Jump to content
Dogomania

rudamaruda

Members
  • Posts

    89
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rudamaruda

  1. Karola - bardzo ładny piesek :) i spory :)
  2. Bomber, jeśli widzisz, Że jedzie ktoś na rowerze czy ktoś biegnie to skupiaj uwagę psa na sobie. Wydaj mu komendę np. Siad i pochwal jak zrobi to dobrze. Zwykle w stresujących momentach skupiam mego psa na czym innym i skutkuje :) co do uszu u Onka to mojemu postawiły się jak miał 6 ms. Jak był młodszy to tak śmiesznie mu sterczaly jakby tylko do połowy :)
  3. Postanowilam, że napisze, bo już nie mam pomysłów co gotować, by pies jadł. Pani, od której psa wzięliśmy, twierdziła, że je mokrą karmę pedigree, więc taką też kupiliśmy. Pies nawet jej nie tkną, a po czasie, ok. 3 dni, pani stwierdziła, że pies jadł sporadycznie, a na co dzień jadł to co ona. Zgodnie z wetem stwierdziliśmy, że nie będzimy psa przestawiać gwałtownie na karmę, wet dał nam witaminy i zalecił gotować jedzenie. Ryż z mięsem i warzywami, marchewka, kukurydza, tluszcze zwierzęce, od czasu do czasu.coś z.nabiału. Pies jadł drób gotowany na parze, do tego ryż i wywar z mięsa i marchewki, marchewka gotowana w kostkę, trochę słoninki/boczku, trochę gotowanej kukurydzy, chętnie je żółty ser,wołowinę, wieprzowinę, żołądki. Wszystkie mięso jest gotowane. Do tego zwykle ryż i sos nie przyprawiany. Jednak ostatnio piesek zaczyna się "nudzić" pokarmem. Pomemla to co ma w misce ale dużo nie zjada. Oprócz podstawowych pokarmów zalecanych przez weta 2 razy dziennie (zjada raz i nie zawsze całość) dostaje suszone miesko w plastrach, średnio 3/4 dziennie. Być może Wy macie pomysły, by jakoś mu to urozmaicic?
  4. [quote name='motyleqq']to o Etnie :loveu: tzn ona sama nie chce być w ogrodzie. a jak odkurzam, to chodzi za mną i sprawdza, czy na pewno wszystko jest ok :evil_lol:[/QUOTE] To mój chyba ma tak samo... Właśnie pomyłam podłogę i już milion śladów małych łapek. Ale ostatnio jak byliśmy u znajomych (laska strasznie nie lubi psów) to Bruno nie chciał ich ogrodu opuszczać, tak mu tam było dobrze :D w każdym razie mamy łąki i lasy dookoła więc i wybiegać się może.
  5. [quote name='zmierzchnica']Wow, to Twój pies to musi być niezły egzemplarz, jeśli chodzi o brudzenie, a Ty musisz mieć mnóstwo czasu, żeby się bawić w zmiatanie podłogi non stop :cool3: Ja mam aktualnie piątkę psów, metraż duży + niewielki ogród + dużo spacerów. Jak akurat jest wilgotno, a psie posłania są niewyprane, to czuć czasem psi zapach, wtedy wiadomo, że trzeba psie rzeczy wyprać. Odkurzanie raz na dzień lub na dwa dni (zależy czy psy się sypią), częstotliwość mycia podłóg zależy od pogody ;) Mi się wydaje, że mimo wszystko łatwiej jest zachować porządek w małym mieszkaniu z wieloma zwierzakami niż w dużym domu z taką samą ilością zwierząt :eviltong: Kiedy czasem biorę się za szorowanie całej chałupy to wesoło nie jest, można na tym cały dzień spędzić, a i tak zawsze jeszcze coś zostaje do zrobienia. Zasadniczo zgadzam się z LadyS, "patologiczność" zależy od naszego zorganizowania, samych zwierząt, naszego czasu i chęci oraz środków ;) Są rodziny wielodzietno-wielozwierzęce, którym tylko pozazdrościć organizacji i czystości... No i bywa, że ktoś nie ma zwierząt wcale, a w jego domu i tak czystością nie lśni, a wręcz przeciwnie :diabloti: Np dla mnie już te 5 psów to jest nadmiar, 4 psy dało