Jump to content
Dogomania

rogalik

Members
  • Posts

    44
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rogalik

  1. Ja sie chętnie dołącze do topiku jako że mam podobny problem. Moja psiaki (7 miesięczne, czy już 8 nawet , hmm) karmię od szczeniaczka ryzem i mięskiem ... czasami wołowiną i ryżem, zżadka kluseczkami , dodaje warzywa i garść płatków owsinych .... Wydawało by się że supeł łagodna dieta ... jedza lepiej niz ja :lol: A jdnak - wystarczy mała zmiana w pożywieniu, lekko niedogotowana marchewka, albo kluski zamiast ryżu, albo serduszka zamiast normalnego mięsa ( z podrobów już dawno zrezygnowałam właściwie )albo kalafiorek ... i już sraczka sluzowata przez dwa dni :( Żeby kupki były normalne musiała bym im codziennie dawać ryż+kurczak+marchewka gotowane wszystko mocno razem.... co praktycznie robię .... ale czasami martwi mnie że taka mało urozmaicona dieta może jakoś źle wpłynąć na psy w okresie kiedy rosną . Więc nieustannie probuję coś im tak przemycać do michy i nieustannie potem ścieram sraczki zparkietu ;( A przecież jak czytam "przepisy" na psie jedzenie to produkty w nich sa dość urozmaicone, czesto surowe itd itp
  2. :) No osoba u weta nie była, znaczy ja ... ale się wybiera ... Generalnie nie zaniedbuję psinek, szczepione jak należy, jak były szczeniaczkami co 3 dzień dzwoniłam do pani weterynarz zamęczając ją pytaniami a co ze sraczką a co z sikaczką a co z tym a co z tamtym :) No ale psinki dorosly, juz się o nie tak nie boję. Sama z katarkiem nie biegnę do lekarza :) więc pomyślałam że może i psa nie ma po co ciągać.... ale może się mylę ... wolała bym znaleśc jakieś domowe porady, sposoby, "babcine" :lol: powiedzmy że babcine ... Na przyklad goldenka często miewa podrazniony pęcherz moczowy, jak idę z tym do weta to dostaje antybiotyki ... a ja nie ufam antybiotykom, ludzki organizm rozwalają i robiąwiele szkód, psi zapewne też... więc teraz daję jej urosept bo innego sposobu nie znalazlam jeszcze ... ale jeśli znajde to chetniej go wyprubują niż antybiotyk od weta .... Mniej wiecej ten tok myślenia :) Stąd moje pytanie na grupie o katar u psa :) Ja jem czosnek, uf, i miodek i sok malinowy ... a co z psem ? W najbliższym czasie wybiorę się do pani weterynarz i pogadam z nią o takich bardziej naturalnych sposobach na leczenia psa pewnie... No bo nie chcę biedulki tak faszerować chemią :( Pozdrawiam
  3. Dzień dobry :) Psina nasza chyba jest dość wrażliwym stworzeniem (ciężko mi to ocenić bo to moj pierwszy pies, mamy jeszcze jednego ale to beagielka i nie choruje wogóle) No w każdym razie ta wrażliwa to goldenka, bardzo często miewa zapalenia pęcherza , często prze zparę dni robi po 10 razy siku na dworze. A teraz dodatkowo chodzi z glutami cieknacymi z nosa, kicha i prycha.... Co sie robi z przeziębionym psem? W wypadku pęcherza daję jej urosept ... A przeziębienie czymś leczyć? Czy tez dać psu sobie poprychac, trzymać go z daleka od kałuż i dobrze karmić? Będe wdzięczna za odpowiedź. Nie chcę też latać do weterynarza za każdym kichnięciem :) napewno można coś zrobić samemu jeśli to nie będzie się jakoś podejrzanie przeciągać. Pozdrawiam serdecznie Agnieszka
  4. Ooo faktycznie .... Chociaż jakiś spektakularnych sukcesów narazie nie osiągnełam. Aczkolwiek tak na poważnie ... ja na nie dziamdziam i narzekam bo urwisy straszne ale tak naprawdę jestem im winna życiową przysługę. Zorganizowały mi najbardziej skuteczną rechabilitację i rekonwalescencję na świecie! Ponad 2 lata nie mogłam się wygrzebać z choroby, już mi zupełnie zabrakło sił i zapału i poczucia sensu w wysiłkach ... a teraz ! Odpukać ! Wracam do normalnego życia, nawet na urlopie weszłam na prawdziwa górę (932 metry :lol: , ale góra) No i wogole mogła bym się tu rozpływać nad ich zasługami i zmianami na dobre jakie przyniosly :) Oczywiśnie to nie tak ze to psi cód, bo i inne rzeczy się działy ale dwojka takich kochanych stworzen w domu i bieganie z nimi po parkach i lasach pomogły bardzo. Mamy je od 6 miesięcy a tyle miłości i radości w powietrzu zawisło od ich przybycia .... :modla: :modla: :modla:
