Jump to content
Dogomania

Davie

Members
  • Posts

    653
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Davie

  1. :oops: :oops: :oops: :lol: I&K&J
  2. Chciałam jeszcze dodać do relacji Soplicy moje wrażenia z wyjazdu do Chybia... Cała impreza była bardzo ciekawym doświadczeniem. Muszę przyznać, że jechałam do Chybia z mieszanymi uczuciami, zupełnie nie będąc w stanie przewidzieć jak zachowa się moja Joga. Pierwsze podejście było do owiec zamkniętych w zagrodzie (koszarze). Chodziłam wokół, a Joga.... razem ze mną patrząc na mnie pytająco, dlaczego jeszcze nie wyciągnęłam piłki –przecież jesteśmy na trawce w celach treningowych, prawda? :D Owce sobie stały, a ona nic, pełna koncentracja na mnie, nawet instruktorzy pochwalili ją za trzymanie tempa, tzn., za dostosowywanie się do mojego zwalniania czy przyspieszania. :D No cóż, nie byłam zbytnio rozczarowana, nawet trochę rozbawiona, instruktorzy i sędziowie też, ponieważ przed wyjściem na płytę zostali poinformowani, że od 10 tygodnia jej życia trenujemy PT i obedience, a od pewnego czasu i agility, więc dla nich w pewnym sensie pies był już stracony... Bo każdy poważny pasterz jak słyszy o zabawie piłką albo o „hopkach”, to wysypki dostaje.· :cunao: Ale popołudniu spróbowałyśmy jeszcze raz – kazano mi z psem na smyczy podejść do koszaru i zwyczajnie ją poszczuć. I wtedy się zaczęło. To nie był mój pies! :o Doskakiwała wsadzając głowę między dechy koszaru, próbowała gryźć, i często się jej to udawało, wełna fruwała w powietrzu. Trochę mnie to zdziwiło a nawet przeraziło. W tym przyjaznym dla całego świata zwierzaku zbudziły się instynkty, o jakie nigdy bym jej nie podejrzewała. Jeszcze to była zabawa – dużo szczekania, (co jest niepożądane, ale dopuszczalne, u młodych początkujących psów), ogon noszony do góry, ale stopniowo zaczęło to przypominać pracę – „widzisz, zaskoczyła, zobacz na jej głowę i ogon, już wie, co tam jest” – usłyszałam od instruktora. Następnego dnia była próba przy owcach puszczonych luzem. I było ok. Zdarzyła się nawet zabawna sytuacja – jedna z owiec odłączyła się od stada a Joga instynktownie pognała za nią. No cóż, nie była to owca za bardzo towarzyska, nie chciała podjąć zabawy w berka, zaczęła odstawiać samowolkę, co Joga potraktowała juz poważnie i uciekinierka dostała po nogach. I została pięknie zagoniona do stada w koszarze. Całkiem przez przypadek, oczywiście. :lol: Ale reszta biorących udział w imprezie doceniła to i brawa były! :lol: No a potem była druga próba podejścia do testu i widoczne postępy w pracy psa – nie szczekała, przyjęła prawidłową postawę (głowa i ogon noszone nisko),i po raz pierwszy ładnie trzymała balans, czyli instynktownie ustawiała się po przeciwnej stronie stada niż ja. :o :D Sędziowie byli zadowoleni z psa, który zaliczył próbę, natomiast mnie się nieźle dostało! Za szybko i za wysoko machałam rękoma przy wysyłaniu psa. Poza tym naleciałości z toru agility wzięły górę i robiłam to np. lewą ręką kierując ją na prawo i odwrotnie. W „hopkach” to normalne, ale tutaj to istna profanacja. :cry: No cóż, jak widać w pasieniu mam jeszcze wiele do opanowania jako przewodnik. :) Ale spodobało się nam to, jak widać obydwu, bardzo i mam nadzieję, że jeszcze będziemy miały okazję spróbować. Pewnie okazyjnie, bo priorytety w szkoleniu mamy inne, a i Warszawa z okolicami nie jest zagłębiem miejsc gdzie można często znaleźć owce, ale podobno dla chcącego.... Pozdrowienia, Iwona&Kolor&Joga
  3. Do startów w zawodach IAL (tzw. nieoficjalnych) nie jest potrzebne członkostwo ZKwP.
  4. Mami, nie ma to jak telepatia! :lol:
  5. O pana Diviśa...
  6. Wiemy, wiemy! :D Od jakiegoś czasu te informacje są na stronach Czeskiego Klubu Border Collie www.volny.cz/bcccz Trochę mnie ten drugi (czeski) sędzia rozczarował, bo nie ma za najlepszej opinii, a tu nagle na takiej imprezie...
