Jump to content
Dogomania

ita

Members
  • Posts

    92
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ita

  1. bagi Dzięki. BOB zaskoczył mnie mocno i zabużył zaplanowany rozkład dnia. Na BIS-ie miałam fotki robić, a ponieważ sama biegałam 2 razy (BIS Junior i BIS) - zresztą, jak to często z włoszczyzną zupełnie nie zauważona - na zdjęcia już czasu nie było. To co zrobiłam kasia włoży na strony klubowe.
  2. amster Czy Ty przypadkiem koziorożec jesteś? Może bym nie ujęła tego tak, jak Ty, że ruch z genów wynika, ale po części to prawda. Na ruch wpływa wiele czynników, niekoniecznie dziedzicznych, związanych choćby z żywieniem, rozwojem mięśni i ściegien. Mnie głównie chodzi o to, że sposbu poruszania się dorosłego psa zmienić się nie da. Można pokazywać go w rożnych szybkościach i w ten sposób pewne rzeczy eksponować lub ukrywać, ale wiecej zrobić się nie da. :roll: Jeżeli zwierz ma np. luźne łokcie to bez problemu ustawimy go tak, że największy spec tego nie zobaczy, ale nie nauczymy psa, poruszać się tak, aby w ruchu tych lużnych łokci nie było widać. Pewne charakterystyczne cechy w ruchu związane są z budową, proporcjami, kątowaniem charakterystycznym dla określonej rasy. Przecież, gdyby tak nie było, każdy pies bez względu na rasę poruszałby się tak, jak inne - a chyba każdy widzi, że tak nie jest. :lol:
  3. amster O swoich rasach, to każdy sobie wyniki poczytać może i pomarzyć, że w przyszłym roku może uda się pojechać.. :) Mnie natomiast zastanawia, jaki sens ma wystawianie tam charcików (w typie wymaganym przez FCI - były Zwyc. Świata i dwukrotny Zwyc.Europy) przy angielskim wzorcu, który wymaga wadliwego w myśl wzorca FCI poruszania się. Wiele rzeczy można na wystawę przygotować, wręcz poprawić, odpowiednio pokazać, ale ruchu psa zmienić nie można...
  4. charciara Względem obycia i poprawnego zachowania naszych ukochanych. :roll: Byłam kiedyś z moim Bambusem u znajomej w Holandii. Razem pojechałyśmy do Belgii na wystawę, a po powrocie już w domu, jej "kenelowce" zmęczone zasiadły na kanapie, a Bambus krążył obserwując przygotowania do obiado-kolacji. Kiedy na stole (ławie) pojawiło się jedzenie, mój "dobrze wychowany" niewiele myśląc skoczył przez stół, złapał kotleta i wylądował na kanapie na kolanach oniemiałego z wrażenia ojca mojej znajomej - po czym spokojnie rozpoczął konsumpcję. :lol: W komentarzu usłyszałam tylko, że te polskie charciki to trochę "crazy", a wogóle to się Bambusowi nagroda za BOG II należała. :oops:
  5. Jakoś mało widzę radości na tym charcim forum z wygranej whippetki. A chyba cieszyć się powinni wszyscy nie dość, że chart to jeszcze jej miotowego brata w Polsce mamy. :lol: :lol: :lol: Wczoraj kilka razy w migawkach na tvn24 widziałam tę ślicznotkę i tak mi się przypomniało, jak 12 lat temu doceniłam tv z satelity - mogąc po raz pierwszy na żywo oglądać jej wspaniałą poprzedniczkę wygrywającą Crafts BIS :klacz: Tilia Chyba Ci cena Twoich "marzeń" o małych Szarych jeszcze nieco wzrośnie :roll: amster Nic się ie chwaliłeś, że jedziesz - czy razem z "gorzowską grupą" byłeś?
  6. Bardzo miły temat, a ja ciągle po ostatniej eskapadzie (Graz '04 ) w niedoczasie jestem i robota na mnie czeka, ale choć jeden ciekawy pomysł włoszczyzny wspomnę. Otóż, jak wiadomo charciki zwykle nie niszczą i daleko im w wyczynach do charciej wspólnoty. Z kradzieżami też ze względu na swój rozmiar kłopoty miewają, ale w skakaniu nikt ich nie pokona :lol: Otóż w pewien wigilijny wieczór spędzany w "psim" polsko-niemieckim gronie niejaka Edusia dokonała niezwykle imponującego wyczynu wskakując w wazę z czerwonym barszczem. Efekty kolorystyczne były podobno niezwykle ciekawe, barsz na szczęście nie był zbyt gorący, więc akrobatce nic się nie stało, a Niemcy już przez dwadzieścia lat wspominają "polską wigilię" :lol:
  7. ita

