Jump to content
Dogomania

azjofanka

Members
  • Posts

    59
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by azjofanka

  1. Dziekuję bardzo w imieniu Wostoka za wszą pomoc i wsparcie. Bardzo mi sie podoba to "w górę piesku". Cały czas nie mam zdjęć. Trochę się zaczynam złościć - mnie chba bardziej zależy niż jago właścicielce, ale po smierci męża w sumie nic dziwnego, że nie ma głowy. Cóż cierpliwie będę się przypominać i spytam czy mogę umieścić jej numer telefonu. Dziś po południu dzwonie znowu. Do góry piesku!!
  2. :-( Bardzo mi smutno pisać taki post. Obecna właścicielka mojego szczeniaka [B]Wostoka Reatum[/B] (3 lata) zadzwoniła z prośbą abym znalazła dla niego nowy dom. Zmarł jej mąż, który zajmował sie psem, syn wyjechał do internatu a ona została z nim sama. Niestety nie radzi sobie z nim - on jej nie słucha i ucieka kłusować do lasu. Nie ma go z kim zostawiać gdy jedzie do syna czy rodziny. Nieżyjący właściciel Wostoka był z nim bardzo zwiazany i bardzo z niego zadowolony - kilkakrotnie z nim rozmawiałam przez te 3 lata kiedy Wostok był u niego. Planował go wystawiać ale nigdy chyba tego nie zrealizował. [B]Rodowód, fotki rodziców i fotki Wostoka - szczeniaka[/B] są namojej stronie [URL="http://www.reatum.republika.pl/szczenieta.htm"][COLOR=#006699]http://www.reatum.republika.pl/szczenieta.htm[/COLOR][/URL] Właścicielka jego mieszka w małej wsi pod Częstochową i chce go oddać za darmo w dobre rece. Rozumien, że po stracie męża jest jej trudno. Z jej opowiadań wiem,że Wostok akceptuje koty, nie poluje na kury (podobno mogą spać w jego budzie), nie atakuje ludzi gdy ucieknie. Nie jest zbyt agresywny wobec obcych, gdyż Państwo ci prowadzili działalność usługową w domu i kręciło sie tam wielu ludzi. Pies nauczył się nie straszyć klientów. Postaram sie o jakieś aktualne fotki. To był piekny szczeniak - umaszczony jak moja Dumka, z długim włosem, pieknym ogonem i uszami. Pochodzi z bardzo udanego miotu. Mam jego braci: Wiedźmina i Wanga - Stalina - [B]wspaniale sprawdzają się w roli stróża[/B]. Wostok był mocnym i dużym szcznięciem, podobnym w budowie do mojego Wiedźmina. Pan,który go wybrał dość szybko go zarezerwował ale odebrał go gdy psiak miał ponad 4 m-ce. Zdażyłam sie do niego przywiązac i sentyment wielki pozostał mi do niego mimo, że już wówczas osrtowalczył z Wiedźminem. Na pewno pies potrzebuje [B]mądrego i doświadczonego[/B] nowego przyjaciela/właściciela.