  7. No właśnie, kazdy pies jest inny i jego reakcje mogą być zupełnie różne. Sądzac po szybkiej aklimatyzacji Huga, powinni sobie nieźle także i w agility poradzić.
  8. Tak, to byłby ideał, ale to jest tylko pobożne życzenie! Nie zdarzyło mi sie jeszcze widzieć (a bylo już tego trochę) grupy początkującej, w której wszyscy od początku byliby "na mur" odwoływalni. Nawet jeżeli wczesniej te pieski były testowane pod tym kątem. Po prostu jak przyjdzie do "prawdziwego" trenigu, to psy się pobudzają (a to jest zaraźiwe :) ), i nawet często bardzo posłuszne na co dzień bestie dostają np. głupawki. :lol: I wiele psów po kursach posłuszeństwa (takich typowych, grupowych) ma z tym ogromny problem, bo do tej pory wymagano od nich wszystkiego raczej w bardzo "statycznych" warunkach. To jest to, czego wlaśnie przede wszystkim w agility muszą się nauczyć psy, i co nie jest takie łatwe i wymaga czasu - koncentracja na przewodniku przy często tak dużym stopniu pobudzenia jaki jest na "hopkach". Super byłoby, zebyś pomyślała o ułożeniu Huga, ale myślę, że nic strasznego by się nie stało, jeśli byś chciala spróbować i zobaczyć jak Wam pójdzie na przeszkodach. Nie musisz się przecież deklarować co do regularnych treningow. Piszesz że piesek nie jest agresywny w stosunku do innych psów, i fajnie, bo to jest zdecydowanie rzecz, która by Was na razie na tym etapie opanowania posłuszeństwa dyskwalifikowała i wymagała natychmaistowej pracy poza placem ćwiczeń agility.
  9. Sajko, na stronce, ktora ja podalam jest napisane dokladnie to, co piszesz, wiec zakladam, ze Davie chodzi o co innego (np. ze wet, ktory robi te operacje w Polsce robi to tylko pod warunkiem sterylizacji? :niewiem:). No więc to jest to. Przepraszam, siedzialam nad tym w nocy, zasypiając i nie doczytałam strony podanej przez Flaire do końca, a i uwaga Sajko mi umknęła. :oops: Dokłądnie jest to ten "haczyk" u suczek o którym wspomniałam. Umiarkowane zwęzenie kanału miednicowego spowoduje problem przy porodzie. To, że chore psy nie powinny być rozmanżane jest dla nas oczywiste, ale może nie dla wszystkich właścicieli, niestety. No ale przy wzięciu pod uwagę takiego zabiegu są o tym informowani, a czy później poddadzą zwierzę sterylizacji, nie wiadomo. Należy mieć nadzieję, ze moze chociaz wizja takich komplikacji skutecznie ich do krycia zniechęci. Oczywiscie, ale im luzniejsze biodra u szczeniaka, tym wieksze prawdopodobienstwo, ze beda zmiany artretyczne, a te sa bolesne. A poniewaz, wedlug tego, co czytalam, operacja jest prosta i nie ma znanych powaznych skutkow ubocznych, jest zalecana profilaktycznie w przypadkach duzego prawdopodobienstwa takich zmian. Poddawane są temu zabiegowi rasy duże i olbrzymie. Dogi de b., mastiffy, bullmastiffy, bernardyny, itp. Chodzi też o to, że, niestety u wielu szczeniąt tych ras bardzo wczesnie ujawniają się problemy związane z poruszaniem i często to już nie jest kwestia stuprocentowego czy nie prawdopodobieństwa stwierdzenia schorzenia, które mogłoby się rozwinać później, tylko ratowania życia, bo piesek np. już ledwo chodzi. Czy konieczna? Nie wiadomo. Tylko ze tutaj - w przeciwienstwi od przypadku mojego kolegi - wiadomo na pewno, ze jesli jest konieczna pomoze, a skutki nie zrobienia jej moga rowniez byc bardzo powazne... Flaire, jest to świetne podsumowanie tego, co napisałam wyzej. A tak przy okazji, na pocieszenie dodam fakt, ze wkrótce w Warszawie zacznie się przeprowadzać zabiegi wstawiania sztucznych stawów u psów. Jasne, ze genetyki to nie zmieni, i pewnie nie będzie to zabieg dostępny dla każdego z racji dwóch mocnych ograniczeń - kosztów i wymaganego idealnego (poza chorymi stawami) stanu zdrowia psa, ale zawsze to będzie szansa... Pozdrawiam, Davie