  5. Cześć. Czy ja bym mogła też prosic jakieś namiary na osobę z ktora można sie kontaktować w sprawie psów wolontarjuszy? Na priwa agnieszka@monidlo.com Mam 6 miesięczna goldenke, bardzo lgnącą do dzieci i wydaje mi się łagodną w zabawach z nimi. Psinka od jakiegoś czasu nie skacze na dzieci, podchodzi spokojnie przysiadajac tak żeby dostosowac sie do ich wielkości, wogóle jest przemiła dla dzieciaków. Byłam z nią na urlopie w miesjcu gdzie byli ludzie z małymi dzieciakami i szybko stała się główną frajdą na "placu zabaw" :) Takze myślę że mogła by sie nadawać. Teraz jest w trakcie szkolenia i ładnie sie uczy a ja też jestem chętna zeby poświęcić troszkę czasu dla dzieci. Pozdrawiam i czekam na wiadomość. Agnieszka
  6. Tak, poczekam, pies rośnie to prawda więc to co piszesz brzmi sensownie ... Pytam sie bo właśnie nie chcę ryzykować Beby zdrowiem... Oczywiście że sobie zdawałam sprawę że beagle niewyczerpanej energi :) specjalnie takiego psiaka wzieliśmy , pisząc że chciała bym ją zobaczyć z wywieszonym językiem miałam na myśli nie "zmęczenie psa sensu strikto" ale spełnienie do końca. To wielka radość patrzeć jak ona bryka ... niestety w mieście, w parkach itp są dość ograniczone możliwości puszczania jej wolno... najczęściej chodzi na smyczy. Spuszczamy ją na chwilkę w parku żeby się pobawić, chodzimy czasami na taki zamknięy plac ... ale to malutko ... no i caly czas jesteśmy spięci czy gdzieś nie pryśnie, z wracaniem na wołanie u niej kiepsko , a w jej juniorkowej główce "kiełbie we łbie", czasami w Kampinosie widzimy jej znikający biały tyłek na ścieżce w tępie kosmicznym, pędzi gdzieś jak oszalała , także nawet po lesie strach ją puszczać. No i stad moje dumania jak by tu wybiegac psiczke zanim zmądrzeje ...
  7. .... :o a tak bym ją chciała chociaż raz zobaczyć w wywieszonym jęzorem !
  8. No włąsnie mam takie podejrzenia ze może jest dość młoda ... dlatego pytam o Wasze doświadczenia. A z drugiej strony ilość energi którą ma ten piesek jest powalająca ... nie udało nam się jej jeszcze ani razu zmęczyć. Drugi pies pada, my padamy a ona nic .... Nawet po górach chodziła ze mną i całodniowa wycieczka niewiele dla niej znaczyła :lol: stad ten pomysł że może by tak przemyśleć jakis "sport " dla niej ... Ale jakie to mogą być szkody ... A z drugiej strony sezon rowerowy się kończy powoli. :cry:
  9. No właśnie te kwarantanny to dość kontrowersyjna rzecz. Ja szczepiłam oba psy w Salvecie, pani weterynarz szczepiła je w 6,8 i 12 tygodniu o ile pamiętam te liczby ... i tłumaczyła mi ze po to sie psy szczepi w 6 i 8 tygodniu zeby mogły wychodzić właśnie ... że kwarantanna była by potrzebna gdyby psa chciec zaszczepić raz w 12 tygodniu ( no i potem wścieklizna) Oczywiście zalecała ostrożność, żeby szczeniak wychodził w miarę możliwości w czyste miejsca a nie w najbardziej zasikane ... żeby ostrożnie z kontaktami z dorosłymi psami itd itp ... Ale to była jedyna lekarka głoszaca taką opinię, inni zalecali mimo szczepień kwarantannę ... No ale psy wychodziły, spotykały sie z psem mojem mamy no i na całe są i zdrowe, chociaż nasza pani weterynarz mnie przekonała miałam jednak trochę stracha a i do tej pory nie rozumiem tych zawiłości ze szczepieniami, kwarantannami i tak dalej ... skąd te rozbierzności zdań ...