się ogarnąć pod względem czasu i czystości tak w sam razy, przy czym psami zajmują się dwie osoby. Tymczasa chętnie wysłałabym już do nowego domu (albo w Kosmos...) :evil_lol:[/QUOTE] Pracuję dwa razy w tygodniu po kilka godzin, więc czasu mam bardzo dużo, bo uczę się też w domu i raz na dwa/trzy tygodnie musze wybyc z domu na cały dzień, więc czas na sprzątanie jest zawsze. No a nasZ pies gubi nie zwykle dużo sierści, a jak są u nas jakieś dzieciaki, to wolałabym później nie słuchać jakie to mają ciuchy w sierści czy jakąś alergie, więc sprzątam obsesyjnie, chyba też z nudy trochę. No, ale w każdym razie jak ktoś ma ogród to mu ogromnie zazdroszczę, bo zawsze pies może choć przez chwilę sam się wyszaleć np. Na taki czas generalnych porządków, a mój drepta za mną krok w krok. Jak oddawałam psa to pytałam przede wszystkim o czas, jaki będzie psu poświęcony, o długość i ilość możliwych spacerów, o to, czy ktoś ma duży metraż pytałam tylko w przypadku owczarka, bo on jednak potrzebował dużo ruchu a i sierść gubił masowo i na szczęście trafił do domu z dużym ogrodem i kilka spacerów dziennie ma. Jak oddawałam psa małego to bardziej interesowało mnie to, czy pies będzie miał opiekuna, który poświęci mu czas i ogólnie da poczucie bezpieczeństwa, metraż nie był taki ważny. Choć jak sama miałam pudla to bylam zdziwiona jego nadmiarem energii, a z kolei jego bracia byli bardzo wygodni, trzy spacery dziennie, chwila w ogrodzie i w dzień siedzieli wymeczeni na posłaniu i się z niego nie ruszali. A mojemu wiecznie było mało.
  6. [quote name='dance_macabre']Ostatnio jak byłam na tej polanie to laska od koników do oprowadzanek obwieściła mi że to jej polana i mam sobie iść i psom nie wolno. Trochę przystopowała jak zapytałam czy mam zgłosić do związku jeździeckiego że oprowadza dzieci bez toczków i jeszcze dziewuszki lat 13 bez uprawnień. Ale psy fuj ale wielka kupa końskaw worku na środku polany jest bardzo ok.[/QUOTE] Ciekawe czy laska odprowadzająca te dzieci miała uprawnienia, skoro dzieciaki bez toczków. Każda szanująca się stajnia takowe zapewnia :) Swoją drogą, kiedyś byłam konno w lesie, nad jeziorem to banda piesków nas pogoniła w zastraszającym tempie. Więc jak konik nie był socjalizowany z psami to pewnie się bała, że Twoje psy pogonią konika, a może nad nim nie panowała :)
  7. LadyS trochę to źle zrozumiała. Psy naturalnie biegały po podwórku, wychodziły na długie spacery, koty też, ale jednak w tak małym mieszkaniu przy takiej ilości ciężko zachować porządek. Ja po jednym psie zamiatam podłogę średnio 3 razy dziennie i dwa razy myje jednak wieczorem i tak wygląda jakby stado koni przebiegło. Dodam, że mieszkamy we dwójkę...
  8. [quote name='LadyS']Porównujesz patologię do opisanych tutaj ludzi mieszkających w dwie osoby w kawalerce z psem, często małym. Naprawdę to to samo? :lol:[/QUOTE] Yyy... Patologia ma z tym bardzo mało wspólnego, bo oprócz metrażu - była to porzadna rodzina... Koty biegały po podwórku i wracały do domu jak miały ochotę... A 3 czy 4 psy w kawalerce to dla mnie taka sama "patologia"
  9. Och, Złociutka ! :* W swojej pierwszej wypowiedzi miałam na myśli to, że z każdym psem próbuje tych samych metod, a w drugim, że.nie każdy pies jest taki sam i jak dana metoda nie działa to szukam drugiej... A teraz pozwól, że przestanę odpowiadać na tak głupie teksty, bo do niczego nie prowadzą.
