-
Posts
241 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ajka
-
a mnie się baaaardzo podoba, jak Szpilka gwiżdże, normalnie przebiera się w kocyk i gwiżdże :lol: :lol:
-
oczywiście,że moja chrapie, i bez tego odgłosu nie mogłabym już chyba zasnąć :lol:
-
Nie chcę się za bardzo wymądrzać, zwłaszcza,że ja mam molosa, ale pies nie powinien rozwiązywać problemów w domu, a najwyraźniej uznał,że Twoja akcja wymaga jego interwencji i przywołał Cię do porządku.
-
piesia i kotek są i piekne i mądre, na pewno! Gratuluję cudowności :D
-
przy okazji tego tematu zadaję pytanie zupełnie nietoksyczne i proszę o poradę: nasza suka zjada: w południe mięso wołowe z ryżem (ewentualnie serca wołowe, cielęce,drobiowe,kiedy nie ma wolowiny) na noc sucha karma (1,5 miarki) ROyal Canin dla psów ras dużych + "wiadro" wody. oprócz tego arthoflex w dawkach zaleconych przez weta no i nie ukrywam to, wydębi od nas. czy w takiej sytuacji powinnam jej podawać can-vit? dodam,że pies mimo tego,że pies jest jak na majorkę "trzymany na chudo" i tak ze względów medycznych powinno zostać. No i zapomniałam dodać,że o surowych warzywach oraz owocach należy zapomnieć, nawet jeśli weźmie do pyska natychmiast z upodobaniem wciera i wmasowuje je w najbliższy napotkany mebel.
-
Netka, Twój piesio ma potrzeby duchowe, nie wolno tego zaniedbywać :lol: Ksiądz jakiś ludzki chyba był, nie stracił zimnej krwi. dbsst, litości mój pies ma prawie goły brzuszek, daj tę obiecaną fotkę, to może coś swymi koślawymi paluchami jej wydziergam. Na takie duże ubranko to juz nie liczę, w sklepie nie uświadczysz. :evilbat:
-
Rocki,ale tego iiiyyy....nie będzie jeśli zdecydujesz się walczyć o tego psa. Przecież nie pojąłeś tego tematu z myślą,że on teraz cierpi tylko co będzie po jego leczeniu. A po leczeniu Paco, po lekarstwach, które będzie przyjmował będzie z nim dużo lepiej, a przynajmniej są na to szanse. Wiem,że o niego walczysz,świadczą o tym przecież Twoje wizyty u wetów. Wiem,że niełatwo jest dziś wywalić z rękawa sporo kasy na takie leczenie. Ale skoro jesteście jeszcze przed operacją i zakładasz,że Cię ona nie zrujnuje do szczętu, to nie popadaj w rozpacz,że ona na pewno nie przyniesie efektów. Życzę Ci, żeby to czarnowidztwo odczepiło się od Ciebie, a jeśli chcesz to popytaj weta o psy, które są już po takiej operacji. Myśmy tak zrobili, nawet odwiedziliśmy ludzi z bernardynem po potrójnej ost, widzieliśmy zdjęcia rtg tego piecha i mimo że miał gorzej rozwiniętą masę mięśniową od dużo mniejszej i młodszej naszej suki to radził sobie bardzo dobrze, był utrapieniem właścicieli bo zamiast leżeć spokojnie skakał i łapał kury łążące po ich ogrodzie. Bardzo nam ten widok pomógł. Widok po operacji niestety nie napawa optymizmem, ale nawet nie wiedziałam skąd bierze się przysłowie,że na kimś coś się goi jak na psie. Naprawdę Inez po 1-2 m-cach była normalnym zdrowym psem. CZego i Wam obojgu życzę.
-
Cytat: Niestety podejrzewam ze ten pies sie mosi strasznie meczyc i niemowci z taki zywot niejest meczacy bo mosi byc Cóż podjerzewanie, że ktoś musi być nieszczęśliwy nie wiedząc tego na pewno jest nadużyciem, zwłaszcza jeśli z tego nie pewnego powodu chce się psa uśpić. Szlag mnie trafia kiedy z jednaj strony czytam, co robią ludzie "na psach w potrzebie" z drugiej strony kiedy feruje się tu pretensje,że nie chcę współczuć człowiekowi, który z powodu podejrzeń o brak szczęścia u psa chce go uśpić. Sorki, współczuję Rockiemu, że ma chorego psa ale bardziej współczuję jego psu, bo nie ma sznas wypowiedzieć się w tej kwestii.