  10. Dzień dobry. Powiedzcie mi proszę w jakim wieku wasze beagielki zaczeł z wami uprawiać sport rowerowy? Bo moja pannica ma już prawie 7 miesięcy, bateryjki ma w dupce niewyczrpane, 15 km po Kampinosie my padamy a ona chce sie bawić :tard: , i nie na takie rzeczy ją najwyraźniej stać.... Więc łypię okiem na rower czy by tak jej nie zacząć ganiać za rowerkiem, no bo ja z nią nie dam rady biegać ... tylko się martwie czy nie jest jeszcze za młodziutka zeby ją uczyć biegania przy rowerze ... Wy kiedy zaczeliście razem rowerować z psami? Pozdrawiam Agnieszka.
  11. :diabloti: Zostałysmy przeniesione z psiego przedszkola do normalnej grupy! Prawdziwe szkolenie, hie hie teraz dostaną w kość te lafiryndy dwie niesforne!
  12. Skorzystałam z rad :) Byłam tydzień na urlopie z jedną psinką ... tak na próbę .... w górach. Cudownie było i rajsko. Kuki była psem niebiańsko grzecznym. Człapała posłusznie za mną na każdą górę, nie zasikała pokoju, nie napadała zbytnio na dzieci innych "letników" , zdobyła nawet niejaką sympatię rodzicow tych dzieci - co poniektórzy robili sobie z nią zdjęcia, grzecznie siedziała na tarasie kiedy jedliśmy śniadania .. zupełnie inny pies. A jaka szczęśliwa była. To mój taki pierwszy urlop w życiu i odkryłam że urlop bez psa jest o wiele mniej przyjemny. Idąc samemu po szlaku jest pięknie ale jak siewidzie obok takiego hepi doga , który cieszy sie z wycieczki jak oszalały, bryka ze ledwo jego własna dupa za nim nadąża to dopiero serce rośnie :) Wszystkie potoki były jej, wszytkie kałuże i każde błotko :) O dziwo nawet nie wykazywała żadnych oznak tęsknoty za swoją siostrzycą która została w Warszawie :) A siostrzyca chodziła z mężem do pracy :evilgrin: hie hie i udało jej sie zrobić siku pod biurkiem szefa mojego małżonka ! w dodatku na jego oburzonych oczach ! hie hie ....no ale nie można miec pretensji do małego pieska hie hie Taka anegdotka .... W każdym razie prawdą jest ze psom dobrze robią małe rozłonki ... Jakoś się próbuję nastawić na te podwójne spacery ... Chociaz szczerze mówiąc, sprzeciw czuję, wewnętrzny, straszny. Jednak to sporo więcej czasu zabiera... ciężko sobie zorganizować dzień, bo przecież pracować jeszcze jakoś trzeba i normalnie funkcjionować w domu ... no wogóle wiadomo ... a tak momentami czuje się jak w "Dniu świstaka" albo "świra" spacer do domu ledwo buty zdejmę spacer do domu ledwo wejdę spacer i juz za chwilę następny spacer .... a wszytko to poprzeplanatane wyjściami z innych powodów niż psy ... i nie mam windy :o
  13. Tak poczekam poczekam ... Ale tak szczerze ... Nie doprowadzają was do szału : cięgle poplątane smycze, poplątane nogi, poplątane smycze w nogi,jeden pies w prawo drugi chce w lewo, jednego wepchnę do samochodu drugi mi wyskakuje i tak na przemian, jedną wyciągam z krzaków gdzie właśnie tarza się wludzkiej kopie, druga już galopuje w stronę placu zabaw, jedna urywa mi rękę pędzac za kaczkami druga w tym czasie próbuje zrobić siku, jedna próbuje zjeść zakupy sąsiada druga wskakuje jego dziecku na plecy i brudzi ubranie