-
Posts
33 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Doma
-
Ja tez sie z nia juz skontaktowalam i zamierzam sie umowic na spotkanie. Faktycznie przez telefon robi b. dobre wrazenie. Mam nadzieje, ze pomoze mojej suce, bo jak nie, to kiepsko to wszystko widze.... :(
-
Dzieki. Mam nadzieje, ze cos pomoze, bo szkoda by mi bylo pozbywac sie tej malej francy ;)
-
Moja suka spedzala duzo czasu z dziecmi, jak byla mala.... W pewnym momencie jej odbilo i stwierdzila, ze jednak ich nie lubi. Tyle dobrze, ze nie akceptuje ich tylko w domu. Na dworze jest wszystko ok. Co ciekawsze dzieci jakby wyczuwaja jej niechec i w ogole do niej nie podchodza. Maja instynkt ;)
-
Moja suka zachowuje sie dokladnie tak samo, jak pies Kati... Tylko nie mam mozliwosci poproszenia zadnego dziecka o pomoc, bo takie sytuacje zdarzaja sie niezwykle rzadko. A jak juz sie zdarzaja, to za zadne skarby nie moge przekonac dziecka (a rodzicow tym bardziej) zeby zblizylo sie do psa ;) Boje sie tylko, co bedzie jak pojawi sie moje wlasne dziecko....... No i pojawil sie nowy problem. Franca zaczela sie rzucac na starszych panow na dworze. Podbiega, wacha, jakims cudem ustala wiek i ... awantura...... Suka jest po szkoleniach, w miare wychowana, wiec nie wiem naprawde, o co jej chodzi ..... :-?
-
Szukam dobrego, sprawdzonego psychologa we Wroclawiu, ktory zbada mi psa. Prosze o pomoc.
-
Dzieki za odzew. Mnie sie tez wydaje, ze jakby cos sie stalo to by ktos zauwazyl... Jakies psy krecase sie w okolicy, piszczace pod brama, skaczace przez brame itp... Chyba ze napaleniec byl tak inteligentny, ze faktycznie wskoczyl, zrobil swoje i cichcem zwial :wink: Oby nie..... Suka mi juz jakby znowu schudla, wiec moze faktycznie ja chwilowo za bardzo roztylam. Objawow innych nie widze. Jakby moze tylko spokojniesza jest, ale to moze byc znowu tylko moja paranoja. Ja swojej suki nie spuszczam ze smyczy tylko w tym newralgicznym tygodniu, kiedy widze, ze psy dostaja szalu, a i suka ma ochote. Potem jak jest teren czysty (park np.) to sobie biega, ale jest caly czas na oku, a ja na wszelki wypadek tez zaopatruje sie w kijek. USG niestety nie wiem, ile kosztuje, bo moje bylo po znajomosci. Ale tez bym chciala wiedziec, tak na marginesie... pozdrawiam
-
Liczylam na slowa pocieszenia, a nie postraszenia. Wiem, ze wszystko sie moze zdazyc.... Mieszkam w duzym miescie i podczas cieczki suka byla tu caly czas na smyczy. Moi rodzice mieszkaja natomiast w duzym domu z ogrodem. Teoretycznie ogrod jest dookola otoczony, dzior zadnych, suka przewaznie byla na oku, ale juz sama nie wiem, czy jakis burek nie przeskoczyl bramy i mogl nabroic... :( Zadnego ani razu nie widzialam, zaden sie w poblizu nie krecil...
-
Czy ja wiem.... To dopiero bylby (OBY NIE!!!) 3, 4 tydzien. Apetyt, ruchliwosc, zachowanie itp jakby w normie. Moze jakos spokojniejsza jest, ale nie chce tez wpadac w paranoje :) Wet nic nie zobaczyl na USG i nic konkretnego nie powiedzial, moze jeszcze za wczesnie?? Raczej wykluczyl, ale mu jakos nie ufam. A przy okazji niezla panikara jestem. A czy przy ciazy urojonej tez rosnie apetyt i suki tyja??
-
A nie za wczesnie na wymaz??