-
Rocki, co ja myślę o kastracji psów? To nie ten temat,ale skrótowo napiszę: kastracja jest wskazana ze względu na nadmierą ilość psów w schroniskach i na ulicach. Jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów wychowawczych z psem nie zawsze przynosi efekty i nie jest przepisem na spokojnego psa. W celu rozluźnienia sytuacji oraz odrobiny autoironii,zaznaczę,że o kastracji populacji ludzkiej mam inne zdanie, cóż taka ze mnie feministka. Mam nadzieję,że wszyscy zrozmieją,że ostatnie zdanie to żart. Trzymaj się, Twój pies ma duże sznase na normalne życie.
-
Roki napisz, czy otrzymałeś moj priv
-
Cóż Rocki w kwestii niechcianych dzieci decydują panowie elit rządzących w wieku mocno poprodukcyjnym i nie będziemy o tym dyskutować bo rozpętamy tu burzę. W moim domu pies ma takie samo prawo do życia jak każdy inny członek rodziny. Więc odpowiadając Twojej tezie ja nie rozgraniczam i stosuję zasadę pies to też człowiek. Tyle tylko,że każdemu przysługują trochę inne prawa w domu tak jak np.: pies w domu nie sika a ja tak, pies czasem pożre jakąś skarpetkę ale mojemu dziecku surowo tego zabraniam. Nie mam rozwydrzonego dziecka ani niewychowanego psa. Mam też męża z dysplazją i 13 śrubami w lewej nodze po wypadku motorowym. Nie rozumiem dlaczego nie chce wyrazić zgody na eutanazję..... :o Ocena tego,czy jest szczęsliwy pozostaje oczywiście moją subiektywną opinią :evilbat: Co do operacji, była poważna, nie da się ukryć.Pies pozostał w klinice przez 8 dni. a powinien 14, zabraliśmy psa wcześniej ze względu na inne wcześniej od naszej umówione operacje. Lekarz zalecił przypiąć psa do kaloryfera,żeby jak najmniej się ruszał. Nie zrobiliśmy tego. zamiast tego zdemontowaliśmy lub wynieśliśmy wszystkie meble na które pies chciałby wskakiwać. Sunia poruszała się samodzielnie już 3 dnia po operacji, kiedy była już w domu nosiliśmy ją na dwór na siku i te inne. Pies wiedział,że to konieczność i nie chciał biegać ani pewnie nie miał na to ochoty.Po ok miesiącu poszła na pierwsze siku bez smyczy i poruszała się prawie całkiem sprawnie. Żadnej rehabilitacji nie przeprowadzaliśmy oprócz stopniowego i b.ostrożnego dawkowania ruchu. dziś porusza się jak każdy zdrowy pies, wspina się po górkach rozwijając masę mięśniową, biega normalnie i bawi się z innymi psami.Unikamy powierzchni nierównych z dziurami. Pies oprócz wyjść typowo toaletowych odbywa 1 dłuższy spacer dziennie,na smyczy i bez smyczy też, w trakcie tego spaceru odpoczywamy. Wiem, że obu bioder nie operuje się jednocześnie, zalecany odstęp to 8 tygodni. Powikłania pooperacyjne: typowe jak np. nie wybudzenie z narkozy. Preparaty wspomagające: arthoflex, jednak nie dawkujemy go przez cały czas, bo działa przeciwbólowo a chcemy zauważyć jeśli psa zacznie coś boleć. Decyzja o tej operacji jest trudna,lekarz powiedział,że nie operuje zdjęcia rtg lecz zwierzę,które cierpi objawy choroby. W przypadku Inez nie było ani dziś nie ma takich objawów. Tak więc mieliśmy do wyboru: zabezpieczyć psa przez potrójną osteotomię,albo czekać na ból i kiedy nastąpi zdecydować się na implant. Prawdę mówiąc do dziś nie wiem, czy nie powinniśmy zaczekać. Zalecam wizyty u KILKU lekarzy i rozsądną decyzję.