dziecko płacze zakupy na chodniku, kiedy jedna żyga druga próbuje zjeść zdechłego węgorza .... i tak wkółko ... Jak wy sobie radzicie z nerwami ... bo ja coraz gorzej, kiedy próbuje wyłapać te diabły jeszcze się zdobywam na angielską flegmę, nie krzyczę na nie nie szarpię, grzecznie przepraszam sąsiadów ... ale potem idę do domu i ryczę w poduszkę .... O ironio pies miał być na pociechę po dwu letniej chorobie i niejako żeby podnieść się na duchu i ciele :chainsaw:
  14. Szkolimy z panią Beatą z Cave Canem, jak do tej pory chodzimy tylko do psiego przedszkola , na łąki koło Jeziorka Czerniakowskiego. Bardzo sobie chwalę, jest miła atmosfera i z obserwacji innych szczeniaków widać że to psie przedszkole jest całkiem skuteczne. Teraz myślę o tym żeby nie umówić się z kimś na taki szkoleniowy dzień, pokazać jak sie psy zachowuja na spacerach, jakie psoty znają i jak postępować w takich przypadkach. Cierpię za brak doświadczenia i wyobraźni :) ale też rozstać się z nimi nie rozstane, musiało by sie stać coś naprawdę poważego w moim życiu ... ( właśnie jedna z psin przyszł do biurka i chciała dać mi buziaka, z zapachu z pyska jasno wynika że zżarła bazylię rosnąca na parapecie :roll: ) Zastanawiam się tylko jak czym kieruja sie ludzie biorac dwa psy ... Nam wyszło to niejako "niezależnie" od tego co bym chciala :) ale przecież sa ludzie którzy celowo chca mieć 2 czy nawet 3 psy :) Są w tym jakies przyjemności specjalnie, inne niz w życiu z jednym psiakiem ... ale jakie....
  15. Rasy faktycznie są dość szalone. Szczególnie w zestawieniu razem. Ale wszystkie kłopoty wynikają z nie z tego że są jakieś wredne czy złe, sarają się dziewczyny, uczą się ładnie na szkoleniach ... Wzystkie nieszczęscia wynikają z ich niepochamowanej radości i szczęśliwości, na sacerach po prostu fruwają ze szczęścia, skaczą brykają dokazują , cieszą się jak szalone, weidząc człowieka czy innego psa mało im się dupy od machania ogonami nie urwą ... I to jest coś co jest super w nich ... ale odbiega to bardzo od spokojnego spaceru w parku ... :roll: Dużą ilością ruchu nie da się ich uspokoić zbytnio :) one mają niewyczerpane bateryjki ... szczególnie beagielka ... Dużo z nimi spędzam czasu na dworze. Prawie całe lato gdzieś jeździłam, teraz jade w góry (ale z jedną bo z dwoma nie dam sobie rady sama) Nie są "niewybiegane" , czego dowodem jest ich zachowanie w domu- w domu odpoczywają, są potulne jak baranki, drzemią sobie, czasami zaczepią żeby im jakiegoś pluszaka porzucać, posiedzą pod biuriem i pogrzeją mi nogi. W domu nigdy nie rozrabiają, nie niszczą, nie gryzą mebli, nic, święte pieseczki. Z tą pomocą to wiesz ... mąż pracuje, ja też ale ja mam wolny zawód, często pracuję w domu także opieka nad nimi spada na mnie :) Niestety też nie mamy domu z ogrodem .. a nawet mieszkanka z ogrodem ... mamy całkiem normalne mieszkanie, tyle że w domu przylegającym do parku ... Chyba będzie trzeba się rozejżeć za jakąś miejscówką z "wybiegiem" ... wzdech