    Podpatrzone

    Tilia Móc to mogą - to tylko o skuteczność chodzi. Po kilku próbach udaje się uzyskać miot o liczbie sztuk jedna - co włoszczyźnie urodzenie takiego "miotu" bardzo utrudnia i często kończy się cesarką. Amerykanie i owszem działają w tym zakresie, ale oni liczebność miotów (normalnie) mają znacznie wyższą (5 szt.) niż w Europie (3 szt) - my w Polsce mamy średnio 2,5 .
  8. ita

    Podpatrzone

    Tilia U Szarych, jak próbówki i mrożonki wchodzą w grę, to te marzenia wcale nie takie nierealne... U mnie to gorsza sprawa :lol:
  9. ita

    Podpatrzone

    Witam, jak tylko o Szarych więcej, to od razu odzew mamy. Pozdrowienia dla kosmatych przesyła włoszczyzna :lol: :lol: :lol:
  10. ita

    Podpatrzone

    No tak, to mogę sobie teraz pooglądać :lol: Myślę, że wyboru któregokolwiek Kilbourne'a w celach matrymonialnych można tylko pogratulować. Czy on był w Dormundzie w zeszłym roku (zgłoszony to był)? Niestety ja Szarych nie oglądałam... :roll: No, to na razie marzymy...
  11. ita

    Podpatrzone

    Fotka coś mi się nie otwiera, wrzuć mi na priv Może już go gdzieś widziałam? Jednak to trzeba na żywo zobaczyć, ja to wogóle preferuje tego typu oglądanie w warunkach domowych (nie na wystawie) O wyjazdach będziem myśleć - im wiecej nas będzie, tym lepiej :lol: :lol: :lol:
  12. ita

    Podpatrzone

    No tak - marzenia i plany... Ja jak wyjdę z młodzieży, to Intera chciałabym zacząć. A gdzie się na wystawy wybierasz z tym kończeniem, bo tu już problem obgadywałam z Gochą :agrue: a jakoś Ciebie z wyjazdami nie pamiętam. Któż to ten tatuś wymarzony, zdradż może :roll:
  13. ita

    Podpatrzone

    Aż z wrażenia o tych imionach zapomniałam. :lol: Apropos Fratello - rzeczywiście ładne, a siostrą Siciliany jest Sorella - siostra. Siciliana zresztą Cecylką miała być zwana, ale tak jakoś ciągnęła na smyczy od młodości, że Ciuchcia do niej przylgnęło. :lol:
  14. ita

    Podpatrzone

    Pomysł na imiona, to dobry początek :lol: Później już wszystko jakoś idzie, tym bardziej, że tatuś już upatrzony. Na mnie zawsze problem odpowiedniego tatusia, dość hamująco wpływa :angel: Coraz wyraźniej widzę, że czas Czeciej nadejdzie :lol:
  15. ita

    Podpatrzone

    Co najważniejsze bardzo do polskich pasują :lol: Jednak polskie imiona nigdy nie pasowały mi do włoszczyzny i różne fazy nazewnicze już przechodziłam, ale zawsze z włoskim słownictwem związane :lol:
  16. ita

    Podpatrzone

    Ja Wam powiem, że wogóle z tym darciem się po imieniu (w szczególności na niezwykle "karne" charty) to zawsze miałam dużo problemów. Jako, że gwizdać nigdy nie umiałam, tylko "na palcach" dość długo stosowałam takie "na palcach" gwizdanie. Kiedyś mi jednak przyszło do głowy, że z tego już chyba "wyrosłam" - no jeszcze na łące to tak, ale w parku w W-wie... :lol: Ostatnio ponownie wróciłam do imion
  17. ita

    Podpatrzone

    Amster To jest cudowne, jak tak człowiekowi coś z tego "papierowego" imionka pasuje. U mnie najgorsze jest to, że u nas takie imię się nigdy nie przyjmuje. Jak już zmiana nie dotyczy szczeniaka u mnie urodzonego, którego imię wymyślam przecież sama - to pół biedy. Ale kiedy sama to wymyślam, z odpowiednimi skrótami do wołania i to się nie przyjmuje, to jestem załamana :roll:
  18. ita