  10. [quote name='a_niusia']ja mam takie wyobrazenie, ze nigdy w zyciu nie chcialabym tak mieszkac i nigdy nie zdecydowalabym sie na tyle zwierzat na tak malej powierzchni. to nie chodzi o to, co sie komu miesci, ale tez o to jak to wyglada itd. i dlatego patrze na to tak, a nie inaczej.[/QUOTE] Mam podobne zdanie :) Moi byli sąsiedzi mieli jeden pokój, kuchnię i łazienkę i mini pokój na górze, gdzie nie było ogrzewania, mieszkało ich tam bodajże 5 osób, w tym dwoje dzieci. Mieli 3 psy podwórkowe i 3 psy w domu na metrażu 45 metrów plus ten mini pokoik. Do tego mieli 3 czy 4 koty, rybki i chomika. Wchodziło się do nich to nie dość, że zapach nie fajny, bo choćby się sprzątało nie Wiem ile, to trudno było to utrzymać, pełno kurzu i sierści, nie było gdzie usiąść, bo albo pies albo kot albo lokator. Było ciasno, głośno, ogólnie mnie to przerażało... My na nie całych 70 metrach nie weźmiemy sobie drugiego zwierzęcia, ale tylko dlatego, że mieszkanie wynajmowane i na poddaszu, nasza sąsiadka chyba by nas zjadła :)
  11. [quote name='Berek']Ja z lubością stosuję dyskryminację ze względu na wiek, wiedząc doskonale i z doświadczenia [/COLOR]:lol: że w wieku lat 18 - 20 - 22 jest się świetnym fachowcem w każdej dziedzinie do której się dotknie, zna się znakomicie świat i mechanizmy nim rządzące i w ogóle daje się radę z każdym tematem w odróżnieniu od tych nudnych zgredów którzy marudzą i tworzą problemy. To wspaniałe poczucie mija (najczęściej) z czasem, na szczęście. :lol:[/QUOTE] Życzę w takim razie, by kiedyś ktoś Ciebie np. Na stare lata dyskryminował, boś stary :*
  12. Gojka, ja w żadnej swojej wypowiedzi nie napisałam, że mam super-hiper doświadczenia z psami, tylko,że ciągle się dokształcam a to zasadnicza różnica. Nie chcę mi się dalej drążyć tematu, bo tu i tak każdy wie lepiej, więc zachowam zasadę "bądź mądrzejsza i odpuść" :)
  13. Mi ogromnej różnicy nie sprawia to, jakich rodziców miał mój pies. Owszem, jeśli był rasowy to z chęcią posłuchałam o rodzicach, zobaczyłam ich, ale kilka psów brałam w "ciemno" oglądając tylko zdjęcia i nie żałuję. By wziąć jakiegokolwiek psa trzeba liczyć się z tym, że pies potrzebuje cierpliwości, wyrozumiałości i czasu, by czegoś się nauczyć. Może źle sformułowałam swoją wypowiedź i dlatego została tak odebrana, ale wiele osób myśli, że skoro pies z hodowli, że rodzice tacy i tacy to ich pies będzie do nich podobny wyglądem i charakterem, a nie zawsze tak jest. Charakter i zachowanie psa w dużej mierze zależy od nas samych, od tego, w jaki sposób psa wychowamy imyślę, że psy z adopcji są też warte zainteresowania. Nie dawno, bo kilka tygodni temu zobaczyłam ogłoszenie, że jest szczeniak do oddania, kundelek i nawet się długo nie zastanawiałam.