  16. Przyszły ciężkie czasy dla mnie właścicelki dwóch młodych psiaków. Piszę więc do was z proźbą, głównie z proźbą do innych właścicieli psów sztuk dwie .... o wsparcie, bo przyznam szczerze nastąpił nieoczekiwany kryzyz ... wracam ze spacerów i mam ochotę udusic swoje psinki gołymi rękoma ! A przecież ... Wygląda to tak. Mój małżonek ma beagla Bebę a ja mam goldenkę Kuki. Jakimś cudem mieszkamy wszyscy razem w domu w wielkiej zgodzie. Wcześniej nigdy nie miałam psa ... nie wydawało mi sie też że dwa psy to wiekszy problem niż jeden pies ... Dopuki były szczeniaczkami wszystko bylo sielsko, 2 razy więcej machania mopem ale za to 2 razy więcej szczeniakowej radości ... Teraz też jest dwa razy więcej wszystkiego - siły, psot, brykania, ciągnięcia, ucieczek, napadnietych sąsiadów, pożartych śmieci , zarzyganych foteli w samochodzie itd itp .... Dwa psy i każdy ma kiełbie we łbie .... JAK NIE ZWARJOWAĆ Z NIMI? Obie sa przemiłe, chodzimy z nimi na szkolenia, dbamy i chuchamy, stosujemy wszytkie zasady ustalania hierarhi w stadzie .... robimy wszystko co trzeba :) Nie w tym problem że nie wiem co robić... raczej w tym że w książkach to pięknie wychodz - ale niczym są te książkowe porady w obliczu siły i przewrotności dwóch rozbrykanych szczeniaków, no juniorków już , bo skończyły 6 miesięcy ... I przyznam się szczerze że mam kryzys poważny, wracam z każdego spaceru z nimi zmeczona strasznie, zdenerwowana, rece mam coraz dłuższe ( psiaki mają coraz więcej siły) głowę coraz bardziej spuchniętą ze stresów ... Zaczynam sie zastanawiać czy nie popełniliśmy błędu z drugim psem. Jak to zorganizowac wszytko żeby nie zwarjować , żeby się dało normalnie z tymi psiakami. Jak przetrzymać okres ich dorastania? I CZY TO SIĘ KIEDYŚ USPOKOI WOGÓE? Był moment kiedy myślałam że moze trzeba jednego oddać, tak podpowiadał rozsadek .. już miałam wzję ja dwa potworne psy,dwójka dzieci w wieku przeczkolnym trzymająca sztamę z tymi kudłatymi potworami - d o m w a r j a t ó w ... Ale nie umiem żadnego oddać, nie umielibyśmy wybrać którego no i tak naprawdę nie chcemy tego. Staram sie więc uzbroić w cierpliwość .... Ale co tak naprawde mnie czeka? Jak wam się żyje z dwoma psami? jak to robicie? Jakie przyjemnosci w tym znajdujecie? Czy mając dwa psy da się je ułozyc tak zeby sie słuchały nas a nie siebie nawzajem tylko ... czy to już zaswsze zostaje tak "psia paczka kontra zgredy" ? Pozdrawiam i mam nadzieję że znajdę w was wsparcie ... Agnieszka
  17. Wybraliśmy się wkońcu do doktora okulisty :) Tak puźno bo goldence się znacznie poprawiły oczka ... ale stwierdziłam że kożystajac z wolnego czasu pujdę chociazby zweryfikować opinię wcześniejszego weterynarza że powiki psu nalezy zoperowac bo zawsze będa tak łzawić. No i okazało się że: 1. Łzawią bo psiak ma wirusa ( przepraszam ale nie zapamiętałam nazwy) , podobno Warszawskie parki są już całe zainfekowane. Wirus ten żyje sobie pod trzecią powieka oka, organizm psa broni się przed nim zamykając go w bąbelki z wydzieliną, te bąbelki na powiece zaś trą powierzchnie oka i stąd ciągłe podrażnienia Pieski (bo wziełam ze sobą i drugiego psa, któremu