-
Hej. Potrzebuje Waszej fachowej porady. Mojej suce zaczela sie cieczka 27 marca. Juz jest po. Od 2, 3 tygodni suka jakby przytyla. Jest to wysoce nieprawdopodobne, ale nie niemozliwe, ze wpadla :( Twierdza tak moi zlosliwi znajomi, ktorzy maja troche doswiadczenia w tych sprawach. W panice polecialam na USG, ktore nic nie wykazalo. Teoretycznie, bo przekonana nie jestem.... Moze to byc 3, 4 tydzien. Pytanie pierwsze: jesli tydzien 3, to czemu tak przytyla i wyglada jak w 6-tym? Pytanie drugie: jesli tydzien 4, to czemu na USG nic nie widac? Dodam jeszcze, ze moj niejadek mial wieczna niedowage, wiec w koncu wzielam sie na sposob i troche ja ostatnio podtuczylam. Dopiero po fryzjerze okazalo sie, ze troche za bardzo. Ale.... jest gruba, bo jest w ciazy (prawdziwej lub urojonej)? Czy jest gruba, to ja roztylam? Kiedy mozna wiarygodnie stwierdzic, ze suka jest w ciazy? Kiedy najlepiej wybrac sie do lekarza, zeby sie w koncu upewnic? Poradzcie prosze....
-
Nieee... tak dobrze to ja nie mam :( Suka generalnie rzuca sie o zarcie, ale: 1) nie rzuca sie na nas, 2) nie rzuca sie o miske, 3) nie rzuca sie zawsze. Generalnie jak wyczuje osobnika slabszego od siebie, albo ktory sie jej boi, to ma go w nosie i warczy o wszystko. Jak kogos lubi, to nie warczy w ogole. Kosci nie dostaje - tak na wszelki wypadek - chyba ze tylko z reki do pogryzienia. Jest bardzo niepewna i nieprzewidywalna, a przy tym strasznie slodka i sliczna (niestety...). Pare razy juz rzucila sie na dzieci, na inne psy to notorycznie w obronie patyka lub innych rzeczy. Przed ta cieczka to sie rzucila na swojego pana i tu byl ten bol. Ale juz jej odpukac przeszlo. Takie to dziwne stworzenie jest.... Kradzieze a i owszem, a najbardziej lubi z czyichs torebek. Mieszkamy w mieszkaniu studenckim i jak byla mniejsza, to codzinnie cos komus oddawalismy (sorry, Twoje skarpetki? sorry, Twoja rekawiczka? itp... :D Teraz to juz zadziej, ale zdarza sie...
-
Czesc Cockerek, Moje problemy wydaja sie byc ciut inne niz Twoje, ale sa z tej samej beczki. Moja suka juz nie warczy - przeszlo jej po szkoleniu. Za to rzuca sie z zebami w okreslonych sytuacjach (obrona patyka, kosci, czasem miski). Nie ma problemow z kapaniem, braniem na rece, przesuwaniem, odsuwaniem, czy czesaniem (do tego ostatniego co prawda potrzebne sa dwie osoby, ale to dlatego, ze suka ucieka przed szczotka :D ). Nie rzuca sie juz na nas (szkolenie znowu pomoglo) i atak na swojego pana zdarzyl jej sie pierwszy raz od dluuuugiego czasu (od przed szkoleniem). Dlatego tak nas to zdziwilo i zaniepokoilo. Dwa dni pozniej dostala cieczke i teraz juz wszystko jest ok. Znowu wcina kulki jak milo, machajac przy tym jak glupia ogonem, a do miski mozna jej glowe wsadzic i nic. Dlatego wydaje mi sie ze to jednak przez ta cieczke. Rozne suki przechodza to roznie (tak jak kobiety;) Moja zmienia sie w bestie i tyle. Jak juz pisalam cale szczescie ze jest karna i na haslo "do nogi" przychodzi lagodna jak baranek i glupio jest jej przez caly dzien, ze zle zrobila. W jednym Masza ma na pewno racje - na takiego psa jak moj cale zycie trzeba uwazac, trzeba go wychowywac i szkolic. No i fakt: "zmeczony spaniel to szczesliwy spaniel". Nie wiem jak Twoj pies Cockerek, ale mojej suki juz od dluzszego czasu nie udalo mi sie zmeczyc. Moze ganiac GODZINAMI. Nie chodzic! Biegac! I ledwo sie zasapie.... Kondycje to ona ma... :) pozdrawiam i zycze milego weekendu
-