  3. Moja Dumka cały czas ma kłopoty. Okresowo zdarzają się jej kulawizny na operowana łapę. Doktorek z Olsztyna tak jak ja przypuszcza, że to efekt reakcji odrzuceniowej na nici. Ale niestety nie można ich wyjąć. Boję sie jej wypuszczać luzem. Czasem robię to na spacerze gdy mam pewność, że nie na w pobliżu psów i innych gwałtownych podniet. Jednak na podwórku nie pozwalam jej biegać z innymi psami. Życzenia Wesołoch Świąt dla Was wszystkich i dużo zdrowego ruchu dla naszych psich pociech.
  4. Również dzięki za namiar. Dumka chodzi coraz lepiej ale postępy sa powolne. Sądzę, że to efekt długiego unieruchomienia. Poszukuję nstepnych pokładów cierpliwości. Pozdrawiam
  5. Cierpnie mi skóra gdy czytam, że coś jeszcze się dzieje waszym psiakom. Oby to nic poważnego nie znaczyło. Trzymam kciuki. Przypominam pytanie o HMB. Czy coś wiecie?
  6. Życzę wyrwałości i wiary. Ja z moją Dumką jestem w tej kwestii zaprawiona w bojach. Czy słyszeliście o HMB? Wet polecił mi jako niesterydowy środek wspomagający odbudowę mięśni np. w rekonwalescencji. Jest to stosowane przez "pakerów". Co sądzicie?
  7. :D Obiecałam sobie odnowić temat po powrocie z urlopu, bo bardzo ciekawi mnie jak wasze psiaki po rehabilitacji. A tu proszę - temat cieplutki. Cieszę sie, że wasze psy biegają jak nowe i nie mają lub prawie wcale nie mają objawów kulawizny. Moja Dumka jest 4 tygodnie po zdjęciu gipsu. Kuleje cały czas wyraźnie nawet w spokojnym chodzie przy nodze. Choć mam wrażenie, że bardziej z przyzwyczajenia niż bólu czy ograniczenia. Gdy się zapomni zaaferowana czymś to idzie całkiem płynnie. Jeśteśmy na etapie wspinania się pod górki i nauki ciągnięcia za sobą opony (oczywiście to Dumka się uczy bo ja już umiem :wink: ). Wasze psiaki ciągnęły jakieś diabelstwa ochoczo za sobą? Duma protestuje poprzez leżenie, głuchotę i brak apetytu na wszelkie smakołyki. Trochę mobilizuje ją konkurencja do tychże smakołyków ale generalnie idzie jej to opornie. Niestety Dumka ma znowu przetokę. Ponieważ nie chcę jej po raz kolejny operować, postanowiłam przetokę pokochać i poczekać co będzie dalej. Na razie przetoka otwiera się na coraz krócej (1-2 dni) - wycieka z niej przeźroczysty płyn, a potem zabliźnia się na tydzień. Liczę na to, że zabliźni się kiedyś całkowicie. Okresy zabliźnienie są coraz dłuższe w porównaniu do okresów wyciekania. W ogóle już przyzwyczaiłam sie do niekończącej się rehabilitacji i psa w kojcu. Czy w ogóle można żyć inaczej? :wink: Nie tracimy z Dumką ducha, mimo, że sąsiad mój widząc mnie cały czas z kulawym psem rzekł: "Oj! Już chyba nic nie będzie z tego psa". Pomyślałam "Głupek jeden - Z niego na pewno nie będzie empatycznego optymisty". Paola, może wybierz się do innego weta (Olsztyn?). W trudnych wypadkach zawsze warto wysłuchać więcej niż jednego.
  8. Już dwa razy napisałam całą epistołę i nic się nie pojawiło na forum. Co jest ??? :evil:
  9. azjofanka