oczy nie łzawią ale okazało się że i on jest zarażny) dostały kropelki mexitrol. Jeśli krople nie wyleczą oczu to następnym krokiem ma być drobny zabieg chirurgiczny polegający na wyczyszczeniu powieki z tych bąbelków :) 2. Zdaniem doktora Garncarza operacja powiek (bo goldenka ma je faktycznie nieco opadające) nie ma sensu narazie ... bo być może po wyleczeniu wirusa oczy będę ok i wystarczy tylko o nie dbac a pozatym psina będzie rosła do 20 mięsiąca życie i być może zmienią się jej te powieki jeszcze na lepsze :) Bardzo serdecznie dziękuje za kontakt do pana Garncarza :) , zwykły weterynarz nie miałby możliwosi tak dokładnego badania wzroku i pies by sie męczył. No i faktycznie jako osoba jest przemiły i niezwykle ciepły :) Posdrawiam , Agnieszka
  18. Dziękuję ślicznie. Nad morze wkońcu się nie wybrałam, w ciemno jakoś nie chciałam jechać .. sama kiedyś owszem często mi się zdarzało ale z 2 psami ... jakoś mam takie odczucia ze polska infrastruktura turystyczna nie jest przyjazna psom. Za to znalazłam cudne miejsce w Beskidach, gospodarstwo agroturystyczne, ale bardzo malownicze, na odludziu, właściciele przemili, wegetarjanie i ludzie niezwykle ciepło odnoszący się do perspektywy goszczenia u siebie panny z dwójką rozwydrzonych psiaków :) Także wrześniowy urlop zapowiada się niezwykle miło :) Pozdrawiam serdecznie :) A nad morze pewnie wiosną :) jak sie uda znaleść jakieś sprawdzone miejsce :)
  19. hie hie Dzień dobry. Może dalsze doniesienia z życia małego beagla i jego kumpelki :> Dziewczyny mają sie dobrze. Świetnie wręcz ... Teraz mają po 6 miesięcy, nowe żabki już wyrosly. Strat meblowo ścianowo, tekstylianych nie ma :) Jedyne co poddały destrukcji to słomkowe japonki-klapki mojego męża .... sam sobie winien :> takie fajne były ... Co do charakteru to Beba - beagielka jest użekająco optymistycznym psem ... naprawdę serce rośnie jak sie widzi ją brykającą po łące . Jest niezywkle chętna do zabawy ... Uczą się obie z goldenka tak samo,chociaż Beba jest o wiele większą cwaniarą. Kuki - goldenka to taka troszkę pierodła :) Słodka niesamowicie ale wydaje się mniej rozgarnięta :) no i trzeba przyznac ze jest bardziej uparta. Myslę że jest jakimś wcieleniem Ghandiego - opracowala metodę "biernego oporu" do perfekcji... jak czegoś nie chce to kładzie się albo odwraca głowę i udaje że jej nie ma :lol: i ani rusz ... Z beaglowych "odstraszaczy i zniechecaczy" ja mogę co do tej pory potwierdzic jeden ... chociaż jest i on nie jest właściwie wadą rasy raczej cechą ktorą jak widze teraz bardzo trzeba wziąść pod uwagę... One naprawdę uwielbiaja brykać. Beba mi usycha na smyczy jak nie mogę jej spuścić ... puszczona wolno dostaje skrzydeł. Więc jeśli ktoś nie lubi biegać po lesie, parku, łąkach i generalnie woli spokojniejsze tępo to faktyznie nie jest to pies dla niego. Przy mojem beagielce trzeba trochę poszaleć na trawie razem z nią ... zainteresować ją jakąś zabawą... zaangażować się w jej psie sprawki ... inaczej traci nami zainteresowanie ... Znowu się rozpisuję ....o rany ....
