Ja sie najczęściej witam z psami, chyba że jestem zawalona torbami albo wykończona mimo to nie wyją. Kiedyś też radziłam nie witać sie na przywitanie z psem, ale po obserwacjach stwierdzam że to ma praktycznie zerowy wpływ.
Saba piszczała jak zostawała sama (a ja wychodziłam z Fioną) i nawet wybieganie nie skutkowało, tylko przyzwyczajenie z czasem do takich sytuacji.
Więc naprawdę nie ma złotego środka, jest ich masa i trzeba wybrać odpowiedni dla swojego psa.