-
Posts
122 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mikzzz
-
Uważajcie na leżące w poprzeg drogi badyle, dziś pędząc z 20 km/h zauważyłem przed nami badyl na drodze - nie jakiś wielki, Fargo przeskoczył, przednie koło podbiłem, ale tylnym na niego najechałem i niby spoko ... po chwili dostałem w łeb tym badylem (akurat dziś byłem bez kasku), badyl odbił się od mojej głowy i poleciał na psa... kraksa, upadek - nic nam się nie stało, ale to było dziwne zdarzenie... Nie do końca wytłumaczalne :wink:
-
To nie prawda, oficjalnie potrzebne jest "urzędowe świadectwo zdrowia", miesiąc temu jechałem z psiakiem do Belgii i wjeżdżając do Unii niemiecki celnik bardzo wnikliwie sprawdzał wszystkie papiery mego psa (ok 20 min. :-? ) Jak wracałem to nawet paszportów nie chcieli... Ale nigdy nie wiesz na kogo trafisz...
-
Ula, a może spróbuj frisbee... Mój Fargo lata za talerzem, ale boi się go złapać w locie, najpierw przyciska go do ziemi łapami a potem dopiero w pysk... No i tak średnio mi przynosi. Ale zabawa jest całkiem fajna a pies całkiem szybko się męczy.
-
Wreszcie coś ciekawego do poczytania...
-
Ula, ja na szczęście nie mam takich problemów... A może poprostu spróbuj z nim najzwyczajniej pobiegać, nie koniecznie musi ciągnąć...
-
jeśli nie ma kolejki, to w urzędzie wypisują to w 15 minut, ale pamiętaj, żeby najpierw zgłosić się do normalnego weta na oględziny psa i nie zapomnij wziąć ze sobą książeczki szczepień..
-
nie ma takiego kraju jak Holandja :oops: A do Holandii potrzebujesz tylko 'międzynarodowe świadectwo zdrowia' wydane przez Wojewódzki Inspektorat Weterynarii, więc mieści się to w każdym województwie...ten świstek kosztuje jakieś 20-30 zł z tego co pamiętam i jest ważny przez 2 tygodnie, natomiast (chyba) należy go załatwić maksymalnie 3 dni przed wyjazdem... wcześniej musisz zgłość się po zaświadczenie, że pies jest zdrowy do zwykłego weta...
-
Ja też chcę jechac do Norwegii z psem, ale zastanawiam się czy nie pojechać przez Danię i tam dopiero na prom bezpośrednio do Norwegii. A w samej Norwegii jakie są przepisy, jest tam jakaś kwarantanna???
-
Rzygać mi się chce, jak czytam znów o wojnie... :wink: Mój pies i ja jesteśmy dezerterami - jakby co...
-
u mnie podobna historia, może mniej dramatyczna, fargo w niedzielę rozciął sobie opuszek przedniej łapy, nadział się prawdopodobnie na ostrą blachę wystającą z lodu. wychodzę na podwórze a tam do okoła plamy krwi na śniegu - najpierw pomyślałem, że to jakaś kura tu zabłądziła i już po niej - zawołałem psa a on przyleciał kulejąc... łapa mu raczej nie odpadnie, ale goi się to powoli a on cały czas z tej łapy korzysta. dziś już zasklepiło się na tyle, że już mu nie pęka gdy lata sobie. więc już chyba zaleczone.
-
Tak to jest bardzo smutne, ale zjawisko typowo polskie-choć nie tylko! Włochy, Hiszpania, Portugalia, tam ludzie potrafią okazywać uczucia nawet w podeszłym wieku. Podobne zjawisko zauważyłem w Danii
-
ależ ja się wcale nie złoszczę, to uczucie jest mi niemal obce :wink: kłótni też na razie nie zauważyłem... ...peace
-
ja też jestem pasażerem i mi to zupełnie nie przeszkadza. całując się w miejscu publicznym, jakoś nie zastanawiam się czy to komuś przeszkadza, co nie znaczy, że robię to na pokaz. mam ochotę okazać swoje uczucia to to robię, nię będę się ukrywał z tego powodu. jak komuś coś przeszkadza to wcale nie musi patrzeć.