  20. Cześć. Koniec sezonu urlopowego więc liczę że ktoś będzie miał dla mnie jakieś pomyślne wieści. Mam ochotę pojechac nad morze z psem :) najchętniej Hel albo okolice? Czy ktoś może mi polecić jakąś miłą kwaterę, pensjonat, gospodarstwo agroturystyczne? Pozdrawiam Agnieszka
  21. Obawiam się że ostrzeżenia że niemowle i szczeniak to prosta droga do tego żeby odejść od zdrowych zmysłów nie są takie nieuzasadnione. Ja wziełam do domu małą goldęnke kiedy pierwszy pies - beagielka była jeszcze szczeniakiem, no juniorem.... wychodząc z założenia że jeden czy dwa psy to mała już różnica a wychowując się razem będa szczęśliwsze ... Życie szybko zweryfikowało mój pomysł jako zdrowo szurnięty - jedne pies przes drugiego ma ciekawsze pomysły - szczególnie na spacerach... młode pieski to naprawdę próba cierpliwości ... Życie z małym dzieckiem obserwuję u przyjaciółek (własnych nie mam jeszcze, a psy wzieliśmy specjalnie wcześniej żeby były odchowane kiedy będzie dziecko) i nie wyobrażam sobie połączenia obu sytuacji. Najlepszym testem są spacery z koleżanką- ja z psem ona z dzieckiem, albo odwiedziny u nich ... dziecko pełza ... psy mu kradą zabawki, dziecko zjada kłaki, psy włażą mu na głowę, mała płacze psy myślą ze to zabawa, dziecko wymiotuje psy to chcą zjeść, starsza pani w parku podchodzi i tarmosi dziecko za policzki w wózgu dzieck płacze pies włazi starszej pani obiema łapami do siatki z zakupami, albo brudnymi łapkami na czysty płaszcz, spieszy nam się dziecko chce dotknąć wszystkie roślinki psies chce właśnie połżyć się w kałuży ... ooo w kałuży jest najfajniej, albo w fosie albo w rowie ze szlamem .... a potem łapkami w szlamie próbuję zaczepiać dziecko ... i miliony takich przykładów ... dom z małym dzieckiem przypomina dom warjatów :) dom z małym psem przypomina dom warjatów ... a zoboma :lol:
  22. Weterynarz twierdził że ma nieco opadające powieki ... i że można to operować ... No ale piesek jest młodziutki więc wolała by, poczekac z rozwarzaniem jakichkolwiek zabiegów jak dorośnie (tym bardziej że stwierdził że "nieco" czyli nie jest to jakieś patologiczne, raczej skłonność niż choroba) Dzięki za kontakt do okulisty :) faktcyznie pujdę pokazać mu te oczęta zapłakane :) Pewnie będzie się też mógł lepiej ustosunkować do "nieco opadających" powiek ... nie chcę niczego zaniedbać ale z drugiej strony wolała bym nie nękać psa niepotrzebnymi zabiegami i wizytami u weterynarzy :) Pozdrawiam...
  23. Mojej 5 miesięcznej goldence ciągle łzawią oczy. Po prostu wygląda jak by cały czas płakała. Nie wygląda to na zapalenie (weterynarz ją oglądał) łzy to łzy po prostu, nie ma zaropiałych tych oczu... wpuszczam jej krople homeopatyczne kojące, nic, teraz normalne krople, też nic ... Z czego to może wynikać? Może szczeniaki goldenów (albo innych ras z tendencjado opadających powiek ) miewają takie dolegliwości i nie ma co z tym jakoś zajadle walczyć? Czy takie załzawione oczy , być może podrażnione z jakiegoś powodu mogą prowadzić do poważniejszych probelmów z oczami? Pozdrawiam :) Agnieszka
  24. Wybieramy się z meżem do psiego przedszkola :) Ja z jedną on się zajmie drugą. Potem pewnie teżjakieś szkolenie znajdziemy jak już dorosną. Czasami martwię się tez troszkę że dwa szczeniaki wychowywane razem będą zawsze bardziej skupione na sobie nawzajem niżna ludzkiej części rodziny :) a bez takiego zainteresowania ciężko może być wyegzekwować od nich różne rzeczy :) Czy macie może pomysły na jakieś zabawy , które były by powiedzmy edukacyjne czy też wzmacniające więź z psa z człowiekiem? Nasze psiaki są jeszcze dość małe i nie łapiąjeszcze takich zabaw jak aportowanie czy jakieś bardziej skomplikowane sprawy. PIłeczkę aportuje tylko beagielka :) Pozdrawiam Agnieszka
×
×
  • Create New...