Jump to content
Dogomania

maltanczyk89

Members
  • Posts

    95
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by maltanczyk89

  1. Przyszedł mi do głowy taki pomysł wiem że on nie zmieni stanu psychicznego psiny ,ale może pomoże finansowo .Może skontaktować się z tymi osobami co go oddali powiedzieć że będzie się ponosić koszty utrzymania psa i skoro on "niby" już u nich miejsca nie ma ,to nich przynajmniej zobowiązują się opłacać utrzymanie psa jego ewentualne leki itp. ,ustalić z nimi jakąś kwotę miesięczna lub tygodniową .
  2. Jak by rodzice uczyli dziecko od samego początku jak ma się zachowywać i dbać o psa to by nie mieli takiego problemu ,ale jak przynieśli psa i powiedzieli że ma nową zabawkę to traktował jak zabawkę a nie jak żywe stworzenie .
  3. Dla mnie największą głupotą jaką popełniają ludzie to jest wzięcie psa lub kupienia bo dziecko chce ,wiedzą o tym że nie mają czasu dla psa no ale przecież jak dziecku odmówić jak chce .
  4. A bo oni sadzą że jak jest ze schroniska to jest "gorszy" nie zasługuje na dobre traktowanie ,a jak kupią rasowego i dużo za niego zapłacą to wtedy już mają "przymus" dobrej opieki bo przecież tyle zapłacili .
  5. I jak tu być pewnym że pieska oddaje się w dobre ręce :-(
  6. Niech sobie leży na tej pierzynce i odpoczywa ,wiedziałam że są ludzie bezwzględni dla zwierząt ale nie aż do takiego stopnia.....:-(
  7. Najgorsze jest to że jest ogromna liczba ludzi którzy uważają "to tylko pies".....To ja się pytam czy on nie czuje że go boli ,nie ma uczuć jest pluszową zabawką która się znudzi to wyrzuca się ja bo jest "za stara i nie modna" .Prawda jest taka że pies w wielu przypadkach jest najlepszym przyjacielem ,tak było w moim .....:-(
  8. Mnie to zawsze jedno zastanawia że na początku ludzie z miłą chęcią chcą się podjąć opieki nad psem a pózniej przez ich zaniedbania , niedopilnowania lub już "znudzenie" psem ,psy tak wyglądają jak ten .Po prostu nie mieści mi się to w głowie albo się podejmuję opieki albo nie takie jest moje zdanie .Musiałam to z siebie wyrzucić ,po prostu boli mnie to.....
  9. Naprawdę współczuję Ci :-( Co ci ludzie wyprawiają że rozsypują takie świństwa .Około 2 lata temu u mnie na osiedlu były porozrzucane kawałki mięsa a w nich z tego co pamiętam była trutka na szczury .Więc jak wychodziłam z psem to chodziłam jak jego cień żeby czasem niczego do pyszczka nie złapał .Tak pomyślałam ,że może lepiej by było żebyś pieska zawiozła do szpitala dla zwierząt bo tam będzie cały czas pod obserwacją jak by się zaczęło coś niepokojącego dziać to natychmiast zareagują ,bo wiadomo jak się jest w domu to zawszę trochę czasu minie za nim się dojedzie do weterynarza .Trzymam kciuki musi być dobrze:)
  10. Wczoraj minął miesiąc jak go ze mną nie ma :-( .Niby się mówi że czas leczy rany ,a ja czuje się jak by stało się to parę dni temu a nie już miesiąc .Dość często mi się śni ,choć w nie których snach jak bym była obok niego ale on mnie nie widzi :-( .Oddała bym wszystko żeby jeszcze jeden jedyny raz go zobaczyć i przytulić .Czy to kiedyś przestanie boleć -nie sądzę.....
  11. Ja miałam podobny problem z moim maltańczykiem .On sobie wybierał ludzi którym daje się dotknąć ,jeden mój wujek też zawsze dawał coś jakiś smakołyk ale i tak nie było szans żeby go dotknął .Mi to się zdaje że piesek czuje się zagrożony że może kto ''zajmie jego miejsce'' i nie będzie na pierwszym miejscu .Mój mały to się jeszcze obrażał na mnie jak np. przyszły do mnie jakieś dzieci to już szoku dostawał bo to nie on był w centrum uwagi .
  12. Ja pierwszy raz będę na takiej wystawie .Mam nadzieję że spotkam jakąś miłą hodowle i pieska od niej który godnie zastąpi mojego pieska .Szperam w szafkach i szukam jego rodowodu ale nigdzie go nie widzę bo pomyślałam ,że jak bym znalazła to bym zobaczyła z jakiej hodowli był ( bo nie pamiętam ) to może jego mamusia jeszcze by miała miot i jego jakiegoś braciszka bym miała ,ale to chyba mało realne .
  13. Też się nad tym zastanawiam , ale jak na razie zaczynam zbierać pieniądze na maltańczyka ;) .W niedzielę jadę na wystawę psów bo jest w Łodzi podobno ma być 27 wystawianych maltańczyków więc jest szansa że jakaś fajna hodowla się znajdzie .Niby jestem z Łodzi ale jak będzie trzeba to pół polski po pieska pojadę .;)
  14. Dziękuję za stronkę .
