Przykro mi, Patina ale myślę, że ci strażnicy mieli rację. Jest coraz więcej nieodpowiedzialnych właścicieli psów, nie zawsze potrafią nad nimi zapanować, często pies rządzi. Powinno się brać psa tylko wtedy gdy ma się na to warunki. Zawsze marzyłam o psie, ale moja mama wychowana w leśniczówce, czyli pośród zwierząt, które kochała, zabroniła, dopóki mieszkaliśmy w kamienicy. Gdy rodzice kupili dom z dużym ogrodem znalazł się i kot i pies. Na spacery też chodzimy, ale zawsze na smyczy. Wtedy też łatwiej sprzatnąć po psie! Myślę, że Twój problem rozwiązywałby miejski wybieg dla psów - podobno taki ma powstać w Krakowie. To doskonałe rozwiązanie - teren ogrodzony, zamknięcie wewnątrz, tam też kubeł na nieczystości, można umawiać się w zaprzyjaźnionych grupach, żeby psy lepiej wybiegały się. Dziwię się, że w Warszawie jeszcze takiego nie ma. Nawet prywatnego? A póki co może zaprzyjaźnij się z kimś, kto ma psem i ogród? My mamy takich, którzy nas odwiedzają, aby psy mogły dobrze wybiegać się ( Weki też woli w towarzystwie) :)