Ja miałam poważne problemy ze swoim psem. :(
Gdy miał ok. pół roku zaczął na mnie skakać, mocno przy tym łapał zębami. Nie wiem czy to miała być taka zabawa czy wręcz przeciwnie. Był już dosyć duży, a ja mam 1,50 m w kapeluszu, więc spokojnie gryzł mnie w ramie. Na szczęście to była jesień, chodziłam już w kurtce, bo gdyby nie to miałabym chyba ręce pogryzione do krwi. :cry:
Nic nie skutkowało, ani karcenie ani przywalenie w tyłek. Tylko jeszcze bardziej go to rozjuszało. Bałam się, że on chce mnie zdominować i jest na najlepszej drodze do tego.
Zdesperowana kupiłam książki Jane Fennel i zastosowałam się do jej rad. Nie było to łatwe, ale wytrwałam. Cud! :P W krótkim czasie pies się uspokoił. Przestał gryżć, przestał skakać. Dzisiaj zdarza mu się skoczyc tylko w chwilach najwyższej radości.
Dzisiaj myślę, że to co robił mój Dasti to była jednak zabawa, ale podbarwiona chęcią zdominowania. Jakby mówił: "Chodż, sprawdzimy, kto jest silniejszy"