  10. Davie napisał: Flaire, ja na początku od razu tak pomyślałam, ale jest przy tym taki mały haczyk, pamiętam na pewno, dotyczący suczek traktowanych tą(?) metodą. No ale na razie cicho sza. A pieski moga sie rozmnazac??? Jasne, że nie mogą i zdecydowanie nie powinny, ale moją uwagę zwrócilo to właśnie pewne ograniczenie dotyczące suczek. Davie napisał: Ale ten warszawski wet to wlasnie mial byc fachowiec. Flaire, załamałaś mnie totalnie! :roll: Teraz będą śnić mi się koszmary... :evilbat: Pozdrawiam, Davie
  11. Davie, ujawnij się bo bardzo chciałabym poczytać o tym wczesnym wykrywaniu/ leczeniu. Sajko, no jestem, i fajnie, że Ty też jesteś. :D Ale będziecie musieli jeszcze trochę poczekać. Myślę, że po weekendzie będę mogła wrzucić informacje z mojego zródła. Napisałam z głowy co usłyszałam, a raczej zapamiętałam, od chirurga ortopedy, ale teraz już postaram się dokładnie zacytować specjalistę, ale zacznę ścigać go od jutra, dlatego to trochę potrwa. Flaire, jestem ciekawa czy słyszałam o tej samej metodzie, ale pewnie tak, w końcu dynamitu nie wymyśla się na nowo co dnia. Zresztą jak wlazłam na poleconą przez Ciebie stronkę, to kilka rzeczy wyglądalo trochę znajomo. Ja oczywiscie od razu wyobrazam sobie hodowcow, ktorzy robia te operacje, a potem rozmnazaja psy po operacji, bo biodra wygladaja juz dobrze na zdjeciach... Flaire, ja na początku od razu tak pomyślałam, ale jest przy tym taki mały haczyk, pamiętam na pewno, dotyczący suczek traktowanych tą(?) metodą. No ale na razie cicho sza. Ale przed wyjazdem do USA znalazlam stronke internetowa o tym, jak wazne jest odpowiednie ulozenie psa do zdjecia, ktora rowniez zawierala takie "dobre" i "zle" zdjecia tego samego psa. Otóż to! Czyli tak jak napisałam wszystko rozbija się o właściwie zrobione zdjęcie. Własnie dlatego zazwyczaj weci uprawnieni do oceniania bioder wymagają zdjęć robionych nie przez pierwszego lepszego kolegę, ale fachowca. Zresztą nie tylko bioder to dotyczy, bo np. na wizytę do kardiologa z moim starszym psem zawsze zabieram ze sobą kilka egzemplarzy corocznych zdjęć rtg klatki piersiowej. Po obejrzeniu pierwszego, i wzięciu do ręki kolejnego (już od radiologa) pan wet nie mogł sie powstrzymać od kąśliwego komentarza, że wreszcie nie musi się domyślać szczegółow anatomicznych mojego psa. :) Pozdrawiam, Davie
  12. trochę o dysplazji się naczytało i nasłuchało Tak, ale weterynaria, jak wiele dziedzin nauki rozwija sie w zawrotnym tempie i coś co jeszcze dwa, trzy lata temu nie było możliwe, jest praktykowane teraz. Otóż istnieje technika naprawiania dysplazji, którą stosuje się u psow duzych i wielkich ras, i jest ona z sukcesem stosowana już i u nas. Warunek - schorzenie musi zostać wykryte wcześnie, a sam zabieg przeprowadzony przed ukończeniem 4 miesiąca życia! A potem taki dorosły już pies moze poruszac się bez ograniczeń. Jeżeli chcecie, to mogę zdobyć szczególy i prztoczyć je tutaj. ale weterynarz jest w stanie stwierdzic ciezka dysplazje, jezeli jest juz w tym wieku. Zielsko ma rację, jest. Jasne, pies rośnie, stawy mają prawo byc luźniejsze, ale nie aż tak! A tak BTW, to rtg nie jest jedyną techniką wykrywania dysplazji; dobry ortopeda jest w stanie to zbadać palpacyjnie (takze w zwiotczeniu), i jeśli coś go niepokoi, zaleca zdjęcie dla potwierdzenia. Pozdrawiam, Davie Jak najbardziej.