    Modzele

    Dzięki bardzo!! Ten "bephanten " można dostać w aptece bez recepty? Słuchajcie czy jest szansa na "wyleczenie " modzieli jeśli pies nadal leży na twardym?
  10. azjofanka

    Modzele

    Zapobiegasz to znaczy, że co robisz? Zabraniasz psu lżeć na twardym, czy coś jeszcze. Może można inaczyej zapobiegać. Myślę jak wypersfadować mojemu aby nie kładł się na swojm ukochanym - twardym miejscu. Krystyno napisz co z tym balsamem.
  11. azjofanka

    Modzele

    Krystyno, czy ty wypróbowałaś Balsam Szostakowskiego? Mój wielki maluch zaczyna mieć modzele - jeszcze nie tragiczne i nie lubi smarowania maścią poleconą mi przez weta. On zaproponował maść undo....cośtam z działaniem przeciwgrzybiczym. Chętnie więc zmianiłabym na coś innego. Pozdrawiam
  12. Dumka chodzi w gipsie. Przed nami jeszcze 4 tygodnie gipsu. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Przyznam się jednak, że bardzo boję się momentu zdjęcia gipsu. Wet, który robił operacje też się boi. Prosi aby na zdjęcie gipsu zjawić się u niego - chce się upewnić, że wszystko OK. Cieszy mnie, że tak się przejął, ale .... jego ostrożność też mnie niepokoi. Powiedził, że następna operacja musiałaby wizać się z cięciem kości - Boże uchowaj!! Muszę znowu wyjechać - i co? - niepokoję się, że nikt nie zadba o moją suczkę tak jak ja. Raz już sie przejechałam. Jak widać jest taki etap, że wszystko niepokoi. Stram się nie dać zwariować. Powtarzam sobie to TYLKO pies!!! I to nic nie zmienia. Bo to mój pies, który mi ufa i mnie broni. Jest gotów ryzykować instynktownie swoje życie dla mnie. Jak wiec go lekce ważyć? Pozdrawiam wszystkich
  13. Bardzo zazdroszczę w imieniu mojej Dumki waszym psiakom, że już sobie mogą biegać. To musi być przyjemnie patrzeć jak pies znowu biega radośnie. Ale wszystko przed nami!!!! Pogodny mój ton wynika z tego, że w końcu przestało wyciekać ze szfów i cięcie zaczyna wyglądać obiecująco. Bardzo bałam sie reakcji odrzuceniowej na nici. Na razie zapowiada się, że tym razem nas to ominie (obym nie zapeszyła). Jest się z czego cieszyć!!! Pozytywne myślenie nas wszystkich działa na prawdę. Dzięki za podpowiedź z homeopatykiem - choć Dumka nie ma teraz ani obrzęku ani jak sądzę krwiaka. Ale może ten lek robi jeszcze coś innego dobrego. Zapytam weta. Dzięki
  14. Inne ćwiczenia jakie polecał mi wet na koniec rehabilitacji (po operacji rzepki wprawdzie ale sądzę, że dotyczą też więzadła) to "taniec na tylnych łapach". Polecał to 2-3 razy dziennie po ok 10-15 sek. Ważne aby pies "szedł" do tyłu, nie do przodu bo wtedy "wiesza się na właścicielu". Ja nie miałam okazji tego robić ale pomysł niezły jeśli chodzi o wzmacnianie mięśni. Moja Dumka nieco lepiej - zaczyna chcieć wychodzić z kojca. Nie może się przyzwyczaić do nosidełka. Stoi i nie chce sie ruszyć. Cały czas muszę jej zmieniać opatrunki codziennie bo bardzo szybko przemakają. Walczymy dalej nie ma innego wyjścia. Dzięki z słowa pociechy.
  15. Myślałam o zmianie ale nie bardzo jest na kogo - mój zaufany wet od wszystkiego szczerze mi to odradzał. Chirurg który leczy moją suczkę to podobno najlepszy w polsce i nikt nie chce po nim nic robić bo zwykle on robi poprawki po innych. Nie wiem może poprostu czasem zdażają sie wpadki najlepszym albo taki urok mojego psa. Pocieszajace jest to, że bardzo sie przejął. Suczka nadal nie chce chodzić wcale i jej nie zmuszam. Myślę o tym aby skonstruować "torbę odciążającą" dla niej. Widziałam coś takiego na animalsplanet. I tak nie jest ważne i wskazane obciążanie tej łapy tak długo jak jest w opatrunku. Może podniesie to jej komfort i będzie jej wygodniej chodzić. Dzięki za wsparcie. Uważajcie na swoja Dabi.
