Malawiaszka absolutnie Cie rozumiem.
Mądrze to napisałaś,nie mogłaś ratować jednego psa kosztem innego.
Wiem,że chciałaś jak najlepiej i szczerze Ci współczuje,wyobrażam sobie co czujesz.Tyle na niego czekałaś...
Czasami jednak nie wszystko da sie przeskoczyć.Mars miejmy nadzieje znajdzie dom a dla Luny faktycznie mogło to sie żle skończyć jeśli tak panicznie sie bała.Przecież nie możliwe ,żeby reszte życia spędziła w stresie.U mnie była inna sytuacje-wszystkie są jednego wzrostu i z natury są bardzo śmiałe.Nie przejmuj sie wiem,że chciałaś jak najlepiej i podjełaś właściwą decyzje.Gdybyś go wzieła nikt nie byłby szczęśliwy-psy i Twoja rodzinka żyłaby w wiecznym stresie co zastanie w domu po dłuższej nieobecności.To mogłoby być niedozniesienia.....
I to nie porażka a mądra decyzja.