  13. Davie, nie pisałam tego, żeby wytłumaczyć, że Misia ma dobre rtg, tylko pokazać jak niby dobry lekarz to zrobil. No to chodzi nam o to samo. swoją droga ja bym się wkurzyła! Zwykle w klinikach są do takich zdjęć wyznaczone osoby. Pal lich, jeśli robil to ktoś przypadkowy, ale jeśli to byl "specjalista" ??? Pozdrawiam, Davie
  14. Davie, Misi zrobili RTG w Polsce i lekarz powiedzial, ze cos nie mogl lepiej ustawic no i tak do konca nie wie, jak to jest. Teraz Misia jest czasowo w Stanach, tam pomaszerowala na RTG, i wyszlo excellent, lepiej byc nie moze a u nas niby tez u dobrego weta bylo robione Sajko, ja to wszystko wiem, ale jestem zszokowana podejściem lekarza. To przy zwiodczałym psie nie moż się nie udać (jeżeli ktoś wie co i jak ma robic, oczywiscie). Jeśli trzeba psa sie przypina specjalnymi pasami, rozciąga, podtrzymuje odpowiednio biodra. Moim zdaniem radiolog tego nie robił. Pozdrawiam, Davie
  15. Nie ma to jak rodzinna intuicja! :cunao: Davie
  16. Chyba powieliłam informacje z postu Robulla... :D
  17. ile taka "inwestycja" kosztuje? robia ja w kazdej lecznicy? czy tylko w wawie? czy i tak lepiej do jakiegos dobrego weta jechac gdzies indziej? czy moze np lekarz popelnic blad i zle zdiagnozowac , czyt.nie wykryc slabej dysplazji? itp itd Sobol: Zdjęcie niby może zrobić każdy wet, ale lepiej się zgłosić do wyspecjalizowanego radiologa, który poprawnie je odczyta i oceni. Zdjęcie robione jest w sedacji, tzw. zwiotczeniu, bo głównie chodzi o to, żeby pies sie nie ruszał i nie napinał. Widziałam jak to robi przeciętny lekarz i jak specjalista i widziałam różnicę. (I ze zgrozą przeczytałam o przypadku airedale terierki Misi z Cavano, jak to pan wet powiedział, że się nie dało lepiej zrobić czy coś takiego.!!! :o ) Co innego diagnoza i opis zdjęcia jeżeli to ma być z certyfikatem, czyli oficjalnym wpisem w rodowodzie, to wtedy takie zdjęcie jest w tym celu wysyłane do uprawnionego specjalisty. Nie wiem skąd jesteś, ale w Wawie rtg bioder z wpisem do rodowodu kosztuje ok. 100 z. Biodra + łokcie - ta cena razy dwa, może ciut taniej
  18. Mami: Obecnie znam dwie nieprzebadane suki w Polsce. A ja znam więcej. I trzeba wziąć jeszcze pod uwagę sytuację sprzed kilku lat, kiedy szczenieta po nieprzebadanych sukach szły w świat, a raczej w Polskę. W USA, przed zakupem Raisy kontaktowalam sie z piecioma (?) hodowlami (typowo uzytkowe) i zaden hodowca nie potrafil odpowiedziec na pytanie, czy jego szczenieta zostaly przebadane. Ba, nie byl w stanie powiedziec co oznacza skrot CEA. So... ....Więc trochę kiepsko..... Ja sie czuję znacznie lepiej wiedząc że kilka pokoleń przodkow mojego psa przeszło te badania z wynikiem negatywnym. Swoją drogą to bardzo dziwne, ze nic nie wiedzą o CEA czy PRA, chorobach wspominanych nawet w najprymitywniejszych opracowaniach o rasie. Sobol: nie jestem w stanie stwierdzic tych badan, czy sa w EU czy sa w USA czy sa w Polsce. W Polsce istnieje możliwosć zrobienie takich badań (w razie czego służę namiarami na lekarzy w W-wie i we Wrocławiu, z tym, że lekarz przyjmujący w Warszawie bywa kiepsko dostepny z racji swych praktyk w USA), tylko niewielu hodowców je wykonuje. Ale myślę, ze to nawet moze nie wynika z niechęci do zadania sobie trudu w tym kierunku, ale bardziej z nie tak latwego dostępu do dobrego okulisty, czy też z ogólej niewiedzy na temat.
  19. A w Polsce chorych borderow jest coraz wiecej. Wlasnie dlatego, ze ludzie nie maja pojecia o takich problemach i nie potrafia odpowiednio zabezpieczyc. Ludzie nie mają pojęcia, że mają prawo wymagać od hodowcy wyników badań w kierunku dysplazji rodziców psa, a także dalszych przodków! Trzymanie psa do roku pod kloszem nic tu nie da, bo dyspalzja albo jest albo jej nie ma, nie można jej się nabawić od nadmiernego wysiłku fizycznego, ani np. od nieodpowiedniego żywienia, bo jest schorzeniem wyłącznie przekazywanym genetycznie. Na ten temat udało mi się skutecznie zamęczyć dwa ortopedyczno-chirurgiczne autorytety, osoby wykładające te specjalizacje na SGGW, cały czas jezdzące po świecie i doskonalące swoją wiedzę, także w USA. Młodemu psu nie stanie się krzywda, jeśli raz czy dwa w tygodniu poskacze na niskich hopkach czy powije się w slalomie. A jak się zastanowić to cały czas taki piesek nie robi nic innego, tylko naraża swoje stawy i kregosłup. Przynajmniej moja suczka tak robi, więc moze lepiej, zeby robiła to z sensem i pod kontrolą na treningach, a nie np. w parku z powodu niewyżycia próbowała sama przeskakiwać co sie da? Natomiast jedna rzecz, która zdecydowanie szkodzi, a przy występującej dysplazji doprowadzić moze do tragedii - to otylość. Mami nie porównuj bc do dużych psów, bo takimi nie są, spore samce ważą co najwyżej dwadzieścia parę kilo. Poza tym dysplazja rozwija sie juz u mlodego psa, i w stanie poczatkowym nikt nie jest w stanie stwierdzic czy zwierzaka cos boli, czy nie. No z tym okazywaniem bolu przy dysplazji to też nie do końca tak prawda, bo dysplazja nie musi boleć, i jeśli nie boli, to pies może skakać, to naprawdę niczego nie zmieni. Moj weterynarz, trener, hodowca zgadza sie z moimi pogladami. Poza tym zostalam uprzedzona, ze rodzice Raisy mieli badania OFA, matka ma excellent, a ojciec tylko good. Tutaj nie mogę powstrzymać sie od komentarza. Pewnie wielu problemów dałoby się uniknąć, a przynajmniej byłoby ich mniej, gdyby do hodowli używano psów wolnych od dysplazji. No ale ja nie jestem i nie będę hodowcą... Dodam jeszcze, ze znam hodowle bc w Polsce, ktore zaznaczaja sobie w umowie, ze pies moze skakac i biegac przy rowerze dopiero od roku. Sa to ludzie zaufani i mysle, ze maja spore pojecie na temat tej rasy. Bo co, bo jak będzie biegał wcześniej, to dostanie dyspalzji? :o To znaczy, ze co, jakby zaczął skakać, to po sądach właścicieli ciągać będą? Albo zabronią np. pełnych wyskoków do piłek treningów obedience ? Że niby rok trzeba czekac, żeby to zacząć? Powodzenia w tak poźnym wyrabianiu pasji u psa! :) Ja chyba za dużo wymagam od ludzi zajmujących się psami, ale mimo wszystko wolałabym mieć do czynienia z bardziej uświadomionymi jednostkami. Wiem, że w Polsce stosunkowo niewiele hodowlanych bc jest przedtem badanych w kierunku dysplazji i nie chodzi mi tylko o biodra ale też i łokcie, to chyba rzadkość (ja na pewno znam jedną osobę). Zreszta z oczami jest tak samo. A byloby to o wiele rozsądniejsze niz wymyślanie dziwacznych klauzul. A w ogóle, to jeśli już, to punkt mówiący o zakazie zapasienia psa byłby o wiele rozsądniejszy, prawda? :D I jeszcze jedno - testy w kierunku schorzen oczu u collie wcale nie sa rzadkością na świecie, przynajmniej w Europie. Polska jak zwykle stanowi wyjątek. Pozdrawiam, Davie
  20. Możecie sobie obejrzeć foto-relację z mistrzostw BC w czeskich Litomericach w 2002 roku: http://www.lerl.web4u.cz/mkrejci_bc/mrbc_2002/index_13.htm
  21. 44 złote i ani grosza mniej! :x
  22. Witam wszystkich!
×
×
  • Create New...