Dzieki za odzew. Wielkie dzieki. No... fakt, suka stara sie bardzo byc dominantem. Najgorsze jest to, ze z wiekszoscia ludzi jej sie to udaje (zobaczcie jaka ma mine na obrazku pod moim nickiem). Wszyscy wokol (rodzina, znajomi itd) ja uwielbiaja i nie tylko na wszystko jej pozwalaja, ale wrecz wchodza jej z przeproszeniem wiecie gdzie. Mnie juz gardlo boli od ciaglego tlumaczenia, ze akurat tego psa trzeba traktowac inaczej, bo jest bardzo charakterny. W sumie tylko my (jej wlasciciele) staramy sie trzymac ja krotko. Ech... szkoda gadac. Zreszta nie o to chodzi. Suka wczoraj jakby oglosila zawieszenie broni. Juz dawno nie zdarzaly jej sie tego tylu zachowania, wiec chyba sie zdziwila ze pan nagle na nia nakrzyczal i kazal jej pol godziny siedziec w jednym miejscu, a pani nie wpuscila pod koluderke. Na razie sie - odpukac - uspokoila. Poszkolilismy ja troche (wszystko szlo super), slucha sie super. To jest w tym wszystkim najdziwniejsze: suka jest wyszkolona (i ciagle szkolona), jest niezle wychowana, a ja ciagle nie jestem jej pewna. Boje sie jak podchodza do niej dzieci (nie lubi dzieci), glaszcza obcy ludzie. Boje sie ze komus moze zrobic krzywde. Dlatego mam czasem wrazenie, ze cos jest nie tak z jej psychika. Obym sie mylila.... Brak konsekwencji.... troszeczke tak :oops: Ze wstydem chyle czola, ale ja uwielbiam z nia spac i nie zamierzam przestac. Tak sobie tylko pomyslalam, czy mozna by robic tak: suka grzeczna - wszystko ok, spi z nami, suka niedobra - na ziemie, albo na miejsce i tak na cala noc. Co o tym myslicie? Co do innych rzeczy, typu jedzenie po nas, przechodzenie po nas przez drzwi, zakaz wchodzenia do kuchni itp.... to bez problemu. Jest jeszcze cos: zbliza jej sie cieczka. Jak miala ostatnio, to byla faktycznie nie do zniesienia. Warczala nawet jak sie ktos na nia za dlugo patrzyl :-? Moze tu jest jeszcze tez powod....? Z niecierpliwoscia czekam na dobre rady :)
-
Ja niestety mam na codzien do czynienia z ta przesliczna bestia :-? W sumie tragedii nie ma, bo jak mowilam pies jest do opanowania. Tyle ze to zadna przyjemnosc ciagle pilnowac psa i uwazac zeby cos sie komus nie stalo. A juz nie wyobrazam sobie co bedzie, jak np. pojawi sie w rodzinie dziecko. Najgorsze jest to, ze my nie zaniedbalismy tego psa pod wzgledem szkoleniowym. Jest troche rozpuszczona, to fakt (przez nasze rodziny, niestety, bo "przeciez ona taka piekna) :evil: Naprawde ciezko pracowalismy na ten efekt, ktory teraz zaczyna znikac. I naprawde boje sie ze to jakas choroba albo wada. Znam kilka historii spanieli, ktore trzeba bylo uspic.... A tego wolalabym uniknac.
-
Ale ja zazdroszcze posiadaczom takich psow jak Twoje, Cockermanka. Tez myslalam ze dolacze do grona maniakow tej rasy, ale jak na razie, to jestem od tego daleka. Wet mojej suki tez zna mase historii dosc drastycznych o spanielach. Czy cos sie zmienilo?? Hmm... do tej pory suka nigdy nie byla sama w domu. Ale w grudniu moj chlopak znalazl prace i od tej pory suka jest sama w domu jakies 8-9 godzin dziennie. Wiem ze to zle dla spanieli i psow w ogole, ale tak niestety jest i tyle. Praca wazniejsza niz pies. no i tu raczej nic sie nie zmieni. Poza tym suka jest nie do konca sama, bo mieszkamy w mieszkaniu studenckim po ktorym ciagle ktos sie kreci. No i sytuacja zmienila sie trzy miesiace temu a nie przedwczoraj. Zbliza jej sie cieczka, ale to nie jest tlumaczenie az takiej agresji. Jak Boga kocham nie wiem co ja napadlo!! Co jej sie nagle nie podoba? Radzcie cos!!!!!!!!