-
Metuś, no co Ty, na forum molosy Rocki ma nicka Boxer. To jedna i ta sama osoba
-
Rocki mam majorkę, dysplazja typu C, kiedy miała 7 m-c ( była z nami wtedy 1 m-c) lekarz przeprowadził operację potrójnej osteotomii. Ta operacja zabazpiecza przed dalszą degeneracją stawów, jednak można ją przeprowadzić na stawie we względnie dobrym stanie. Potrójna osteotomia zabezpiecza również przed wywichnięciami i bólem. Na drugą łapkę jest już za późno, pozostaje nam czekać a potem albo implant, albo wycięcie główki kości. To tyle względem szczegółów medycznych. A teraz o względach etycznych. Czy pies, który nie będzie okazem zdrowia jest dla Ciebie na tyle nieszczęśliwy, żeby go uśpić? Co powiesz o psach,które nie mają w ogóle łapek, poruszają się na wózkach? Widziałeś takie? Ja tak, jednego. Był to najbardziej kochany pies, szczęśliwy i pełni sprawny. O ile wiem Ty jesteś niepełnosprawny, czy jesteś naprawdę aż tak bardzo nieszczęśliwy, żeby podejmować tak potworną decyzję? Wszystkie operacje, które wymieniłam zabezpieczają psa przed bólem. Trzeba się przyłożyć i przypilnować psa, żeby nie "szalał" i przez to nie robił sobie krzywdy. TYLKO TYLE. To nie jest dla psa unieszczęśliwiające. Czy jeśli mam dzieciora, który dniami i nocami skacze mi po meblach demolując mieszkanie i łąmiąc sobie przy tym nogi to mam go uśpić, bo jeśli mu zabraniam to jest nieszczęśliwy, czy po prostu go wychować? Dysplazja jest poważną chorobą, ale to nie rak, który powoduje,że chory doświadcza oceanów bólu i nie ma szans na uleczenie. Eutanazja jest dopuszczalna jedynie wtedy, kiedy nie ma szans już na nic, tylko na potworne cierpienie. I decydujemy się na nią tylko i wyłącznie z powodu miłości i współczucia. Nasza suka jest psem radosnym,żywym w pełni sprawnym psychicznie i fizycznie. Nie spodziewaj się,że na tym forum,ktoś powie Ci coś innego, bo jak sądzę udzielają się tu ludzie,....ech, co tam ponoszą mnie emocje. Mam tylko nadzieję,że nie podjąłeś jeszcze decyzji a Twoje posty nie są próbą usprawiedliwiania się przed samym sobą i wytłumaczenia nam,że jeśli uśpisz psa to postąpisz słusznie. "Przewaliłam" masę materiałów o dysplazji jeśli potrzebujesz porad jak z nią walczyć napisz na priv. Na marginesie dodam,że "na majorkach" jest dziewczyna,która ma sunię z dysplazją E, teoretycznie w ogóle nie powinna się ruszać,widziałeś jej fotki, nikt by nie uwierzył,że można...a można,tylko trzeba chcieć. pozdrawiam
-
dawno mnie tu nie było...o karelkach powiadasz...zatem proszę bardzo - opowieść leśniczego: pewnego zimowego wieczora nastoletni syn ww. spryskawszy się "parfumą" matki,siostry,ojca i pewnie jeszcze dziadka przyoblekł swe ciało w podejrzane ubrania i wymknął się przez okno łazienki do ogrodu. Zapewne miał to być test czujności piesków. W celach obrony domu rzuciły się wszystkie pieski....z wyjątkiem karelków. Ciekawe, prawda? Sam właściciel był zaskoczony, bo to pieski bardzo czujne. Podobno jeden z nich z upodobaniem fika koziłki na podwórku, drugi ustawicznie chowa się za drzewem. Przepraszam,że wczesniej nic o nich nie napisałam, byłam pod wrażeniem tej podróży i spotkania, bo wcześniej nigdy nie widziałam tylu szczęśliwych psów na raz.