  15. Tylko właśnie zależy mi żeby był to maltańczyk albo piesek w typie maltańczyka .Wiem że inne tez są piękne i kochane ale na obecną chwilę nie wyobrażam sobie innego :-( .
  16. Ja mieszkam w Łodzi .
  17. Ja mojego pieska można powiedzieć że tez przygarnęłam .Tak w skrócie znajomi znajomych mieli pieska kupili go jak to się często zdarza " bo dziecko chce " oni dla niego czasu nie mieli prawie cały dzień siedział sam w domu ,oddali go do swojej mamy ale tam też nie miał za dobrze bo był tam też mastif i się nie lubili .Więc maluch siedział w pokoju sam .Któregoś dnia mój chłopak z którym mieszkam opowiedział mi o nim ,ja wtedy nie wiedziałam jak wygląda pies maltańczyk ,ale popatrzyłam w necie poczytałam o rasie i się na niego zgodziłam i tak w wieku 8 miesięcy trafił do nas .Z początku się troszkę bał ale już pierwszej nocy wskoczył na łóżko i spał z nami .On był malutki ale charakterek to miał obcemu nie pozwolił się dotknąć jak widział że zajmuję się jakimś dzieckiem to się obrażał on to w ogóle dzieci nie lubił już z daleka na nie szczekał a jak jakieś chciało podejść to albo się chował za nogami albo od razu prosił żeby go na ręce brać .
  18. Przeglądam codzienne wątki psy do adopcji ,ale tak się czy w ogóle jakiś mi go zastąpi....Bardzo pragnę pieska lecz mam świadomość że takiego samego jak on to już nie znajdę .:-(
  19. Myślałam że z biegiem czasu jakoś przyzwyczaję się że nikt nie biega po domu ,ale nadal mam odruch jak bym gdzieś go widziała .Tak bardzo mi go brakuje ,doradzają mi żebym kupiła lub zaadoptowała jakiegoś pieska tylko że ja chcę takiego samego .Niby maltańczyki wszystkie takie same ,ale jak oglądam hodowle to ja dostrzegam różnice ,że jeden jest taki sam jak on a inny to już np. inaczej łapki układa jak leży .Wstawiła bym jakieś zdjęcie jego ale nie umiem tego zrobić .
  20. Też tak myślę żeby robić wszystko po kolei ,żeby czasem niczego nie przeoczyć .Właśnie rzecznik mi powiedział żeby zaczekać jak wszystko się wyjaśni w izbie weterynaryjnej jak oni ukarzą panią weterynarz a następnie z ich orzeczeniem o winie lekarza założyć sprawę cywilną .Ja po prostu czuję wewnętrzną potrzebę wyjaśnienia tej sprawy bo sądzę że jak ja z tym nic bym nie zrobiła to Bóg jeden wie ilu jeszcze pieską mogą tam podawać to świństwo .
  21. Skontaktowałam się z rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej opowiedziałam mu wszystko jak sprawa wygląda ,powiedział że mam duże podstawy do złożenia skargi , wiec podniosło mnie to trochę na duchu że nie próbował mnie jakoś spławić tylko wszystko opowiedział jak to będzie wyglądać .W tym tygodniu mam złożyć oficjalna skargę .Sprawa może potrwać najwyżej do 3 miesięcy .Następnie zakładam sprawę cywilną .Wiec trochę papierków i przesłuchań mnie czeka ale wiem że w słusznej sprawie .
  22. Właśnie czekam za telefonem od izby lekarsko -weterynaryjnej kiedy będzie przyjmował rzecznik odpowiedzialności zawodowej bo oczywiście oni nie wiedzą .Jak dzwoniłam to pani powiedziała że najlepiej bym napisała skargę i do nich wysłała bez żadnej wizyty u rzecznika ale znając życie jak bym tak zrobiła to moja skarga była by włożona do teczki i może łaskawie za miesiąc przeczytana .
  23. Mam tylko nadzieję że wszystko szybko się wyjaśni ale różnie to bywa na pewno będzie to babsko chciało się wykręcać .Dobrze że mam od niej wydruk z jej pieczątką i podpisem bo wiadomo jak teraz jest zawsze może coś w komputerze zmienić ,a tak to jak ja to mam to niech sobie teraz zmienia co chce żeby się bronic .
  24. Z miłą chęcią napisze na forum jej imię i nazwisko i adres przychodni ale pomyślałam sobie, że dopiero jak cała sprawa ruszy i zacznie się wyjaśniać, bo forum jest ogólnie dostępne i nie chce już w tym momencie weterynarza oczerniać z imienia i nazwiska .
  25. Mam nadzieję że nie zrobiła tego specjalnie ale to nie zmienia faktu że skoro jest weterynarzem to powinna się znać na lekach które podaje a nie dawać leki niedostępne dla psów .Jak zobaczyłam mojego malucha w szpitalu jak się dławi ,na łapkach ustać nie może serce mi pękło .To był mój pierwszy i wymarzony piesek on był moją rodziną......Nie odpuszczę tego co ona mu zrobiła specjalnie czy może nie i nie pozwolę na to żeby podawała takie świństwa innym pieskom jak nie wie co ma podać to niech idzie się doszkolić a nie po omacku leczy bezbronne psy .Omijając fakt że nie miała żadnych podstaw do podania silnych leków bo jak wcześniej pisałam on był zdrowy .
×
×
  • Create New...