-
Ja bym jednak na chwile jeszcze chciala wrocic do tematu.... :( Dzieki Masza, Dingo i reszta za madre wypowiedzi. Nie wypowiadam sie na temat zamieszczonej teorii, bo nie posiadam wystarczajacej wiedzy ksiazkowej. Wiem tylko jedno: nie znam ani jednego spaniela, ktory bylby wcieleniem dobroci i lagodnosci - Masza, Ty jestes pierwsza, ktora moze powiedziec "mialam 9 spanieli i tylko jeden byl agresywny." Dlatego opinie o wyjatkowej agresji spanieli, szczegolnie tych jednokolorowych wydawaly mi sie bliskie prawdy. Moze i nie sa... W kazdym razie moja przyszla tesciowa ostatnio szyla dziecko pogryzione przez wlasnego spaniela, a i moj szkoleniowiec nie pytal o nic wiecej, jak zobaczyl nasza suke. A wracam na forum i do tematu, bo ZNOWU COS JEST NIE TAK!!! Suka (nie musze chyba dodawac: zloty cocker!) ma charakterek. Od malego miala, a i krew lala sie nie raz. Bylismy na szkoleniu, zmienilismy zasady (jedyny grzech, jaki popelniamy, to fakt, ze z nami spi) i wszystko sie tak ladnie naprawilo. Przez pare miesiecy mialam slodkiego, slicznego, madrego, wychowanego pieska. Do przedwczoraj..... Skoczyla na swojego pana, ktory przechodzil obok jak jadla (kulki, ktorych wcale nie kocha). Wczoraj to samo. Na mnie na razie odpukac nie warczy, ale co jej sie nagle stalo???? Ja naprawde sie boje, ze to jakas choroba psychiczna, wada genetyczna albo cos podobnego. Plusem jest to, ze mimo wszystko suka jest karna. Warknie, rzuci sie, ale przychodzi do nogi na zawolanie. Zla jak osa, ale sie slucha. Co mozna zrobic? Jak ja socjalizowac? Jak naprawic? Suka ma teraz rok i 8 miesiecy. Chcemy wrocic na dalsze szkolenie (w miare mozliwosci czasowych) ale co robic na codzien? Prosze, dajcie jakies rady.... p.s. "Jeśli chodzi o net... Nie będe linkował. Ale zobacz sobie co pisze np. Doma na forum.dogs.pl. " - to ja.... z czasow, jak moj pies byl jeszcze normalny...
-
Nie wyobrazam sobie, co by sie dzialo, gdybysmy nie wyszkolili naszej suki. Pozarlaby nas wszystkich predzej czy pozniej. Chociaz fakt faktem, ze nie widzialam tak wyszkolonego spaniela :lol: A na samym szkoleniu wyglada naprawde przezabawnie, posrod tych wszystkich wielkich owczarkow, rotwailerow, dogow, itp.... Taka jedna, mala, kudlata sierota! Mala na razie znowu sie uspokoila, ale ja sie jednak ciagle troche boje. Tym bardziej ze my z nia duzo jezdzimy do rodzin, znajomych itp. Wszyscy ja uwielbiaja i rozpieszczaja, a mnie szlag trafia. Tlumacze, prosze, zeby jej tak nie traktowac, nie wchodzic do d..., a oni sie ze mnie smieja, bo gdziez takie slodkie malenstwo moze byc niedobre. Naprawde, czasem mi sie wydaje, ze niektore mamy, ciotki i kuzynki powinny pojsc na szkolenie, a nie pies. A ciezko jest na kazdym kroku kazdego kontrolowac. Dopiero jak suka pokaze zabki i jest awantura, to wina jest nasza, bo nie wychowalismy psa! Wrrrrrrr........ A tak na marginesie: jak sie Wam wydaje - mozna zmienic charakter psa? Czy jest to raczej rzecz niezmienialna (jak u ludzi)?
-
Mnie tez zawsze interesowalo to lizanie. I tez mi sie zawsze wydawalo ze jest to objaw milosci i oddania. Ale w przypadku mojego psa zaczelo mnie to zastanawiac, bo nie ma on charakterku az tak romantycznego. A lize jak glupi. Szczegolnie jak cos nabroi. Przez reszte dnia sie przymila, slodko patrzy i lize, lize, lize.....
