Jump to content
Dogomania

kingula

Members
  • Posts

    1791
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kingula

  1. napisałam już, ale nie dostałam odpowiedzi jeszcze. Pokasowałam trochę prywatnych wiadomości, bo może skrzynkę pełną miałam, boszz nie cierpię czekać, sprawdzać skrzynki, wyklinać w myślach listonosza i wyczekiwać następnego dnia :evil_lol:
  2. [quote name='papillonek']Nie martw się Lupine wysyła poleconym,a jeśli polecony ginie to poczta wypłaca odszkodowanie ;) Więc jesli nie komplet odzyskasz pieniądze.[/QUOTE] tylko ja nie kupowałam w ich sklepie a od osoby z Dogo, nie wiem jakim listem było wysłane bo nie dostałam na razie odpowiedzi, pocieszam się jedynie że to gorący, przedświąteczny okres
  3. [quote name='drzalka']A ja czekam na Flexi Elegance tylko 4 tygodnie :razz: .. z Zoo-sklepu. Pisałam, dzwoniłam nic.. ost. napisałam grzecznie prośbę o zwrot pieniędzy bo czekam na kompletowanie jednej smyczy ponad miesiąc, szybki odzew że gdy tylko będą skompletowane rzeczy, przesyłka będzie wysłana.. czyli wałkują cały czas to samo, a o pieniądzach ani słowa.[/QUOTE] ja też się przymierzałam do zamówienia u nich Flexi, nienawidzę czekać...
  4. Ja czekam na komplet Lupine wysłany tydzień temu, zaczynam się obawiać że zaginął :(
  5. [quote name='paulaa.']hahahah, dokładnie to samo sobie pomyślałam. :D[/QUOTE] ja też! :lol:
  6. Gerta - wiem, że złapał pracownika za rękę/rękaw gdy ten wciągał go (chyba siłą) do kojca, być może złapał go przypadkiem za kryzę, może po prostu go przestraszył. Nie wiem, wiem natomiast, że w schronisku się go trochę bali. Fauka, też tak myślę. Sądzę, że jego właściciele mogli być niezrównoważeni. Być może nieraz pozwalali mu na siebie skakać a innym razem dostał za to kijem, albo ręką w pysk. Faktem jest, że pies jest strasznie spragniony miłości, mamę czci jak bóstwo, poza tym uwielbia się do niej tulić, praktyczni non stop śpi albo siedzi w jej nogach albo patrzy z uwielbieniem w oczy. Nie okazuje jednak żadnych emocji, kiedy np.tata przytula mamę, czy mama przytula mnie, zupełnie na to nie reaguje. Dziś zaobserwowałam taką sytuację - zawołałam go, przyszedł, usiadł do mnie tyłem, pogłaskałam go delikatnie po grzbiecie- spiął się, zaczął się oblizywać, więc przestałam go głaskać, wstał i poszedł do mamy. Co zatem robić, głaskać, nie głaskać, wołać do siebie czy ignorować? Byłam z nim 1,5 godz w lesie, biegaliśmy, szaleliśmy a na koniec szkoliliśmy się z chodzenia przy nodze, siadania, warowania i zostawania. Komendy wykonuje grzecznie i chętnie, ładnie współpracuje, za smakołyk zrobi wszystko. Głaskałam go w lesie wielokrotnie dając smakołyk i smyrając pod pyskiem, nie zawarczał ani razu.
  7. U nas psy łóżkowo- kanapowe, Preventic przyprawiał nas o mdłości i bóle głowy, Kiltix natomiast na nas nie działa. Fakt, suki nie śpią przy naszych głowach a jeśli już to "w nogach", nie tulimy się do ich szyj itp.
  8. Soko - to jest samoyed, my od 20 już lat mieliśmy takie psy, całe osiedle je znało i uwielbiało bo kochały cały świat. Obecnie mieszka jeszcze jeden samoyed, także wielbiony przez tłumy :) Ludzie po prostu są przekonani, że to łagodny samoyed, my początkowo też myśleliśmy że taki będzie i że spokojny kontakt z ludźmi na spacerze bardziej mu pomoże, niż zaszkodzi - tym bardziej, że przez pierwsze 1,5 mies. nie przejawiał agresji do obcych. Teraz oczywiście nie pozwalamy go głaskać, tym bardziej że warczy już zanim ktoś wyciągnie do niego rękę. Umówiliśmy się już ze szkoleniowcem.