  14. [quote name='gojka']Ruda- wybacz ale ma się mniej więcej tak jak to co napisałaś: ''Swojego pierwszego psa miałam zanim się jeszcze urodziłam" :) I w zasadzie to mnie rozwaliło i na podstawie tego stwierdzenia napisałam o reinkarnacji;) W sumie ma to dużo wspólnego z zacytowanym przeze mnie zdaniem;)[/QUOTE] Nie wierzę w reinkarnacje :) po prostu dla mnie wiek ma się nijak do doświadczenia... Tak jak np. W jeździe konnej :) znam 4 latki zapierdzie..jące jak mało kto, więc doświadczenie tak na prawdę nie leży w kwestii wieku :)
  15. [quote name='Koszmaria']psu z hodowli się nie daje swojego domu,czasu i miłości?[/QUOTE] Owszem, daje. Nie napisałam, że tak nie jest. Wyraziłam swoją opinię i mam takie prawo. Miłej niedzieli
  16. [quote name='gojka']Sorki ale nie mogłam się powstrzymać;0 Wierzę w reinkarnację i w związku z tym jestem przekonana,że psy miałam zanim moja dusza przeszła w to ciało w którym obecnie jestem.Ba,ja głeboko wierzę,że moja dusza należała kiedyś do psa więc któż jak nie człowiek będący kiedyś psem potrafi doskonale zrozumieć każdego psa i dzięki temu idealnie go wychować? ;)[/QUOTE] Sorry, co ma piernik do wiatraka? Wyjaśniłam to, co.miałam wyjaśnić, mam kontakt z psami od urodzenia i aktywnie ucZestniczyłam w ich wychowaniu ( nie napisałam NIGDZIE że idealnym) i mam prawo do wyrażania swojej opinii na tematy związane z psami. To, że mam inne doświadczenia od Was, nie oznacza, że moje psy są gorzej wychowane itp. A ciagniecie takowej dyskusji świadczy o Waszym przekonaniu '' nikt inny nie ma racji tylko ja "
  17. Swojego pierwszego psa miałam zanim się jeszcze urodziłam :) i tak z każdym kolejnym rokiem mego Życia - w domu rodzinnym miałam psa. Wiadomo, że do pewnego czasu, zanim bylam "ogarnietym dzieckiem" to rodzice bądź starsze rodzeństwo zajmowało się wychowaniem psa/ psów, ale miej więcej w wieku 10 lat byłam już obyta ze zwierzakami i zaczęłam aktywnie uczestniczyć w ich wychowaniu :) stąd też mogę powiedzieć, że mam doświadczenie w temacie, ciągle się dokształcam, nigdzie nie napisałam, że wiem wszystko najlepiej, ale działam tak, jak mam ochotę. Ja nie podważam czyichś metod i proszę o to samo, bez dyskryminacji ze względu na wiek.
  18. [quote name='Berek']Najczęściej takie rzeczy słyszy się od bardzo młodych ludzi. Aż chce się zacytować pewną wypowiedź Agathy Christie na ten temat. [/COLOR]:lol: A co to ma wspólnego z dobrym prowadzeniem psa / psów? :-o Idąc tym tokiem rozumowania powinniśmy założyć że najlepsze rezultaty w szkoleniu psów będzie miał, a priori, były więzień obozu koncentracyjnego albo weteran z PTSD. :lol:[/QUOTE] Polecam uważnie czytać ze zrozumieniem... Koleżanka nawiązała do wieku, mówiąc co ona robiła i jaka była a ja w swojej wypowiedzi nawiązałam do tego, że nie każdy jest taki sam. Nie mam ochoty ciągnąć bezproduktywnej dyskusji z kimś, kto nie akceptuje zdania innych i nie znając kogoś, z góry go osądza :) dość nie dojrzałe zachowanie wśród tak dorosłych ludzi :*
  19. [quote name='Martens']A jakim sposobem 8-tygodniowy szczeniak normalnie wychowany przy matce w hoteliku/fundacji ma być wdzięczny, że jest z adopcji? Po pół roku pokaże mu się album ze zdjęciami i opowie? :)[/QUOTE] Przestań ironizować... I polecam czytać ze zrozumieniem, bo kiepsko to u Ciebie wygląda. Jakie ma znacznie to, że pies jest zabrany od matki itp? Każdy kiedyś był. Ale jeśli dajesz psu dom, swój czas, miłość, to będzie Ci oddany. No, a jak ktoś tego nie doświadczył... Przykre :*