-
Dziewczyny (Masza i Flaire) - jestescie kochane!!!!!! Dzieki za dobre rady i slowa. Na forum dogs.pl pewnie juz by mnie wiekszosc opieprzyla, ze sie nie znam na psach, nic madrego nie mowiac ani nie radzac. Nawet nie wiecie, jak sie ciesze, ze jednak mala moze ze mna spac (przynajmniej na razie) i nie jest to jedyne wyjscie z sytuacji. Co do tego koloru, to slyszalam rozne historie o jego przeszlosci. Zadna nie jest zbyt pozytywna! Ale nie tym chce tlumaczyc moje bledy. Jestem od tego daleka. Rozpuscilismy psa i tyle. Dobrze ze w miare wczesnie sie za niego wzielismy i sie udalo. O ONkach tez slyszalam straszne rzeczy. Wystarczy poczytac forum. Wlos staje na glowie, co sie ostatnio dzieje z tymi psami. Co do socjalizacji to owszem czesac sie nie lubi, ale nie odgryza przy tym palcow. Stara sie raczej bajsnac szczotke :D U fryzjera, lekarza itp nie ma zadnych problemow, bo za bardzo sie boi. To w ogole jest dziwny pies. Ale przynajmniej przewidywalny. Co do spania... ech.... ciezko mi ja bedzie zapraszac do lozka w srodku nocy, ale przynajmniej komende "na ziemie" zna doskonale i slyszy ja codzinnie rano, jak tylko zaczniemy sie ruszac. Chce, zeby rozumiala, ze spac z nami moze tylko i wylacznie w nocy. Ciekawe czy to zlapie... W ciagu dnia nie ma prawa wskakiwac na zadne kanapy, fotele, czy lozka i nie robi tego. Co najwyzej za wyraznym zaproszeniem i od razu na kolana. Co do inteligencji cockerow - masz racje Masza. One sa nawet cholernie nieglupie, mimo tego jak wygladaja :wink: Ale gaszenie swiatla jest bomba!! Moja tez zna mase sztuczek i ciagle poznaje nowe. Szybko sie bestia uczy. Flaire, co do szkolen to masz oczywiscie racje. Teraz mamy mala przerwe, nie tyle w czestotliwosci ile w dlugosci szkolen. Nie mam serca dac suce komendy: "waruj, zostan" na 10 minut na lodzie :wink: Ale podstawy i rozne nowe rzeczy ciagle szlifujemy. Od wiosny wznawiamy szkolenie. Szkolimy ja prywatnie nie w szkolce, dlatego wrocimy do naszego tresera na ciag dalszy. Niestety, treser mieszka 180 km od nas, na Slasku, skad pochodzi moj chlopak, wiec w gre wchodza szkolenia weekendowe (+ codzinne nasze, na wlasna reke). Myslimy tez o agility, bo suka ma ku temu niezle predyspozycje, ale to tez raczej na wiosne. Nie, bynajmniej nie zamierzamy przestac jej szkolic. Zdaje sobie sprawe, jakie to wazne, szczegolnie w przypadku tej malej bestii. Nie wydaje mi sie, ze zmieni jej sie charakter (ale mieszanka: zlote, slodkie cudo, maksymalny pieszczoch, :lilangel: a gdzies w srodku obronca i morderca :baddevil: ale na pewno trzeba go dalej trzymac w ryzach i w miare mozliwosci jeszcze ukrocic. Na temat poslania mam dokladnie takie samo zdanie: to psa azyl i pies jest w nim nietykalny. Wiec jak nabroi, to przywolujemy ja do nogi i robimy krotka musztre, poza wyrkiem. Wiec wnioskuje, ze najlepszym rozwiazaniem bylyby cwiczenia z obcymi osobami (tylko znajdz tu chetnych....), zeby jej rzucaly patyki, glaskaly (z tym nie problem, niestety. Wszyscy pchaja do niej ciagle lapy), podkarmialy w nagrode i moze troche szkolily. Dobrze mysle? No a co tymi psami w domu? Ona dostaje szalu i chce zagryzc na smierc, jak w domu pojawia sie inny pies. Karcic jak tak robi i nagradzac jak przestaje? Czekam na moze jeszcze jakies pomysly i rady (teoria juz jest wstepnie wyjasniona, tak :wink: ?) Pozdrawiam
