Ja osobiście jestem bardzo zadowolony i wdzięczny pewnemu weterynarzowi z lecznicy na Grunwaldzkiej, bo uratował życie mojemu pieskowi gdy ten w wieku 3-mcy zachorował na parwowirozę. Trafiłem do tego weterynarza dosłownie w ostatniej chwili zabierając wycieńczonego szczeniaka od innego wet. (a raczej pseudo wet.), który stwierdził u pieska zatrucie pokarmowe...i nie miał nawet czasu na przyjmowanie wizyt, gdyż kazał mi samemu robić zastrzyki w domu - gość zupełnie niepoważny (delikatnie mówiąc).
Mój piesek wyczuł chyba kto mu pomógł i obdarzył nowego doktora psim zaufaniem, bo przez następnych 9 lat swojego życia maszerowal do gabinetu bez najmniejszego oporu i zawsze bez problemu dawał sobie robić wszystko co niezbędne, aby być zdrowym.
Myślę, że w przypadku lecznic w których naraz przyjmuje kilku lekarzy, najlepiej jest, aby pieska przez cały czas leczył ten sam weterynarz, bo zna on historię przebytych przez "pacjenta" chorób, a tym samym skuteczniej będzie kontrolować stan zdrowia naszego małego przyjaciela.