  9. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi :) Sony uwielbia się czesać, ale tylko wtedy gdy robi to mama, ona może go czesać wszędzie. Na mnie warczy, nie dlatego, że czeszę jakieś konkretne miejsce- po prostu, trochę się da, po chwili nie ma już ochoty. Po kąpieli położyłam go na boku i dał się wyczesać porządnie, bez żadnego warczenia, naprawdę na spokojnie- ja grzecznie, on grzecznie. Za dwa dni - ten sam grzebień, ten sam pokój - warczał. Szczotki swoje zapoznał, obwąchał, bawiłam się nimi z nim, nie wiem o co chodzi, ale odnoszę wrażenie że "o zasadę".
  10. Sony jest z rodzicami 2,5 miesiąca. Nigdy nie korzystałam z porad behawiorysty/szkoleniowca, możecie polecić kogoś z Warszawy? Może być na pw. Przyznam, że boję się jak ognia "psich psychologów" bez doświadczenia, czy też różnego rodzaju fanatyków. Nie chcę trafić na kogoś, kto zepsuje mi psa jeszcze bardziej. Polecono nam p. Agnieszkę Boczulę, nie wiem jednak czy szukać szkoleniowca czy behawiorysty, czy też nie ma to znaczenia?
  11. Na początku jak nastał wydawało mi się, że to na tle czysto lękowym. Później coraz bardziej skłaniałam się w kierunku dominacji, ew. niezależnego szpicowatego charakteru. Teraz jak dla mnie jest to to pomieszanie z poplątaniem. Mama zawsze go karci za każde warknięcie- zazwyczaj słownie, może złapać go za pysk, zgonić z kanapy, za przejawy agresji na spacerze jest ściągnięty smyczą. Nigdy w takiej sytuacji na mamę nawet nie mruknął. W domu rozkłada się przed nią na boku lub plecach i pokazuje brzuch. Jest totalnie podporządkowany, mówi to całym swoim ciałem. Ze mną były 2-3 sytuacje na spacerze, kiedy musiałam interweniować- zupełnie nie zauważyłam, aby miał ochotę przekierować złość na mnie. Przy tym jak pisałam, on nie szczeka, nie warczy i nie rzuca się szarpiąc się na smyczy tak, że trzeba go długo z tego stanu wyprowadzać. To jest zazwyczaj albo krótkie warknięcie, albo próba skoku na kogoś lub na psa. Szarpnięciem sprowadzam go natychmiast na ziemię. Przyznam, że za którymś razem gdy warczał na mnie przy czesaniu po prostu złapałam go za kark i przewaliłam na bok. Trwało to kilka sekund, leżąc najpierw trochę warczał, później się uspokoił, dałam mu chwilę i zaczęłam czesać- znów warczał, więc go trochę ścisnęłam za obrożę i odpuścił. Mogłam go dalej czesać. Zrobiłam tak kilka razy, po takiej akcji pies sobie odpuszcza (nie od razu), ale np. następnego dnia znów warczy.