-
Dzieki za odzew. Podam troche wiecej szczegolow (ze wstydem chylac glowe, bo jak juz pisalam mielismy z nia troche klopotow wynikajacych z naszych bledow:( Tak, cocker zloty (dopiero po zakupie dowiedzialam sie, ze wlasnie one maja wieksza niz inne tendencje do agresji - niestety, hodowca to przemilczal! :evil: ). Troche poczytalam forum, troche pogadalam z ludzmi i wtedy wyszlo na jaw, ze w zasadzie wiekszosc wlascicieli zlotych cockerow ma lub miala podobne problemy. Szczeka mi opadla.... :o Wczesniej mialam suke owczarka niemieckiego. Oaza spokoju i madrosci, wiec sie nie spotkalam nigdy z problemem agresji u psa. A ze spanielka byla slodkim, przemilym, slicznym szczeniakiem, przyjacielsko nastawionym do calego swiata, wiec wszystko jej bylo wolno i rozpuszczona byla calkowicie. Dopiero jak zaczela sie rzucac (miala jakies 7, 8 miesiecy) otworzyly nam sie oczy. Sytuacja stala sie naprawde okropna. Zaczelismy szkolenie, ustalilismy bardziej radykalne reguly (standard: zakaz wskakiwania na kanapy, lozka, spania z nami, wchodzenia do kuchni, je po nas, wychodzi przez drzwi po nas itp....). Mozna bylo powiedziec, ze nam sie udalo, po 2 miesiacach szkolenia suka sie uspokoila, wychowala i problemy zniknely. Naprawde. Zarazem suka stala sie jakby bardziej wdzieczna i kochana. Spadla z lopaty i zaczela na szanowac. W zasadzie mozna bylo z nia zrobic wszystko. Niebo a ziemia do tego, co bylo wczesniej. Zdaje sobie sprawe z tego, ze to najprawdopodobniej ja popelnilam blad (jesli juz wziac pod uwage jedna z teorii;) - jak zobaczylam ze sunia cudownie sie zmienila, z powrotem wpuscilam ja do lozka. Nie wskakuje wieczorem, tylko zasypia u siebie. W nocy, jak widzi ze sami spimy, cichcem wskazuje nam do lozka i od razu ryje sie pod koludre. Przytula sie i zasypia. Bardzo bym chciala uniknac zakazywania jej tego znowu, bo przyznaje, ze spanie z nia jest jedna z najprzyjemniejszych rzeczy jakie mnie w zyciu spotkaly :oops: No i co teraz? Bo jak naprawde musze, to przestane. Chociaz nie wydaje mi sie, zeby akurat to ze spi za mna tylko i wylacznie wplywalo na sytuacje. Reszta regul pozostala nie zmieniona. A osobiscie znam mase psow za mlodu agresywnych, potem wyszkolonych, ktorym sie troche odpuszcza (np spanie z ludzmi) i wszystko jest w porzadku. No.. chyba ze pozwolilam jej na cos takiego za wczesnie. I jeszcze sprostowanie: jedzenie dostaje dwa razy dziennie. Akurat wtedy dostala kolacje, zjadla i polozyla sie na wyrku. Mysmy sie ze znajoma zagadaly i po prostu zapomnialam jej zabrac miske. Rzuca sie tylko i wylacznie w obronie czegos. Nigdy nie byla to agresja bez powodu, czy tez np przy odsuwaniu jej, spychaniu czy dotykaniu. Na tego chlopaczka tez warknela przez patyka. Zreszta, kiedys mozna bylo mowic o rzucaniu sie, teraz sa to ostrzegawcze szczekniecia. A czemu mowicie, ze to ze sie nas slucha nie ma znaczenia?? Myslalam, ze o to wlasnie chodzi.... Pies jest posluszny i karny, a taki ma po prostu charakter. Ja tez jestem wychowana, ale do osob super lagodnych to nie naleze i jak wkurze, to sie wszystko trzesie;) Ta socjalizacja tez wydaje mi sie najlepszym pomyslem w tym wypadku. Co Wy na to?
