote] oh, te kozy, nawaliły... opuscily pole codziennego szkolenia z psem. Jednak te kozy to wredne istoty :evilbat: [quote name='coztego']Ale nie o tym chciałam. Dzisiaj szłyśmy sobie na spacerek, Kreska w dobrej formie szkoleniowej, elegancko skupiona na mnie, idąca prawie cały czas przy nodze (bez komendy). Aż tu nagle przejechał koło nas jakiś cholerny maluch i strzelił gaźnikiem :evil: Kreska podskoczyła, zaczęła szczekac jak opętana i zupełnie się rozkojarzyła... :roll: Zaczęła się szarpać na wszystkie strony... Nie mogłam jej opanować przez dobre kilka minut. Dopiero kiedy doszłyśmy do "lasu", zrobiło się dookoła pusto i cicho, uspokoiła się na tyle, zeby zareagować na moje przywołanie i przestać się szarpać na smyczy... No i tu pojawia się pytanie, jak przywołać psa do porządku po takim większym wstrząsie? Ja rozumiem, że ona się bardzo wystraszyła i nie mam do niej pretensji, ale nie bardzo wiem, jak w takim nerwowym momencie się zachować, żeby pies odzyskał równowagę?[/quote] nie wiem, co zrobic? moze czesciej chodzic w takie bardziej halasliwe miejsca by przywykla? Tosca jest przyzwyczajona do halasow tego typu i nie denerwuje sie na niespodziewane dzwieki. Moze wiecej nagradzaj ja w tym momencie i uspokajaj? nie wiem.....
-
juz wiem, bylam w empiku i zapamietalam tytul ksiazki gdzie uzywa sie klikera, halterka i smyczy wyciaganej itp. Autorka to Celina del Amo,a tytul: "Szkolenie psów -krok po kroku".
-
Sikający wszędzie 5,5 mies. beagle :(. POMOCY!!!
betty_labrador replied to jovanna's topic in Beagle
heheh, to chyba suczki maja takie "problemy" z utrzymaniem moczu :) ale zeby patrzec wlascicielowi w oczy i sikac na pokaz? :lol: -
koz nie mam, ale krowy i konie to by sie znalazly- to takie wieksze kozy dla psa ;)
-
Sikający wszędzie 5,5 mies. beagle :(. POMOCY!!!
betty_labrador replied to jovanna's topic in Beagle
hej, ja tez z moja suczka Tosca mialam taki problem. Jka byla mala, OK, rozumiem ze moglo sie zdarzyc jej nasikac, wycieralam i bylo OK. Wstawalam wczesniej i co chwila ja wyprowadzalam, ale jak nie zdarzylam zalatwila sie w domu. No do rze, to szczeniak -miala prawo, ale nim sie spostrzeglam problem zaczal sie ciagnac choc Tosca miala 7 miesiecy.... i ja juz zaczynalam powoli sie wkurzac jak ona na srodku kuchni czy pokoju stanela , patrzyla mmi w oczy i sikala. Choc wczesnieij byla sama w domu pare godzin i nic nie robila... jak wrocilam od razu siku. Tak samo jak an3czka nie chcialam jej karac za to. Ale pewnego razu nie wytrzymalam i tez jej dalam kilka klapsow krzyczac na nia bardzo, to pomoglo na kilka godzin. Pozniej wypadek znow sie zdarzyl i ja znow powtorzylam proces. No i jeszcze jeden raz i wiecej suka ani razu mi sie nie zsikala... Jestem epwna ze ona umiala wytrzymac mocz na kilka godzin jak sie jej to udawalo gdy nikogo nie bylo w domu. Tylko dziwnie przy mnie popuszczala. A takze nie dawala zadnych znakow ze chce wyjsc.