  16. Tragedia!!!! Po 8 dniach po operacji ufiksowania rzepki moja suczka ponownie bardzo kuleje i gołym okiem widzę, że rzepka przeskakuje jej przy każdym kroku. Kolejna wizyta u weta i co gorsza okazało się, żę zrobiła się jej też przetoka z powodu odrzucenia nici z jakich zrobiony jest szef. KOLEJNA OPERACJA !!! Poprzednie nici puściły teraz więc wet założył szef z 4 nici splecionych i innych niż te stosowane poprzednio. Oczywiście istnieje ryzyko odrzucenia i przetok. Bez ufiksowania rzepki Duszka nie będzie chodzić. Opatrunek sztywny na 6 tygodni, a potem wszystko od nowa. Modlę się żeby tym razem nic się nie stało. Nie mam już siły i cierpliwości. Nie wiem czy zależy to od masy psa czy po prostu zły urok. Przymajcie za nas kciuki prosze, może im więcej dobrych myśli wokół nas tym będzie lepiej.
  17. Jak miło czytać, że u Was wszystko idzie dobrze. Ja mam swiatełko w tunelu. :) Dumka jest po operacji (w poniedziałek) - miała zwichnietą rzepkę. Rzepka sie przemieściła przyśrodkowo w stawie i nie poruszała się ale stwarzała suczce duży ból. Duszka nie chciała w ogóle chodzić. Wet po operacji nie załażył jej w ogóle opatrunku bo stwierdził, że trzeba od razu ją rehabilitować. Musiałam jednak założyć jej sama opatrunek, bo ciekło jej ze szfa i nie chciałam aby sobie go zainfekowała. Dałam jej też spokój z ćwiczeniami do jutra. Żal mi jej - jest taka obolała. :cry: Mam jednak nadzieję, że będzie coraz lepiej i nic sie już nie stanie. Pozdrawiam Petka jaki masz piękny emblemat.
  18. Na poczatek Świąteczne życzenia dla Was wszystkich. Życzę bardzo mokrego dyngusa, bo to podobno przynosi szczęście. Ja poproszę chyba kogoś aby mnie i Dumkę zlał do suchej nitki, najlepiej kilka razy dla pewności. Dumka już się przyzwyczaiła się do opatrunku i nie stara się go pozbyć, więc za dnia siedzi w kojcu bez kagańca. Zrobiła się bardzo wielkim pieszczochem. Domaga się pieszczot tak jak nigdy dotąd. Myślę, że to skutek "ruchów biernych" i pieszczot z nimi związanych oraz tak długiego zamknięcia w samotnym kojcu. Wychodzimy na bardzo krótkie siusiu i wracamy do kojca. Ją chyba boli łapa bo nie chce chodzić. Zaczynam myśleć, że ma krzywo ułożoną łapę w tym opatrunku (tak to przynajmniej wygląda) i dlatego tak źle chodzi. Kusi mnie aby ją rozpakować i zapakować od nowa lepiej. Ale trochę boję się już robić cokolwiek. Fakt, że po operacji, po 6 dniach w opatrunku, chodziła dużo, dużo lepiej. Zaczynam sie też rozglądać za dodatkowymi sposobabi terapii. Polecano mi czeską wersję (duzo tańsza) kwasu hialuronowego (BERHART). Podobno potrafi spowodować duże polepszenie w wypadku zwichnięcia rzepki, na tyle duże , że nie trzeba operacji. Jest wersja do podawania dożylnie. Muszę to pokonsultować z moim wetem. Czy wy macie jakieś zdanie na temat tego preparatu? Trzymam kciuki za waszych rekonwalescentów. Pozdrówka
  19. Dumka jest znowu w półsztywnym opatrunku 2 tygodnie. Zjada go sobie więc siedzi w kagańcu , bo kołnierz też zjada. Ma ostry stan zapalny i zwichniętą rzepkę. Czeka ją następna operacja za 4 tygodnie. Potem następne 2 mce rehabilitacji. Przyznam szczerze - mam dość!!! Pozdrówka Ruchy bierne trzeba wykonywać cały czas - wczoraj pytałam o to Adamiaka.