  12. Na początku stycznia z moimi rodzicami zamieszkał adoptowany ze schroniska 3 letni pies w typie samoyeda. W schronisku przebywał ok. miesiąca. Został do niego przyprowadzony przez właściciela (do którego trafił w wieku ok. roku), mieszkał w kojcu/garażu/na podwórku (tu są pewne niejasności). Nic więcej o nim nie wiadomo. W schronisku przejawiał pewne agresywne zachowania - złapał za rękaw pracownika gdy ten wpychał go do klatki, nie chciał wpuścić wolontariuszki do kojca, chociaż wcześniej z nim wychodziła na spacer, "zwarczał" również kilka osób. Na mnie w schronisku też się wyzwierzył, gdy chciałam założyć mu przez głowę obrożę, zareagował dość gwałtownie- skoczył na mnie i nie wiem czy by mnie nie dziabnął, ale schowałam dłoń. Dodam, że najpierw się zapoznaliśmy na spacerze, wygłaskaliśmy itp. W domu było kilka podobnych sytuacji- lekko złapał mamę pierwszego dnia gdy go upominała, że sika na framugę, skoczył na tatę przy próbie przymierzenia zakupionego kagańca, zlapał mojego męża za dłoń, gdy ten chciał go przesunąć. Te sytuacje miały miejsce mniej więcej w czasie miesiąca od adopcji. W międzyczasie pies coraz bardziej ufał rodzicom, warkoty pojawiały się sporadycznie. Aktualnie mama (która z psem wychodzi, karmi, czesze itp) może zrobić z nim absolutnie wszystko. Pies po prostu szaleje na jej punkcie, łazi za nią krok w krok, włazi na kolana, liże, iska, tuli się. Do taty także się mizdrzy, podchodzi, przytula się i warczy (w zasadzie cicho podwarkuje i tak jakby się zawstydza). Tata również wychodzi z psem na spacery. Ja, która psa okazjonalnie szkolę, kąpię, czeszę jestem na marginesie. Pies mnie lubi, liże ale także na mnie warczy. Np. wołam go do czesania, przychodzi, kładzie się- zaczynamy się czesać, przez chwilę jest ok. po czym zaczyna warczeć, jeśli nie przestanę czesać warczy głośniej - podejrzewam, że mógłby capnąć. Inna sytuacja- siedzę na ziemi, pies podchodzi, liźnie mnie po twarzy i zaczyna warczeć. Męża po incydencie z ugryzieniem wyraźnie unika, fakt że mąż go wyniósł za chabety na posłanie. Zapamiętał i go unika, choć gdy ten próbuje go pogłaskać- pies warczy. 1,5 miesiąca temu pies został wykastrowany. Ostatnio zaczęły się pojawiać niepokojące zachowania w stosunku do napotkanych ludzi. Warczy na osoby, które chcą go pogłaskać na spacerze, dwa razy wydawało się że mógłby ugryźć. Przy czym dodam, że nie jest to głaskanie typu wiszenie na szyi psa- gdy spotykamy kogoś z psem, zazwyczaj wywiązuje się jakaś rozmowa, ktoś w międzyczasie chce go pogłaskać, albo pies sam się zaczyna łasić - i nagle warczy. Początkowo był też bardzo dobrze nastawiony do innych psów (suk, samców), teraz zdarza się, że chce zaatakować bez powodu, bez ostrzeżenia. Podpowiedzcie proszę co może być przyczyną takich zachowań. Mamy namiar na dobrego szkoleniowca, choć przyznam że chciałam dać psu trochę czasu na zaufanie nam i odnalezienie się w nowych warunkach, dojście do siebie po kastracji itp. Zawsze sama pracowałam ze swoimi psami, były jakie były - ale były posłuszne i przewidywalne. W tym przypadku jestem w kropce, dla mnie te warczenia są zupełnie irracjonalne.
  13. Ja! :) Prowadzasz briardzie dziecię na S? :cool3:
  14. Zmierzyłam skórzaną smycz jaką mam w domu, ma 1,9 nie piszę się na tego Rogza 1,6 :shake:
  15. [quote name='a_niusia']wiecie co moje psy nie sa jakimis mistrzami w chodzeniu na smyczy-szczegolnie ten maly. obie waza prawie po 30 kg, mala lekko 30 przekroczy. chodza na smyczacho dopasowanych do ich wzrostu i wagi-na rogzach L i nie ma opcji, zeby pelka tasma albo karabinczyk. co to znaczy "pies sie szarpie"? chyba musi rzucac sie jak jakis durny, zeby zalatwic smycz. albo "nagly zryw za kotem"...jesli dopasowana do wagi psa dobra jakosciowo smycz mialaby peknac, bo "pies zerwal sie za kotem", to sila tego "naglego zrywu" bylaby taka, ze albo osoba trzymajaca smycz by ja puscila albo by przeorala broda chodnik. nie wiem, co psy niektorych frorumowiczow robia na smyczy, ale jednak warto troche powychowywac swojego psa, bo sytuacja, w ktorej ktos ma obawy, ze jego 15kg piesek zerwie smycz przeznaczona dla swojej kategorii wagowej, nie jest bezpieczna ani dla niego ani dla jego psa. nie jest tez bezpieczna dla innych psow, przechodniow i kotow.[/QUOTE] to chyba do mnie było :evil_lol: S nie jest przeznaczona do kategorii wagowej Daszy, Dasza waży 12 kg i dlatego zapytałam użytkowników Rogzów, czy Rogzy są wytrzymałe i czy karabińczyk nie pójdzie gdy suka mocno szarpnie. A szarpnąć potrafi- bo boi się fajerwerków, z niektórymi psami także się nie lubi. Pozostaje albo krótsza M, albo S z zamianą karabińczyka albo zupełnie inna firma.