    Podpatrzone

    Tilia " Mała" absolutnie nie, bo ona dobrze wie, że jest całkiem duża. :roll: Natomiast Druga, to zupełnie inna sprawa. Każdy pies wiedzieć powinien, że jest pierwszy i najważniejszy (przynajmniej w pewnym zakresie). :lol: Charciara Wiem, jaki to problem, jak lata takie małe po domu i niewiadomo, jak się do niego zwracać - u mnie kiedyś taka "mała czarna" latała i w końcu wyszła nam z tego Nesca. Jej tatuś był moim pierwszym czarnym charcikiem - samo jego pojawienie się w domu było zupełnie nieplanowe i to zupełnie inna historia. Ale imię - jak zrozumiałam, że go nie oddam - jakoś, tak mi samo znienacka wypłynęło Bambus. Cos tak, jak Krzyś u Ciebie.
  19. ita

    Podpatrzone

    Ja przepraszam, że się wtrącam, ale z tymi imionami to i tak zawsze jest kłopot. :lol: Ja myślę przez pół roku, jak mam sobie zostawić szczenię, jak ma mieć na imię i ostatnio np. wymyśliłam Romka (oficjalnie Romana - Rzymianka dla włoszczyzny OK tym bardziej, że starszą siostrę ma Sicilianę - Sycylijkę). Jak przyjechali z tatuażem, dziecko moje się wtrąca, jakie jeszcze te imiona mam, bo ta Romka, to jakoś tak nie bardzo. No to mu podaję inne - wybrał Rosamaria i miało się wołać Rózia lub Marysia. Zaraz po tatuowaniu stwierdził, no to Rosamaria (łacińska nazwa marihuany) - to Marycha może być, ale będzie " Koks" - no i tak już zostało. :roll: Nigdy jeszcze nie udało mi się nazwać szczeniaka tak, jak później go sie nazywało - choć pierwszemu charcikowi imię w papierach zmieniałam... Apropos Drugiej, to dla mnie tak z fotki ona raczej Rozczochrana powinna się nazywać, bo przecież Druga to psa może w kompleksy wpędzić :lol: :lol: :lol:
  20. ita

    Podpatrzone

    Włoszczyzna zdecydowanie wiatru nienawidzi i tylko patrzy, jak do domu wrócić.:lol: Szaleństwa chyba największe są na piasku, chociaż czasami zwykła łąka też wystarczy...
  21. Rotti Ja z Warszawy jestem, już gdzieś pisałam :lol: Wrocław mi nie straszny, wiesz ja już w tym roku byłam w Budapeszcie i Rzeszowie. :lol: :lol:
  22. Rotti Mnie to tą propozycją przypomniałaś dawne czasy treningów w W-wie na Służewcu, że aż sie zalogowałam i odezwałam do Was. :lol: Dla mnie ten Wrocław trochę daleko, ale kto wie - nie wykluczam, że się wybiorę :lol: :lol: :lol:
  23. Ja nic nie sugeruję, tylko w szare należy uwierzyć. :lol: Wozić, przyzwyczajać... Nie masz pojęcia, jak "strachliwe" były moje pierwsze charciki, w końcu biegały z ogromną radościa... :sweetCyb: Szkoda, że tych imprez mamy tak mało, ale wszystko przed nami - trzeba się jakoś zorganizować
  24. Na stres dla charta inne są rzeczy :lol: Miałam taką jedną "bohaterkę", co w zupełną panikę wpadała, jak większego kalibru charty na treningu (tak, tak - mieliśmy wtedy w W-wie treningi) zobaczyła. Smakołyki wogóle dla niej nie istniały, bo niejadkiem była. Równocześnie wszystko co żywe, ganiała z ogromnym zapałem... Jeżdziłam na te treningi i właściwie już straciłam nadzieję i raptem udało jej się na wsi kurczaka złapać. Nawet mu nic nie zrobiła, ale na nastepnym treningu pobiegła i zawsze już biegała. Malutka była i w trawie nie było jej widać, ale tak zawodziła goniąc, ze na całym stadionie było słychać :lol:
  25. Ja to zupełnie na poważnie z tymi zakąskami. Mojemu pierwszemu charcikowi włożyliśmy chyba kawałek kanapki - już nie pamiętam, to tyle lat temu - zadziałało od razu :lol:
×
×
  • Create New...