  20. Dzięki za słowa pocieszenia. Niestety wydaje mi się, że suczka chodzi coraz gorzej. Mam wrażenie jakby przeskakiwało jej coś w kolanie co powoduje, że nagle zaczyna odczuwać duży ból i kuleć. Przejdzie np. kilka kroków całkiem znośnie i nagle nastepny krok jest juz z wielka kulawizną. Jeśli kucnie by zrobić siusiu, to prawie na pewno bedzie potem bardzo kuleć - nie odciąża nogi prawie wcale. Tak źle jak teraz nie chodziła nawet po zdjeciu opatrunku. :( Nie wiem, może jestem zbyt niecierpliwa w oczekiwaniu na efekty, a tak może kuleć nawet jeśli wiezadło jest całe a kolano przeforsowane. Kolano ma bardzo obrzeknięte i nie widze aby żel coś poprawiał. Mój wet mówi, że trzeba poczekać na efekty bo to nie idzie tak szybko. Bardzo sie martwię. Jestem zła na opiekuna, któremu pozostawiłam psa :evil: , ale to nic nie zmieni. Rozumiem, że wynikało to z jej nieświadomości - oczywiste jest dla nas wszystkich, że jesteśmy bardzo uważni na np. chore dzieci, ale nie psy???!! Pies nie powie - boli mnie!!! czy nie mam siły iść!!! Trzeba go umieć obserwować i rozumieć. Myślę sobie - "jeśli chcesz aby coś zostało dobrze zrobione, zrób to sam". Muszę się jak najszybciej wybrać z nią do Olsztyna jeszcze raz. Jutro mam sie umawiać telefonicznie.
  21. :( Tak się starałam aby wszystko było dobrze. Niestety wyjechałam na jeden dzien i musiałam zostawić moją suczkę w dobrych rękach. W dobrych intencjach zabrano moją psinę na spacer ZBYT DŁUGI. I tragedia - suka bardzo kuleje, ledwo ją obciąża, kolano jest obrzękniete. Dostało mi się do słuchu od dr. Adamiaka za nieodpowiedzialną opiekę nad pieskiem. :oops: Mało picieszyła mnie anegdotka, że światły (nalezy przypuszczać) chirurg zrobił sobie wieksze kuku (zerwał inplant) wybierajac się za wczesnie na spacer. MOJA WINA rzeczywiście. Cały proces rehabilitacji automatycznie sie wydłuża i oczywiście dodatkowe leczenie. :bigcry: Ludziska - uczcie sie na moich błędach i uważajcie na swoich rekonwalescentów, kolano jest bardzo delikatne.
  22. W otoczeniu gdzie sa inne psy to rzeczywiście może być trudne. Ja jestem w komfortowej w tym względzie sytuacji bo mieszkam poza miastem i wybieramy się na spacer do lasu - tam brak psów i innych podniet poza wiosną. To dobrze, że łapa waszej Dabi tak dobrze spisuje sie po zdjęciu opatrunku. Moja suczka kulała bardzo wyraźnie. Minął juz tydzień od zdjęcia opatrunku (półsztywnego) i dopiero teraz widzą, że prawie "czysto" idzie w stępie (wolnym krokiem) i obciąża troche nogę w pozycji stojącej. Gdy podbiega kawałak truchtem - kuleje wyraźnie. Za to uwielbia ćwiczenia bierne - pod warunkiem jednak towarzyszących pieszczot.
  23. :lol: Robi mi się coraz cieplej na sercu jak patrzę na moją suczkę. Ma już zdjęte szfy więc jest bez kołnierza. Coraz lepiej chodzi, kulawizna ustępuje i coraz częściej obciąża nogę w pozycji stój. Może być w swoim ukochanym kojcu, z którego wszystko widzi i słyszy - to powoduje, że jest szczęśliwsza. Polubiła ćwiczenia bierne. Chyba wiosna idzie, bo wszystko jakby bardziej słoneczne. :B-fly: A jak się mają wasze pooperacyjne psiaki?
  24. Petka te wszystkie dodatki polecił ci wet? Ja swojej suni podaję Canivition 30 forte i nic więcej. Napisz parę słów uzasadnienia dla takiej baterii. Może moja suczka jest "niedożywiona"?
  25. Petka dobrze, że piszesz o tym podkulaniu łapy po zdjęciu opatrunku. Kamień z serca mi spadł. Czuję, że mam "schizę" na tle tego czy aby sobie nie zerwała ponownie. Moja Duszka właśnie po zdjęciu opatrunku zaczęła podkulać łapę w pozycji stój. Gdy chodzi lekko ją obciąża, z dnia na dzień coraz bardziej. Operował ją Adamiak 2 marca. Zdecydowaliśmy o odbudowie więzadła z powięzi naturalnej więc u mnie nic nie skrzypi. Opatrunek zdjęłam jej 6 dnia. Zrobił się niewielki krwiak powyżej opatrunku (podaję jej Aescin) i szef się truchę spaskudził. Ale zasechł i myślę, że będzie dobrze. Czekam z niecierpliwością do momentu zdjęcia szwów i kołnierza. Wtedy Duszka będzie mogła być w swoim ulubionym kojcu i sądzę, że będzie szczęśliwsza - tam widzi i słyszy co się dzieje na jej terenie (to pies stróżujący więc pilnowanie jej terytorium jest celem jej istnienia).
×
×
  • Create New...