-
Mniam, pięknota, po prostu pięknota. Im częściej czytam tu o stafikach i je oglądam tym częściej marzy mi sie taki piesek. na razie jednak musi wystarczyć jeden....szkoda.
-
Wszystkim co wiem chętnie sie podzielę :)
-
Niestety, nie wniosę niczego nazbyt mądrego do tej dyskusji, mam molosa. Szpice podziwiam tylko z daleka lub na spacerach. Ale to podziw jest niekłamany dla piekna tych psów. I oto, co mnie dwa dni temu spotkało: Pojachałam z mężem pod Poznan kupować samochód od lesniczego. No i w momencie,kiedy zawitałam do domostwa wyżej wymienionego wsiąkłam....ściślej mowiąc samochód przestał mnie zupełnie interesować, bo zobaczyłam co następuje: dwa karelskie psy na niedźwiedzie dwie cudnej urody akity ( w tym jedna biała z długim włosem) i właśnie (jak zostałam poinstruowana przez gospodarzy, bo nie znałam wcześniej tej rasy) ŁAJKĘ ZACHODNIOSYBERYJSKĄ, psa, najstarszego z psów tam mieszkających. Nie muszę dodawać,że wszystkie psy były wprost przepiękne, leniwe w upale leżaly na werandzie, totalnie nas olewały. Pan Łajka był największym pieszczochem, pięknie umaszczony, przyjechał z jakiejś czeskiej hodowli.I te oczy...miodowe,zakochałam sie po prostu. chociaz nie jestem fanem polowań dowiedziałam się,że baaaardzo się na polowaniach sprawdza. Do pana Akity bałam sie podejść i to prawda, co tu pisza o akitach, samą postawą budzi szacunek. Nie wykazywał żadnych oznak zainteresowania moją osobą,absolutnie żadnych oznak agresji, po prostu był tak dostojny,że nie chciałam zakłócać mu spokoju. Za to Piękna Długowłosa Biała Pani Akita, poczatkowo schowana przed nami z powodu swojej szczekliwości, po wstępnej nieufoności polizała mnie po twarzy na koniec wizyty. Wybaczcie mi,bo ten post niczego nie zmieni w dyskusji. Po powrocie do domu rzuciłam się na kompa,żeby sprawdzić czy cokolwiek znajdę o łajkach, niestety głównie strony fińskie a tego języka ni w ząb nie znam. Post ten jest jedynie wyrazem mojego podziwu dla piękna tych psów, dla mnie są jak góry: surowe, piękne i dostojne. Kiedy się na nie patrzy słychać wiatr.
-
Elvisek, wet. powienien Ci cos poradzić, ja doszlam do tego,że to trawy stosując zasadę eliminacji. Najpierw alergia pokarmowa, potem analiza miejsc, w których bywamy, no wiesz czy byly tam remonty,jakies malowanie, lakierowanie itd.posłanie, zabawki... Ponieważ jesienią przeszło jak ręką odjął zostały pyłki. W tej chwili jak objawy sie pojawiają mam maść, no ale coż, najlepszym sposobem jest unikanie kontaktu z alergenem. Alergia to alergia, objawy możesz leczyć, ale podstawa to nie dopuszczać do ich powstania. To w wypadku pyłków trudne, ale da się z tym żyć. Zresztą, czy to jest w ogóle alergia musi zadecydować wet.. U nas wczesniej wet. pobierał zeskrobinę,zeby wykluczyć grzyby i takie inne. Nie wiem, co Ci poradzić, dobry wet. powinien opowiedziec Ci o wszystkim
-
Tak, jeśli to alergia to dobry wet. jest jak najbardziej wskazany. Twojej mamie wcale sie nie dziwię, bo ja w zeszłym roku jechałam do weta wyrywajac włosy z głowy, twierdząc,że to jakiś rak skory, kiedy zobaczyłam co się pojawilo na brzuchu psa. Wyglądało to tak: czerwony ok 1 cm. naciek,czy zgrubienie... naprawdę paskudnie. Oprócz tego masa czerwonych swędzących krostek, plamek. Żeby było ciekawiej tak traciła sierśc,że bałam się,że będę miała łysego psa. Na pocieszenie dodam,że ze wszystkim dość łatwo sobie poradziliśmy, w tym roku jest o wiele lepiej. DeDe jak sobie z tym radzisz? Mój pies preferuje wysokie trawy, gęste krzaki, nie mam sumienia od wiosny po jesień "pasać psa na betonie".