-
Chyba przestalam rozumiec swojego psa. Ale bardziej zalezy mi na tym, zeby go nie tyle zrozumiec ile troche zmienic - o ile to w ogole mozliwe. Mam bardzo charakternego 1,5 rocznego spaniela. Od poczatku mielismy z nim troche klopotow, bo suka jest dosc agresywna i ostra i przy tym cholernie inteligentna i cwana. Z drugiej strony jest przepieknym, przemilym stworzeniem, pieszczochem, ktorego wszyscy uwielbiaja, rozpuszczaja i pchaja do niej lapy - co ostatnio okazuje sie dosc niebezpieczne. Chodzilismy na szkolenie, ktore dalo bardzo duzo. Temperament zostal w miare opanowany, suka stala sie naprawde posluszna i karna. Zna mase komend i generalnie nie ma z nia problemow. To znaczy - my nie mamy: ja i moj chlopak, czyli wlasciciele psa. Nas sie slucha i pozwala na wszystko. Byl spokoj przez pare miesiecy, ale ostatnio znowu cos sie dzieje. Nas dalej sie slucha, nie ma mowy o jakims stawianiu sie, warczeniu itp. Najpierw zaczela wykazywac agresje w stosunku do innych psow. O patyki na spacerze, o to ze jakis pies lasi sie do mnie, czy o to, ze wchodzi do jej domu - generalnie obcych psow w domu nie toleruje, ale to juz inna broszka. Wczoraj jednak warknela na znajoma, gdy ta chciala ja poglaskac. Suka lezala w swoim wyrku, obok stala miska z sucha karma, za ktora nie przepada, wiec sie zdziwilam, ze nagle tak zajadle zaczela jej bronic. Mnie wtedy w pokoju nie bylo, jak tylko weszlam to przywowalam ja do nogi - przyszla pokornie. Zabralam jej miske i odeslalam na miejsce. Za 5 minut bylo wszystko OK i suka znowu lasila sie do wszystkich. Dzis rano warknela na chlopaczka, ktory chcial ja poglaskac. Suka stala na patykiem, ktory sobie wlasnie znalazla. Znowu ja przywolalam do nogi, zrobilam krotka musztre i bylo dobrze. Od razu dodam, ze suka ze mna spi i spac bedzie (ale przychodzi dopiero w srodku w nocy, wieczorem jej nie wolno), poza tym nie wolno jej mase rzeczy: wskakiwac na lozka i kanapy, zrec czego popadnie (zna komende "nie rusz"), wchodzic do kuchni, itp itd. Zawsze wykonuje wszystkie komendy. Jest jednak rozpuszczana przez krewnych i znajomych, ktorych nie da sie przekonac, zeby tego nie robili, bo przeciez "to taki slodki piesek". :evil: Co mi radzicie?? Socjalizowac ja jakos? Poprosic obce osoby, zeby ja troche szkolily? Tylko bardzo prosze o rady praktycznie :D , omijajace teorie dominacji i hierarchi, ktora znam i z ktora sie zreszta w wielu kwestiach nie bardzo zgadzam. Ksiazki tez czytalam. Co zrobic z poslusznym i karnym psem, ktory ma swoj charakter, jest ostry i taki slodki zarazem?? Jak oduczyc ja agresji w stosunku do innych psow i ludzi w obronie czegos? Jeszcze jedno: ona generalnie uwielbia inne psy, zabawy z nimi, gonitwy, do momentu gdy chodzi o obrone czegos (patyka, zarcia, domu). Czekam na odzew...
-
Przepraszam :oops: Nie chodzilo mi o straszenie , tylko wziecie pod uwage drugiej opcji. Jak mowilam, jak nic nie pomoze i nic sie nie zmieni, to radzilam zbadanie psa. Tak na wszelki wypadek.
-
Hierarchia hierarchia ale to co piszesz wyglada na cos powazniejszego. To moze nie byc tylko proba postraszenia i pokazania ze jest wyzej w hierarchii, ale po prostu agresja, ktora moze byc nagle wywolana sterylizacja. Czasem tak sie dzieje. Jak nic sie nie zmieni, skontaktuj sie z weterynarzem albo psim psychologiem. Ale nie czekaj dlugo. Masz w domu male dziecko i duzego psa, ktoremu nie wiadomo co jest. Nie ma zartow...
-
:o masz ci los.... to sie dowiedzialam.... ale i tak sprobujemy czy ktos moze wie, czy w najblizszy weekend bedzie gdzies we Wroclawiu odbywalo sie agility??
-
Jeszcze jedno pytanko: cena!!! Ile kosztuje ta cala zabawa? Aha i jak czesto trzeba chodzic? Bo ja wiem, ze to jest super i baaaaaaaaardzo bym chciala, ale praca praca cholera i jeszcze raz praca.... Sami rozumiecie :user: