Jump to content
Dogomania

kiwi

Members
  • Posts

    5698
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kiwi

  1. hmm... zaczynam utwierdzac sie w pzrekonaniu ze to ja jestem nienormalna:) wyglada na to ze nei ebdzie tak zle staramy sie zeby cale przedpoludnie piesek bawil sie sam, tulimy dopeiro po poludniu i jak narazie fajnie mu idzie w ogrodzie zostaje juz sam i czuje wtedy prawdziwa pasje przesadania kwiatkow :lol: podobnie jak juz mozemy bez zadnego placzu zamykac sie w lazience a nawet w ogrodzie siedziec keidy on drzemie - mam nadzieje ze kuma ze jest sam :silly: no i zaczynac bedziemy proby z zaostawianiem oczywiscie po uprzednim zmeczeniu psa i ignorowaniu lekkim przez 15 minut coby mu nie bylo tak przykro i rzecz jasna smakolykiem:) ech,... po prostu po tymjak zastawalam czesto ni z tego niz owego poprzesadzane kwiatk, demolke w domu i wymienialam drzwi dwa razy mam uraz i mam wrazenie ze zaden pies nie moze zostac sam... ciesze sie ze inni maja psy ktore faktycznei zostaja same! :)
  2. klateczka.. powiedzmy z ebedzie to ostatecznosc.. ajk naarzie zaopatrzylismy sie w spray ktorym ebdziemy psikac kable ktorych se nie da schowac, kanapy i listwy.. i jestesmy dobrej mysli, bo wczoraj w nocy jak go zlapalo na amory a wszyscy poszli spac i nikt sie nie obudzil to przewracalw kuchni butelki z woda mineralna - na szczescie zamkniete ale nie zlapas sie za gryzienie niczego ;) a gryzaki napewno, on juz ma cala mase zabawek i mam nadzieje ze jak dorzuce cos nowego trzymajcie kciuki:)
  3. stosujemy zasady wlasnie z nie robeiniem z wyjscia wielkiego halo,a takze staramy se pieska przez pol dnia nie piescic za bardzo, zeby umial sam sie bawic.. niedlugo pierwsza proba zobaczymy ja mam wrazenie ze to my mamy spaczona psychike po tym co zwyklismy zastawac w domu... probujemy sie z tego leczyc:) dzieki za wsparcie:)
  4. moj poprzedni poes byl wyrzucony przez poprzednich wlascicieli i przygarniety przez nas, mial mnostwo milosci i byl mega wybiegany bo mamy bardzo duzy ogrod a do tego spacery, po prostu ajkk zostawal sam to wpadal w histerie... a jak zostal sam w ogrodzie to wyl, jak zrozumial a szczenie z nami jest caly czas i ma cala mase kontaktu, juz jest lepiej, pozwala nam wyjsc na 5 minut:) mam nadziej ze bedzie dobrze:) po prostu wszstkie jamniki ktore znam nie moga zostawac same w domu a moj byl szczegolnym przypadkiem dlategp pytam czy dobrze wychowane jamniczki tez niszcza, czy wszystkie tak maja czy tylko te co ja znam, bo ciagle mam taka nadzieje:)
  5. witam. mialma jamnika jednak umarl:( postanowilismy kupic nowego i etraz w domu mamy 8 tygodniowego jamniczka i oromniasty problem poprzednik byl przygarniety i gdy zostal w domu wszytko niszczyl - po ok 6 latach pobytu u nas mu zaczelo przechodzic i mogl zostac na 2 godzinki inaczej musial zostawac w ogrodzie. myslelismy ze jak szczeniak bedzie nauczony od malego zostawac w domu to problemu nie bedzie. tymczasem dzisija probowalismy go zostawic na 10 minut i juz slychac bylo za zdrwaimi jaki jest zly i przegryzl kabel od sluchawek i biegal po calym domu:( i jest to dla nas straszny problem bo za dwa tygodnie musimy go zostawiac samego! nie wiemy teraz co zrobic:( czy wasze jamniki zostaja same w domu?? jesli tak to jak je tego nauczyliscie? wiem ze tematow na dogomanii o tym jest juz sporo ale jamniki sa pod tym wzgledem szczegolne!! nei wiemy co mamy robic:( jak wy probowaliscie? slyszalam o sedalinie ale to dopeiro 8 tygodniowy szczeniak nie wiem czy mozna.... HELP!
  6. nie wytrzymal :cry: jeszcze tego samego ranka co napisalam poprzedniego posta umarl... cala noc walczyl ale braklo mu sil :cry: mama moja pomagala mu do konca, nosila go na rekach kiedy chcial, pomagala we wszystkim jak tylko mogla... mimo to nie dal rady :cry: ostatkiem sil poprosil zbey go na dwor zaniesc i ukryl sie w tujach i przewrocil....... minely 3 dni a my dalej nie potrafimy sie z tym pogodzic... nie wyobrazam sobie powrotu do pustego domu :cry: moi rodzice nie moga wyrzymac pustki i ciszy :Cry: nadal nie moge w to uwierzyc :cry:
  7. :((( postanowilam podlaczyc sie do tematu:( od kilku tygodni moj pies szybko sie meczyl i zaczal miec ataki padaczkowe, pojechalismy wiec do weta, okazalo sie ze prawdopodobnie mial tasiemca albo innego pasozyta i ataki ustapily jak narzie po odrobaczeniu... przez dwa tygodnie wszystko bylo w porzadku tylkos ie strasznie szybko meczyl.. na poczatku myslelismy ze to ze starosci bo juz ma 9 latek hcoc jak na jamnika to i tak niewiele, i po wizycie u weterynarza i wsyztkich badaniach okazalo sie ze ma trzykrotnie powiekszone serduszko.... i stan jest bardzo ciezki:(( nawte nei moge o tym myslec , tym bardziej ze ejstem teraz zagranica i wracam dopiero za meisiac a wszytko wskazuje ze on tyle nei wytrzyma... na dodatek te upaly go wykanczaja, ciagle podobno dyszy nie moze juz wejsc po schodach, nawet nei wyobrazam sobie najgorszego bo nie potrafie ;((( rzodzice sa stalymi pacjentami u lekarza, wlasnie pojechali znow bo malenki mial straszne problemy z oddychaniem ... dostaje leki ale wcale nie wyg;adaj ajkby mu pomagaly, zreszta weterynarz jak zobaczyl takie wielkie serducho to pwoiedzial ze nei ukrywa ze stan jest bardzo ciezki i najgorsze moze nadejsc w kazdej chwili:( niew iem co mam robic, nawet nie ma mnie przy nim, czy komus z was udalo sie wytrzymac dluzej z takim ciezkim stanem serduszka? boje sie okropnie z enie przezyje nawet dzisiejszej nocy;(((
×
×
  • Create New...