  20. [quote name='jaddi']Chcielibyśmy z żoną mieć jakiegoś psiaka. Raczej z bardzo małych, co do sierści to nie mamy wymagań, pracujemy raczej na pierwszą zmianę zawsze tak z 9-10 godzin nas nie ma w domu. Ja uprawiam sporty ale z bieganiem to u mnie na bakier spacery jak najbardziej. myśleliśmy o buldogu francuskim albo jakimś terierem. Można powiedzieć że psa nigdy nie miałem także raczej takiego bym chciał, który bardzo chętnie jest wychowywany.[/QUOTE] Jeśli chodzi o małego pieska to mi od razu nasunął się na myśl jamnik... Dlaczego to nie wiem, ale moje doświadczenia z tą rasą są bardzo miłe. Pies jest mały, więc spokojnie może mieszkać nawet w małym mieszkanku ale ze względu na swoje predyspozycje - jest to pies typu myśliwskie, potrzebuje dużo ruchu, spacery mile widziane :) dużo spacerów. Jest to towarzyski pies, ale też zrównoważony, łatwy do ułożenia :)
  21. [quote name='karolaxxx']Nie przejawiają agresji ale też nie bawią się razem. Są wobec siebie neutralne. Żadna z nich nie jest traktowana specjalnie, Lucy jest traktowana tak jak wcześniej a Łatka tak jak ją nauczono.[/QUOTE] A wcześniej sunia miała jakiegoś towarzysza czy mieszkała sama?
  22. Biorąc każdego mojego psa nie zastanawiałam się nad tym, jakie może mieć choroby, bo tego niestety nie da się przewidzieć. Wielokrotnie miałam psa z adopcji i wiem, że są to zwierzęta wdzięczne i oddane właścicielowi, musisz też poświęcić im ogrom czasu i pracy, ale po latach będziesz wiedziała, że było warto. Pies mojej babci, zaadoptowany, żył 20 lat ! Był już ślepy, częściowo sparaliżowany kiedy odszedł za TM. Do końca swoich dni był wiernym towarzyszem mojego dziadka i chodził z nim na ryby. Był bardzo ufny i sympatyczny i od tamtej pory wiem, że jeśli pies to z adopcji. Z hodowlą nie mam wiele wspólnego, więc nie pomogę.
  23. Aleola ma rację. Przyczyna może być zdrowotna, więc udaj się z sunią do weta jak najszybciej, bo może być naprawdę poważny problem i szkoda, by się męczyła. Może suczka też ma problem z nowym lokatorem, może czuje się zagrożona? Suczki bawią się razem? Nie przejawiają agresji?
  24. Zmierzchnica, jeśli jesteś "czysta", psy zadbane itp to największy kozak nic nie zrobi. Przechodziłam to w PL... Pięć pinczerków biegało luzem i rzucały się do nóg.. Finał był taki, że w końcu mnie ugryzł, wpadła policja, a sąsiedzi próbowali zaszkodzić nam, ale nie było punktu zaczepienia. :)
  25. [quote name='maartaa_89']do każdego psa trzeba podejść indywidualnie ;) inaczej będzie wyglądała praca z 9 tygodniowym szczeniakiem a inaczej z psim podrostkiem. Jeszcze inną taktykę trzeba będzie zastosować wobec psa dorosłego, po przejściach ;) czytając Twoje wypowiedzi z innego tematu odniosłam wrażenie, że jesteś osobą preferującą jedną określoną metodę i próbującą pod nią dostosować psa- a powinno byc na odwrót- to metodę dostosowuje się do psa a nie psa do metody. Ale może wysunęłam mylne wnioski ;)[/QUOTE] Masz rację, każdy pies jest inny :) i nie stosuje jednej metody wobec każdego psiaka. Na wiele psów z którymi pracowałam, wiele metod zwyczajnie nie działały. Miałam sunie, której sąsiad zawiązał na szyję metalową linike, która z czasem wrosla w szyję. Nie było mowy o założeniu obroży. Sunia bała się smyczy więc chodziła przy nodze. To tylko jeden z wielu przykładów. :)
×
×
  • Create New...