-
a ja się z wami nie zgadzam i to zupełnie, takie soczyste buziaki są bardzo przyjemne, nawet w autobusie... w końcu to nic złego, wręcz przeciwnie,ludzie się kochają - samo dobro w przeciwieństwie do chamstwa i agresji wszechobecnej, taki płomyk nadzieji. poza tym można się czegoś nuczyć :) :wink:
-
walentynki to takie ble, ble ble... święto dla wygodnych i leniwych, gdy się kogoś kocha to chyba obchodzi się je na codzień. wszystkiego cudownego dla niezakochanych, tak dla równowagi :wink:
-
Indianie z malamutami w centrum Warszawy!!! To nie żarty, takie hepeningi odbywały się dziś w centrach handlowych Reduta i Targówek. Można było zobaczyć psy i profesjonalne sanie. Ludzie w wigwamach, skórach... Psy i sanie reprezentowały Biegnącego Wilka z Pisza. Miłe zaskoczenie - człowiek idzie sobie kupić spodnie a tu taka impreza. Tydzień temu też byla wielka bikpka, połączona z wielkim ogniskiem i tańcami pod McDonaldem na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej... Miło bardzo.
-
Gratuluję: bronzowej blachy Payowi i szczęśliwej siódemki AnTu...
-
Ważna jest cirpliwość - nie daj się sprowokować... Fargo gdy miał 6 miesięcy prawie w ogółe nie zwracał na mnie uwagi na spacerze, byle przed siebie, i dalej, i z psami... Jak mu się znudziło co trwało czasem i godzinę, sam do mnie wracał. Wtedy oczywiście pochwała i smakołyk (ale tylko czasem). Teraz ma rok i na 100 metrów mnie nie odpuści, nawet podczas zabawy z innymi psami, gdy go zawołam reaguje na moje gwizdanie. Pies ma poczucie, że na następnym spacerku też będzie mógł sobie pobiegać luzem.
-
A ja dziś widziałem VW Sirocco po tuningu - kotoś ma na masce wielkiego hasiora a na drzwiach logo z napisem 'husky'... Bardzo przyjemnie wyglądało to auto - nie jakiś wieśniacki tuning... Jak ktoś może to niech mi kupi... :D
-
to namiary na Fina od sanek... ja dzwoniłem kilka razy i nic - ostatnio wyleciało mi z głowy... może komuś się uda. Finjukka Ul. Swiecka 23 04502 Warszawa telephone +48 22-6131608
-
On 2 stycznia będzie miał już rok - więc w śniegu się wychował. We wrześniu oszalał w Karpatach ukraińskich, gdzie już wtedy było biało. Ale dziś to już mu się korba włączyła...
-
Warszawa jest biała, przywaliło koło południa i trzyma cały czas... Fargo oszalał...
-
Rozmawiałem jakiś czas temu, z kolesiem który tym sprzętem handluje - akurat wyjeżdżał do Finlandii i po powrocie miał do mnie zadzwonić (ale to miało być jakoś z miesiąc temu) do tej pory cisza...Moze jak się pojawi zima to będę miał większą motywację, żeby się tym zająć... teraz pełne ręce roboty.
-
ostatnio widziałem teledysk, jakiegoś szczecińskiego zespołu (takie ciepłe bity) i na końcu, śliczne dziewczę ze ślicznym samoyedem sobie paraduje... nazwy i tytułu jakoś nie zarejestrowałem, ale muzyczka przyjemna bardzzo
-
no nie wiem, ja żyję chyba w innym świecie... jakoś mody na siberian husky nigdy nie doświadczyłem, żyję w wielkim mieście, mieszkam na wielkim osiedlu, a huskich i malamutów prawie tu nie ma, i nigdy jakoś więcej nie było... tzn jest kilka sztuk, ale żeby odrazu moda to nie powiem. mogę powiedzieć, że był okres kiedy było pełno rotków i dobków... teraz sporo bojowych i labków ale hasiorów było i jest niedużo...