Monika, dzięki, od razu poleciałam i kupiłam odpowiedni preparat.
Maluchy dobrze, rosną i wyłażą z kojca, czym Matylda zupełnie się nie przejmuje, bo wie, że ja zaraz przylecę i wsadzę delikwenta z powrotem. Oprócz tego okropnie hałasują, czym Matylda też się nie przejmuje :-? , za to ja tak, bo na razie śpimy w jednym pokoju.
Przeprowadzka już blisko :lol: . Moja, oczywiście.
A, właśnie. Pokazałam jednego dzieciaka Małemu (Psu), ale Maly dziwnie zesztywniał :roll: . Nie chciał go zjeść oczywiście, ale chyba nie bardzo wiedział, o co chodzi i skąd TO się wzięło.
Aga&Co