[B]Szanowny Tojanie[/B],
ktoś tu już wspomniał o dobrym wychowaniu, a raczej o jego braku, i wypadałoby o tym wspomnieć i po Twojej wypowiedzi. Ale od tego jest mod :cool3: , ja wolę się zająć moimi wrażeniami ;) z MS, a spędziłam tam bite 4 dni, od samiuśkiego rana w czwartek do końca w niedzielę.
[B]No to zacznijmy od stanowisk dla poszczególnych reprezentacji[/B] - a było nimi kilkanaście stolików (jak w Mc Donald'sie :lol: ) i przy każdym dokładnie po tyle krzesełek ilu było zawodników + kapitan.:evil_lol: Trener, koledzy klubowi i wraz z nimi przybyli kibice mogli sobie siedzieć na betonie.:oops: Siedziałam sama przy polskim stoliku i mogłam obserwować reakcje przybyłych zawodników. Było mi bardzo głupio i wstyd poprostu. Takie warunki zdecydowanie sprzyjały przestępczości ;) :evil_lol: i tak min. słyszałam, że ekipa francuska zakosiła kilka siedzeń Belgom. I jestem przekonana, że to nie był odosobniony przypadek. :lol:
I niestety, może to [B]Tojanowi[/B] wyda się bardzo dziwne, ale na zawodach tej rangi (i nie tylko, zresztą) zawsze organizatorzy starają się zapewnić jakieś szatnie dla zawodników i miejsce gdzie mogą spokojnie odpocząć ich psy. Nasłuchałam się trochę na ten temat rozmawiając z ludźmi z ekip różnych krajów i nie było to przyjemne, oj nie. A w Poznaniu mieliśmy bagaże zawodników i klatki z psami stojące między tymi stolikami właśnie, tuż przy ringu, między chodzącą publicznośćią, bo dopiero pod koniec zawodów jakoś wygrodzono to miejsce.:crazyeye: A balkon w tejże hali pozostawał od początku puściutki i bez dostępu, dopóki pomysłowa publiczność nie postanowiła go wykorzystać, zignorować łańcuchy zakazujące wstępu na schody i wjeżdżać sobie tam windą. :cool3:
[B]Ring na którym odbywały się zawody[/B] był też bardzo marnie wygrodzony, przynajmniej od strony, gdzie zbierało się najwięcej publiczności. Jeszcze w czwartek próbowano coś z tym zrobić, wspominano o 2 metrach odstępu od okalającej bandy, ale potem stało znowu tylko tekturowe ogrodzenie, w sumie dobre, ale nie przy bezpośrednim dostępie publiczności, bo leciutkie i bardzo łatwe do przesuwania przy zebranym tłumku przepychających się widzów. W efekcie jedna z takich tektur została wepchnięta (!!!) na ring, kiedy to pies włoskiego zawodnika warował w małym kwadracie i stało się to jakieś 1,5 metra za nim. Pies (wbiegł do kwadratu cudnie!:loveu: ) obejrzał się i podniósł, no i ćwiczenie nie zaliczone... :-( W krótkiej przerwie po tym występie organizatorzy rzucili się do wygradzania i odsunięcia jednak publiczoności trochę dalej, ale w odpowiedzi na to szef włoskiej ekipy ruszył do nich z protestem, żeby tego nie robili, bo wszyscy powinni mieć równe szanse, a poza tym (bagatela!), powinni to zrobić wcześniej przed zawodami. I całej akcji zaniechano.
No i chyba najważniejsze organizacyjne uchybienie - [B]brak ringu przygotowawczego![/B] :angryy: :mad: Na odbywającej się w czwartek odprawie dla kapitanów, właśnie o to padały największe pretensje do organizatorów, ale za bardzo nie było do kogo ich kierować (przedstawiciel organizatorów wyszedł wcześniej). A sędziowie próbowali coś tłumaczyć, że w Polsce, to trudno jest cokolwiek załatwić i że musimy sobie jakoś z tym poradzić.... Potem widziałam, że zawodnicy korzystali z ringu przygotowawczego przy ringu głównym, lawirując między ludźmi z psami przygotowującymi się do pokazów.:p Trzeba przyznać, że owszem, było trochę miejsca, ale jeśli ktoś powie, że spokojnie można było wziąć psa i coś z nim porobić na śliskim betonie, to... gratuluję! :eviltong: :lol:
W hali było dosyć rześko, a [B]organizator nie pomyslał o jakimś stanowisku z kawą i herbatą dla przybyłych ekip[/B]. No nawet na nieoficjalnych hopkowych zawodach to jest podstawowy wymóg oraganizacyjny wynikający z dbałości o komfort przybyłych zawodników i sędziów, a tu... I to dlatego "niedobry" kapitan polskiej drużyny próbował ratowac sytuację i "przekupić" sędziów kawą i herbatą, bo usłyszał że a i owszem, napiliby się, ale catering nie działa czy coś i muszą czekać... A 20 m dalej byla restauracja, więc cóż to był za problem?
[B]Co do katalogów[/B] - dlaczego nie wydrukowano ich więcej i nie można było ich kupić, tylko trzeba było chodzić i prosić?!? Wysłuąc, że jest niewiele (ale dlaczego??) Ja swój wyprosiłam i dostałam, ale to było wcześnie w czwartek, i od razu oświadczam, że nie wyrzucam ;) , trzymam i nawet będę korzystać dalej, tak jak z poprzedniego, przywiezionego ze Stockerau. No ale dlaczego tak, dlaczego nie było ich więcej? Czy organizatorzy myśleli że tzw. pies z kulawą nogą nie zajrzy obejrzeć, pokibicować Polkom?????? Ba, nawet wprowadzano zainteresowanych w błąd informując, że... "się wszystkie sprzedały"... :megagrin: Argument, że znaleziono jakieś w koszu za bardzo do mnie nie przemawia, bo można np. pomysleć, że wywalono je do kosza zamiast udostępnić widzom.:eviltong: ;)
O jakiejś większej widowni, czy miejscu do zasadzenia się na te 4 dni nie było mowy; nam uratowały życie przywiezione składane krzesełka.
[B]Podsumowanie dnia i ogłoszenie piątkowych wyników[/B].... Ani słowa na ten temat w rozkładzie dnia, w katalogu. :crazyeye: :angryy: Cały piątkowy wieczór marudziłam znajomym przy kolacji, że jak to, nawet tego nie zorganizowali!? Okazało się, że było, i tutaj [B]zwracam honor[/B], tylko dlaczego była to taka tajemnica?? Nie wiedzieli nic o tym - kapitan, zawodniczki, nie wiedzieli też panowie Rurarz i Roszkiewicz, wiem bo miałam okazję wspólnie poużalać się na ten temat.
No i ogromnym zgrzytem był też [B]brak wywieszonych flag państw uczetniczących w imprezie[/B].:angryy: A to zawsze jest obowiązek organizatora i basta.
[B]Podsumowując[/B] - można uznać Poznań za kolebkę polskiego obedience:loveu:, ale stwierdzenie, że przyczynia się do popularyzacji tego sportu, to już byłoby baaardzo na wyrost, niestety...
[B]P.S.[/B]
Co do dresów całkowicie zgadzam sie z Elą! Były okropne. A jak dziewczyny próbowały wcześniej ingerować w to, w co je ubiorą, to usłyszały ze zdziwieniem, że "co to je obchodzi?". :-))