  16. [quote name='chrupcia']jeśli już taka dyskusja o smyczach rogza M to pliss wstawcie jakieś zdjęcie .. :roll:[/QUOTE] i S do porównania :evil_lol:
  17. Mogę kupić M, ale jest 20cm krótsza a to sporo :( L tak samo, przepinane też. DS nie ma takich zjadliwych kolorków (tzn. różu i fioletu), AD nie patrzyłam jeszcze.
  18. a myślicie, że dałoby się wymienić karabińczyk w S?
  19. [quote name='gops']ja nie twierdze że Lka jest słaba ;) na Lce spokojnie prowadzałam amstafa agresywnego , ale Mka jest słaba ;) ma słaby karabinek , przeznaczony dla jrt, pudli, mopsów które nie maja nawet 10kg ;) a czemu koniecznie rogz? 18mm maja lupine i red dingo , red dingo M smycz ma bardzo mocny karabińczyk , mocniejszy niz rogz M.[/QUOTE] usrałam się z kolorami, żeby do ezy dogów pasowały :evil_lol: lupine przeglądałam, fiolet jeszcze się jakiś znajdzie, ale róże brzydkie i mało. Idę na red dingo popatrzeć, dzięki za radę :p edit: przejrzałam, żadna nie pasuje kolorem :)
  20. [quote name='Onomato-Peja']O matko, to jest 12kg pies... Na lce prowadzałam psa 45 w porywach do 50kg ze zrywami i nic się jakoś smyczy nie stało. Z tego co wiem to teraz używa jej jakiś DON. Może od razu z zapięciem dla amstaffa mu smycz trzepnąć. Mka powinna wystarczyć, te karabińczyki wcale nie są takie słabe. Gops - pewnie zaraz wyskoczysz, że Twoja suka rozwaliła, ale weź pod uwagę, że Twoja suka jest jakaś niebywale silna i wszystko rozwala.[/QUOTE] do M nie miałabym żadnych wątpliwości, ale ja chciałam ją w S zapiąć :evil_lol: dlaczego te cholerne M krótsze robią :angryy:
  21. [quote name='Chantell'][IMG]http://i1080.photobucket.com/albums/j335/ephotoss/o.jpg[/IMG][/QUOTE] Chantell- ona mi troszkę bardziej ogarowato wygląda, może ukradziona była i porzucona w lesie...?
  22. Przepinane też 160cm :placz:do tego dwa razy droższe :shake: a już się tak cieszyłam, liczyłam że napiszecie- tak, 12kg suka na Rogzie S, spokojnie da radę :evil_lol: albo oddam gdzieś, niech mi karabińczyk na większy zamienią :evil_lol:
  23. No właśnie chciałabym, żeby było to coś wygodnego jeśli mamy się przestawić z Flexi. Suka wyrywna do psów :oops: nie wspominając o Sylwestrze i okazjonalnych fajerwerkach. Kurcze, tylko 140cm to króciutkie strasznie :shake:
  24. Dość szarpiący i awanturujący się :evil_lol: Chodzi na Flexi, tam też niby karabińczyk mały i taśma cienka, Rogza nie miałam nigdy, myślałam że też takie mocne są :oops:
  25. Czy myślicie, że rogz S nie będzie za słabe dla suki 12kg? Zależy mi na smyczy prostej, o długości 180cm lub więcej a rogzy 180cm nieprzepinane są tylko S, M tylko 140cm :(
×
×
  • Create New...