-
Alergia? Ten pomysł ma jak najbardziej sens, moja Inez ( tez nie boksio) jest alergiczką. Ma uczulenie na pyłki traw.
-
Jak to wet. wyśmiał? Nic nie powiedział? Moja suczka ma cos podobnego, mój mąż z uwielbieniem wyciska jej te "pryszcze" twierdząc,że to "psi trądzik". Czuje się do tego "upowazniony" od chwili, kiedy badaliśmy na usg dlaczego nasz psica nie ma jeszcze cieczki ( ma w tej chwili 18 m-cy). Ponieważ wet po tym usg stwierdził,że skoro ginekologicznie jest wszystko ok, to pies jest zaburzony hormonalnie i byc może cieczki w ogóle sie nie doczekamy. Wniosek? Skoro pies jest zaburzony hormonalnie to może miewać krostki. Czy jest to wniosek poprawny, nie mam pojęcia.Jestem z sunią u weta dosyć często, zakładam,że gdyby było coś nie tak, to by mi powiedział.Chociaż nigdy nic nie wiadomo, kto pyta nie błądzi, może ktoś nam jeszcze coś podpowie?
-
Tak, Sylwio, masz oczywiście rację, edukacja i rozwijanie świadomości to jest między innymi zadanie tego forum. WIELKIE BRAWA dla Ciebie i Twojej cierpliwości. :D
-
Drodzy Dogomaniacy, może jestem zbyt surowa, ale widziałam już takie obrazki, nawet wśród moich znajonych (niestety), kiedy to kupiony piękny piesek modnej rasy, za 250zł. stawał się nagle wielkim problemem, który nic innego nie robi tylko niszczy, zanieczyszcza mieszkanie, na domiar złego ośmiela się szczekać, albo chorować. Dla niejednej z moich "koleżanek-czyścioszek" nawet maleńki York byłby problemem, bo sierść ma długą, no i jest kłopot-bo trzeba czesać!!! Wszyscy kochamy swoje pociechy i co za tym idzie lubimy też często ludzi, którzy mają psy, chcielibyśmy,żeby takich ludzi w naszym otoczeniu było więcej. Ale trzeba pamiętać,że nie wszyscy nadają się na posiadaczy psa i tym należy, z całym szacunkiem odradzic posiadanie takowego. Na psa trzeba sobie w pewnym sensie zasłużyć, pies to nie dodatek do naszego fajnego domu, rodziny, ani nie zabawka dla dzieci. Pies to luksus i trzeba mieć okreslone cechy,możliwości i umiejętności żeby go "posiadać" Dlatego odradzam psa osobie (pewnie jeszcze b. młodej), która uważa,że bokser w piwnicy to rzecz oczywista.
-
Oto prosta odpowiedź dlaczego wet radzi szukać gdzie indziej tańszego lekarstwa: nie jest właścicielem gabinetu i nie ma wpływu na cenę sprzedawanych leków. Inne wyjaśnienie, jeśli jest jednak właścicielem gabinetu: oczyszcza się w ten sposób z zarzutu, że śrubuje ceny. poza tym apteki często informują o tańszym odpowiedniku przepisanego lekarstwa ( inny producent, inna nazwa a skład taki sam), gabinet nie ma takiego asortymentu jak apteka. I jeszcze jedno, znam ludzi, którzy w poszukiwaniu jakiegoś produktu taniej o 0,05 gr potrafią objeździć miasto wzdłuż i wszerz. Nie wazne,że na przejazdy, paliwo wydadzą więcej niż ta kilkugroszowa oszczędność. To się nazywa okazja.